Dzienniczek Wojtusia

Mirosław R. Kaniecki

Dzienniczek Wojtusia

 

 

 

będę zawsze pamiętał ten dzień w którym polscy skoczkowie narciarscy zdobyli w konkursie drużynowym złoty medal na mistrzostwach świata w Lahti i urodził się mój wnuk

 

będę zawsze pamiętał tę noc czterogodzinnej operacji podczas której usunięto mu 60 centymetrów jelita a lekarz powiedział synowi że statystyka w medycynie nie sprawdza się

 

będę widział zawsze to kolorowe zdjęcie zrobione przez synową na którym leży nagi jedynie w pampersie jak Jezus na krzyżu z opaską na biodrach z opatrunkiem na brzuchu podłączony do kroplówki i innych przyrządów których nie potrafię nazwać

 

kiedy kłóciłem się z Bogiem wiedziałem że nie miałem argumentów i tak było dobrze przecież nie odpowiada wprost na nasze pytania

 

przypominam sobie wiersz ks. Jerzego Szymika Mówią, \ że Cię wszechmoc uwiodła, \ że Ci się nie udała starość i dziecko z wodogłowiem. \ Mówią, \ że się z Tobą rozeszliśmy już dawno, \ że hipoteza Twojego istnienia jest tanią pociechą

 

nie jesteśmy sami jedni obiecują modlitwę drudzy trzymanie kciuków w co kto wierzy wspierają wszystkie życzliwe myśli i msze święte w wielu miejscach bonus za życie w cieniu kościoła

 

najważniejsza wiadomość niepodana w żadnych wiadomościach telewizyjnych w programach radiowych ani nieodnotowana w jakimkolwiek czasopiśmie wnuk żyje (jako pilne prezentowano wyniki ostatnich czyli kolejnych sondaży poparcia partii politycznych)

 

mogły pozostać tylko zdjęcia mamy w stanie błogosławionym obok szczęśliwego ojca pierwsze po urodzeniu zrobione komórką i kolejne u mamy na rękach z tatą czytającym Tolkiena z babcią z dziadkiem z matką chrzestną z ciocią

 

wiersz którego nie musiałem napisać a w nim pieluch całuny nieubrane ubranka zamiast łóżeczka trumienka zamiast wózka karawan i nic nie tłumaczące „Bóg tak chciał”

 

z wnukiem nic nie można zaplanować syn zamierzał gdy będzie miał dwa tygodnie pojechać z nim do lasu a potem 26 marca obejrzeć razem mecz piłki nożnej Czarnogóra-Polska w telewizji martwica jelita pokrzyżowała plany

 

telefony kilka razy dziennie przekazywanie nowych informacji rozmowy na ulicach przed kościołem przy przygodnych spotkaniach zdziwienia dlaczego wam to się trafiło (nie nam wnukowi) komuś musiało to tylko statystyka siostra mojego ojca gotowa prawie płakać

Pèter Esterhàzy napisał Dziennik trzustki to jego ostatnia książka czytam jej fragmenty w „Zeszytach Literackich” przecież wnuk nie umie jeszcze pisać żeby mógł pozostawić Dziennik krótkiego jelita

 

starsza córka kupiła żonie pendrive’a żeby mogła sobie oglądać zdjęcia na ekranie telewizora wyjmowany jest on z wejścia tylko w celu dogrania kolejnych fotografii żonie najbardziej podoba się wnuk ukochany

 

mam sześćdziesiąt lat pomyślałem więc że jest mało prawdopodobne abyśmy razem z żoną byli na wnuka ślubie podzieliłem się z nią tą refleksją odpowiedziała na to ty martw się czy będziesz przy pierwszej komunii to prawda nie byliśmy już na jego chrzcie w szpitalu przed operacją

 

przeczytałem wnukowi kilka aforyzmów z Myśli nieuczesanych wszystkich Stanisława Jerzego Leca (prezent od dzieci na moje pięćdziesiąte urodziny) mógłbym powiedzieć z pamięci ale to nie to samo

 

powiedziałem do kolegi w pracy przy zmianie dyżuru wnuk cztery tygodnie już jest w domu a on na to że jego córka urodziła martwą córkę człowiek mówi Pan Bóg słowa nosi wnuk po kilka dniach był z powrotem w szpitalu

 

najważniejsze pytania jakie kupki i czy przybiera na wadze a z jednym i drugim różnie bywa pojawiała się krew 120 gramów mniej 100 więcej

 

takie proroctwo w trzecim miesiącu jego życia podczas trzeciego pobytu w szpitalu pani doktor powiedziała że będą spotykać się często

 

w okolicach mojej pięćdziesiątki zastanawiałem się czy jestem ciekawy świata za lat dwadzieścia czy chcę widzieć do czego doprowadzi cywilizacja czy chcę do tego czasu żyć teraz jestem ciekaw wnuka za tydzień za miesiąc za rok za dwa lata za pięć dziesięć dwadzieścia

 

liczenie dni ile spędzonych w domu ile w szpitalu raz więcej tych pierwszych później drugich kolejne liczenie miesiąc dwa miesiące trzy miesiące od urodzenia od operacji tydzień w domu dwa tygodnie trzy

 

my nie planujemy my chcemy mówią udało się przyjechali do nas wnuk zasnął przy stanie 10:7 w drugim secie dla polskich siatkarzy w meczu ligi światowej z Włochami wieczorem finał ligi mistrzów przespał w międzyczasie zdjęcie z wieżą krzyżacką w tle

 

mam marzenie żebym kiedyś mógł go usypiać żebym mógł czytać mu Kajtusia Czarodzieja albo Małego Lorda żeby wieczorem na suficie wyświetlić mu bajki aparatem Ania te same które oglądali jego tata i ciocie

 

Pèter Esterhàzy zastanawiał się czy wiara zawsze pomaga i w ogóle czy ma pomagać może zaryzykuję wiara bez kłopotów martwa jest napisał także świeci słońce to też coś

 

wniosłem wnuka w foteliku samochodowym na piąte piętro (w ich domu nie ma windy) powiedziałem do synowej i syna że jestem z siebie dumny ale poprawiłem się duma to nie jest moje ulubione uczucie zwyczajnie cieszyłem się z tego

 

coraz trudniej o nowe frazy patrzę na wnuka i myślę oto wielka tajemnica życia ile możliwych scenariuszy ile dróg ile ścieżek ile rozstań ile spotkań których nie ocalę od zapomnienia

 

żona puszcza nagrany na dyktafon w komórce płacz wnuka i ma łzy w oczach przytulamy się do siebie ma też inne nagrania jak razem rozmawiają już kilka lat temu powiedziała starzeję się coraz łatwiej się wzruszam

Spis treści