Twórczość Liwii Liteckiej – panorama z perspektywą

Lidia Głuchowska

 

Twórczość Liwii Liteckiej –
panorama z perspektywą

 

Dziesięcioletniego dorobku Liwii Liteckiej – licząc od czasu podjęcia przez nią studiów artystycznych – nie sposób nie określić mianem istotnego, i to niezależnie od tego, jakie przyjąć kryterium oceny – czy to ilościowe, czy jakościowe, czy też to wynikające z publicznego uznania mierzonego liczbą wystaw, na których prezentowała swoją twórczość, i wreszcie – przyznanych jej nagród. W tym kontekście spośród ponad siedmiuset prac, które dotąd zrealizowała, przynajmniej sto zasługuje na szczególną uwagę. Wiele z nich pokazywano na zbiorowych ekspozycjach nie tylko w Lubuskiem i w mniejszych ośrodkach krajowych, lecz również m.in. w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Toruniu, Łodzi i Warszawie, a także w Niemczech (w Sprembergu i Hoyerswerdzie), Irlandii (Cork) oraz we Francji (Troyes). Liczne z nich trafiły już do zbiorów publicznych i prywatnych, także za granicą. Co więcej, całokształt dotychczasowego dorobku Liwii Liteckiej uhonorowano wielostronicowym artykułem w Leksykonie artystów plastyków i twórców rzemiosła artystycznego Śląska z 2021 roku*, opublikowanym także w wersji niemieckojęzycznej, z odmiennym niż w jej polskim odpowiedniku obszernym wyborem reprodukcji.

 

Pięć indywidualnych wystaw tej młodej artystki – w Zielonej Górze (2013, 2018 i 2019), Siedlcu (2015) i w Cottbus (2016) – daje wgląd w to, co uznać można za najbardziej charakterystyczne dla jej dokonań. Jest to malarstwo olejne, akrylowe, akwarelowe i pastelowe oraz rysunek (w tym precyzyjne prace wykonane cienkopisem), wykazujące wyjątkową sprawność warsztatową, bazujące na interpretacji dokonań dawnych mistrzów i wykorzystywane z powodzeniem do tworzenia zdumiewająco realistycznych martwych natur w duchu malarstwa holenderskiego z XVII wieku, w tym wykonanych na desce w iluzjonistycznej technice trompe l’œil, a także portretów i (krypto)autoportretów. W tych ostatnich uwagę przykuwa wielość stylizacji – od antykizujących (np. w Autoportrecie jesiennymOrantce z 2018 roku oraz Dialogu I, II, II z 2021 roku) i bizantynizujących, po nawiązujące do sztuki secesji (w tym twórczości Maxa Klingera, Stanisława Wyspiańskiego czy Jacka Malczewskiego), czy sprowadzone do metafory (takie jak choćby Ruch z 2014 roku; 2. miejsce na Międzynarodowym Konkursie Plastycznym I’UNESCO w Troyes we Francji czy kompozycja olejna Feminine spirituality z 2018 roku, prezentowana wówczas w Galerii Stalowa w Warszawie) oraz symbolu (jak np. obraz Ja, Liwia Litecka, w którym sztalugi, paleta i inne utensylia malarskie stają się substytutem własnego wizerunku). Wśród portretów autorstwa Liwii Liteckiej warto wymienić choćby dwa przedstawienia jej krewnych prezentowane na wystawie licencjackiej Portret o wielu twarzach w 2016 roku, w Galerii Pro Arte w Zielonej Górze. Są to: ujawniający wnikliwość psychologicznej obserwacji nokturn, ukazujący pisarkę – Ciocia, Krystyna Nepomucka (2013), powstały na samym początku studiów w Instytucie Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Zielonogórskiego (pokazywany także na ekspozycji Hyperreal w Galerii ZPAP „Na Piętrze” w Łodzi w 2019 roku) oraz obraz Bratanica, Lena Litecka, wyróżniony w malarskim konkursie im. Franciszki Eibisch w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie w 2017 roku. Spektakularnym osiągnięciem młodej artystki jest też powstały na oficjalne zlecenie, pełen godności portret trzynastego rektora Uniwersytetu Zielonogórskiego, Tadeusza Kuczyńskiego z 2022 roku. Wskazanie na będący doskonałym studium światła i koloru miejski pejzaż olejny Wenecja II (co zdumiewające, pochodzący także jeszcze z pierwszego roku jej studiów artystycznych!) oraz niezliczone prace powstałe w ramach siedemnastu krajowych i zagranicznych plenerów malarskich można by uznać za domknięcie przeglądu tego, co dla twórczości Liteckiej najbardziej typowe. To, co typowe, nie ujawnia jednak bynajmniej skali jej możliwości twórczych. Tym bardziej istotne jest zatem przyjrzenie się choćby w skrócie temu, czego większość z miłośników jej malarstwa zapewne nie zna i czego się po niej nie spodziewa.

 

Prawdziwym laboratorium stylistycznych i warsztatowych poszukiwań zielonogórzanki jest nieprezentowana dotąd publicznie twórczość graficzna. W sitodrukach, akwafortach, linorytach i pracach offsetowych (jak Znaczki pokazane na ogólnopolskiej wystawie w ramach programu głównego Międzynarodowego Triennale Grafiki Kraków 2018 Transgrafia w siedzibie Fundacji Tytano w Krakowie), a także tworzonych w autorskich technikach eksperymentalnych (jak np. w serii (Nie)obecność z 2015 roku) sięga ona poza repertuar najbardziej charakterystycznych dla siebie inspiracji i motywów, operując skrótem myślowym oraz kształtując prawdziwie intrygujące, fragmentaryczne, oniryczne, widmowe i sumaryczne formy, w których znakowość dominuje nad narracją. Podobną siłę mają jej nietypowe prace wykonane węglem na olejnym tle (takie jak Balans na krawędzi, 2019) oraz kompozycje akrylowe z lat 2019-2020 (w tym jedna nawiązująca do twórczości Vincenta van Gogha) czy rysunkowy Autoportret z odciskiem palca serdecznego lewej dłoni (2015), wyróżniony na 43. Otwartym Wojewódzkim Konkursie Plastyki Salon Jesienny 2019 w Żarach, przywodzący na myśl prace Odilona Redona. Z części z nich (Nielotom, Wewnątrz-domu, Spicy or hot, 2019-2020) emanuje również duch surrealizmu, podobnie jak z dwustronnej realizacji W oparach absurdu wykonanej w mieszanej technice metalowej, prezentowanej na ogólnopolskiej wystawie w ramach czwartej edycji konkursu plastycznego Ulica Themersonów w Płockiej Galerii Sztuki w 2017 roku. Paragraficzny charakter wykazują również kolaże (z 2012/2013, w tym abstrakcyjne martwe natury oraz praca na temat metabolizmu) i fotomontaże Liwii Liteckiej nawiązujące do tradycji dadaizmu (z 2015) oraz seria jej intrygujących rysunków i szkiców na temat Martwa natura / Mechanika, w tym odrealnione, „negatywowe” odbicia pomalowanych białą farbą opon na czarnym papierze z 2014 roku. W tych ostatnich uzyskuje ona iluzjonistyczny efekt trójwymiarowości, w inny sposób osiągany z powodzeniem nawet w prostszych pracach ćwiczeniowych, takich jak tryptyk składający się z monochromatycznych akrylowych obrazów Martwa natura / Trzy kolory (2012/2013).

 

Liwia Litecka tworzy także udane fotografie analogowe i cyfrowe, za pomocą zaskakującego kadrowania i fragmentaryzacji, uwieczniając momentalne wrażenia (jak choćby w Świetle [Autoportrecie, 2014], wyróżnionym Grand Prix na 26. Wojewódzkiej Wystawie Fotograficznej w Żarach w 2016 roku) czy operując nietypowym formatem fryzu i neutralnym oświetleniem, w celu stworzenia efektu będącego dalekim echem Sanderowskiej Nowej Rzeczowości (jak w pracy Linia z 2015 roku, ukazującej trzy pokolenia jej najbliższej rodziny; 1. miejsce w 15. Edycji Międzynarodowego Konkursu Fotograficznego Portret 2016 w Kole). Ruch, ulotność zjawisk i sugestię transformacji materii, które we wspomnianym Świetle (i w niektórych pracach malarskich) Litecka jedynie antycypuje, odwołując się niejako do barokowej teorii „owocnego momentu” – pozwalającego widzowi wyobrazić sobie to, co lada moment nastąpi – ożywia ona w wyjątkowej na tle swego dorobku realizacji filmowej, przygotowanej w ojcowskiej kuźni w Raculi i prezentowanej na wystawie towarzyszącej 10. Ogólnopolskiemu Festiwalowi Krótkiego Metrażu Francuskojęzycznego Rura w kinie Nysa w Zielonej Górze w 2014 roku. Bez werbalnego komentarza przekazuje w niej refleksje na temat destrukcji oraz związku mechaniki i mechanicznie generowanego obrazu rozwijającego się w czasie.

 

Poza dwuwymiarowość znamionującą większość jej dorobku artystka wykracza nie tylko we wspomnianym filmie, lecz również tworząc rozmaite przestrzenne formy, takie jak fotograficzne i wykonane z plastiku instalacje, obiekty rzeźbiarskie (np. statuetki z miedzi przygotowane na galę Laur Naukowca organizowaną przez Parlament Studencki Uniwersytetu Zielonogórskiego w Teatrze Lubuskim w 2014 roku, czy Wieniec laurowy, wykorzystywany później jako rekwizyt w pracach graficznych czy malarskich, np. w sitodruku Sama jestem sobie cesarzową), a także wycinankowe książki artystyczne, drobne sprzęty użytkowe (jak stolik z mozaikowym blatem przedstawiającym bizantynizujący autoportret z 2015 roku), jak również małe obiekty tworzone z drewna, sznurka, wydmuszek i płatków złota czy drutu (jak klatki dla ptaków pod ironicznym tytułem Wolność wykorzystane jako uzupełnienie ukazujących je po śmierci trompe l’œil na desce oraz malarskiej serii Śpiący w ramach wystawy magisterskiej w Galerii PWW w Zielonej Górze w 2019 roku). Artystka próbuje swych sił także w technice assamblażu, czego dokumentem są realizacje Czaszka (Gerharda) z 2022 roku, nawiązująca do twórczości Gerharda Richtera, i Rozmowa z 2017 roku, w której trzy czaszki, na pozór nawiązujące ze sobą komunikację, odbijają się w trójwymiarowej lustrzanej konstrukcji.

 

Dokonania Liwii Liteckiej nie mają jedynie wymiaru estetycznego, lecz również i społeczny. Potwierdza to nie tylko jej zaangażowanie w pracę samorządu studenckiego w minionych latach, współautorstwo warsztatów twórczych, realizowanych wraz ze studentkami kierunku resocjalizacja – w zielonogórskim więzieniu (w 2013 roku), przygotowanie (wyróżnionej) pracy Lepszego życia odnoszącej się m.in. do realiów pandemii COVID-19 na 23. Otwarty Międzynarodowy Konkurs na Rysunek Satyryczny pt. Maska zorganizowany przez WiMBP im. Cypriana Norwida w 2021 roku, a także – ostatnio – przekazanie obrazu Nocne pirackie harce (z 2019 roku) na aukcję w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, z której dochód przeznaczony został na pomoc medyczną dla ofiar wojny na Ukrainie. To, iż potrafi inicjować także działania interaktywne, angażując szerszy krąg współuczestników, potwierdza z kolei jej trzydniowa akcja Cześć z kwietnia 2019 roku, podczas której zachęciła osoby mijające jej ustawiony na sztalugach autoportret do uwzględniania na nim swych „interwencji”.

 

Komentując naturę swego procesu twórczego, Liwia Litecka wyznaje: „Od czasu nauki w liceum po dzień dzisiejszy prowadzę szkicownik: notuję/szkicuję w nim to, co widzę, ale i linearnie »zapisuję« pomysły na nowe obrazy: z czasem w szkicownikach-notatnikach pojawia się więcej tekstów – przemyśleń niż rysunków”. Taka rzetelność w zgłębianiu tematu, któremu pragnie się poświęcić, cechuje chociażby jej przygotowania do realizacji prac, które obecnie prezentuje i w ciągu najbliższych trzech lat zamierza prezentować w ramach serii wystaw Hommage à Jan Buck na Łużycach i po polskiej stronie granicy z Niemcami, stanowiących część projektu badawczo-wystawienniczego realizowanego przez Instytut Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Zielonogórskiego. Świadczy o tym m.in. jej podróż badawcza do miejsca urodzin tego najbardziej uznanego malarza serbołużyckiego i śladami jego twórczości w przestrzeni publicznej oraz gruntowne prześledzenie dokumentów z archiwum prywatnego syna artysty. Przedsięwzięcie to wskazuje też na szczególne zainteresowanie Liwii Liteckiej sztuką monumentalną, potwierdzone już mozaikarskimi realizacjami m.in. w Nowogródku Pomorskim i Kołobrzegu (2014 i 2017), której już wkrótce zamierza poświęcić się w większym stopniu niż dotychczas, np. wtedy gdy wykonywała swe pierwsze graffiti. Rozważa ponadto przetestowanie propagandowej i artystycznej wymowy tego typu realizacji, m.in. w odniesieniu do przykładów socrealistycznego malarstwa w architekturze na terenie Zielonej Góry i Budziszyna (Bautzen), poświęconych chociażby tematyce opanowywania kosmosu oraz sylwetce Jurija Gagarina.

 

Nakreśliwszy, w sposób z konieczności fragmentaryczny, panoramę dokonań młodej, a mimo to cieszącej się już uznaniem, artystki zielonogórskiej, Liwii Liteckiej, skonstatować można bogactwo repertuaru jej środków formalnych oraz swobodę, z jaką porusza się w rozmaitych konwencjach stylistycznych. Biorąc pod uwagę fakt, iż od 2020 roku jest asystentką w Pracowni Rysunku i Intermediów dr hab. Alicji Lewickiej-Szczegóły, prof. UZ w Instytucie Sztuk Wizualnych, można przypuszczać, iż z czasem odważniej niż dotąd wykorzysta swój niewątpliwy potencjał twórczy, realizując ambitne prace monumentalne i przestrzenne, w których właściwe jej zamiłowanie do malarstwa realistycznego splecie się z wyrażoną za pomocą nowoczesnych środków multimedialnych metarefleksją na temat ich istoty oraz współczesnej rzeczywistości społeczno-politycznej. Być może eksploracja tego, co sama najwyraźniej dotąd uznawała za marginalia swych poszukiwań, okaże się paradoksalnie perspektywą do urzeczywistnienia artystycznych innowacji.

Spis treści