Z perspektywy zwykłych ludzi
Pomiędzy. W świetle latarni to pierwszy tom nowej serii powieściowej autorstwa Zofii Mąkosy, która debiutowała w 2017 roku książką pt. Cierpkie grona z cyklu Wendyjska Winnica. Akcja Cierpkich gron toczyła się w pierwszej połowie XX wieku i obejmowała okres poprzedzający drugą wojnę światową. W takich samych ramach czasowych została osadzona akcja książki inicjującej nowy cykl autorki.
Powieść W świetle latarni w przejmujący sposób przedstawia świat dwudziestolecia międzywojennego i losy ludzi bezlitośnie uwikłanych w historię. Skończyła się najbardziej krwawa wojna, jaką widział świat. Pozostało jeszcze zawrzeć traktaty, podpisać stosowne dokumenty i wyznaczyć nowe granice. Problem w tym, że owe granice nikogo nie zadowalają. Wielkopolski Trzciel zostaje przecięty linią graniczną na pół i ta decyzja zmienia nieodwracalnie życie jego mieszkańców.
Już od pierwszych stron powieści budowane jest napięcie związane z atmosferą panującą po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Wszyscy czekają, co postanowią zwycięzcy i na ile zgodzą się przegrani. Trzciel zamieszkują Polacy, Niemcy oraz Żydzi – można się domyślać, że o pole do konfliktów nietrudno. Niemcy rozpaczają nad klęską cesarstwa, winiąc niekompetentnych oficerów. Polakom zależy na odzyskaniu jak największych części dawnych ziem, a Żydzi martwią się o przebieg granicy ze względu na prowadzone interesy. Bez względu na decyzję komisji wszystkich zadowolić się nie da. Owo niezadowolenie rośnie wraz z rozwijającą się fabułą. Mijają kolejne miesiące, a sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Zmieniają się pory roku, zmieniają się ludzie, zmienia się świat. Zatargi między sąsiadami zaostrzają się, granice coraz trudniej jest w sposób legalny przekroczyć. Kwitnie przemyt, a wartość pieniądza spada. Obserwujemy to z perspektywy samych mieszkańców, a przede wszystkim trzcielskiej rodziny Polaków: Leona Wieczorka oraz jego dzieci – Józka, Weroniki i Neli. Głowa rodziny razem z synem starają się o jakąkolwiek pracę, która umożliwiłaby im zarobek. Weronika po śmierci matki przyjęła na siebie niełatwe obowiązki gospodyni, a Nela musi szybko dorosnąć, by choć trochę odciążyć siostrę. Młode serce Weroniki nie chce się pogodzić z losem – chce marzyć i kochać. Niestety, miłość przychodzi w złej godzinie.
Równolegle akcja powieści toczy się w Poznaniu i dzięki temu świat oglądamy również z innej strony – oczyma mieszczan niepokojących się o losy kraju. Joanna Podbielska, wdowa pracująca jako asystentka modystki w jednym ze skromniejszych poznańskich sklepów, dostaje nieoczekiwaną propozycję współpracy. W charakterze oczu i uszu wysoko postawionego urzędnika, Stanisława Błońskiego, ma pojechać do Trzciela i zdać sprawozdanie z sytuacji na granicy. Kobieta, która pragnie poprawić swoje warunki bytowe, zgadza się, przyjmując rolę swoistego pośrednika między Poznaniem a Trzcielem.
Tym, co urzekło mnie od pierwszych stron książki, była zwyczajność ukazanych w niej losów i trudów życia codziennego, z którymi muszą się zmierzyć bohaterowie: obowiązki w gospodarstwie, praca dorosłych na polu i w tartaku, obowiązki domowe… Autorka przedstawiła tę codzienność realistycznie i przekonująco. Śledząc losy bohaterów, można odnieść wrażenie, że wszystko, o czym tu mowa, wydarzyło się naprawdę. Także powieściowe postaci, osadzone w historycznych realiach, są bardzo wiarygodne, a ich język, podobnie jak język narracji, świetnie oddaje ducha tamtych czasów. Inną zaletą powieści jest uchwycenie zmiany dokonującej się w Polsce i za granicą w latach 20. i 30. XX wieku. Mąkosie udało się pokazać nową sytuację społeczno-polityczną, towarzyszącą jej ewolucję postawy bohaterów i – głównie na przykładzie Weroniki – przemianę, która dokonuje się w ich postrzeganiu rzeczywistości. Pomimo że niektóre wątki, opisy i dialogi wydają się nazbyt rozbudowane, a pewnym kwestiom poświęcono tu, moim zdaniem, więcej uwagi, niż na to zasługiwały, książka otwierająca nowy cykl powieściowy lubuskiej pisarki jest bezsprzecznie warta polecenia – można ją czytać jako pasjonującą powieść historyczną, w której wielkie wydarzenia zostały ukazane z perspektywy zwykłych ludzi.
Jakub Sammler
