Pamięć ciała

Magdalena Wijatkowska

Pamięć ciała

Zdarza się, że pewien smak, zapach albo dotyk budzi w nas wspomnienie intensywniej niż słowo. Nie pamiętamy sytuacji – pamiętamy ciało, które w niej było. Skóra przypomina sobie chłód nocy, język – cierpkość pierwszego pocałunku, dłonie – ciężar jabłka, które wtedy podała. Wiersz Obieranie jabłka Mieczysława J. Warszawskiego wydaje się być właśnie takim wspomnieniem – nie intelektualnym, nie linearnym, ale cielesnym. To powrót do kobiety i relacji przez gest, smak i dotyk. I choć w tle majaczy archetyp Ewy, a jabłko kusi symboliką od stworzenia świata, to tym razem nie chodzi o grzech. Chodzi o pamięć – tę, którą nosi nie głowa, ale ręka.

Już pierwsze wersy wprowadzają nas w atmosferę zanikania: „Niebo coraz niżej,/ coraz mniej sadu”. Świat się kurczy – nie dosłownie, ale w wymiarze dostrzegalnym dla kogoś, kto czuje, że pamięć przestaje sięgać tak daleko, jak kiedyś. Niebo jako to, co wzniosłe, duchowe, odległe, zbliża się do człowieka – może po to, by go pochłonąć, może po to, by przypomnieć, że wszystko ostatecznie staje się ziemią. Sad – przestrzeń dojrzewania, życia i rozkwitu – znika. Zostaje pojedyncze jabłko. Reszta jest wspomnieniem.

To jabłko nie ma już nazwy. Może to papierówka, może malinówka, może złota reneta – ale żadna z tych odmian nie zostaje rozpoznana. To nieistotne. Tak jak w neuronauce emocji – mózg nie musi pamiętać nazwy, by przypomnieć sobie uczucie. Smak aktywuje nie słowo, lecz przeżycie. Wspomnienie zapisuje się nie w opisie, ale w sieci zmysłowych impulsów. Dla bohatera wiersza jabłko jest tylko bramą do tego, co naprawdę istotne: „intryguje/ mnie przede wszystkim/ tylko twój portret”. I to właśnie tu zaczyna się obieranie nie owocu, lecz relacji.

Wiersz Warszawskiego można czytać jako próbę dotarcia do najgłębszej warstwy wspomnienia poprzez powtarzanie gestu. Obieranie jabłka to przecież ruch codzienny, mechaniczny, ale i intymny. W kontekście tego wiersza – niemal erotyczny. „Tak się właśnie/ poprzez słodycz miąższu/ albo cierpką kwasotę/ do pestki skłaniasz” – mówi podmiot liryczny. Nie jest to obiektywna obserwacja. To głęboko osobiste doświadczenie, w którym ciało zapamiętuje emocje lepiej niż pamięć logiczna. Jakby dłonie nadal pamiętały jej obecność, nawet jeśli reszta dawno ją zapomniała.

W neuronauce coraz częściej mówi się o tzw. pamięci somatycznej – czyli takiej, którą przechowują nasze mięśnie, nerwy, reakcje fizjologiczne. To ona sprawia, że słysząc zapomnianą melodię, czujemy ścisk w gardle, choć nie wiemy, dlaczego. To ona podpowiada palcom, jak trzymać dłoń ukochanej osoby, choć nie widzieliśmy jej od lat. I to ona – w wierszu – każe sięgać po nóż i jabłko. To nie tylko symbol. To akt przywoływania, performans pamięci. Obierając, podmiot nie tylko wspomina kobietę. On ją odtwarza. Jakby każdy pasek skórki był fragmentem rozmowy, ciała, spojrzenia.

Obraz „martwej natury” również zyskuje tu nowe znaczenie. „Jakby na paterze/ podana martwa nasza/ natura” – pisze Warszawski. Czy to martwa natura w sensie malarskim – zatrzymany moment, przedstawiony estetycznie i bez ruchu? A może martwa – bo relacja już nie żyje? Albo natura – ta instynktowna, cielesna, która teraz istnieje tylko jako ekspozycja, już nie w pełni realna, ale nadal fascynująca? Bohater wiersza nie analizuje, nie żąda – on patrzy. I obiera. Rytualnie. Jakby ten gest mógł przywrócić coś, czego nie da się odzyskać inaczej.

Wspomnienie kobiety staje się wspomnieniem smaku, tekstury, kwaśności. Nie potrzeba dialogów, nie potrzeba scen – wystarczy cierpkość. Wystarczy, że język przypomni sobie smak, który kiedyś należał do niej. W tym sensie jabłko jest jak medium – jak organiczny nośnik pamięci ciała. Pestka zaś – to esencja, jądro wspomnienia. Może nieprzydatna, może niejadalna, ale niezbędna, by jabłko było całością. I tak samo – może bolesna, ale nie do usunięcia – jest pamięć o kimś, kogo ciało pamięta lepiej niż rozum.

Ostatni wers – „odkrawając skórkę” – zostaje samotny, jak gest w pustym pokoju. Jest cichy, ale precyzyjny. Nie ma tu emocjonalnego wybuchu, nie ma patosu. Jest tylko ten ruch – znajomy, domowy, niemal bezwiedny. Ale w tym właśnie tkwi siła zakończenia. To nie słowa mają ostateczne znaczenie – to gest. Pamięć ciała nie krzyczy – ale nie daje o sobie zapomnieć. Można zapomnieć imię, adres, twarz. Ale nie sposób zapomnieć, jak się kogoś obierało z warstw – aż do środka, aż do pestki. Bo niektóre wspomnienia są ukryte głębiej niż język.

Leszek Frey Witkowski, „osad poetycki” do wiersza Mieczysława J. Warszawskiego Obieranie jabłka
Leszek Frey Witkowski, „osad poetycki” do wiersza Mieczysława J. Warszawskiego Obieranie jabłka