Wiersze [Być przez chwilę, Twoje ciało]

Cezary Żarna

 

Być przez chwilę

widzianym, w tym małym miejscu,
gdzie kończy się kostka, zaczyna stopa. Widzieć

kształt stopy

wciśniętej w zbyt mały but, zrobić krok, pokraczny,
prawie marszowy, nie patrząc pod

nogi go zrobić. Zobaczyć kontur, nie prosić, poznać
ciebie (siebie?) z lepszej strony, bo znam

cię z lepszej strony. Nie o to tu chodzi – mówisz –
chodź, lepiej

usiądźmy gdzieś razem i oprzyjmy

głowy.

 

 

 

 

Twoje ciało

To zjawia się nagle, jak zapalenie gardła lub
krtani, uderza mnie w twarz, złe myśli ustępują
ustom

wypowiadającym złe słowa. Ruiny na powrót
zostają odkryte, a ja myślę, że najlepsze

Twoje ciało jest o poranku – przeciągające się

leniwie, z przymrużonym szarym błękitem nieba
w oczach i wyciągniętymi

ramionami. Jeśli jest jakiś

dom, budzisz się w nim teraz, oplatasz mnie
ramieniem, niepostrzeżenie przegryzasz gardło,

wbijasz nóż w plecy.