Wiersze [powroty, dom, kobieta musi coś kochać, niedomknięte]

Magdalena Łubkowska

 

powroty

znowu jest tak cicho

od zachodu przychodzi mgła
ale jej zawsze było tu dobrze

tam skąd uciekła czuła się
jak na progu cudzego domu

tutaj cisza dorastała razem z nią
do wybaczenia

(ciała pamięci zjadają się same
gdy nie myśli o przeszłości)

wieczorem nad stawem kołują ptaki
mówią że to na szczęście

ostatnio częściej tęskni za zimą
w bieli śniegu gorące uczynki
mniej palą

 

 

 

dom

ten dom był jak ciało ptaka
strącone z nocnego nieba

przenosił ciszę poza brzegi światła
łasił się do skóry gdy umierały sny

studził skurcze w gardle
rozszczepiał pamięć na obce i oswojone

żył w krwi rodził się białym ogniem
odchodził cieniem

przemykał pod powiekami
zabierał ciężar wyjadał strach z kości

wodził na pokuszenie i odpuszczał grzechy

tego domu już nie ma
stracił ciało pamięć i głos

 

 

 

  

kobieta musi coś kochać

powiedziałaś kiedyś
że kobieta musi coś kochać

dlatego postanowiłam kochać
dni parzyste i nieparzyste noce

cierpki smak liter na podniebieniu
kiedy wgryzają się w pamięć
napuchniętą od wspomnień

słońce które rodzi się w bólach
i zachodzi z bezsilności

zamknięte powieki wiary w niemożliwe
i ledwo wyczuwalne uderzenia serca

czarne i czerwone warstwy pod skórą
i zestaw tych łatwiejszych obecności

kobieta musi coś kochać
jeśli tak sobie postanowi

 

 

 

 

niedomknięte

to co niezdrowe
płynie pod skórą mlekiem

krew nie umie oswoić
powolnej śmierci

pamięć odchodzi plastrami

oczy lasu ciemnieją
odchodzą ptaki

urwane w połowie sny
wpełzają pod powieki

dźwigamy na ramionach
niedomknięte niebo

coraz mniej czasu