Znak Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/znak/ Lubuskie Czasopismo Literackie Pro Libris Sat, 25 Feb 2023 00:40:59 +0000 pl-PL hourly 1 https://prolibris.net.pl/wp-content/uploads/2022/09/cropped-ProLibris2-32x32.png Znak Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/znak/ 32 32 Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) https://prolibris.net.pl/lubuski-wawrzyn-literacki-w-kategorii-poezja-dla-jaroslawa-baranczaka-laudacja/ Sat, 10 Dec 2022 07:45:22 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=5184 Andrzej Draguła

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>

Andrzej Draguła

Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka

(laudacja)
Okładka zbioru poetyckiego. Okładka jest czarna, na pierwszym planie znajduj się bliżej nieokreślony kształt. Nad nim umiejscowiono imię i nazwisko autora (Jarosław Barańczak), a pod nim tytuł "Znak".

Jarosław Barańczak, Trzej królowie

stali na rogu ulicy pod czerwonym neonem

wiatr zjadał resztki ich wytartych płaszczy

niebieskie niebo z błyszczącymi puszkami

zwisało z przemarzniętych dłoni

mówili o Betlejem którego szukali

gdzieś pod tamtymi mostami

śnieg sypał mirra i kadzidło spadały

na rozmokłe błoto i na chłopca

który uciekał z domu Heroda

wędrowali z odległych stron

klękać nie było im łatwo

ręce przyciskały do piersi pomięte gazety

coś tam chowali w cieple

może nieśli jeszcze nadzieję

Jak wiadomo, poezja żyje wraz z czytelnikami, wchodzi w nieustanny dialog z kontekstem czasowym, w którym przyszło im żyć. Ten kontekst jest dzisiaj więcej niż oczywisty. Jest nim wojna. Co po poezji w czasie wojny? Co po poecie w czasie marnym? Trudno o to nie zapytać w dzień, gdy świętujemy poezję, gdy świętujemy literaturę. Patron Biblioteki, Cyprian Norwid, pisał: „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…”. A my z przerażeniem uświadamiamy sobie, że biblijny Herod wciąż ma się dobrze, a jego kolejne wcielenie czyha na betlejemskich chłopców. Niczym trzej królowie przyciskamy dziś do piersi pomięte gazety pełne spływających live internetowych niusów o wojnie.

W zacisznym cieple składamy ręce do modlitwy albo zaciskamy je w niemym buncie. Czuły narrator w nas zamilkł. Czy to już wszystko, co może zrobić poeta? Co więc po poezji w czasie marnym, gdy „nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza”? 

Poezja nie rozbroi bomby, nie powstrzyma pocisku, nie uratuje życia żołnierza – to prawda, ale jak pisze ukraiński poeta, Borys Humeniuk, w cyklu Wiersze z wojny: „Wiersze były tam gdzie nie ma miejsca dla wierszy / Wiersze widziały wszystko”. I dobrze, bo – jak wiemy – „poeta pamięta”.

Jak brzmi poezja naszego laureata czytana in tempore belli? Dominujący poetycki ton nagrodzonego tomu wyznacza czas teraźniejszy tak mocno zamanifestowany we frazie „a przecież jestem” (Nie poznałem). Istnienie pozostaje dla poety przedmiotem nieustannego zadziwienia. Już w tytułowym wierszu pt. Znak pojawia się pytanie stawiane przez „wysmukłego / pasterza stada białych kóz” – „kim jestem?”. Przywołanie łacińskiej frazy homo erectus est pozwala przypuszczać, iż jest to pytanie o istotę człowieczeństwa jako takiego, o conditio humana. Poeta stawia to pytanie – podobnie jak to robił pewien mędrzec z Królewca – wobec tajemnicy wszechświata. Świadkiem tego zadziwienia nad istnieniem są „miliony / gwiazd, pośród których migał niekiedy ruchomy promyk wieczności” (Anatolia i freski). Gwiazdy „Ułożone w geometryczne figury / trójkąty kwadraty i romby // niektóre martwe / choć nie wystygłe // uważne i spokojne / zimno patrzą // może tylko one / wiedzą o nas wszystko” – suponuje Autor. Jaki jest bilans życia człowieka? Może wydawać się, że ujemny, wszak – szczerze przyznaje Poeta – „nie policzyłem wszystkich księżyców Saturna / nie zgłębiłem tajemnic dna Pacyfiku” (Nie poznałem), „rozsypały się rozległe gwiazdozbiory” (Pegaz), „Są planety, na których nie byłem” (Obce planety). Czy Poeta ma jakąś receptę na to coraz bardziej dojmujące przemijanie? Tak, trzeba mu się poddać: „Trzeba zasnąć, póki świat istnieje, / póki świeci księżyc. I zanim / zamrze symfonia” (W górach). I jest w tym jakiś amor fati, umiłowanie losu. Tak brzmi poezja Jarosława Barańczaka czytana w kontekście pytania o sens poezji w czasie marnym. Ale czy jest ona wyrazem rezygnacji? Myślę, że nie. Przypomnę, że ostatni wers wiersza Trzej królowie brzmi: „może nieśli jeszcze nadzieję”. Poezja ją niesie i czyni to bez taniej naiwności.

Kobieta leżąca na wyciągniętej prawej ręce. Zaplątana w burzy włosów. Ukazana do barków

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [Tryptyk zielonogórski: Filharmonia, Ptaki, Wieża Braniborska] https://prolibris.net.pl/wiersze-tryptyk-zielonogorski-filharmonia-ptaki-wieza-braniborska/ Mon, 05 Dec 2022 18:56:29 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=4732 Jarosław Barańczak

The post Wiersze [Tryptyk zielonogórski: Filharmonia, Ptaki, Wieża Braniborska] appeared first on Pro Libris.

]]>

Jarosław Barańczak

 

Tryptyk zielonogórski

 

Filharmonia 

Kiedy odchodził stąd Mesjasz,

na kasztanach płonęły liście. Noc 

szła przez miasto czerwona od gniewu.

Za nią płynęły dni, wszystkie

ciężkie i słone. Mgłami wiszące

nad bezwzględnym oceanem.

Przychodził i nie widać było 

odpływu. W uliczkach milczały ptaki, 

dzieci nosiły w tornistrach

zamazaną atramentem przyszłość.

 

Aż wrócił na plac świergot wróbli, 

jak figury skrzypcowe w Mozartowej mszy.

Przez uchylone okienne witraże

nieśmiało wymknęły się fugi Bacha, 

czekano już tylko na Haendla. 

Nad miastem zagrzmiało radosne 

Alleluja z Haendlowego oratorium. 

I deszczem spadły niekończące się oklaski. 

 

 

Ptaki

Józefowi Burlewiczowi

Latałem kiedyś nad tym miastem

z zielonym wzgórzem i wąskimi uliczkami.

Pijany Bachus prowadzał mnie pod rękę,

z Mozartem i z wróblami w zawody,

przez liście kasztanów, zaglądaliśmy 

do nieba. Olśniewało granatem obrazów 

Burlewicza. W nich zamknięty był ptak 

bez prawa do odlotu. Czekaliśmy,

ścigając się z synami na rowerach.

Któregoś dnia wylegliśmy na obudzone place,

nad katedrą fruwały anioły i dziś nie wiem, 

dlaczego tak wiele z nich połamało skrzydła.

I był teatr radosny i smutny niekiedy,

jak czas, gdy pod stopami hufców giną 

fortece przeszłości, a kolibry nie nadążają 

z lotem nad polami kwiatów. Wędrowałem 

później szerokimi ulicami świata, jak ptak, 

który odchodzi i wraca, przysiada 

na zielonym wzgórzu i pije sok 

z niedojrzałych jeszcze winogron.

 

Wieża Braniborska

astrofizykowi

Profesorowi Januszowi Gilowi

Kepler nie wpadał tu z kolegami 

na kwaśnego rieslinga,

ani mu w głowie nie postało

wiązanie tego miejsca z fizyką niebieską.

 

Słuchał w Pradze treli ptaków, 

rozważał metafizykę Arystotelesa. 

Pewnie z zaświatów, a może 

z własnej gwiazdy poznał tę wieżę 

 

i profesora Gila. Podglądałem ich 

z okna otwartego na rozległe przestrzenie.

Zagnieździli się na sąsiednim wzgórzu

i niespodziewanie wynieśli miasto

 

w przestworza. Gdzie supernowa spotyka się 

z czarnymi dziurami, a kto wie 

może nawet, przez kosmiczny

teleskop, z keplerowskim Bogiem.

The post Wiersze [Tryptyk zielonogórski: Filharmonia, Ptaki, Wieża Braniborska] appeared first on Pro Libris.

]]>