Lubuski Wawrzyn Literacki Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/lubuski-wawrzyn-literacki/ Lubuskie Czasopismo Literackie Pro Libris Sat, 25 Feb 2023 00:22:35 +0000 pl-PL hourly 1 https://prolibris.net.pl/wp-content/uploads/2022/09/cropped-ProLibris2-32x32.png Lubuski Wawrzyn Literacki Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/tag/lubuski-wawrzyn-literacki/ 32 32 Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii proza dla Alfreda Siateckiego (laudacja) https://prolibris.net.pl/lubuski-wawrzyn-literacki-w-kategorii-proza-dla-alfreda-siateckiego-laudacja/ Sat, 10 Dec 2022 08:44:05 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=5213 Małgorzata Mikołajczak

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii proza dla Alfreda Siateckiego (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>

Małgorzata Mikołajczak

Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii proza
dla Alfreda Siateckiego

(laudacja)

Czytelnicy lubuskich powieści kryminalnych dobrze wiedzą o tym, że miejsce, w którym żyją, nie jest bezpieczną arkadią. Kryminał regionalny, rozwijający się w ostatnich latach, zmienił lokalną przestrzeń, naznaczył ją piętnem zbrodni. A jeśli morderca czai się za każdym rogiem i znajomą okolicę przenika aura podejrzeń, to czy zaskoczy nas jakieś przestępstwo? Przekręt w Zielonej Górze zapewne nie zrobi wrażenia, a… szwindel w Grünbergu?

Alfred Siatecki, autor Szwindla w Grünbergu i nestor lubuskiej powieści kryminalnej, tym razem zaproponował czytelnikom podróż w czasie. Sięgając po formułę kryminału retro, osadził akcję utworu w Grünbergu. 

Na dole pierwszego planu znajduje się obrys ciała, wykonanym kredą. Na górze imię i nazwisko autora (Alfred Siatecki) oraz tytuł (Szwindel w Grunbergu). Na drugim planie znajduje się kamienny portal, za którym widać Zielonogórski deptak. Tło dla całości stanowi pochlapana krwią ściana.

Jest rok 1922, trwają przygotowania do obchodów 700-lecia miasta. Mimo że panuje gospodarczy kryzys i z dnia na dzień przyspiesza inflacja, lokalne władze planują godnie uczcić święto i m.in. zorganizować mistrzostwa Europy w zapasach – to właśnie tych zawodów dotyczy tytułowy szwindel. Jednak ani ów przekręt, ani dwa morderstwa i jedno pobicie nie przesądzają o atrakcyjności książki. Kryminalna fabuła jest tu jedynie pretekstem, by opowiedzieć o mieście, leżącym w połowie drogi między Berlinem i Breslau, „żyjącym – jak pisze autor – z wina, sukna i Beuchelta”.

Walorem powieści jest realistyczna panorama i szczegółowo oddane topograficzno-obyczajowe realia. Razem z bohaterami przemierzamy „ocienioną koronami lip Bahnhofstrasse”, odwiedzamy hotel Schwarzer Adler, wstępujemy do kościoła Zum Garten Christi, idziemy na kolację do Wiener Café… Równie skrupulatnie zarysowane zostaje tło kulturowo-historyczne – wspomnianym wędrówkom towarzyszy podróż w głąb historii, opowieść o związanych z Grünbergiem ludziach sztuki, polityki, nauki.

Wśród tych ostatnich jest Hugo Schmidt, profesor w szkole przy Lange Gasse, który, odkąd zamieszkał w Grünbergu, pisze odkrywcze teksty o przeszłości miasta. „Nie ma lepszego badacza dziejów i przy tym popularyzatora wiedzy historycznej” – powiada o nim jeden z bohaterów, podkreślając wspaniałe pióro, dociekliwość i lekkość narracji badacza. Schmidt jest autorem tysiącstronicowego dzieła Geschichte der Stadt Grünberg, Schlesien i wątek tej kroniki, wydanej na siedemsetlecie miasta, parokrotnie powraca na kartach powieści. Wraz z nim obok zagadki kryminalnej pojawia się inna zagadka, związana z zaginionym aktem lokacyjnym.

„A jeżeli za sto lat ci, którzy będą szykowali się do świętowania ośmiu wieków miasta, zapytają, gdzie jest akt lokacyjny lub inny dokument poświadczający, że w 1922 roku mieliśmy prawo urządzić huczne obchody siedemsetlecia Günbergu […]?”. Pytanie, które zadaje jeden z bohaterów, apeluje do naszego „tu” i „teraz”, podobnie jak ukazane w powieści przygotowania do jubileuszu. Książka Alfreda Siateckiego przemawia właśnie przez tego rodzaju aktualizacje. I nie tyle straszy czytelnika, co go zaciekawia. Dlatego czytając ją, skupiamy się nie na tym, kto zabił. Znacznie ważniejsza (i ciekawsza) jest konfrontacja z miejscem i jego udane literacko ujęcie, deskrypcje topograficzne, wątki kulturowo-obyczajowe, a także – ożywające za sprawą tej lektury, organizujące wyobraźnię zbiorową – sentymenty i resentymenty. Te walory przesądziły o nagrodzeniu powieści Szwindel w Grünbergu Lubuskim Wawrzynem.

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii proza dla Alfreda Siateckiego (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>
Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) https://prolibris.net.pl/lubuski-wawrzyn-literacki-w-kategorii-poezja-dla-jaroslawa-baranczaka-laudacja/ Sat, 10 Dec 2022 07:45:22 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=5184 Andrzej Draguła

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>

Andrzej Draguła

Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka

(laudacja)
Okładka zbioru poetyckiego. Okładka jest czarna, na pierwszym planie znajduj się bliżej nieokreślony kształt. Nad nim umiejscowiono imię i nazwisko autora (Jarosław Barańczak), a pod nim tytuł "Znak".

Jarosław Barańczak, Trzej królowie

stali na rogu ulicy pod czerwonym neonem

wiatr zjadał resztki ich wytartych płaszczy

niebieskie niebo z błyszczącymi puszkami

zwisało z przemarzniętych dłoni

mówili o Betlejem którego szukali

gdzieś pod tamtymi mostami

śnieg sypał mirra i kadzidło spadały

na rozmokłe błoto i na chłopca

który uciekał z domu Heroda

wędrowali z odległych stron

klękać nie było im łatwo

ręce przyciskały do piersi pomięte gazety

coś tam chowali w cieple

może nieśli jeszcze nadzieję

Jak wiadomo, poezja żyje wraz z czytelnikami, wchodzi w nieustanny dialog z kontekstem czasowym, w którym przyszło im żyć. Ten kontekst jest dzisiaj więcej niż oczywisty. Jest nim wojna. Co po poezji w czasie wojny? Co po poecie w czasie marnym? Trudno o to nie zapytać w dzień, gdy świętujemy poezję, gdy świętujemy literaturę. Patron Biblioteki, Cyprian Norwid, pisał: „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…”. A my z przerażeniem uświadamiamy sobie, że biblijny Herod wciąż ma się dobrze, a jego kolejne wcielenie czyha na betlejemskich chłopców. Niczym trzej królowie przyciskamy dziś do piersi pomięte gazety pełne spływających live internetowych niusów o wojnie.

W zacisznym cieple składamy ręce do modlitwy albo zaciskamy je w niemym buncie. Czuły narrator w nas zamilkł. Czy to już wszystko, co może zrobić poeta? Co więc po poezji w czasie marnym, gdy „nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza”? 

Poezja nie rozbroi bomby, nie powstrzyma pocisku, nie uratuje życia żołnierza – to prawda, ale jak pisze ukraiński poeta, Borys Humeniuk, w cyklu Wiersze z wojny: „Wiersze były tam gdzie nie ma miejsca dla wierszy / Wiersze widziały wszystko”. I dobrze, bo – jak wiemy – „poeta pamięta”.

Jak brzmi poezja naszego laureata czytana in tempore belli? Dominujący poetycki ton nagrodzonego tomu wyznacza czas teraźniejszy tak mocno zamanifestowany we frazie „a przecież jestem” (Nie poznałem). Istnienie pozostaje dla poety przedmiotem nieustannego zadziwienia. Już w tytułowym wierszu pt. Znak pojawia się pytanie stawiane przez „wysmukłego / pasterza stada białych kóz” – „kim jestem?”. Przywołanie łacińskiej frazy homo erectus est pozwala przypuszczać, iż jest to pytanie o istotę człowieczeństwa jako takiego, o conditio humana. Poeta stawia to pytanie – podobnie jak to robił pewien mędrzec z Królewca – wobec tajemnicy wszechświata. Świadkiem tego zadziwienia nad istnieniem są „miliony / gwiazd, pośród których migał niekiedy ruchomy promyk wieczności” (Anatolia i freski). Gwiazdy „Ułożone w geometryczne figury / trójkąty kwadraty i romby // niektóre martwe / choć nie wystygłe // uważne i spokojne / zimno patrzą // może tylko one / wiedzą o nas wszystko” – suponuje Autor. Jaki jest bilans życia człowieka? Może wydawać się, że ujemny, wszak – szczerze przyznaje Poeta – „nie policzyłem wszystkich księżyców Saturna / nie zgłębiłem tajemnic dna Pacyfiku” (Nie poznałem), „rozsypały się rozległe gwiazdozbiory” (Pegaz), „Są planety, na których nie byłem” (Obce planety). Czy Poeta ma jakąś receptę na to coraz bardziej dojmujące przemijanie? Tak, trzeba mu się poddać: „Trzeba zasnąć, póki świat istnieje, / póki świeci księżyc. I zanim / zamrze symfonia” (W górach). I jest w tym jakiś amor fati, umiłowanie losu. Tak brzmi poezja Jarosława Barańczaka czytana w kontekście pytania o sens poezji w czasie marnym. Ale czy jest ona wyrazem rezygnacji? Myślę, że nie. Przypomnę, że ostatni wers wiersza Trzej królowie brzmi: „może nieśli jeszcze nadzieję”. Poezja ją niesie i czyni to bez taniej naiwności.

Kobieta leżąca na wyciągniętej prawej ręce. Zaplątana w burzy włosów. Ukazana do barków

The post Lubuski Wawrzyn Literacki w kategorii poezja dla Jarosława Barańczaka (laudacja) appeared first on Pro Libris.

]]>