Wolność (od poezji?) w wierszach Konrada Krakowiaka, Konrad Krakowiak, Wszystko prawie

Wolność (od poezji?) w wierszach Konrada Krakowiaka

Konrad Krakowiak, Wszystko prawie, Warszawa 2025, Anagram, 92 s.

Listach do młodego poety[1] Rainer Maria Rilke zwraca uwagę na ważne dla poezji zadania. Są nimi: zbliżanie się do realności oraz wytwarzanie nastroju. Te dwa aspekty znaleźć można w twórczości Konrada Krakowiaka – poety, filozofa, dziennikarza i prezentera Telewizji Polskiej. Jest jednak jeszcze trzeci element, charakterystyczny dla czwartego – po tomikach: Warto (2012), Lewa strona bytu (2015) i Już czas (2023) – zbioru wierszy, zatytułowanego Wszystko prawie. Stanowi go umiejętność wyboru, a może raczej – jak w tytule jednego z utworów – „sztuka wyboru”, zarówno w sferze tematycznej, jak i w warstwie formalnej. Warto zatem przyjrzeć się podejmowanym przez autora literackim decyzjom.

„Pyłki prozy” i „ciało poezji”

W swojej poezji Konrad Krakowiak sięga nierzadko do tematów prozaicznych, takich jak sprzątanie (Porządki w świecie poezji – gdzie „pyłki prozy […] zalegają na powierzchniach”), gotowanie, przygotowywanie i spożywanie posiłków (Balon, Jeśli nic dwa razy, Przy obiedzie). Maria Jolanta Fraszewska zwraca uwagę na „problem codzienności życia”[2], który „doskwiera wszystkim”[3]. Codzienność zbliża do realności, przepełniona jest konkretem i sensem. Takie ujęcie koresponduje z refleksją Rilkego: „Jeśli dzień powszedni wydaje się Panu ubogi, niech go Pan za to nie obwinia; siebie niech Pan oskarża, że nie dość jest poetą, by wysłowić bogactwa codzienności; bo dla tego, kto tworzy, nie istnieje ubóstwo, nie masz dlań ubogiego ani obojętnego miejsca”[4].

Te ostatnie słowa znajdują odzwierciedlenie w wierszach Moja TaboraW poczekalni. Przywołane tu miejsca, w pewnym sensie skazane na ubóstwo i obojętność świata, zostają uważnione, powiększone przez lupę empatii. Paradoksalnie w spotkaniu z taką pozornie nieznaczącą przestrzenią człowiek zaczyna dostrzegać własne braki: „Moje ubóstwo zawstydza mnie do teraz” (Moja Tabora). To zderzenie ze światem biedy, głodu czy choroby wpływa na podejmowane wybory, zmienia perspektywę (Wróciłem z misji w Afryce). Osoba mówiąca w wierszu demaskuje pozory szczęścia upatrywanego w konsumpcji, luksusie czy nawet w pomyślności i zdrowiu, przestaje ją interesować schematycznie i iluzorycznie postrzegane zadowolenie. W wierszu Adwent podmiot liryczny wręcz celowo wystawia się na trudy, aby zbliżyć się do Boga, doświadczyć Jego ubóstwa i przez to zostać prawdziwie ubogaconym.

Oprócz Tabory czy dworcowej poczekalni do realności zbliżają też inne autentyczne, niekiedy wręcz autobiograficzne miejsca, motywy z życia wzięte są pewnego rodzaju inspiracją, która pozwala uruchomić wyobraźnię i wykreować zupełnie nowe światy, historie, sytuacje. Te realne przestrzenie to m.in. związane z życiem poety Lubsko (LubSKO) czy Warszawa (Autoagresja). 

Występują również historyczne i współczesne postaci z życia kulturalnego, jak: Wisława Szymborska (Wierszem na Marsa) czy Władysław Szpilman (Wybawca). Codziennością, z której Konrad Krakowiak wyławia „kolorowe muszle”, jest także, podobnie jak w pozostałych zbiorach, życie rodzinne. Nawiązują do niego wiersze: W podróży, Mój syn, Maksymilian Krakowiak, Przy obiedzie.

Takie z pozoru prozaiczne, ale właśnie w swej prostocie ważne tematy wypełniają „ciało poezji” (Dzień jak co dzień). Ciekawe wydają się również sposoby, za pomocą których autor to ciało tworzy. Mamy tu bowiem zarówno utwory rozbudowane, jak i formy bardzo krótkie. Charakterystyczna dla tych pierwszych jest – eksploatowana także często przez Szymborską – „probabilistyczna (eksponująca sytuacje niepomyślane, możliwe dalsze ciągi) metoda rozwijania lirycznego wątku”, o której wspomina Małgorzata Mikołajczak we wstępie do tomiku Warto[5]. Przykładem mogą tu być wiersze: Nieplanowane oraz Miłość czasem się ulewa. Sprawiają one wrażenie otwierającej się kompozycyjnej szkatułki, zamkniętej ostatecznie klamrą-puentą, która sprowadza ze świata wyobraźni do „wyjściowego” uniwersum realistycznego.

Z kolei formy krótkie wykorzystują przede wszystkim wieloznaczność, paradoksy, zaskakujące zestawienia i puenty, jak w utworze bez tytułu:

Pomyślałem:

różaniec z płatków śniegu.

Nie wiem co z tym zrobić.

Czasu niewiele.

„Akord nieba i piekła” oraz inne dźwięki świata

Zbliżaniu się do realności w poezji autora tomiku towarzyszy budowanie nastroju, o którym także pisał Rilke. Według niego zadaniem poety jest wsłuchanie się w świat, jego dźwięki, bycie słyszalnym głosem i pośrednikiem między Bogiem, naturą a człowiekiem, instrumentem w tych relacjach. To takie nastrajanie odbiorcy, aby usłyszał więcej[6].

Jaki więc nastrój wprowadzają wiersze Konrada Krakowiaka? Jakie dźwięki świata stają się w nich bardziej słyszalne? Podobnie jak we wcześniejszych zbiorach, można tu mówić o „wyczuleniu” na „kameralność, szept, prostotę” – jak pisze Jakub Rawski w posłowiu do Lewej strony bytu[7], a także o towarzyszącej „zmysłowi obserwacji” umiejętności „panowania nad emocjami”, na co zwraca uwagę Małgorzata Mikołajczak, komentując tom Warto[8]. Joanna Wawryk w posłowiu do zbioru Wszystko prawie zatytułowanym Znaki szczególne nazwie to podobnie – „poetyką spokoju” i „stoickim podejściem”[9]. Jednocześnie cechą wierszy Krakowiaka jest bogactwo nastrojów, budowanych często poprzez antynomie czy paradoksy. Ta różnorodność pozwala na współistnienie tonu podniosłego (Adwent, Rewers) ze swobodnym (U kolegi poety, Ością we wspomnieniu) oraz tematów osobistych (W podróży, Przy obiedzie), religijnych (Adwent, Rewers), filozoficznych (A słowo ciałem się stało, Ryby na brzegu), politycznych (Rewolucja żyje), społecznych (Moja Tabora, W poczekalni, Wróciłem z misji w Afryce) itp. W zbiorze pojawia się także nastrój powagi i pesymistyczna refleksja (Rewolucja żyje, Autoagresja). Bywają także wiersze, które łączą kontrastowe nastroje (Miłość czasem się ulewa, Jeśli nic dwa razy). Klimat zadumy wprowadzają spokojne i łagodne teksty, jak Zobacz czy Świadome macierzyństwo.

Ciekawą odpowiedź na pytanie o nastrój wierszy w tomiku może przynieść wiersz Wybawca. Współistnieją tu ze sobą „akord nieba i piekła”, fortissimo z pianissimo, spokojny nastrój nokturnu Chopina z głośnym hukiem spadających bomb, ale w tym świecie antynomii ważny jest każdy moment wyboru między dobrem a złem, sprawiedliwością a niesprawiedliwością i to ludzka decyzja wpływa na to, jakie dźwięki okażą się dominujące i zwycięskie. Na współistnienie kontrastowych brzmień zwraca uwagę także wiersz Cztery, w którym podmiot liryczny, pokornie, a zarazem przekornie przyznaje: „Niebo opisałbym co najwyżej od zewnątrz,/ piekło na gorąco”.

Umiejętność, a może raczej – mówiąc słowami samego autora – „sztuka” dokonywania wyboru, a także związana z nią wolność człowieka jest dźwiękiem, na który uwrażliwiają wiersze z najnowszego tomu. Temat ten podejmuje m.in. utwór Sztuka wyboru. Tutaj osiągnięcie celu wiąże się nie tylko z trzymaniem się „sprawdzonych zabezpieczeń” (Sztuka wyboru) i wartości, takich jak wiara czy miłość, ale też z konkretnymi wyborami odpowiednich ścieżek i właściwych szczytów.

Wolność rozumiana jako wolna wola oraz możliwość i umiejętność podejmowania decyzji, mierzenie się z różnego rodzaju wyborami, także z pokusami, pobrzmiewa w wielu tekstach Krakowiaka. Przywołać tu można m.in.: Akcent logiczny (przezwyciężenie pokusy kradzieży), Rewers (wybór między wiarą a zwątpieniem) czy Nad mostem (wybór między działaniem desperackim a działaniem heroicznym). W takiej perspektywie adekwatne i aktualne pozostaje zdanie Jerzego Lieberta z wiersza Jeździec: „Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę”[10].

„Dusza-niejadka” a smakowanie życia

Wolność jest charakterystycznym przymiotem podmiotu lirycznego wielu wierszy. Choć czytamy: „jestem niewyraźnie zapisany” (Wymykam się), można określić niektóre jego rysy. Wśród tych cech warto zauważyć m.in. tajemniczość, nieprzewidywalność (W DNA), wiek po czterdziestce, w połowie życia (Czterdziestka). Czy to rzeczywiście „dusza-niejadka” (Balon)? Wydaje się, że raczej czerpie ona z całego bogactwa życia i świata, nie tylko modlitwę. Nie boi się wyzwań (Nad mostem). Osoba mówiąca delektuje się rzeczywistością, smakuje życie w jego wielowymiarowości, jak w wierszu Wiesz, chodzi o to… A tomik jest przesiąknięty zróżnicowanymi, charakterystycznymi dla konkretnych przeżyć, sytuacji, refleksji czy miejsc smakami. Znaleźć tu można m.in. worek ryżu (Moja Tabora), racuchy z jabłkami (Jeśli nic dwa razy…), rosół (Przy obiedzie), tort (Nieplanowane) czy wykwintne dania (Przygotowania do Wigilii).

Ważnym elementem budowania obrazu postaci mówiącej w wierszach jest refleksja metapoetycka. Różnorodne są sposoby ujęcia tematu poezji i poety: zaczynając od „dosłowności, między, słowami” (U kolegi poety), przez motyw „słów-kluczy” (Nadinterpretacja) i wspomniane już zadanie „wyławiania” nowych znaczeń i kolorów z „szarości dnia” (Niezłomna), aż do podkreślenia wartości poezji, jej trafności, precyzji (Zagadka słowa). Podmiot liryczny czuje się wręcz zespolony ze swoim poetyckim dziełem, utożsamia się z nim (Zatracenie). Jednak nie tyle „rozbija głowę o rzeczywistość”, co – poszukując w świecie, pełnym zbieżności przeciwieństw, uniwersalnego języka (jak czytamy na okładce debiutanckiego tomu) – potrafi zanurzyć się w szukaniu i odkrywaniu w świecie „znaków ulotnych, ledwo powstałych, prawie nieobecnych” (Słownik znaków).

*

Jest jeszcze szczególny rodzaj wolności w wierszach Konrada Krakowiaka. Poeta życzy „wierszy wolnych/ od poezji,// powstałych w czapce niewidce” (Nie za wszelką cenę). Jeśli utwory poetyckie mają się rodzić w czarnej godzinie, w cierpieniu, jeśli kartki, na których są zapisane, mają być poplamione krwią, przesiąknięte łzami, to lepiej, aby nie powstawały, by świat był od nich wolny.

Zbiór Wszystko prawie afirmuje świat i przypomina, że „człowiekiem mądrym jest ten, kto delektuje się życiem”[11] i w zgodzie ze swoimi wartościami potrafi dokonywać wyborów – po to, aby „smakować niewiele i znaleźć nasycenie, upraszczając życie. Świadomie rezygnować z wielu rzeczy drugorzędnych na rzecz trwania przy tym, co sensowne, aby to, co smakujemy, nas nasyciło i wypełniło”[12]. W ten sposób paradoksalnie uciekanie się „duszy-niejadki” do modlitwy i „powinności” (poprzez świadomy wybór wartości) – staje się „ucieczką do wolności”, a „wolność od poezji” staje się „wolnością ku poezji”. I tu można już postawić kropkę. A może raczej nadać – jak w wierszu dedykowanym pamięci Wisławy Szymborskiej (Wierszem na Marsa) – ISBN.

 

Katarzyna Krysińska

 

 


[1]  R. M. Rilke, Listy do młodego poety, tłum. J. Nowotniak, [Izabelin] 2022, s. 16-18.
[2]  M. J. Fraszewska, Rzecz o ludzkim bycie, https://akant.org/publikacje/7518-maria-fraszewska-rzecz-o-ludzkim-bycie [dostęp: 5 stycznia 2026].
[3]  Tamże.
[4]  R.M. Rilke, dz. cyt., s.16.
[5]  M. Mikołajczak, „na dobry nowy początek”, [w:] K. Krakowiak, Warto, Zielona Góra 2002, s. 6.
[6]  Pisze o tym R.M. Rilke, zaznaczając także: „Albowiem ten, kto tworzy, musi być sam sobie światem, znajdować wszystko w sobie i w naturze, z którą się związał”, dz. cyt., s. 18.
[7]  J. Rawski, Wiersze po właściwej stronie bytu, [w:] K. Krakowiak, Lewa strona bytu, Zielona Góra 2015, s. 82.
[8]  M. Mikołajczak, dz. cyt., s. 9.
[9]  J. Wawryk, Znaki szczególne, [w:] K. Krakowiak, Wszystko prawie, Warszawa 2025, s. 85.
[10]  J. Liebert, Jeździec, [w:] tegoż, Gusła: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/gusla-iii-jezdziec.html [dostęp: 5 stycznia 2026].
[11]  K. Grzywocz, Jak smakować życie, Wrocław 2020, s. 123.
[12]  Tamże, s. 90.