„Może zdążę jesienią coś jeszcze powiedzieć…” –
dialog z czasem w wierszach Czesława Sobkowiaka
Czesław Sobkowiak, Rozmowa w listopadzie, Graf Media, Zielona Góra 2025, 68 s.
Lubuskiego poety, autora Rozmowy w listopadzie[1], nie trzeba przedstawiać. W najnowszym tomiku poetyckim podejmuje on rozmowę z czasem… Nie ściga się z nim, ale negocjuje. Dialoguje z tym, który przemija jak zmierzch i światło, chwile, sekundy, godziny, miesiące, lata, dzisiaj i jutro, noce i dnie, sezony i pory roku, zapamiętane „kiedyś” utrwalone w listach. Ujawnia się w spadających liściach, wodzie płynącej z kranu, zmianie koloru dachówki (z czerwieni na bordowy), znika. Słychać go, gdy ktoś stawia kroki, przechadza się. A w tym wszystkim daje o sobie znać jakieś wewnętrzne, osobiste przynaglenie: „Chcę coś napisać w odpowiedzi na czas” (Rozmowa w listopadzie).
Cierpliwość, ciężar, bezimienność
Podmiot liryczny zbliża się do czasu cierpliwie, spokojnie. Zdaje się przechadzać „długą drogą” (Gdzie), całymi dniami i nocami pracować (Minął, Kamień), analizować proste, codzienne czynności (Kształt), „banalną pogodę” (Cały dzień), zmieniającą się sezonowo przyrodę, krajobrazy, „szare rzeczy” (ołówek, kartkę, stół, szklankę wody) i atmosferę domu (Rozmowa, Nadal). Widać tu poddanie się naturalnym procesom, prowadzeniu ścieżkami spokojnej codzienności, nurtowi wspomnień, doświadczeń, zamyśleń oraz „wertowanie stron życia” (Wertuję strony życia), jego trudów, kształtów i barw.
Cierpliwości towarzyszy umiarkowanie, niespieszność, „zwykłe kroki” (Linia). Autor posłowia, Franciszek Czekierda, zwraca uwagę na „słowa-krople”[2] oraz na zadumę i prostotę obecne w zbiorze. Mirosława Szott dostrzega w nim pokorę i spokój, a zarazem zmagania[3]. Choć znajdziemy tu smutek, lęk, rezygnację czy zmęczenie, do wierszy – zdaniem Kazimierza Skorupskiego – „nie zakradła się abnegacja, dekadentyzm czy brak sensu”[4]. To raczej „powaga istnienia. Absolutna jego jednorazowość”[5] .
Wagę rzeczy i spraw z pozoru banalnych podkreśla m.in. wiersz Zajmuję się. Podmiot liryczny zdaje się wpatrywać w mikrokosmos i wydobywać z niego wartość, sedno, pomimo trudu: „Zajmuję się zbieraniem blasku kilku kamyków,/ Małych rzeczy niewyzbytych ciężaru”.
Warto przyjrzeć się bliżej jeszcze utworowi Dom. Jest w nim mowa o zgarnianiu mokrych liści, cichej, pokornej, codziennej, powtarzalnej pracy, która „odbywa się nisko”. Przypomina się tu fraza i perspektywa z wiersza lubuskiej poetki Ireny Dowgielewicz O patrzeniu: „Najlepiej patrzeć z niska”[6]. Takie bycie „przy ziemi”, realizm, prostota, pozwalają docenić właśnie rzeczy „przyziemne”, zwyczajne, i nadać im głębię i sens. Wprowadzają także w łagodny nastrój spokoju, rozkoszowania się naturą i jej darmowym, a zarazem bezcennym bogactwem: „Za darmo wszedłem w ciszę ogrodu” (Otrzymałem).
Wsłuchując się w ten ostatni cytat, można zatem powiedzieć, że poeta rozmawia także z ciszą… Poza tym: z samym sobą, z nicością, w czerni nocy… (Dedykacja). Na tę rozmowę składają się wiersze, listy, słowa nie tylko wypowiedziane, ale też napisane, może pomyślane… Do kogo jeszcze zwraca się podmiot liryczny? Można znaleźć imiona, nazwiska – dedykacje… Jest jednak również wiele nieokreśloności, świata uniwersalnego, nienazwanego, bezimiennego: ktoś, komuś, coś, w czyimś domu… Wyrażają one jakąś samotność: „Ktoś pisze w ciszy nad ranem bez nikogo/ […] To czyjeś „nikogo” przygarnia się do zdań” (Sekunda). Wyczuwa się także milczenie, brak i pustkę: „Nad białą kartką czystą i pustą” (Biała kartka), „Szept i czyjeś imię trwa samotnie” (To zwykłe), „Przyszedłem tu milczeć taki jaki jestem” (Październik).
Listopad, liście, listy
Zbiór Czesława Sobkowiaka to wiersze jesienne, „listo-padowe”. Jak refren przewijają się tu motywy spadających liści, są też listy, składające się na dialog z czasem. Na liściach – krople rosy lub deszczu, pajęcze nici (Mieszkam) – znaki czasu: poranka, słoty, cierpliwego tkania… W listach – pamięć (Dedykacja).
Jednak w tomiku znajdziemy także inne pory roku: zimowy śnieg, lato. Może więc autorowi chodzi raczej o jesień życia, o rozmowę, w której spadającym liściem i listem odchodzącym w przeszłość mogą być ludzkie słowa, myśli, pytania, czyjś głos? Choć liście i listy „upadają”, przemijają inaczej niż sam człowiek… (Dom).
Rośliny, ptaki, kamienie
W wierszach Czesława Sobkowiaka kryje się bogactwo roślin: bez, jaśmin, bławatki, także drzewa: wierzba i platan, warzywa i owoce: dynia, kartofle, jabłka. Raz po raz dają o sobie znać odgłosy ptaków. Przyroda jest tu obiektem kontemplacji, odsyła swym istnieniem do nieuchwytnej tajemnicy. Powracają również motywy kamieni, a one jako hierofanie mogą ukazać człowiekowi siłę, odporność, trwałość, pozaczasowość, a przede wszystkim bycie. Jak pisze Mircea Eliade, „kamień przede wszystkim jest, pozostaje zawsze taki sam, nie zmienia się i frapuje człowieka tym, co ma w sobie nieredukowalnego i absolutnego, a czyniąc to – odsłania przez analogię nieredukowalność i absolutność bytu”[7].
Sięgając po takie środki wyrazu, poeta próbuje odkryć jakąś ukrytą w świecie i naturze pierwotną, nieokreśloną tajemnicę. Stara się przedostać się do prawdy, do czystego bytu. Koncentruje się na przeżywanej chwili, ocala proste i podstawowe doświadczenia, zwykłe spotkania, „tu i teraz”.
*
Cierpliwość poetyckiej listopadowej rozmowy Czesława Sobkowiaka łączy się z „lichą zwyczajnością” (Butelka), która jednak… wystarcza. Wypełnia ona tomik spokojem, „fioletem bzów” (Chwile, To zwykłe), zapachem ziemi. Zarazem pozwala prostym słowom dojrzewać, wzlatywać i – o czym wspomina Skorupski – „jak ptak” nieść na skrzydłach ciężar (jako trud, ale także jako wartość, wagę) przemyśleń, doświadczeń[8].
Katarzyna Krysińska
[1] C. Sobkowiak, Rozmowa w listopadzie, Zielona Góra 2025.
[2] F. Czekierda, Zwyczajność podniesiona, [w:] C. Sobkowiak, dz. cyt., s. 53-65.
[3] M. Szott, [notka na okładce], [w:] C. Sobkowiak, dz. cyt.
[4] K. Skorupski, [notka na okładce], [w:] C. Sobkowiak, dz. cyt.
[5] Tamże.
[6] I. Dowgielewicz, O patrzeniu, [w:] tejże, Milczenia słuchajcie, oprac. i posł. M. Szott, Zielona Góra 2024.
[7] M. Eliade, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów, tłum. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1974, s. 155.|
[8] K. Skorupski, [notka na okładce], [w:] C. Sobkowiak, dz. cyt.
