Anna Madaj Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/anna-madaj/ Lubuskie Czasopismo Literackie Pro Libris Sat, 25 Feb 2023 00:17:01 +0000 pl-PL hourly 1 https://prolibris.net.pl/wp-content/uploads/2022/09/cropped-ProLibris2-32x32.png Anna Madaj Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/anna-madaj/ 32 32 Ambicje sięgające kosmosu https://prolibris.net.pl/ambicje-siegajace-kosmosu/ Sun, 11 Dec 2022 14:04:02 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=5887 Anna Madaj

The post Ambicje sięgające kosmosu appeared first on Pro Libris.

]]>

Ambicje sięgające kosmosu

Magdalena Salik, Płomień, Powergraph, Warszawa 2021, 352 s.

Minimalistycznie skonstruowana okładka przykuwa wzrok, a treść przede wszystkim zastanawia czytelników. Książka jest pełna dylematów i etycznych aspektów, rodzi pytania, na które nie sposób znaleźć odpowiedzi. Futurystyczne tematy, które coraz częściej znajdują się w spektrum zainteresowania współczesnych wizjonerów technologii, stanowią główny wątek w książce polskiej pisarki. Najbardziej kosztowna misja kosmiczna w dziejach ludzkości, mająca na celu kolonizację lodowej planety, budzi nie tylko niepokój, ale też i nadzieję.

Magdalena Salik, dziennikarka i redaktorka, wpłynęła na wody etycznych zagadnień związanych z tożsamością istoty ludzkiej. Najważniejszym pytaniem dla bohaterów i wszystkich zaangażowanych w kosmiczny projekt staje się kwestia, kiedy dokładnie człowiek przestaje być znanym nam gatunkiem homo sapiens, a kiedy przeistacza się w technologiczny twór, symbolizujący nową rasę oraz nowe zagrożenia. Rozwój techniki rodzi nowe problemy, na które ludzkość nie jest jeszcze gotowa, jednak postępu nie da się zatrzymać. Tym samym czytelnik otrzymuje soft science fiction bogate w naukowe terminy, połączone z preludium katastrofy na wielu płaszczyznach etycznych, jak i rozwoju, co tworzy dosyć ciekawe połączenie.

Język użyty w książce, zwłaszcza na samym początku, przypomina naukowy żargon, co niekoniecznie może trafić do osób, sięgających po raz pierwszy po ten gatunek. Jednak w dużej mierze jest on poetycki i bogaty w liczne nawiązania, które tworzą często filozoficzny patos umożliwiający stworzenie nowej perspektywy dla wydarzeń dziejących się w powieści. Pisarka sztywno skupia się na rozwijaniu wątków, które uważa za istotne dla fabuły, pomijając niestety inne elementy wykreowanego świata, w tym motywacje bohaterów, przez co brakuje spójności w działaniach.

W Płomieniu została zastosowana zarówno wielotorowa narracja pierwszoosobowa, jak i trzecioosobowa, dzięki której czytelnik uzyskuje wgląd do wcześniej nakreślonych portretów psychologicznych bohaterów, jednak nie za bardzo można je uporządkować lub nadać im jakiś określony przez autorkę cel. Perspektywy przeplatają się między sobą nieustannie, co powoduje w pewnym momencie poczucie zagubienia i irytacji. Co więcej, jeżeli w jednej ścieżce zostało zbudowane napięcie, to każda inna wydaje się tracić swój wydźwięk. Między głównymi wątkami pojawiają się również raporty lub wywiady, które wydają się być umieszczone w niewłaściwym miejscu, przez co wszystko nabiera jeszcze bardziej kuriozalnej formy. Mimo że celowo zaburzona linia czasowa nabiera sensu przy zakończeniu, to fabuła przez to miejscami traci ciągłość.

Bogate opisy otoczenia, które potrafią zbudować odpowiedni nastrój oraz oddać stan bohaterów i pomieszczeń, nijak mają się do opisów relacji pomiędzy bohaterami. Są one mętne, nie do końca da się zrozumieć współzależności i motywacje każdego z nich. Pomiędzy bohaterami nawiązują się również romantyczne, w każdym wymiarze tego słowa, uniesienia, które następnie przekładają się na ich światopogląd. Mimo że autorka starała się zachować niezależność każdej z postaci, to zmiany są znaczne i mają swoje konsekwencje fabularne, przez co niestety nie udało się ani autorce, ani bohaterom uciec od schematu romansu, który często niszczy pieczołowicie nakreśloną odrębność i indywidualność.

Salik poświęca dużo uwagi pierwotnemu strachowi przed nieznanym, towarzyszącemu każdemu z przedstawianych podróżników pochodzenia ziemskiego i tego pozaziemskiego. W książce pojawia się również aspekt zróżnicowanych wartości. Wszelakie wątpliwości czy stanowiska znajdują odbicie w czynach i myślach dobrze rozbudowanych postaci, które istnieją w opisywanym świecie, gdzie technologia dominuje już praktycznie w każdym aspekcie życia. Autorka obrazuje to poprzez burzliwe konferencje i subtelne szczegóły pokazujące nastroje społeczeństwa oraz ekscytację połączoną z czającym się w cieniu przeświadczeniem, że ludzkość obiera drogę, z której nie sposób zawrócić. Czytając książkę przy jednoczesnym śledzeniu poczynań naukowców, odczuwa się możliwość uczestniczenia w bieżących wydarzeniach, przez co cała linia fabularna nabiera realizmu.

I właśnie ten realizm powoduje, że książka jest pozycją jak najbardziej „na czasie”, ponieważ wszystkie wątki obracają się wokół postępu i problemów, które prędzej czy później staną się naszymi. Intensywna opowieść, uniwersalne tematy oraz chłodna konkluzja na temat ułomności i ślepego oddania się idei, przy użyciu której człowiek próbuje nadać formę czemuś, czego nie do końca rozumie. Całość wywarła na mnie ogromne wrażenie, kończące się gorzko-słodkim wnioskiem o nieuniknionej przyszłości i właśnie dla takich przemyśleń warto jest zanurzyć się w ten kosmiczny projekt pełen zarówno nadziei, jak i niepewności.

Anna Madaj

The post Ambicje sięgające kosmosu appeared first on Pro Libris.

]]>
Tym razem poetycko w Cafe Noir https://prolibris.net.pl/tym-razem-poetycko-w-cafe-noir/ Sat, 10 Dec 2022 11:45:38 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=5332 Anna Madaj

The post Tym razem poetycko w Cafe Noir appeared first on Pro Libris.

]]>

Anna Madaj

Tym razem poetycko w Cafe Noir

Powiadają czasami, że jeżeli jest się wystarczająco uważnym, to można ich dostrzec. Czają się w wąskich uliczkach i rozmawiają półgłosem. Inni, bardziej odważni przesiadują w kawiarniach, na ławeczkach czy w parkach albo też na ławeczkach w parkach. Tak, jeszcze istnieją, choć wielu w to nie wierzy, bo poezja to bardzo niepraktyczne zajęcie jak na współczesne czasy. Oni jednak trwają – poeci. Mam nadzieję, że nikt nie wystraszył się górnolotnego wstępu z przymrużeniem oka, bo mam ochotę opowiedzieć o ciekawym spotkaniu, które odbyło się w czerwcu tego roku z inicjatywy dwojga poetów.

Tuż za fontanną, obok placu Bohaterów znajduje się nie do końca kawiarnia i nie do końca bar. Trudne jest to do określenia. W środku jasne ściany, lekko zadraśnięte czasem. Są obrazy i oszklony taras. Miejsce wyjęte z przestrzeni. W sam raz dla poetów. Równo o 19:00 do Cafe Noir przybyli ci z uliczek i ci z kawiarni. Weszła całkiem pokaźna grupa. Zasiedli na starych krzesłach, a na środku stała scena. Oświetlona i obita w czerń. Katarzyna Zagożdżon zapowiedziała gości. A byli to: Joanna Marcinkowska i Bartosz Konopnicki. Młodzi i uśmiechnięci, wcale nie wyglądali na poetów (ale jak powinien wyglądać poeta?), jednak gdy wybrzmiały ich wiersze, to nikt już nie miał wątpliwości. Dla Joanny był to debiut, zatytułowany Czarne motyle. Bartosz z kolei, posiadając już nieco większe doświadczenie, śmiało mógł się pochwalić czterema wydaniami, z czego najnowsze nosi tytuł Jak te manekiny. Jego twórczość często ukazuje się w przestrzeni internetowej czy w antologiach poetyckich. Oboje są absolwentami Uniwersytetu Zielonogórskiego i łączy ich wspólna pasja, jaką są fotografia i góry.

Teksty czytała Magda Faron, modulując głos i „skacząc” pomiędzy wersami, odpowiednio zniżając ton, gdy wymagał tego nastrój. W przerwach myśli mogły wędrować i kontemplować znaczenie słów. Wszyscy słuchali w ciszy, nikt nawet nie zakaszlał, no bo jak można zepsuć tak doniosłą atmosferę. Na koniec rozległy się oklaski, które zwiastowały kolejny punkt programu.

Mirosława Szott zaczęła spotkanie autorskie. Oczywiście nie zabrakło pytań o twórczość, pojawiły się też takie dotyczące samych gości. Poeci interpretowali bogate opisy, wyjaśniali niezwykłe inspiracje czy zainteresowania. Potem przyszła kolej na widownię. Co zaskakujące i niecodzienne – zwykle zlękniona widownia tym razem zamieniła się w las rąk. Jeszcze poeci nie zdążyli odpowiedzieć na jedno pytanie, a padały już trzy kolejne. Gdy każdy doczekał się swojej szansy i zaspokoił ciekawość, miał okazję na swoje pięć minut z autorami. Kupowano tomiki, a śmiech i rozmowy wypełniły salę do tego stopnia, że zamknięto drzwi, a atmosfera stała się jeszcze bardziej dyskretna.

Andrij Kotin gra na gitarze
Po lewej stronie, ubrany w koszulę w kratę siedzi Bartosz Konopnicki, po prawej Joanna Marcinkowska

O 20.35 wszem i wobec ogłoszono „Turniej Jednego Wiersza”. Zachęcano do udziału na wszystkie sposoby. Niektórzy byli przygotowani, inni naprędce rozsiadali się po barokawiarni i szukali inspiracji. Niektórzy tworzyli coś po raz pierwszy (oby nie ostatni), inni już wdrożeni w tę pradawną sztukę kreślili słowa na telefonach czy na kartkach. Zadawano mnóstwo pytań. Jak długi ma być ten wiersz? O czym? A czy to ja muszę go przeczytać? W tej atmosferze minęło 10 czy 15 minut. Uczestnicy byli podekscytowani i można powiedzieć, że nieco przestraszeni, bo wiersze miały być czytanie nie tylko przed publicznością, ale też przed komisją, w której zasiedli poeci i organizatorzy. W tym czasie na scenie pojawił się Andriej Kotin, znany zielonogórski tekściarz i pieśniarz. Grał i śpiewał w rytm oklasków publiczności.

Zaczęło się. Młodsi i starsi kolejno wchodzili na scenę. Ktoś napisał wiersz o obrazie, ktoś inny o braku pomysłu na wiersz. Dosyć oryginalny. Krótsze i dłuższe, te smutne i wesołe, wszystkie zostały nagrodzone brawami. Zwycięzca mógł być tylko jeden i została nim Julia Gwóźdź – studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Zielonogórskim. Skradła nie tylko serca jury, ale też publiczności. Werdykt podjęto za zamkniętymi drzwiami jednomyślnie. Następnie odbyło się uroczyste wręczenie nagród (których sponsorem byli: Studenckie Koło Literaturoznawców UZ, Lubuski Teatr oraz jeden z przybyłych gości), wraz z podziękowaniami i oklaskami. Poza nagrodzoną Julią, wyróżniono też Elżbietę Dybalską i Adriana Loksia. Wtedy na scenę ponownie wkroczył Andriej Kotin i w rytmie muzyki poeci rozeszli się do miejsc znanych tylko poetom. Nie wiadomo, czy znowu się spotkają i kiedy to będzie, wiadomo jednak, że czy w parkach, czy w teatrach istnieją ci, którzy bawią się słowem.

The post Tym razem poetycko w Cafe Noir appeared first on Pro Libris.

]]>