Drabble

Krzysztof Dąbrowski

Drabble

 

Dziwny miś

Odkąd czteroletnia Ola dostała misia, była bardzo zasmucona.

Myślała, że ledwie się zobaczą, a stworzą nierozłączny duet, robiący wszystkim psikusy, a tymczasem misiek był jakiś dziwnie nieskory do zabawy.

Na pyszczku miał specyficzną, jakby nadąsaną minę, a oczy pozbawione iskierek radości. Na dodatek milczał jak zaklęty.

Jakiś obrażalski, tylko o co mu chodzi? Przecież ledwie się zobaczyliśmy… – pierwszego dnia dziewczynka zastanawiała się, czym podpadła pluszakowi.

Próbowała do niego zagadywać, tuliła go i głaskała, ale nic nie pomagało – od tygodnia miś miał ciche dni.

W końcu rzuciła go w kąt i przestała się nim bawić.

I tak oto Ola wyrosła z misiów.

Gangsterskie pogaduchy

Al Ciapone i Mleczny Miki spotkali się na neutralnym gruncie, w pubie „Pod Ciaputkiem”, by pogadać o ostatnich porachunkach między ich rodzinami.

W pewnym momencie Al, który z natury jest trochę zboczony, jak zwykle zboczył z tematu:

– Miki, ty mi powiedz, czemu ty zawsze mleko pijesz?

– Nie uwierzysz, ja nadal mam mleczne zęby.

– Coś mi tu śmierdzi…

Miki pociągnął nosem.

– Nic nie czuję.

– Chodzi mi o to, że chyba kręcisz – wyjaśnił Ciapone i łyknął piwa.

Miki zakręcił doczepianym blond warkoczem i odparł:

– Dobra, masz mnie. Tak naprawdę piję mleko, bo zamierzam być wielki. Kiedyś, jak już dorosnę, chcę dostać Nagrodę Nobla.

Już jutro…

Do sali tronowej wpadł zziajany służący.

Nie ośmielając się podnieść wzroku na władcę, natychmiast padł na kolana i pokornie zwiesił głowę, której miał nadzieję nie stracić po tym, co mu zaraz powie.

– Panie, wybaczcie, ale przynoszę niecierpiące zwłoki wieści.

– Mówcie – basowy głos władcy rozniósł się echem po sali.

– Już jutro na Netflixie będzie Wiedźmin.

– Możesz odejść.

– Tak, panie. – Nie podnosząc głowy i nie odwracając się doń plecami, służący pospiesznie wycofywał się ku drzwiom.

– Wyjdźcie wszyscy – zarządził władca.

Rozległy się zdziwione szmery, ale już po chwili król został sam.

Kim jest ów Wiedźmin? – dumał zaniepokojony. – A ten cały Netflix, czy on ma ostre kły?

Księga mądrości

Wiekowy kocur pochylił się nad księgą mądrości – wszak człowieki twierdziły, że zawarta jest w niej cała ludzka wiedza.

O ile są na tyle mądrzy, by jakąś mieć – pomyślał ze zwątpieniem.

Jeszcze bardziej zrzedła mu mina, gdy wlepił wzrok w ciąg znaczków, z których doprawdy nic nie rozumiał.

Ale nie mógł dać tego po sobie poznać! Bo przecież siedziała przed nim cała młoda kociarnia.

Postanowił więc udawać mądrzejszego, niż był w rzeczywistości.

– Drogie kocięta, słuchajcie mnie uważnie, albowiem odczytam wam, co jest napisane w tej wielce uczonej księdze. A pisze tu tak: Na początku nic nie było. Aż tu nagle stał się kot!…