Nr 92-94/2025 Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/category/nr-92-94/ Lubuskie Czasopismo Literackie Pro Libris Fri, 28 Nov 2025 11:21:27 +0000 pl-PL hourly 1 https://prolibris.net.pl/wp-content/uploads/2022/09/cropped-ProLibris2-32x32.png Nr 92-94/2025 Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/category/nr-92-94/ 32 32 Okładka – tył 92-94 https://prolibris.net.pl/okladka-tyl-92-94/ Fri, 28 Nov 2025 11:19:11 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17088 plakat

The post Okładka – tył 92-94 appeared first on Pro Libris.

]]>

The post Okładka – tył 92-94 appeared first on Pro Libris.

]]>
BIOGRAFIE i nie tylko https://prolibris.net.pl/biografie-i-nie-tylko/ Fri, 28 Nov 2025 11:13:28 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17078 plakat

The post BIOGRAFIE i nie tylko appeared first on Pro Libris.

]]>

The post BIOGRAFIE i nie tylko appeared first on Pro Libris.

]]>
Autorzy numeru https://prolibris.net.pl/autorzy-numeru-92-94/ Fri, 28 Nov 2025 10:59:46 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17073 autorzy numeru

The post Autorzy numeru appeared first on Pro Libris.

]]>

Józef Baran

Urodził się w 1947 roku w Borzęcinie. Poeta, laureat m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich. Wydał kilkadziesiąt tomików wierszy, a także dzienniki, korespondencję ze Sławomirem Mrożkiem. Ostatnio ukazała się książka Słoneczna ruleta. Wiersze przebrane z lat 1969-2020 (2021) oraz tom wierszy Pokój i wojna (2022). Jego teksty wielokrotnie stały się inspiracją dla piosenkarzy i piosenkarek (m.in. dla SDM, Beaty Rybotyckiej, Marka Burskiego, Mirosława Kalisiewicza) oraz były tłumaczone na około dwadzieścia języków. Wiersze znalazły się w podręcznikach szkół podstawowych i średnich. Były też wykorzystywane na maturach. Poeta jest przewodniczącym jury Konkursu Poetyckiego „Źródło”. Mieszka w Krakowie.

 

Sławomir Bączkowski

Rocznik 1971, mieszka w Pruszkowie, zawodowo związany całe życie ze szkołą (nauczyciel angielskiego). Wśród jego zainteresowań najważniejsze miejsce zajmuje literatura (ulubieni pisarze to: Białoszewski, Bernhard, Sebald, Marai, Kosztolanyi) i muzyka klasyczna. Pisanie opowiadań to jego hobby. Niezależnie od tematu, większość z nich traktuje o naturze ludzkiej. Nakładem wydawnictwa Seqoja ukaże się niebawem jego zbiór opowiadań.

 

Rafał Blecharz

Urodzony w 1990 roku. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor krótkich form literackich publikowanych m.in. w „Twórczości”, „Wyspie”, „Toposie”, „Epea”. Finalista 19. edycji projektu „Połów. Poetyckie i prozatorskie debiuty 2024”. Dyrektor kreatywny i producent w studiu animacji. Laureat polskich nagród graficznych. Aktualnie poszukuje wydawcy dla swojej debiutanckiej powieści pt. Stalker oraz zbioru opowiadań Wszyscy papieże świata.

 

Anna Błaszczak

Urodzona w 2001 roku, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej II stopnia na Uniwersytecie Zielonogórskim. Pisarka. Autorka eseju literackiego O zawiłości natury ludzkiej oraz współautorka książek Piętnaście czarnych sukienek i Fotoplastikon. Interesuje się modą, wierzeniami i kulturą, codziennie odkrywa kolejne pasje.

 

Michał Borkowski

Urodzony w 1987 roku w Gnieźnie, poeta, filozof, informatyk. Publikował wiersze i eseje, m.in. w „WydawnictwieJ”, „Suburbiach”, „eleWatorze”, „Polu”, „Helikopterze”. Wydał tomiki poetyckie: Wielkopoliska (2017), Dublinopolis (2020), halo halo (2022). Autor kilku artykułów naukowych i rozdziałów w książkach. Siedmiokrotny maratończyk, hobbystycznie rysownik. 

 

Karol Bosek

Urodził się w 1987 roku w Darłowie. Drukowany w „Lampie”, „Twórczości”, „Więzi” i „Wyspie”. Autor tomiku wierszy Cytrynówka, Pierwsza cytrynówka, zbiorów opowiadań Blisko, …noc i sen, Święta i Uczucie, a także noweletki Mieścina. Laureat jednego z konkursów Fundacji Wisławy Szymborskiej.

 

Beata Czuba

Psycholożka, socjolożka, dr nauk humanistycznych, adiunkt na Wydziale Bezpieczeństwa, Logistyki i Zarządzania w Wojskowej Akademii Technicznej (Warszawa). Autorka pięciu monografii naukowych oraz kilkudziesięciu artykułów. Interesuje się kulturą popularną, w szczególności tym, w jaki sposób odzwierciedla współczesne zjawiska społeczne. Jest miłośniczką filmu, muzyki filmowej oraz literatury. Rodzinnie związana z Żarami.

 

Edward Derylak

Urodził się w 1953 roku w Harasiukach nad Tanwią. Prozaik. Autor powieści, tomów opowiadań, współautor kilkunastu almanachów i antologii. Publikował w „Pro Libris”, „Aspektach”, „Temacie”, „Własnym Głosem”, „Filologii Polskiej”, „Na Winnicy”. Redaktor i współredaktor. Laureat ponad 40 ogólnopolskich konkursów literackich. Wyróżniony w 2014 roku medalem za Zasługi dla Kultury w Wojsku Polskim. Mieszka i pracuje w Żaganiu.

 

Gaja Fijałkowska

Dziewiętnastoletnia absolwentka liceum ogólnokształcącego o profilu humanistycznym z Łodzi. Hobbystycznie, od najmłodszych lat, zgłębia poezję, koncentrując się na jej znaczeniu i roli w odkrywaniu sensu ludzkich doświadczeń.

 

Szymon Florczyk

Urodził się w 1986, pracownik produkcji w IT, od zawsze mieszka w Krakowie. Autor zbioru wierszy Ciało i zgłoska (2024) i ilustracji do zbioru haiku Doroty Czerwińskiej nieboziemia (2024). Publikował wiersze, m.in. w „Toposie”, „Odrze”, „Afroncie”, „Akcencie”, „eleWatorze/e-eleWatorze”, „Akancie”, „Helikopterze”. Wyróżniony w ogólnopolskich konkursach poetyckich. Jego teksty prezentowano w Polskim Radiu Koszalin i Radiu Plus Radom. Jako amator próbuje sił również w muzyce z pogranicza rocka i klasyki (YT: Marquise Project).

 

Agnieszka Ginko-Humphries

Poetka i pisarka, anglistka, autorka książek dla dzieci, animatorka. Wydała trzy tomiki wierszy i pięć książek dla dzieci. Otrzymała m.in. Nagrodę Literacką im. Andrzeja K. Waśkiewicza, wyróżnienie Książka Przyjazna Dziecku, nominację do nagrody Książka Roku IBBY, ogólnopolską Nagrodę Guliwer w Krainie Olbrzymów i wyróżnienie FENIKS na Targach Książki w Warszawie. Pochodzi ze Śląska, mieszkała w Krakowie, Londynie i w Beskidach, a od 10 lat mieszka w Zielonej Górze. Od 25 lat organizuje imprezy i inicjatywy kulturalne i społeczne; prowadzi spotkania w kręgu „Dobrostan” w Bibliotece Norwida.

 

Marcin Głowa

Z wykształcenia inżynier budowy, z zamiłowania pasjonat architektury, literatury i folkloru. Najchętniej sięga po klasykę oraz poezję opartą na ludowych wierzeniach, w których nie brakuje humoru i swojskiego klimatu. Laureat nagrody publiczności za humorystykę folklorystyczną pisaną wierszem, uczestnik kilku konkursów literackich. W wolnym czasie podróżuje – od biwaków w namiocie po zwiedzanie zabytków i zdobywanie szczytów gór niskopiennych – oraz słucha muzyki w pełnym spektrum: od Bacha i chorałów gregoriańskich po rap, pop i piosenki z przymrużeniem oka.

 

Adam Górski

Urodzony w 1976 roku, mieszka i pracuje w Krakowie. Publikuje od 2010 roku. Wydał tomiki: Stygnące Litery (2014), Ślady, kroki (2016), Pożegnanie. Wyjaśnienie (2019), Notatki do odwróconych spojrzeń (2022). W 2020 roku nominowany za książkę Pożegnanie. Wyjaśnienie do Nagrody im. K. I. Gałczyńskiego Orfeusz (9. edycja). Zamieszczał wiersze m.in. w „Czasie Literatury”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Toposie”. Obecnie pracuje nad tomikiem pod roboczym tytułem Dźwięki z podwórek.

 

Przemysław Grzesiński

Nauczyciel języka polskiego i historii w Szkole Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Leśniowie Wielkim, właściciel firmy szkoleniowej Eduforia. Absolwent filologii polskiej, filozofii, historii i oligofrenopedagogiki, które studiował na uniwersytetach w Szczecinie, Wrocławiu i w Wyższej Szkole Nauk Pedagogicznych w Warszawie. Przez dziesięć lat związany z działami literackimi Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu i Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze.

 

Piotr Gulewski

Absolwent filologii angielskiej Uniwersytetu Zielonogórskiej. Prozaik. Mieszka w Sulechowie.

 

Magdalena Kalinowska

Urodziła się w 1987 roku. Debiutowała w „Pro Libris” (numer „Młodzi”, 2010). Wykonała kilka grafik do tomików poetyckich. Ukończyła filologię polską, architekturę wnętrz ze scenografią na ASP im. E. Gepperta we Wrocławiu oraz studia podyplomowe z tłumaczeń polsko-niemieckich na Uniwersytecie Wrocławskim. Od wielu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą w zakresie kompetencji społecznych oraz pedagogiki przeżyć (współpracując z różnymi organizacjami z Polski i Niemiec). W wolnym czasie czyta poezję, czasem maluje, obecnie też pisze. Od niedawna studiuje psychologię. Mieszka w Eichwalde.

 

Sonia Kamińska-Tarkowska

Urodziła się w 1984 w Wałbrzychu. Filozofka, tłumaczka i popularyzatorka nauki. Absolwentka filozofii i dziennikarstwa. Doktor nauk humanistycznych w dziedzinie filozofii. Pracowała na Uniwersytecie Szczecińskim; w Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, tam: m.in. koordynatorka Honorowego Stypendium im. Leszka Kołakowskiego; w Instytucie Filozofii UJ. Autorka książek (Spirits in the material world. Aristotle’s philosophy of mind, in particular his doctrine of nous poietikos, Brentano i jego Arystoteles. Szkic o relacji Bóstwo-człowiek) oraz przekładów (m.in. Franz Brentano, Psychologia Arystotelesa, a w szczególności jego teoria nous poietikos). https://soniakaminska.pl/

 

Joanna Kapica-Curzytek

Anglistka i pedagożka, doktor nauk humanistycznych, adiunkt na Uniwersytecie Zielonogórskim. Autorka recenzji książek, recenzji teatralnych i wywiadów (www.e-teatr.pl). W latach 2000-2007 współpracowała z Akademickim Radiem Index. Wyróżniona nagrodą specjalną Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia w konkursie „Polska i świat 2000” za reportaż radiowy (współautorstwo). Od 2010 roku stała recenzentka e-magazynu kultury „Esensja” (www.esensja.pl). Popularyzatorka nauki języków obcych i czytelnictwa; prowadzi spotkania autorskie. Od 2017 roku należy do charytatywnego Klubu Kiwanis Adsum w Zielonej Górze.

 

Kuba Kapral

Rocznik ’79, autor sztuk teatralnych, opowiadań, słuchowisk, scenariuszy filmowych. Twórca offowych spektakli, happener, wykładowca na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Jego sztuki teatralne realizowały teatry w Szczecinie, Łodzi, Kielcach, Poznaniu oraz Teatroteka. Słuchowiska powstawały w Radiu Merkury (obecnie Radio Poznań), w Estradzie Poznańskiej, dla Festiwalu Słuchowisk oraz platformy Empik Go. Członek grupy Circus Ferus oraz pionu literacko-dramaturgicznego Fonoramy. Publikował w „Twórczości”, „Elewatorze”, „Helikopterze” i „Odrze”.

 

Justyna Kasprzyk

Mieszka w Rzeszowie. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Zawodowo całe życie związana z apteką. Jej wiersze ukazały się m.in. na stronie „Odry” w Pocztówkach Literackich Karola Maliszewskiego, Wydawnictwie J, Ypsilon, Moja Przestrzeń Kultury. Również w radiu internetowym Magma oraz w czasopiśmie „4 Zeszyty And After”.

 

Agata Kostrzewska

Rocznik 1984. Urodziła się w Gubinie, aktualnie mieszka w Zielonej Górze. Absolwentka filologii polskiej i angielskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim, związana z Lubuską Siłą Krytyczną, recenzentka portalu dziennikteatralny.pl. Uczy języka polskiego i angielskiego. W wolnych chwilach czyta książki, biega i podróżuje.

 

Katarzyna Krysińska

Absolwentka Uniwersytetu Zielonogórskiego, w 2019 roku obroniła pracę doktorską z literaturoznawstwa pt. Poezja lubuska wobec sacrum. Pracowała głównie w kilku redakcjach wydawniczych. Mieszka w Zielonej Górze.

 

Mirosław Kuleba

Urodził się w Kołobrzegu w 1958 roku. Prozaik, reportażysta, niezależny dziennikarz, tłumacz z języka rosyjskiego. Z zawodu inżynier budownictwa lądowego, pracował jako zawodowy myśliwy na Syberii, obecnie prowadzi gospodarstwo sadownicze i winnicę. Korespondent prasowy na wojnach w Abchazji (1992, 1993), Jugosławii (1993) i Czeczenii (1994-1996, 1999-2000). Wydał serię książek oraz wiele reportaży o konfliktach zbrojnych. Autor monografii zielonogórskiego winiarstwa: Ampelografia Zielonej Góry, Enographia ThallorisTopografia obiektów winiarskich i winnic Zielonej Góry. Wydał ponadto zbiór esejów pt. Enografia mistyczna miasta Thalloris (2022) oraz monografię mineralogiczną Prasiolity z Sokołowca na Dolnym Śląsku (2023).

 

Łukasz Maciejewski

Dziennikarz, krytyk filmowy, krytyk teatralny. Wykładowca na Wydziale Aktorskim PWSFTviT w Łodzi, wykładowca dziennikarstwa na Wydziale Nauk Humanistycznych i Społecznych SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny. Zasiada w kapitule Paszportów Polityki w kategorii film oraz w kapitule nagrody im. Stefana Treugutta polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT dla twórcy Teatru TV. Był moderatorem i współorganizatorem kilkuset festiwali i przeglądów filmowych w Polsce i w Europie. Laureat wielu wyróżnień dziennikarskich. Autor kilku książek (tom esejów Aktorki. Aktorki, Aktorki. Portrety, Wszystko jest lekko dziwne, wywiad rzeka z Danutą Stenką Flirtując z życiem). Od wielu lat współpracuje przy realizacji Kozzi Film Festiwal.

 

Katarzyna Meller-Rebelska

Rocznik 1990. Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Jej zainteresowania naukowe krążą wokół teorii krajobrazu kulturowego i lubuskiego winiarstwa. Na co dzień prowadzi dwie firmy w Zielonej Górze.

 

Julia Mickiewicz

Tłumaczka, dziennikarka, lingwistka i aspirująca pisarka pochodząca z Białorusi. Przez prawie dekadę pracowała w niezależnych mediach, a z powodów politycznych była zmuszona wyjechać z rodziną do Warszawy, gdzie mieszka już od pięciu lat. Tworzy w kilku językach, czerpiąc inspirację z doświadczeń życia na styku różnych kultur. Fascynuje się fotografią i podróżami.

 

Marcin Waldemar Mielcarek

Urodzony w 1996 roku w Kaliszu, od kilku lat mieszka w Zielonej Górze. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim. Zadebiutował opowiadaniem w czasopiśmie literackim „Twórczość”. Od tamtego czasu publikowany w wielu poważnych ogólnopolskich czasopismach. Ostatnie jego książki to Nad górą wisi zielone słońce (2023) oraz Skoczek (2024) uhonorowany Lubuskim Wawrzynem Literackim 2024 (kategoria proza). Stypendysta Miasta Zielona Góra w dziedzinie literatury. Prowadzi bloga, na którym zamieszcza swoje teksty.

 

Ewa Mielczarek

Bibliotekoznawczyni, redaktorka, kierowniczka Działu Wydawnictw WiMBP im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze, jurorka konkursów literackich. Szefowa wydawnictwa Art-Druk Regionalnego Centrum Animacji Kultury w Zielonej Górze (1999-2004).

 

Małgorzata Mikołajczak

Prof. zw. dr hab., kierowniczka Zakładu Literaturoznawstwa w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego, członkini Komitetu Nauko o Literaturze PAN i Rady Uczelni Uniwersytetu Zielonogórskiego, przewodnicząca komitetów okręgowych olimpiady polonistycznej, prezes Lubuskiego Towarzystwa Naukowego. Zajmuje się teorią literatury, literaturą współczesną i regionalizmem w badaniach literackich. Jest autorką monografii poświęconych poezji Urszuli Kozioł i Zbigniewa Herberta, opracowała wybór poezji Herberta dla Biblioteki Narodowej. Ostatnio wydała książkę pt. Ramiona Antajosa. Z teorii i historii regionalizmu literackiego w Polsce (2021).

 

Anna Naplocha

Doktor nauk humanistycznych, mgr filologii polskiej. Obecnie pracuje jako starszy bibliotekarz w Bibliotece Uniwersytetu Zielonogórskiego. Z zamiłowania przyrodniczka oraz pasjonatka lokalnej historii. Wiersze publikowała w „Filologii Polskiej. Rocznikach Naukowych Uniwersytetu Zielonogórskiego” oraz w „Pro Libris”.

 

Łukasz Nicpan

Urodził się w 1950 roku w Łodzi. Poeta, prozaik, tłumacz literatury anglojęzycznej. Bezpośrednio po studiach polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim podjął pracę w ówczesnym dwutygodniku (obecnie miesięczniku) „Nowe Książki”, gdzie już wcześniej zadebiutował recenzjami. Pracował w tej redakcji do stanu wojennego, przez kilka ostatnich lat jako redaktor działu poezji. Wybrany w sierpniu 1980 przez zespół na przewodniczącego koła „Solidarności”, został usunięty z posady mocą decyzji tzw. „komisji weryfikacyjnej” dziennikarzy na początku roku 1982. Jako poeta zadebiutował arkuszem poetyckim zatytułowanym Podrozdział równiny w miesięczniku „Nowy Wyraz” w roku 1978. W ostatnich latach wydał tomiki: Domowa księga rodzaju (2016, wyróżniona Nagrodą Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS w kategorii literatura), Przejaśnienia (2018) i Apel wieczorny (2024). W roku 2020 debiutował tomem prozy Fajerwerki nad otuliną, a w trzy lata później, także w PIW-ie, wydał zbiór krótkich, na poły autobiograficznych próz Kawalerka z witrażem. Mieszka z żoną na wsi w otulinie Puszczy Kampinoskiej.

 

Andrzej Nowak

Aktor, były zastępca dyrektora Lubuskiego Teatru im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze. Wykładowca sztuki scenicznej dla studentów UZ. Były kierownik mediateki Góra Mediów w Bibliotece Norwida.

 

Andrzej Olewnik

Urodził się w 1960 roku w Dobryszycach k. Radomska. Absolwent Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica w Płocku, Wydz. Pedagogiczny. W latach 1985-2010 pracował jako nauczyciel w Zespole Szkół Rolniczych (obecnie Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Macieja Rataja w Mieczysławowie). W latach 80. XX wieku kolporter podziemnych wydawnictw, współredaktor pisma „Gazeta Podziemna” Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Ziemi Kutnowskiej, 1987-1989 członek Komisji Historycznej RKW, współzałożyciel Kutnowskiej Rodziny Katyńskiej, członek Rodziny Policyjnej 1939 r. i Związku Sybiraków, opiekun kutnowskich Kresowian. Od 2008 roku pracuje jako st. kustosz w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Stefana Żeromskiego w Kutnie. Współautor m.in. książki Katyńczycy Ziemi Kutnowskiej (Kutno 1993) i 37 Pułk Piechoty. Historia fotografią opowiedziana (Kutno 2024). Odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2023) i Krzyżem Wolności i Solidarności (2013).

 

Agnieszka Olszewska

Specjalistka psychologii klinicznej, neurologopedka i pedagożka. Prowadzi praktykę diagnostyczno-terapeutyczną w Żarach oraz szkolenia z zakresu neurotechnologii i neurodydaktyki. Dotychczas publikowała głównie artykuły naukowe oraz materiały edukacyjno-terapeutyczne. Aktywnością literacką dzieli się od listopada 2024 roku. Debiutowała, zdobywając wyróżnienie w konkursie „Wiersz z Drewna” organizowanym przez Bibliotekę Norwida w Zielonej Górze. Była uczestniczką programu „Transport Literacki” Biura Literackiego (Pracownia Przed Debiutem Prozą, edycja 2025). W literaturze dostrzega szanse na uchwycenie wielogłosu człowieczego, który ujawnia się poprzez różnorodność narracji i perspektyw.

 

Aleksandra Piątkowska

Urodzona w 2005 roku, studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim. Zafascynowana sztuką malarską, filmowo-teatralną oraz motoryzacją. Inspiracje odnajduje w jesiennym klimacie, gdzie mgła, kolor liści i zapach kawy splatają się w cichą opowieść codzienności.

 

Piotr Prusinowski

Urodził się w 1987 roku w Zielonej Górze. Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie literaturoznawstwo. Absolwent filologii polskiej w zakresie filmoznawstwa, telewizji i kultury medialnej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz literaturoznawstwa na Uniwersytecie Zielonogórskim. W 2008 roku otrzymał wyróżnienie w Konkursie dla Młodych Krytyków Filmowych im. Krzysztofa Mętraka. W latach 2021-2024 pracował w Dziale Literackim Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze. Obecnie pracuje w WiMBP im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze.

 

Grzegorz Pul

Urodził się w 1973 roku. Mieszka w Białymstoku. W 2021 roku Instytut Literatury wydał jego debiut Ni szagu nazad czyli sztuka łowienia wspomnień, co było efektem zdobycia wyróżnienia w trzeciej edycji konkursu „Nowego Dokumentu Tekstowego”. Publikuje w „Helikopterze” i TY.TU.Le.

 

Zuzanna Puls

Studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim.

 

Tomasz Ratajczak

Prof. UZ dr hab., pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego, kierownik tamtejszej Pracowni Badań nad Książką. Wykłada m.in. nauki pomocnicze literaturoznawstwa i językoznawstwa oraz prowadzi zajęcia z zakresu bytu symbolicznego Internetu.

 

Paweł Słójkowski

Urodzony w 1986 roku w Warszawie, gdzie mieszka całe życie. Absolwent slawistyki, uwielbia Bałkany i dobre historie, raczej te smutne. Z wykształcenia kulturoznawca, więc pracuje poza zawodem – obecnie jako redaktor w redakcji sportowej. Może i nie debiutował wcześnie, ale wychodzi z założenia, że lepiej późno niż później.

 

Czesław Sobkowiak

Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracował m.in. z „Odrą”, „Nadodrzem”, „Gazetą Lubuską”, „Kroniką Ziemi Żarskiej”. Debiutował wierszem w „Nadodrzu” w 1967 roku. Autor ponad dwudziestu tomów poezji, kilku almanachów poetyckich. Laureat wielu prestiżowych nagród. Trzykrotny laureat Lubuskiego Wawrzynu Literackiego (1996, 2002, 2014), Nagrody Literackiej ZLP im. Andrzeja K. Waśkiewicza (2023). Uprawia także krytykę literacką. Mieszka w Zawadzie w Zielonej Górze.

 

Mirosława Szott

Poetka, krytyczka literacka, doktor nauk humanistycznych, autorka tomików poetyckich (pomiary Zamku, Anna) oraz monografii naukowej Czytanie miejsca. Poezja lubuska w perspektywie geopoetyki. Członkini redakcji „Pro Libris” w WiMBP im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze, zastępczyni redaktora naczelnego rocznika naukowego „Filologia Polska” (wydawanego przez Uniwersytet Zielonogórski). Moderuje spotkania autorskie, uczestniczy w gremiach konkursów literackich, organizuje warsztaty pisarskie. Teksty krytycznoliterackie publikowała m.in. w „Twórczości”, „Odrze”, „Toposie”, „Frazie”, „Śląsku”.

 

Radosław Sztyber

Autor ośmiu monografii, ponad siedemdziesięciu rozpraw naukowych, ogłoszonych w tomach zbiorowych bądź czasopismach. Wydawca kilkunastu komentowanych wznowień zabytków pisanych z XVII w. Dyplom doktorski otrzymał w 2000 roku (Poznań), habilitacyjny zaś – w 2013 roku (Kraków). Od roku 2014 (2015) redaktor naczelny zielonogórskiego rocznika polonistycznego.

Karolina Talaga

Absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Pasjonatka sztuki wszelakiej: skończyła renowację zabytków, szkołę muzyczną w klasie wiolonczeli i fortepianu; występowała na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku, ale to literatura jest jej najbliższą formą sztuki. Z zawodu dziennikarka, redaktorka, creative- i copywriterka.

 

Mikołaj Talarczyk

Japonista, biolog, pilot wycieczek zagranicznych i przewodnik Białowieskiego Parku Narodowego. Stary poeta z długą brodą, ale bez dorobku.

 

Marceli Tureczek

Dr hab., prof. UZ. Jest autorem blisko 230 publikacji naukowych (24 książek autorskich), m.in. specjalistycznych opracowań zabytkoznawczych i edycji źródłowych z zakresu kampanologii i epigrafiki oraz redaktorem monografii naukowych i prac popularnych oraz programów opieki nad zabytkami. Od 2024 roku jest dyrektorem Instytutu Historii Uniwersytetu Zielonogórskiego. W 2015 roku za badania i popularyzację zabytków, w tym polskich strat wojennych, został wyróżniony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego złotą odznaką „Za opiekę nad zabytkami”.

 

Iza Uroda

Autorka tekstów, w których więcej jest pytań niż odpowiedzi. Zajmuje się tematyką psychologii, psychiatrii i kognitywistyki, ale pisze przede wszystkim o emocjach – tych nazwanych „za dużymi” i „przesadzonymi”. Jej historie nie oceniają – rozplątują, pokazując światło w cieniu i cień w świetle. Autorka podcastu „Ja vs dorosłe ADHD”.

 

Magdalena Wijatkowska

Mgr inż. inżynierii środowiska, na co dzień pracuje w biurze. Po godzinach bawi się słowem – wyłącznie z okazji imienin tworzy akrostychy układane od imienia solenizanta. W kilku wersach, z lekkością i humorem, szkicuje trafny portret „właściciela” imienia.

 

Marcin Wróblewski

Urodzony w 1980 roku. Poeta. Pochodzi ze Zwolenia, mieszka pod Nałęczowem. Publikował w „Toposie”, „Odrze”, Epei”, „Suburbii” i wielu innych pismach literackich. Laureat wielu ogólnopolskich konkursów literackich (m.in. 46. Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Limesu” 2023, dwukrotny laureat Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Georga Trakla 2023 i 2024; 56. Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej). Wydał trzy książki poetyckie: Zimne Ognie (2023), Brama (2023), Widać Nóż (2025).

 

Patryk Żelazny

Urodzony w 2001 roku, pisarz, miłośnik dobrych historii wszelakich, redaktor online i księgarz. Przekształca swoje myśli w słowa pisane, bo w ten sposób najłatwiej komunikować mu się ze światem – nie widzi się w żadnym innym miejscu. Większa od ambicji jest tylko liczba jego osobowości. Kocha też zwierzęta, żelki i patrzeć w gwiazdy.

The post Autorzy numeru appeared first on Pro Libris.

]]>
KSIĄŻKI NADESŁANE https://prolibris.net.pl/ksiazki-nadeslane-92-94/ Fri, 28 Nov 2025 10:53:36 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17068 KSIĄŻKI NADESŁANE

The post KSIĄŻKI NADESŁANE appeared first on Pro Libris.

]]>

Jarosław Barańczak, Jeszcze stoimy, MaMiKo, Nowa Ruda 2025, 57 s.

Tadeusz Biliński, Wiersze i poematy, [Oficyna UZ], Zielona Góra 2025, 70 s.

Tatiana Borda, Camino. Dziennik pielgrzyma, Dom Sztuk, Zielona Góra 2025, 136 s.

Teresa Czajka, Droga, którą idę, Wydawnictwo MajUS s.c., Zielona Góra 2025, 90 s.

Edward Derylak, Opowieści znad Tanwi, ZLP Oddział w Zielonej Górze, Zielona Góra 2025, 212 s.

Władysław Edelman, Spotkałem siebie na ulicy, Związek Literatów Polskich Oddział w Zielonej Górze, Zielona Góra 2025, 80 s.

Jolanta Fainstein, Balony, Książnica Podlaska im. Łukasza Górnickiego w Białymstoku, Białystok 2025, 68 s.

Maria Jolanta Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem. Refleksje zagajane eseistycznie, Migotania, Gdańsk 2025, 204 s.

Maria Jolanta Fraszewska, Trze pot ścierany, Anagram, Warszawa 2025, 54 s.

Elżbieta Hossa-Lenglain, Książki bez limitu, Gdańsk 2025, 346 s.

Ryszard Jasiński, Trzej mędrcy z asztaru. włóczykij grajek i…, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2025, 108 s.

Magdalena Kwiecień, Opowieści z bagien. Zaśpiewaj dla mnie, Wydawnictwo Vibe, [Białowice] 2023, 368 s.

Cezary Lewanowicz, Kronika wypadków, FONT, Poznań 2025, 52 s.

Piórem w przestrzeni. Antologia twórczości członków Stowarzyszenia Jeszcze Żywych Poetów na XXX-lecie Stowarzyszenia, Organon, Zielona Góra 2025, 212 s.

Grzegorz Pul, Blask, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, Kraków 2024, 252 s.

 

The post KSIĄŻKI NADESŁANE appeared first on Pro Libris.

]]>
Nie tylko szkice środowiskowe. Karol Maliszewski, Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe) https://prolibris.net.pl/nie-tylko-szkice-srodowiskowe-karol-maliszewski-poeta-jako-krytyk-i-inne-szkice-srodowiskowe/ Fri, 28 Nov 2025 07:23:06 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17052 Mirosława Szott

The post Nie tylko szkice środowiskowe. Karol Maliszewski, Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe) appeared first on Pro Libris.

]]>

Nie tylko szkice środowiskowe

Karol Maliszewski, Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe), Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2025, 356 s.

Nie jest tak prosto napisać o książce, której autorem jest Karol Maliszewski. To krytyk, na którego tekstach uczyłam się czytać i rozumieć poezję od czasu studiów. Chyba każdy, kto kończy polonistykę, zna na wyrywki legendarny tekst Nasi klasycyści, nasi barbarzyńcy. Krzysztof Siwczyk stwierdził: „Ostra kreska, którą oddzielił autorów o proweniencji herbertowskiej od bardziej zadziornych, punkowych rzezimieszków, miała w sobie coś z gestu premiera Mazowieckiego”[1]. Wywołało to dyskusję, jakiej krytyka literacka później już nie doświadczyła. Także na podwórku lubuskim bardzo ceniony i mający świetne rozeznanie (jurorujący m.in. w Lubuskich Wawrzynach). Nie będzie to zatem typowa recenzja czy ocena, ale raczej próba podziękowania (w swoim imieniu) za to, co Karol Maliszewski robi od kilkudziesięciu lat dla polskiej poezji.

Zamiast skupić się na jednej książce i poddać ją analizie, wypożyczyłam jeszcze kilkanaście innych, pozwalając sobie na niespieszne powroty i doczytywanie dawnych tekstów. Tak chyba powinna wyglądać relacja, którą chciałabym nawiązywać z książkami. Jednak szybko wpadłam w taki stan, kiedy myślałam, że nie jestem gotowa, żeby cokolwiek napisać (przecież nie poznałam jeszcze wielu szkiców[2]). I tu zdałam sobie sprawę, że trudno ogarnąć tak rozległą twórczość, która nawarstwiała się przez lata. Nie zapominajmy też, że obok krytyki literackiej Karol Maliszewski pisał i wydawał tomiki poetyckie, prozę, a także pracował naukowo (habilitacja uzyskana w 2018 roku). Jednak żaden tytuł naukowy nie był mu tak naprawdę potrzebny w osiągnięciu prestiżu, bo jego autorytet jest ponad tym.

Relacja z lektury

W końcu też przeczytałam książkę Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe). Chodziłam z zamiarem opisania

swojej lektury kilka tygodni, dyskutowałam w myślach, aż w końcu zaczęłam zapominać o jej strukturze, głównych myślach, trochę ją zinterioryzowałam. I podejrzewam, że dopiero druga lektura pomogła mi zrozumieć poetę-krytyka. Nie jest to kategoria oczywista. Maliszewski już na pierwszych stronach zauważa, że obok ścieżki dziennikarskiej i naukowej (wymienia je Dorota Kozicka, odnosząc się do tekstu Przemysława Czaplińskiego), które mogą prowadzić do krytyki literackiej, jest jeszcze trzecia – poetycka, którą on intuicyjnie wybiera już na początku. Ale Maliszewski postanawia przyjrzeć się w tej książce innym odpowiednikom takich praktyk czytania. Poświęca temu pierwszą część publikacji. Mamy tu przypadek Bogusława Kierca, który pisał o poezji Juliana Przybosia tak, że sam Przyboś miał „dreszcze niesamowitości”; jest Henryk Bereza, znany krytyk, który pod koniec życia zaczął pisać wiersze, a więc – jak tłumaczy Maliszewski – prosić o głos, szukać prawdy. Ponadto znajdziemy także analizę lektury wierszy Piotra Sommera, Piotra Matywieckiego, Michała Fostowicza. Po tym rzetelnym spojrzeniu na piszących kolegów z branży (pomija krytyczki-poetki, zaznacza to na wstępie), przechodzi do szkiców środowiskowych.

To moja ulubiona część. Bardzo osobista. Maliszewski pisze o Dolnym Śląsku, ale nie jako regionalista, ale ktoś emocjonalnie odczuwający tę przestrzeń, jej podwójną mitologię. Bliżej mu – wyjawia – do czeskich pisarzy z Sudetów niż nieznanych mu kolegów ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Warszawie. Lokalność była tym pierwszym doświadczeniem i chyba – w całym rozrachunku – najsilniejszym. Krytyk uświadamia sobie (prowadzi nas przez ten proces), że najwięcej w swoim życiu napisał o książkach i ludziach tutejszych. Pokazuje też, jak odkrywał duchowy charakter miejsca, jego genius loci, i że była to pierwsza lekcja tolerancji i zrozumienia iluzoryczności granic.

Nieco dalej wspomina, jak zaczęła się działalność poetyckiego klubu w Nowej Rudzie „Ogma” w 1990 roku. Regularne spotkania miłośników literatury (kto z nas nie zna tego z autopsji?), podczas których czytano swoje literackich próby, ożywiło znacznie życie literackie w mieście. Wspomnę tylko, że na tych spotkaniach pojawiała się m.in. Olga Tokarczuk, która pracowała wtedy nad swoją debiutancką książką Podróż ludzi Księgi. Maliszewski przytacza też inicjatywę zjazdu poetek i poetów z okolic. W maju 1991 roku odbył się I Wspólny Wieczór Zaprzyjaźnionych Poetów Dolnośląskich (impreza po latach przekształciła się w trwające do dziś Noworudzkie Spotkania z Poezją). Spotkaniom zaczęły towarzyszyć konkursy poetyckie, co przyciągało coraz więcej uczestników. Tak mniej więcej wyglądają początki jego pasji. Maliszewski po nakreśleniu rysu historycznego, przechodzi do omówienia liryki kilkorga dolnośląskich poetek i poetów: Zofii Mirskiej, Davida Magena, Leszka Pułki, Mirki Szychowiak, Tomasza Hrynacza, Grzegorza Tomickiego i Miłosza Kamińskiego. Po tym przeglądzie widać (poza tym, jak różne są to poetyki), w jaki sposób Maliszewski ustawia kąt patrzenia, jakie ścieżki wybiera (za każdym razem inne) i co go różni od sztucznej inteligencji. Otóż poza wnikliwą intelektualną analizą (którą niestety za jakiś czas będzie można łatwo naśladować za pomocą GPT), jest też przeżywanie, wręcz somatyczne odczuwanie literatury, dawanie sobie przestrzeni na wątpienie lub nierozwiązywanie wszystkich spraw. Pewna nieprzewidywalność gestów. Gdzieniegdzie ironia.

W Aneksie, który stanowi jedną trzecią książki, kilka ciekawych artykułów. Na początku powraca casus Henryka Berezy, którego pozycja jako krytyka zmieniła się diametralnie po 1989 roku. Został zepchnięty na margines, a jego dorobek – zlekceważony. Maliszewski przypomina jego wstrząsającą spowiedź z 1994 roku na łamach „Nowego Nurtu” i walkę o autonomię literatury. O jego opinię upomniały się w swoim czasie następne pokolenia młodych.

W kolejnym podrozdziale Maliszewski skupia się na czasopiśmie „Nowy Nurt”, jego pokoleniowości oraz zjawisku „krytyki towarzyszącej” (dzieli pod koniec tę kategorię na krytykę towarzyszącą pokoleniową i krytykę towarzyszącą środowiskową). Ciekawe są kulisy bitwy młodziaków i starszaków (lub też dodatkowo średniaków), która rozgrywała się na tle pisma i zorientowanie go na młodoliterackość. Następnie pisze o wierszach dystansujących się od nadmiernego zaangażowania się w sprawy Polski jako tematu poezji. Przytacza m.in. wiersz Marcina Świetlickiego Polska oraz Miłosza Biedrzyckiego Akslop. W jego szkicu pojawiają się też inni poeci pytający o Polskę: Jakub Pszoniak, Paweł Podlipniak, Edward Pasewicz, Tomasz Dalasiński. Każdy z nich zasługiwałby na odrębny komentarz.

Wisienką na torcie jest artykuł dotyczący twórczości Olgi Tokarczuk i wiary noblistki w sprawczość literatury. Przedstawia on etapy rozwoju światopoglądowego pisarki, jej pierwsze publikacje i wreszcie moment sięgnięcia po esej. To właśnie na trzech książkach eseistycznych Tokarczuk (Lalka i perła, Moment niedźwiedzia i Czuły narrator) skupia się Maliszewski w tym szkicu, pokazując jej fascynacje i duchowe rozumienie naszych czasów. Bardzo ciekawie pisze też o koncepcji metaksy jako mityczno-symboliczno-literackiej krainy.

Czuły krytyk

Myślę, że Maliszewski jako krytyk to przede wszystkim czuły krytyk (na wzór czułego narratora). Pisanie jest w jego przypadku dokładnie tym, o czym przekonuje Tokarczuk: „świadomym, choć może trochę melancholijnym współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu”[3]. Poeta jako krytyk to zawsze poeta biorący w nawias swoje ego, żeby wyjść naprzeciw innemu poecie. Maliszewski przed laty napisał o swojej metodzie „wnikania” tak: „To kwestia skrócenia dystansu między opisującym a opisywanym. To kwestia intencjonalności, bezpośredniego przenikania, »serdecznego« wysiłku. Nie biorę do ręki kupy zszytego papieru ze słowami zapisanymi w maniakalnych rządkach, biorę do ręki człowieka, który wysyła z głębi swej inności […] sygnały stanowiące o jego istnieniu, to istnienie scalające”[4]. Nie zajmuje się więc abstrakcją, znakami, wyizolowanym językiem, ale człowiekiem-podmiotem wyrażającym się w tym języku. To duża odpowiedzialność, pamiętajmy, że krytyk wciąż jest jedynie człowiekiem.

Kiedy czytam książki Maliszewskiego, mam nieodparte wrażenie, że pisze on raczej uniwersalną powieść niż szkice krytycznoliterackie (które zazwyczaj okazują się doraźne i po chwili nieaktualne). Jest ona wciągająca i metarefleksyjna. Stanowi przeciwieństwo pisania aseptycznego, bo w dużej mierze bywa o nim samym.

Na koniec znowu Siwczyk: „Wydaje mi się, że Karolowi polska krytyka literacka nie zwróciła nawet części długu, jaki u niego ma”. Też tak myślę.

Mirosława Szott

 


[1]  K. Siwczyk, Trzecia kultura Siwczyka. Karol Maliszewski: Osobowość rosnąca z każdą przeczytaną książką, https://www.projektpulsar.pl/struktura/2263345,1,trzecia-kultura-siwczyka-karol-maliszewski-osobowosc-rosnaca-z-kazda-przeczytana-ksiazka.read [dostęp: 16 sierpnia 2025].

[2]  No właśnie, Karol Maliszewski lubi to określenie – szkic. Pewnie dlatego, że jest lekkie w przeciwieństwie do takich jak: artykuł, rozprawa, synteza.

[3]  O. Tokarczuk, Czuły narrator, Kraków 2020, s. 288.

[4]  K. Maliszewski, Nasi klasycyści, nasi barbarzyńcy. Szkice o nowej poezji, Bydgoszcz 1999, s. 5.

The post Nie tylko szkice środowiskowe. Karol Maliszewski, Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe) appeared first on Pro Libris.

]]>
Poezja Eugeniusza Kolanki. Jerzy Jarowiecki, Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator https://prolibris.net.pl/poezja-eugeniusza-kolanki-jerzy-jarowiecki-eugeniusz-kolanko-bard-poeta-i-konspirator/ Thu, 27 Nov 2025 14:00:04 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17039 Piotr Gulewski

The post Poezja Eugeniusza Kolanki. Jerzy Jarowiecki, Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator appeared first on Pro Libris.

]]>

Poezja Eugeniusza Kolanki

Jerzy Jarowiecki, Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator, Pro Libris – Wydawnictwo Naukowe i Edukacyjne SBP, Zielona Góra – Warszawa 2025, 250 s.

Z perspektywy mieszkańca okolic Zielonej Góry działalność pomniejszych oddziałów krakowskiego podziemia okresu niemieckiej okupacji wydaje się tematem dyskusji wąskiego grona pasjonatów. Dla historycznego laika konspiracja okresu II wojny światowej kojarzy się przede wszystkim z Powstaniem Warszawskim oraz innymi bohaterskimi postawami polskich żołnierzy, harcerzy i zwykłych obywateli, których opór przeciw najeźdźcy stanowił fundament przetrwania Polski. Jeśli chodzi o literacką część podziemia, słyszy się wtedy najczęściej takie nazwiska jak Baczyński, Borowski czy Gajcy. Kim natomiast był Eugeniusz Kolanko? Może oprócz uczniów i absolwentów Szkoły Podstawowej nr 4 w Krośnie, której ów autor jest patronem, raczej mało kto potrafiłby udzielić konkretnej odpowiedzi.

Publikacja profesora Jerzego Jarowieckiego pod tytułem Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator trafiła do mnie w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Gdyby nie to zrządzenie losu, prawdopodobnie nigdy nie usłyszałbym o poecie, jakim był Eugeniusz Kolanko (pseudonim „Bard”) i tragicznej historii jego krótkiego życia. „Bard”, choć nie zasłynął nigdy szerzej jak jego wyżej wymienieni rówieśnicy, jest niemniej autorem wartym uwagi – współpracującym zarówno z licznymi konspiracyjnymi czasopismami, jak i bardziej aktywnym ramieniem Armii Krajowej. Jednym z jego najbardziej znanych utworów jest akrostych Rym, w którym pod pretekstem żartobliwego wierszyka uderzającego w domorosłych poetów, przemycił do tzw. prasy „gadzinowej” wiadomość „Polacy Sikorski działa”, szerząc nadzieję wśród polskich czytelników.

Opracowanie Jarowieckiego w przystępny i profesjonalny sposób przybliża sylwetkę Eugeniusza Kolanki, osadzając „Barda” w odpowiednim kontekście środowisk, w których funkcjonował oraz działaczy podziemia, z którymi miał styczność, ułatwiając czytelnikowi bez uprzedniej wiedzy w temacie zrozumienie roli, jaką poeta odegrał z pejzażu konspiracyjnym Krakowa, jednocześnie odwołując się do szerokiej bibliografii dla bardziej zaawansowanego odbiorcy. Eugeniusz Kolanko 

(„Bard”), poeta i konspirator jest dziełem wielu lat, a nawet dekad, jakie Jerzy Jarowiecki włożył w badanie zagadnienia – rozmów z rodzinami i świadkami, poszukiwaniem pamiątek, listów i innych dokumentów pozostałych po Kolance, na których podstawie autorowi udało się do tego stopnia odbudować biografię poety. Świadczą o tym poprzednie publikacje autora w tym temacie, względem których wiedza o poecie jest poszerzana, jak na przykład, wydany w 1999 roku Eugeniusz Kolanko „Bard”. Bez tych starań wspomnienie „Barda” zostałoby dzisiaj niewątpliwie zatracone. Oprócz części biograficznej publikacja zawiera opracowanie wierszy Eugeniusza Kolanki. W jego skład wchodzą zarówno utwory, które ukazywały się jeszcze w prasie podziemnej i tomikach poezji współtworzonych przez Kolankę, te, które Jerzy Jarowiecki uprzednio wydał w Zakonspirowany pejzaż: wiersze wybrane (1973) oraz niepublikowane dotąd wiersze, odzyskane z różnych źródeł dzięki staraniom prof. Jarowieckiego. Każdy z tych wierszy został opatrzony przez autora komentarzem o okolicznościach powstania oraz sposobie, w jaki trafił do tego wydania.

Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator jest pozycją godną polecenia nie tylko ze względu na wartość historyczną oraz literacką. Historia Eugeniusza Kolanki, którego talentom nie było dane w pełni rozkwitnąć za sprawą brutalności hitlerowskiego okupanta, niesie za sobą ważne świadectwo dla każdej osoby aspirującej do podążania pisarską ścieżką. Świadectwo niestrudzonej motywacji do pracy oraz odwagi w stawaniu za tym, co słuszne. W dzisiejszych czasach pokoju te wartości może nie niosą ze sobą takiego ryzyka, jakie każdego dnia towarzyszyło „Bardowi”, jednakże pozostają równie godne kultywowania. Natomiast postacie takie jak Eugeniusz Kolanko są warte pamięci. Właśnie dzięki patriotom jego pokroju polska kultura mogła przetrwać mrok II wojny światowej.

Piotr Gulewski

The post Poezja Eugeniusza Kolanki. Jerzy Jarowiecki, Eugeniusz Kolanko („Bard”), poeta i konspirator appeared first on Pro Libris.

]]>
Odważny zachwyt. Jarosław Barańczak, Jeszcze stoimy https://prolibris.net.pl/odwazny-zachwyt-jaroslaw-baranczak-jeszcze-stoimy/ Thu, 27 Nov 2025 13:44:30 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17029 Czesław Sobkowiak

The post Odważny zachwyt. Jarosław Barańczak, Jeszcze stoimy appeared first on Pro Libris.

]]>

Odważny zachwyt

Jarosław Barańczak, Jeszcze stoimy, Wydawnictwo MaMiKo, Nowa Ruda 2025, 58 s.

W ciągu pięciu lat ukazały się trzy zbiorki wierszy Jarosława Barańczaka: Znak, Bruzdy wyryte rydwanem i obecnie Jeszcze stoimy – dwa ostatnie w Wydawnictwie MaMiKo. Można najogólniej rzec, że cechuje je wnikliwe i intensywne doznawanie całej, jakby natłoczonej, wielowarstwowej pod każdym względem tkanki świata. Świata bliskiego, w którym poeta jest biograficznie i sytuacyjnie, społecznie zakorzeniony, i nieustannie sprawy cywilizacji go obchodzą. Widać, że intrygują go rzeczy, krainy odległe, których sens, całą ich egzotykę, próbuje zobrazować i zrozumieć. Konfrontuje je ze swoim ja, swoją wyobraźnią, wiedzą, zmysłem obserwacyjnym i wrażliwością duchową. Różne treści układają się w autorski znak rozpoznawczy Jarosława Barańczaka. Inicjują w nim pasję i determinację literackiego opisu. Bardzo dla poety ważne jest, by nie zajmować się światem powierzchownie, ale dociekliwie docierać do głębi znaczeń i ich skomplikowania czy nagromadzenia. Zapewnia to przyrodzona wrażliwość. Autor tkwi w nim, a więc patrzy na zewnątrz, i bardzo go wszystko obchodzi. Poszczególne wiersze wypełnia (tak należy powiedzieć) przywołanie wagi losów i biografii ludzi i rzeczy, które go stanowią, wzruszają, inicjują reakcję. Nawet muzyka to wywołuje. Doświadcza autor, że jest cząstką społecznej przestrzeni, więzi międzyludzkich, kultury i cywilizacji. Niczego nie chce ominąć ani zlekceważyć. Poeta buduje w tym zbiorku swoją poezję z niejednorodności treściowej, z przylegających do siebie sekwencji i odrębności istnienia. Adekwatnie kreuje w wyobraźni jego kształt.

Myślę, że szerokie widzenie, bo o takowym można tu mówić, wynika poniekąd z bycia podmiotu w nieustannej podróży przez świat. Widać, jak odwiedzanie miejsc naznaczonych historią (np. Galicja) wyzwala uczestniczącą narrację. Początkowe kilka stronic, układ wiersza po wierszu, stanowi relację z podróży dalekich. Czytelnik znajduje coś interesującego (tak sądzę), gdy czyta opis świata Italii, jego niezwykłości, jego piękna i bogactwa sztuki i krajobrazu (Chianti): „Zieleń winorośli tonie w wytyczonych/ rzędach, i mgła jeszcze Osłania ziemię”, ale jednocześnie przekonuje się, że ten kształt, także spokój na freskach, całe nagromadzenie form kultury, tradycji, myśli, poezji Dantego jest zagrożone (zauważa) „hordami, które zachłannie zadeptują/ przeszłość, żeby poznać smak eliksiru”. Budzi to mimowolne zatroskanie. Oczywiście nie turystycznej proweniencji, ale jako rzeczywiste docenienie symbolicznych wartości. Pojawił się problem – co z nimi. Poeta-humanista ukazuje cienie cywilizacyjnego lęku. W tym kontekście odważnie nie wzbrania się przed fascynacją dawnością bolońskich „madonn,/ tronujących na średniowiecznych deskach”, ma do nich swój mentalny dostęp, sąsiadują one jakby równolegle z „płonącymi witrynami/ sukien Versace z tęczami krawatów”. Jest jednak jedno i drugie objęte jakąś dozą wspólnoty współczesności. Kłopot jest taki, że nie daje się ona inaczej ukształtować. Muszą współistnieć sprawy trywialne epoki

obok wartości mających odwieczny horyzont. Na tym styku, ale jednak wyraźnie obok, są Kubeczki „marzeń o małym pieniążku/ i wielkiej zupie”. I w wierszu Greckie pogody ta niepokojąca mozaika odmienności i dwutorowości zostaje wyraźnie wychwycona. Nie ma pewności poza tą tylko oczywistą, że: „Życie nie ustaje” (Hotel The Bridge). Ale jakie ono jest? Uświadamia sobie poeta i temu poświęca sporo uwagi, że jednak radykalnie, brutalnie zmieniono to, co było w danym miejscu kiedyś uformowane. Ktoś mieszkał, czymś się zajmował. I nie ma nikogo. Teraz „Pośród twardych głosów” może poeta poczuć się jak obcy (jak intruz), ale też wie, że ciągle „Nagie kobiety patrzą na nich ze ścian/ z rysunkami Bruno Schulza”. Tak to J. Barańczak w swoich podróżach nieustannie konfrontuje swoje kulturowe ja z innością tego rodzaju sytuacji. Co ważne, daje temu wyraz, w poczuciu osobistego obowiązku (ostre światło. Domaga się pamięci), wiedząc co było, co stało się, więc daje wyraz skamieniałego dramatu czasu, miast, których domy są raczej „jak pomniki” dawnego życia. Czyni to, ledwo skrywając swój ból. Jako coś zupełnie innego jawią się odwiedzone Indie, Nepal, buddyjskie świątynie, kosmiczna harmonia, Annapurna, Ganges, kąpiele w rzece, Katmandu, Zielony Przylądek. Nie tyle ma miejsce konfrontacja, a bardziej ogarnia podmiot zaciekawiająca swoją innością egzotyka każdej tamtej sfery życia. Te tropy zwieńcza najbardziej wymowny wiersz Nowe życie. Nie brak w nim oczywiście dozy zadziwienia formami, które służą funkcjonowaniu społeczności. Toteż „odważny zachwyt”, wiodący ponad lęk i ciemność, jest możliwy.

Póki co… Poeta próbuje uchwycić refleks sensu w samym tyleż realnym, co symbolicznym „toczeniu się/ kul” życia. Bowiem nawet „Cyprysy wspięły się”. Zostaje jednak owo „ale”. Jest świadom tego, że wielkie zmaganie obejmuje świat. Wiersz Jeszcze stoimy cechuje też ważny osobisty akcent jego podmiotowej egzystencji, która wkracza i przez którą przenikają wszystkie bliższe obserwowane i doznawane sprawy.
Raz panoramicznie są podsumowywane, zapoznane, jednak nie oswojone emocjonalnie, migoczą blaskiem wielkiej skali zmiany, np. jak w Nowe Życie, a raz są to skupienia na banalnym, ale poniekąd bliskim – bo podmiot jest tu i teraz – epizodzie, jak w tytułowym wierszu: „Białe pasy na jezdni namawiają i nas/ do przejścia. Jeszcze stoimy”. To nie jest zbiór wierszy wsobnych, które by drążyły egotyczne klimaty i determinacje. Wynikają one ściśle z postawy szerokiego prezentowania egzystencji, zdarzeń, spotkań, rozmów. Z uwzględnienia wektora wskazującego na zewnątrz. A więc chodzi o rzetelność przedstawienia i opowiedzenia czegoś, co oczywiście poeta w biegu swojego życia poznał, dowiedział się i nie stało mu się to obojętne, ale trudne i po ludzku bolesne. Tak jak np. w wierszu Zabrany most, który eksponuje czyjś dramat: „Kiedy patrzyła na tę wielką wodę/ wiedziała, że znów została zdradzona”. Ta formuła retoryczna brzmi, jak refren i słyszymy w niej melodię, lament. Te powtórzenia wzmacniają ważność i obsesyjność treści, która w tym „patrzeniu” się uobecnia.

Albo jak w innym pt. Rower, zupełnie nieegzotycznym, ale dającym swojski rys wczesnych życiowych przygód i dorastania oraz ucieczki od czegoś. Wszystko jest w nim istotne: „spadał mi łańcuch” (znam to), „piłem piwo,/ z wentyla uchodziło powietrze”, „Uczyłem się uciekać” (znam to). Takie to epizody z dorastania i młodzieńcze wtajemniczania nabierają tu znaczenia. Poprzez tego rodzaju utwory w znacznym stopniu poznajemy wnętrze poety, kształt jego prywatnych doznań. Jest ich nie mało, bo to i Dym, w którym mają miejsce sprawy i zabawy ze „sznurkiem rozpiętym” do przeskakiwania, czyli chłopięce przygody podwórkowe. Od nich idzie się potem w szerszy świat. W swoje mądrości. Ten zbiorek jest relacją z aktywnego poznawania. Przywoływane są zdarzenia, jakby przypadkowe, epizodyczne, wyjazdy, zwiedzania. Towarzyszą im próby odpamiętywania, nie do końca jednak możliwego, „tego co tu było a może być mogło”. Chodzenie, pobyty w różnych miejscach, „zmagania się z czasem (Cienie). Wnikanie w historię jest w Jeszcze stoimy czynnikiem bardzo ważnym i powtarza się. Dotyczy przenikania polskich spraw tragicznych. Z drugiej strony poetyckie obrazowanie dotyczy zwyczajnej codzienności, poniekąd zwykłości, która nie niesie negatywnych skojarzeń, ba, na chwilę jawi się wręcz idyllicznie, pięknie, uciszająco (Pszczoły): „W porannej ciszy słyszę tylko pszczoły./ Bezczynne leżenie pochłania sen […] Powoli zanurzam się w jasno. Znów tu jest,/ wykropkowane szczęknięciami psów”. Jest na tak. Na chwilę udaje się ta ucieczka z trudnego, niepokojącego świata w piękno łagodnej zwykłości, w ciszę życia.

Kiedy przeczytamy ten zbiorek, widzimy, że poeta sytuuje się na jakiejś granicznej linii kruchości, zarówno możliwości poznania, jak i ludzkiego trwania. Swoją rację odzyskuje Barańczak głównie w muzyce klasycznej, np. w muzyce Mahlera, Bacha, Mozarta, Rachmaninowa… Ta jej ponadzmysłowość jakby duchowo ocala podmiot. Oczywiście nie gwarantuje zupełnego spokoju, ale jego namiastkę bez wątpienia. W gruncie rzeczy Barańczak jest kimś ciągle poszukującym, stawiającym dociekliwe pytania. Daje opis zarówno trudnej współczesności, jak i wyraz swojej prywatności. I jeszcze. Określa stylistykę tych wierszy przerzutnia, która też oddaje rytm współczesności. Zastanawiam się, jaka będzie dalsza droga poetycka Jarosława Barańczaka.

 

Czesław Sobkowiak

 

 

The post Odważny zachwyt. Jarosław Barańczak, Jeszcze stoimy appeared first on Pro Libris.

]]>
Pamiętnik wierszem. Cezary Gawryś, Niepisane https://prolibris.net.pl/pamietnik-wierszem-cezary-gawrys-niepisane/ Thu, 27 Nov 2025 13:37:07 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17018 Radosław Sztyber

The post Pamiętnik wierszem. Cezary Gawryś, Niepisane appeared first on Pro Libris.

]]>

Pamiętnik wierszem

Cezary Gawryś, Niepisane, Graf Media, Zielona Góra 2025, 64 s.

Niepisane Cezarego Gawrysia jest rodzajem osobistego memuaru, utkanego z serii wielorakich reminiscencji życiowych. Mimo iż w przeważającej mierze noszą piętno pozornej błahości, zwykłych zdarzeń, koncentrują się – w tej akurat wypowiedzi – wokół emocjonalnej esencji jednostkowego trwania – miłości, mówiąc możliwie krótko. Uczucie to otrzymuje rozmaite oblicza na kanwie snutych refleksji, raz to cud odrębnej chwili, słowo lub słowa, tęsknota, radość i radość z… radości innych, niepokój, ból (fizyczny, wewnętrzny), strach, żal i świadomość straty miłości. Dorzućmy do tego pokrewne potrzeby – szczęście i poczucie spełnienia. Natomiast sens tytułu zbioru niweluje jego zawartość, zarazem akcentując rangę podejmowanego tematu, rzecz jasna, dla podmiotu snującego swoją opowieść, co zresztą także odzwierciedla typową sytuację pamiętnikarza, gdyż ten na ogół utrwala własne spostrzeżenia, kiedy to wreszcie bagaż doświadczeń, upływ lat stanowi istotny impuls, by uchronić od zapomnienia choćby namiastkę bezpowrotnie minionego wczoraj. W ten sposób dochodzi do rozliczenia ze światem. Jeden tekst opatrzony wszak został wymowną informacją – „1962-2022” (O szczęściu <palimpsest>) – i choć jest klarowna, budzi wątpliwości co do istoty rzeczy. Wszelako niewolniczego schematyzmu chronologicznej rekonstrukcji w tym tomie nie odnajdziemy (może jedynie ślady, widoczne choćby w klamrze tomu), zastąpi go bowiem przemyślany dobór nieomal powszednich fenomenów, uporządkowanych w ciąg opisów, zaklętych w logice kompozycyjnej zamysłu książki. I z dochowaniem wierności ważnego kryterium – bo to tylko (zapewne) to, co wcześniej Niepisane.

Niepisane nie znaczy zarazem nieznane, sugeruje raczej „palimpsest” meandrów podniebnej wędrówki zarchiwizowany wreszcie w piśmie. Na taki trop naprowadza już inicjalny wiersz O szczęściu (palimpsest), w którym „brudny śnieg na butach” okazuje się szczęściem. Aczkolwiek nie ta oryginalna definicja wysuwa się tu na pierwszy plan, lecz jej mało ekscytująca geneza i krótkie „dzieje” w odbiorze czytelniczym, oddane z poczuciem humoru i sporą dozą autoironii. Dodać warto, że problematyka ta poprzez wieki zaowocowała licznymi wypowiedziami różnej natury i trudno przeoczyć ewidentną analogię z opracowaniem monograficznym w tej materii Władysława Tatarkiewicza – oczywisty i zaznaczony już na wstępie dowód erudycji C. Gawrysia, jak wspominała Mirosława Szott, uwypuklając inne aluzyjne nawiązania, przy czym uczoność ta przejawia się w sposób naturalny i bez jakiegokolwiek zadęcia. O szczęściu wyznacza ton kolejnym utworom, czyli temu, co dawniej Niepisane, aczkolwiek może jest inaczej (?). Przecież gdyby (nie tylko eksperymentalnie) skondensować wszystko do minimum, uwzględniwszy wyłącznie newralgiczne punkty całości (początek i absolutny koniec, ponieważ te „łączą się”, jak czytamy w Archetypie ze snu), pojawia się oto inny klucz (oparty na grze słownej i z odwołaniem do popularnego frazeologizmu), otwierający podwoje tomu – „»szczęście« »już?« (Nasłuchiwanie) »niepisane«”. Taki tok rozumowania uzasadnia fraza, odnosząca się do nieco 

bardziej wąsko pojmowanych okoliczności, ale wybrzmiewa jakże symptomatycznie (a pomijamy jej skrajnie uniwersalny charakter): „spełnienie/ nikomu/ niepisane” (Niepisane).

Prawdopodobnie dopiero co zgłoszona propozycja interpretacyjna wypada nazbyt drastycznie, niemniej znajduje uzasadnienie w wielu kontekstach. „Plączesz nogi/ Wiążesz mi ręce/ Prowadzisz w ślepą uliczkę/ Stawiasz pod ścianą” (Boże mój) – ileż zarzutów? Ale wobec kogo? Wolno jedynie przypuszczać. „W środku nocy budzi mnie/ cisza dzwoniąca na alarm” – to świadomość dramatycznego losu uchodźców w oddali skorelowana z bliskim pomiaukiwaniem schorowanego kota (Nic nie mogę pomóc). „Życie jest ciemnością” – wrażenie i przeczucie siedmiolatka podczas prymitywnej przeprawy przez San, przypieczętowane potem wieloletnią autopsją (Mętna rzeka). „Być ojcem to dać wolność synowi/ być synem to zabić ojca” – druzgocąca konstatacja o konsekwencjach biologicznego bytu i zwłaszcza relacjach wewnątrzrodzinnych (Archetyp ze snu). „Kiedy jesteś na samym dnie/ […] umieram/ z twoim imieniem na ustach” – niewymowny, rozdzierający
ojcowski żal (*** zabiegasz o uznanie). Ze starości „chwieję się idąc po ulicy” (O wronie spacerującej po trawniku). „Czy to naprawdę ty”? – pytanie zdumionego ojca w reakcji na przesłaną fotografię syna (W zimie, w słońcu). „Wielkimi krokami/ szło ku gorszemu” – słuszne podejrzenie o zaistniałej tragedii na podstawie nieodebranego połączenia telefonicznego przez rozmówczynię (W szczelinie). „Zanim nadejdzie ten dzień/ jeszcze wiele bezsennych nocy/ bliskich osób poza zasięgiem/ pytań bez odpowiedzi […]// zanim to przyjdzie” – w oczekiwaniu
na kres (Zanim). „Zasnąć raz/ i już się nie obudzić” – na zawsze skończyć z katorgą bezsenności snem wiecznym (Wariacje w bezsenną noc). „Powracam do lekcji dzieciństwa/ uczę się kaligrafować/ czułość” – spóźniona ocena wartości zdobytej dawniej wiedzy o tym, co naprawdę się liczy (Lekcja kaligrafii). „Zostały tylko brudne plamy na spłowiałym tynku/ ślady po gwoździach/ i czarne dziury/ w pamięci” – nieposkromiona siła zapomnienia (Dzień odejścia). „Myślałem że cokolwiek rozumiem/ no i wszystko na nic” – gorzkie rozczarowanie (Przed metą). „Trzeba iść i strzelać” – myśl o położeniu poborowych i cywilach, których reżyserzy współczesnego świata skazują na uczestnictwo w wojnie (Pod ścianą). „Moje wnętrze to/ jedna wielka/ szrama” – przeświadczenie o własnym pokiereszowanym „ja” (Moje wnętrze). „Nie wiem nic” – przejaw zdziwienia, że śmierć wciąż nie nadchodzi (Idąc). „Po drodze tak wiele/ przeoczyłem” – wyrzuty sumienia (To jedno). „Zbliża się nieuchronnie/ nic i nikt cię nie obroni” – śmierć (Nasłuchiwanie). Byłoby pewno tego więcej…, wszelako „dziś przypominam to sobie po latach” (Jeden z nas). Chyba, dodajmy z rozpędem domysłu, między innymi „to”.

W takiej właśnie perspektywie jawi się rozrachunek z przeszłością – dojrzały, prywatny, smutny, jednak zapewne wcześniej głęboko przeczuwany, potem coraz wyraźniej odczuwany i ostatecznie również przeżywany do wnętrza trzewi. Równocześnie wreszcie w tym kształcie już spisany. Pretekstem dla tych wynurzeń są epizody codzienne i z uwagi na ich trywialność nieomal niezauważalne. To drobiazgi, zmieszczone w ascetycznie odtworzonych scenkach – modlitewne może zwątpienie, podróż, spacer, fotografia na ekranie smartfonu, nieodebrane połączenie telefoniczne, wizyty w muzeum, w domu umierającego, w hospicjum, namysł nad kocim niebem, przejazd autobusem w towarzystwie dwu dzierlatek itp. Łańcuch tych kalejdoskopowych migawek stanowi zasadnicze tło, na którym wyraźniej i donioślej mogą zaistnieć formułowane wnioski – stanowcze, dramatyczne, bolesne. Ostateczne. Błahy detal, kontrastując, eksponuje niebłahą myśl. Rzecz urasta do podstawowego wyznacznika strategii literackiej C. Gawrysia.

Przerywając ten teoretyczny wtręt warto zauważyć, iż pesymistyczną wymowę większości Niepisanego bądź Niepisanych (to też zagadka, a tkwi nie tylko w gramatycznej łamigłówce) dyskontują sformułowania, pozwalające jednak dostrzec światełko w tunelu. Buńczuczne cokolwiek wyznanie – „nic sobie z ciebie/ śmierci/ nie robię/ myślę o tych którzy dopiero/ wyruszają w drogę” (Czytając Aglę) – daje szansę przyszłym pokoleniom. I nasuwa się skojarzenie z wyśpiewanymi w 1967 roku przez Louisa Armstronga fragmentami piosenki pt. What a wonderful world. Patronem innego, dającego nadzieję podejścia jest Cyprian Kamil Norwid: „z ciemnej czeluści losu/ jedynym wyjściem/ dobroć i poezja” (Lustro). Kolejny werdykt, z nieco kontrowersyjnym zabarwieniem i dezynwolturą właściwą karykaturze, również zawiera nutę osobliwego optymizmu (miłosiernego poniekąd i na wyrost, bo wynikłego z przyjętej optyki): „jestem dziwnie spokojny/ o zbawienie/ ich obu” (Ewangelia według św. Mateusza), tj. o łaskę dla skandalizującego intelektualisty Piera Pasoliniego, którego w 1975 roku miał zamordować niepełnoletni „biedny chłopak”, Giuseppe Pelosi. I ten ostatni „wierszowo” został uwolniony od winy. Za tym karkołomnym bądź co bądź i skrajnym orzeczeniem stoi zdeterminowany religią światopogląd. Usprawiedliwia bowiem przestępstwo w imię „poprawności” płciowej, z zachowaniem w pamięci dokonania ofiary, mianowicie arcydzieło filmowe – Ewangelię według [św.] Mateusza (oryg. Il Vangelo secondo Matteo) – wyreżyserowane przez homoseksualistę. Zbawienie w końcu to przywilej Boga. I taką naturę, pełną dylematów etycznych i jednostronnych rozstrzygnięć, odsłania (wprawdzie z rzadka) Niepisane.

To aspekt kształtowania gruntu dla osobistej wiwisekcji, samookreślenia i wyznaczenia własnego miejsca w świecie. Formacyjna stabilizacja prowadzi do ujęć wyjątkowo zwięzłych, zwieńczonych puentą – raz zaskakujących lakonicznością i trafnością, innym razem – zaskakujących tokiem rozumowania i konkluzją. Właściwie każdy utwór zamyka tego rodzaju finał. Nie bez wątpliwości wypada zarejestrować tę opinię w obliczu deklaracji „nie dzielę ludzi na/ wierzących i niewierzących/ musiałbym samego siebie/ podzielić/ przez zero” (*** nie dzielę ludzi na), a wiadomo przecież, że taka operacja jest matematycznie i logicznie błędna, stąd też płynie atrakcyjność jałowego, aczkolwiek – paradoksalnie – zrozumiałego podsumowania, bazującego na postulowanej i koniecznej powściągliwości w związku z ferowaniem opinii w odniesieniu do religijnej „odpowiedniości” innych. Zero ponadto cieszy się jeszcze kolejnymi konotacjami językowymi, co może prowadzić do dalszych skomplikowań w odbiorze tego tekstu, jednak tryb przypuszczający czasownika osłabia możliwą wymowę utworu i tego wielkości ilorazu nie poznajemy. Słowem, to inny wymiar „szram”, jakie zauważyła M. Szott (Ciepło zimno), a dokładniej – źródła blizn w zderzeniu z rzeczywistością. „Moje wnętrze to/ jedna wielka/ szrama” (Moje wnętrze) i oto dosadniej wybrzmiewa pytanie, „czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (Mt 7, 3). Pominąwszy zupełnie wcześniejszą dygresję, należy odnotować, iż tekstom C. Gawrysia deficytu puenty nie sposób zarzucić, pojawia się, a jakże, choćby w utworze Idąc: „byle dotrwać do świtu/ i nie paść na twarz/ przed czasem”. Oto ważny, wciąż obecny, instrument metody literackiej autora, stosowany niemalże rutynowo.

Język kompletu enuncjacji prosty, dążący do zwięzłości, zrozumiały, mimo że wzrok czytającego prawie w ogóle nie natrafia na znaki przestankowe, pominąwszy oczywiście wyjątkowe w tych okolicznościach ekscesy z kropką, przecinkiem, wykrzyknikiem. Wydatnie służą tej taktyce odpowiednie wyróżnienia graficzne – niby strof bądź strofek lub wersów i wersecików. Czasem w wierszu zagnieździ się rekwizyt, zwyczajny, jak np. pościel, a świeży zapach poszew przywołuje wspomnienie domu rodzinnego z dzieciństwa. Jej zmiana zmęczyła, co także znalazło swoje miejsce w tekście pt. Zasypiając w świeżej pościeli. W innym miejscu, gdzieś na ulicy, przejście utrudnia „kamień filozoficzny”, dlatego też „stawiam krok za krokiem/ ostrożnie”, by się nie potknąć o tę przeszkodę (Idąc), by uniknąć eliksiru życia, by nie stać się nieśmiertelnym „przed czasem”. Gdzieś zamajaczy trzepak na jakimś blokowisku, to w jego pobliżu samobójczą śmiercią zakończył swój żywot „pan Chudy” (Widok z tarasu). Są narty w dwu konfrontacyjnych odsłonach – najpierw te współczesne z profesjonalnym kombinezonem mężczyzny wtopionego w „śnieżną pustynię” fotografii i te rachityczne, improwizowane „deski” sprzed dekad, spontanicznie, pomysłowo mocowane „do filcowych butów” (W zimie, w słońcu). Jedynie właściciel i beneficjent tego sprzętu wypada neutralnie – wnioski poety zaś sięgają krańcowych biegunów uczuć zgnębionego i cokolwiek zdezorientowanego ojca.

Trafiają się, warto odnotować, udane i ciekawe sformułowania: „cytat z niemego filmu”, co wszelako można obecnie rozumieć szerzej, nowocześniej, a nie wyłącznie literalnie (Porozmawiaj z nią); „zmieniały się jak w filmie/ klatki obcych twarzy” (Dziwne zdarzenie na Dworcu Centralnym); podlotki „z namaszczeniem/ przeglądają się/ same w sobie” (Ciepło zimno); „przez całe życie przytulałem się do liter/ i do ukochanych osób” (Lekcje kaligrafii). To jedynie wybór. Niektóre passusy nabrzmiewają dodatkowymi kontekstami poprzez przywołanie nazwisk: Pedro Almodóvar, David Lynch, wspomniany już Pier Pasolini – to filmowcy, są też reprezentanci świata nauki, wśród nich m.in. Martin Heidegger, Edmund Husserl, Leszek Kołakowski, Krzysztof Pomian, Edyta Stein, Maria i Stefan Swieżawscy czy „ksiądz T.”, a „domyślamy się, o kim mowa” – pisze M. Szott (Ciepło zimno). Ponadto jest i „M.” – obiekt westchnień piętnastolatka („miała głos chrapliwy kiedy się śmiała”) oraz „nauczycielka”, a także „Piotr H.”. Osobno trzeba wymienić jeszcze „wielkich poetów”, a właściwie ich kariery literackie pozbawione noblowskich szlifów: Zbigniew Herbert, Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Różewicz – z jednej strony, z drugiej zaś ten zapomniany i zupełnie nieznany – „Wiktor Chorodczinski/ rozstrzelany w gułagu w roku 1937/ zostały po nim tylko trzy wiersze” (Niewydarzeni poeci). W galerii tej nie zabrakło Wisławy Szymborskiej, wskutek autocenzury bodaj „połowa” jej wierszy lądowała w koszu na śmieci (Jak poznać dobrego poetę). Inaczej jeszcze – poczet znakomitości, a wśród nich autor – świadek zdarzeń, niekiedy ich uczestnik w różnych rolach (to nie argumentum ad auctoritatem).

Z feerii zawirowań znaczeniowych wyłania się zarys jakiejś topografii, przefiltrowanej intencjonalną, bo chyba nie przypadkową, selekcją autora. Oto bowiem małe wierszowane fabuły „dzieją się” w miejscach konkretnych – nowojorskim Metropolitan Museum of Art, Pewli Małej, Rudniku, nad Sanem, ale też w nieco mniej rozpoznawalnej scenerii – w „zadymionych kawiarniach”, na uczelni, w mieście albo w sypialni lub i w wyimaginowanym kocim niebie, nadto gdzieś pod „wysokim drzewem” w zaświatach. Poza ostatnim wypisem, wszystkie inne przykłady przydają czynionym rozrachunkom waloru realizmu, włączywszy w ten zamysł także incydentalnie wpleciony w jedną z obserwacji leksem z niższego rejestru mowy – „zajebisty”, a jest oczywistą repetą odtworzonego w telegraficznym skrócie dialogu, zasłyszanego niezbyt dawno w autobusie. Dotyczy ten epitet Paryża, tak ponoć stolica Francji funkcjonuje w wyobrażeniu nastolatek, a nie ma powodu, aby w tej kwestii nie wierzyć C. Gawrysiowi. Za sprawą owej przelotnej „przygody” w środku transportu publicznego, za sprawą mimowolnego świadectwa rozmowy do tomu trafił kolejny materialny przejaw dzisiejszej ikonosfery, precyzyjniej – mody, a mianowicie „fioletowe tipsy” (Ciepło zimno). Dlaczego? I kto to mówi? Mówi przecież nie ten, który może o sobie wyznać „I am sixteenyears old – powiedzmy nieco enigmatycznie, zachęcając może w ten sposób do lektury tych wierszy – lecz ten, który w istocie wcale nie dopiero wczoraj przekroczył sześćdziesiątkę (Stan wolności), co jeszcze bardziej urealnia zaprezentowany obraz (ułamkowego) procesu rozrachunku, często zestawianego i konfrontowanego ze współczesnością.

Ostatni już akapit. To teksty, które mogą przejść bez echa, ale nie muszą. Świadczą w końcu o nas, o wspólnym losie, mimo iż z różnym nastawieniem, losie prawie zawsze jednakowym, niemniej odmienionym zaledwie jakimś niuansem, hojnym łutem szczęścia lub przesadnie sporą dawką pecha. Siłą Niepisanego (ewentualnie Niepisanych) jest jego (ich) szczerość, aczkolwiek zanurzona w subiektywnym szkicu przedstawianego świata, a to kolejna właściwość pamiętników i niezbywalna cecha autentycznych wypowiedzi literackich. I bronią się te wypowiedzi, pomimo braku umiejętności lub prędzej woli, by „zrezygnować z jednego słabego wiersza”, zwłaszcza że „dotykam nim boleśnie/ twojej rany” (Jak poznać dobrego poetę), bo „errare humanum est” – a to dodatkowa przesłanka, dowodząca prawdziwości, za wszelką cenę, serii tych prywatnych wyznań. Takie mniej więcej jest lub są już spisane Niepisane.

Radosław Sztyber

 

The post Pamiętnik wierszem. Cezary Gawryś, Niepisane appeared first on Pro Libris.

]]>
Wierszoterapie jako filozofia życia? Patrycja Purgał, Wierszoterapie https://prolibris.net.pl/wierszoterapie-jako-filozofia-zycia-patrycja-purgal-wierszoterapie/ Thu, 27 Nov 2025 13:28:25 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=17008 Sonia Kamińska-Tarkowska

The post Wierszoterapie jako filozofia życia? Patrycja Purgał, Wierszoterapie appeared first on Pro Libris.

]]>

Wierszoterapie jako filozofia życia?

Patrycja Purgał, Wierszoterapie, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, Wrocław 2024, 46 s.

Poezja Patrycji Purgał charakteryzuje się tym, że choć silnie opiera się na jej osobistych doświadczeniach, porusza tematy uniwersalne. Na pierwszy rzut oka jest to poezja opisująca doświadczenia wkraczających w wiek dojrzały millenialsów (albo to moja projekcja, od której spróbuję się odbić poniżej): powrót do małych ojczyzn, konieczność odnalezienia się w mieście z jednym teatrem, gdy wcześniej miało się do dyspozycji sceny metropolii. Trudne wybory, pierwsze ćwiczenia z utraty, pożegnania, ale i nowe początki. Zwijanie i rozwijanie się.

Dominujące jest tu poczucie niesprawiedliwości pojawiające się w kontakcie ze światem. Alergia na zło. Psychosomatyczna reakcja na cierpienie i niesprawiedliwość, którą współodczuwamy jako czytelnicy. Życie w obliczu pewnej konieczności, która zawraca cię z pewnych – jak się wydawało – na trwałe wytyczonych torów. Konieczność ta konfrontuje cię z twoją przeszłością i pochodzeniem, ale – co przecież banalne, a prowadzi do niebanalnych konkluzji – patrzysz na to wszystko już innymi oczami. Zmęczonymi i pozbawionymi złudzeń, ale też wyposażonymi w ironię. Wierszoterapie ściskają za gardło, ale często zamiast antycypowanego szlochu (który też się pojawia, ściele się gęsto jak trup w kryminałach) wydobywa się śmiech: śmiech ratujący życie. Ironia jako koło ratunkowe. Opisując cierpienie, Patrycja Purgał potrafi być ironiczna jak Ewa Lipska. Kiedy czytelniczce robi się już naprawdę bardzo smutno, poetka przychodzi z odsieczą w postaci poczucia humoru (Pokrzywka idio(pa)tyczna). „Co miesiąc będzie pani przyjeżdżać na oddział na wlewy dożylne immunoglobulin z wściekłego chomika, które obniżą pani przeciwciała wrażliwości”.

Podstawowym środkiem zaradczym jest pisanie: pisanie, żeby żyć i pisanie mimo dziejącego się życia. „Gdybym miała odwagę, zajmowałabym się tylko pisaniem” (We śnie). Nie sposób nie skojarzyć tego z tym, jak w dziennikach i listach przedstawiał siebie Franz Kafka: „Nie jestem niczym innym jak tylko literaturą, niczym innym być nie mogę i nie chcę”.

Autorka pisze też o tych bardziej dosłownych kołach ratunkowych, których świat nie rzucił tonącym dzieciom. Mówi o swojej nietolerancji na zło, o tym, że nawet przewlekła choroba (ból kręgosłupa, drżenie rąk) nie wykańcza jej tak, jak świadomość istnienia zła w świecie i pewna związana z tym bezradność: „[…] palce mrowieją, pisanie sprawia trudność” (Koniec lata) albo „W pracy uciekam od pracy. W domu uciekam do poezji. W poezji brakuje odpowiedzi. Nie ma mnie ani tu ani tam” (Koniec lata).

W wierszu Zimowy poranek Purgał pisze o poczuciu niesprawiedliwości, skrzywdzonych dzieciach, obozach śmierci, wojnie, łodzi ratunkowej, która jest złudzeniem, oraz rzece, w której nie przybywa dobra: „W pustym pokoju o świcie zarys poduszki na łóżku przypomina łódź ratunkową. Złudzenie trwa tylko moment, gdy oczy dotknięte światłem lampki jeszcze poddają się grze szarości i pozorów. Przez pusty zimny pokój przepływa wysychająca rzeka”.

Muszę tu napisać o skojarzeniu z Poszukiwaczami zła Anne Sexton. „Rodzimy się i to powinno wystarczyć, od tego momentu powinniśmy już sobie radzić, ale trzeba nauczyć się, czym jest zło, czym jest nieludzki człowiek, zobaczyć, jak krew tryska niczym krzyk, trzeba ujrzeć noc zanim zrozumie się, czym jest dzień, trzeba wsłuchać się w zwierzęcy głos i przejść się po krawędzi dachu jak lunatyk, i rzucić jakąś część swojego ciała na pożarcie diabłu” (tłum. Adam Buszek).

Patrycja Purgał często podkreśla, że długo wierzyła w to, że żyjemy i będziemy nadal żyć w czasach „powojennych”, i że ta wiara okazuje się być złudna. W wierszu Światy odzyskane (poemat o pamięci) podnosi dręczącą filozofki i filozofów kwestię, że tego, co jest, mogłoby właściwie nie być, co jest nieuniknioną konsekwencją zadawania

filozoficznego pytania „dlaczego istnieje raczej coś niż nic?” (metafizyczny problem Leibniza). „Czasy kultury Zachodu wiszą na włosku zakrzywionego zegara – jeśli będzie wojna jądrowa nie zdążymy nawet zapłakać. Wyobraźcie sobie, nie będzie ani dymu, ani ognia, tylko jak chciał Buñuel, spojrzenie czyste”.

W Światach odzyskanych uwidacznia charakterystyczne dla takich twórczyń jak choćby Julia Hartwig przywiązanie do pewnej ciągłości, trwałości kultury, spuścizny, o którą trzeba się troszczyć, znaków i symboli służących nam do komunikacji. Klasycyzm. Pobrzmiewają tu echa Odwiedzin Hartwig, poematu z 1946 roku opisującego zniszczoną Warszawę, a w szerszym ujęciu – kruchość i monumentalność tego, co stworzył człowiek, to jak niewiele potrzeba, by zawalił się świat. Purgał pisze o wojnie jądrowej, a Hartwig o „pyle ognistym bomby atomowej”. Przerażająca przestroga.

Jedną z reakcji na życie w takiej niepewności jest choroba, często autoimmunologiczna. W Parametrach życiowych podmiot liryczny, osoba zdrowa i względnie młoda, czuje się źle: „Parametry życiowe są w normie, mimo to powtarzam badanie./ Brak odporności wywołany długotrwałym stresem”. To samo znajdujemy w Grze w sapera oraz Trasie turystycznej: trudy życia z chorobą, wykańczający psychicznie brak przewidywalności. Czasem pozostaje nam już tylko to obśmiać. Ironia, autoironia, hiperbola, teatr absurdu. Wierszoterapia pokazuje udrękę, jaką stały się wszechobecne i wszech-od-nas -wymagane afirmacje, które w istocie prowadzą do coraz większego zwątpienia i frustracji, zwłaszcza w świecie targanym konfliktami, który zmusza nas do życia w nieznośnej niepewności. „Jesteś silna, dasz radę. Ale ja nie mogę… To weź się powieś!”

W Wierszoterapiach widoczna jest rozciągnięta w czasie narracja, pewne od-do. Wraz z Patrycją Purgał idziemy przez kolejne pory roku, zmierzch lata, jesień, chłód zimy, by potem z ciemności przejść ku coraz większej jasności. Towarzyszymy poetce w bardzo osobistych doświadczeniach życiowych (choroba, śmierć bliskich, narodziny dziecka, stawanie się matką, przeprowadzka), a jednocześnie widzimy w tym siebie. Przeprowadzka opisuje dialektykę zmiany: najpierw zakorzenienie (z dala od domu rodzinnego) – wykorzenienie (z nowego domu) – ponowne zakorzenienie (w tym, co kiedyś było domem). „Zaczynam nowe życie, opuszczam wielkie miasto, robię krok nad przepaścią”. Ziemie, na które wraca poetka, to ziemie odzyskane. Odzyskane podwójnie, bo i w kontekście historycznym, który czyni je bardzo specyficznymi w zestawieniu ze stolicą, a drugi raz przez przeprowadzkę, która radykalnie zmienia perspektywę. Mamy tu swoiste doświadczenie Guliwera w Krainie Liliputów, redefiniowanie siebie, zwątpienie, akceptację, etc. „Wracam z długiej podróży z wielkiego miasta do domu w mieście z jednym teatrem”. […] „Biorę oddech, wracam do siebie”.

„Ty też możesz stworzyć nowy świat!” (Nowy świat (Kapitan Ameryka)). Czujemy się pokrzepieni, możemy zrobić pewne analogie do swoich doświadczeń i lepiej zrozumieć siebie i otaczający nas świat, który bardzo broni się przed byciem zrozumianym. Stąd też pozwoliłam sobie odczytać Wierszoterapie filozoficznie – a co! – jako pewną filozofię życia.

Filozofia życia widzi rozdźwięk między człowiekiem a światem i w tej szczelinie dopatruje się tego, co definiuje nasz los. Człowiek nie ma już niezmiennej istoty, jak chcieli tzw. starzy filozofowie, ma historię, doświadczenia, narracje, dramaty. W Wierszoterapiach – jak w filozofii autobiografii – to, co autobiograficzne, okazuje się powszechne. Człowiek ukazuje się przez pewne obiektywizacje, w czasie, w przemijaniu, przedstawia się w swojej historyczności i tylko tak możemy go zrozumieć, a nie jako coś danego raz na zawsze i niezmiennego. Wilhelm Dilthey mówił o Selbstbesinnung, namyśle nad samym sobą, stanowiącym wstęp do autobiografii, która opisując relację ja-świat, staje się ogólniejszą refleksją nad życiem. Być może bliższy Autorce okaże się J.W. Goethe, który w autobiografii Aus meinem Leben. Dichtung und Wahrheit chciał przedstawić swoje życie jako rozwijające się etap po etapie, zgodnie z prawami, jakie obserwujemy w metamorfozie roślin. Łącząc role historyka i artysty, autor przedstawiał warunki życia swojej epoki, analizując relacje między nimi a jednostką. W procesie twórczym wybierał i przekształcał fakty, nadając im artystyczny wymiar. W rezultacie, autobiografia stała się nie tylko zapisem życia, ale przede wszystkim dziełem sztuki.

Patrycja Purgał stawia pytanie godne teodycei: unde malum? (skąd zło?) – pytanie św. Augustyna, Leibniza, Różewicza i odpowiadającego mu Miłosza (którego zresztą poetka przywołuje w wierszu Światy odzyskane (poemat o pamięci)) i wielu innych, którym nie dawało ono spokoju. Jak wyjaśnić zło? Jak wytłumaczyć jego pochodzenie i czy mamy prawo nadawać mu sens? Czy może, jak pisała Hannah Arendt, zło jest banalne? Czy można je usprawiedliwić? Czy to brak dobra? Rak dobra? Wolność jako źródło zła w najlepszym z możliwych światów? Zły człowiek versus dobra natura? Czy może jednak człowiek jest zdolny tak do dobra, jak i zła?

Wierszoterapie to debiutancki tomik, ale nie dajmy się zwieść; Patrycja Purgał jest dojrzałą poetką. Gdybym miała się poważyć na pewną kategoryzację, zaproponowałabym określenie „poetka zmagająca się” i do takiego grona bym ją zaliczyła, wraz z Anną Świrszczyńską walczącą w powstaniu warszawskim, Julią Hartwig studiującą w okupowanej Warszawie, Sylvią Plath i Anne Sexton, które zmagały się z chorobami i wieloma innymi, dla których życie w świecie było wyzwaniem. Widać wyraźnie, jakie wpływy ją ukształtowały. Mamy tu choćby wiersz dedykowany Krystynie Miłobędzkiej, Zapisuję poetkę, który nabiera nowych znaczeń z uwagi na jej niedawną śmierć. Autorka mówi o niej: „Była jedną z moich największych inspiracji do skreślania słów”.

Poezja Patrycji Purgał, w której można odnaleźć elementy charakterystyczne dla twórczości wyżej wymienionych poetek, posiada jednocześnie własny, niepowtarzalny charakter. Wierszoterapie są w mojej ocenie również pewnym narzędziem poznawczym, służącym do przyjrzenia się światu takim, jaki on jest, bez z góry zadanej tezy. Mimo pesymizmu, poetka nie popada w katastrofizm. Ba! Widzimy wręcz niekiedy spore pokłady optymizmu. Nie jest to jednak optymizm naiwny, abstrahujący od wstrząsających faktów. Jest to optymizm, który jest zarazem obowiązkiem moralnym, pewnym etycznym postulatem i tylko czekać, jak Patrycja Purgał zrealizuje go w dalszej twórczości.

Sonia Kamińska-Tarkowska

 

The post Wierszoterapie jako filozofia życia? Patrycja Purgał, Wierszoterapie appeared first on Pro Libris.

]]>
Literatura, która nie milczy. Maria Fraszewska w ogniu języka. Maria Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem https://prolibris.net.pl/literatura-ktora-nie-milczy-maria-fraszewska-w-ogniu-jezyka-maria-fraszewska-dzieje-sie-wciaz-kultura-plonaca-jezykiem/ Thu, 27 Nov 2025 12:38:45 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16998 Tomasz Ratajczak

The post Literatura, która nie milczy. Maria Fraszewska w ogniu języka. Maria Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem appeared first on Pro Libris.

]]>

Literatura, która nie milczy.
Maria Fraszewska w ogniu języka

Maria Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem, refleksje zagajane eseistycznie, Fundacja Światło Literatury, Gdańsk 2025, 204 s.

Maria Fraszewska – poetka, prozaiczka, eseistka, aktywistka. Jej głos od ponad trzech dekad rozbrzmiewa na styku literatury i rzeczywistości społeczno-politycznej. Najnowszy zbiór esejów Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem potwierdza, że autorka nie tylko aktywnie uczestniczy w przemianach świata, ale też je komentuje – z pasją, wnikliwością i odwagą.

Obserwatorom zielonogórskiego życia literackiego sylwetki Marii Fraszewskiej przybliżać nie trzeba. Znamy ją bowiem od roku 1990, kiedy zadebiutowała
poetycko, publikując swoje teksty zarówno w Zielonej Górze (na łamach „Gazety Nowej”), jak i w koszalińskim „Gońcu Pomorskim” – pierwszej prywatnej gazecie codziennej w regionie Pomorza Zachodniego i Środkowego (należy przypomnieć, że M. Fraszewska pochodzi ze Słupska).

Od tego czasu jej wiersze, eseje i proza ukazywały się wielokrotnie – w prasie literackiej, w antologiach oraz jako samoistne publikacje książkowe. Wśród czasopism, które publikowały jej twórczość, wymienić należy m.in. „Bezkres”, „bruLion”, „Migotania”, „Na Winnicy”, „Przedproża”, „ReWiry” „Suburbia” czy „Tygodnik Literacki”. Spośród antologii warto przywołać zwłaszcza Wiersze na murach 2010-2020 (Kraków: Fundacja Poemat, 2021), czyli zbiór utworów wyświetlanych uprzednio na słynnej kamienicy przy ul. Brackiej 2 w Krakowie*.

Lektura poszczególnych wypowiedzi Fraszewskiej pozwala stwierdzić, że oto mamy do czynienia z postacią wyjątkową w krajobrazie współczesnej kultury polskiej – poetką, eseistką, prozaiczką i aktywistką, która od dekad nie tylko komentuje rzeczywistość, ale aktywnie ją współtworzy. Cechują ją bezkompromisowy język, odwaga w stawianiu trudnych pytań oraz umiejętność łączenia literackiej wrażliwości z wyrazistym etosem obywatelskim. Jej twórczość nieustannie sytuuje się zatem na styku literatury i życia publicznego, balansując pomiędzy refleksją filozoficzną a interwencją społeczną (za swoje szeroko rozumiane zaangażowanie artystyczne i społeczne w roku 2023 otrzymała tytuł „Kobiety Roku Województwa Lubuskiego”, przyznany podczas 14. Lubuskiego Kongresu Kobiet).

Od wczesnych lat 90. XX wieku Fraszewska angażuje się w działania na rzecz wolności słowa, praw człowieka i niezależności instytucji kultury. Współtworzy niezależne inicjatywy wydawnicze i społeczne, jest też jedną z liderek ruchów obywatelskich, reagujących na narastające napięcia polityczne i kulturowe w Polsce. Jako autorka esejów wyróżnia się stylem pełnym erudycji, a jednocześnie głęboko zakorzenionym w codziennym doświadczeniu. Odwołuje się do klasyki filozofii, literatury i myśli krytycznej, ale równie często sięga po sprawy lokalne i konkretne – mniej lub bardziej widoczne na pierwszy rzut oka. Jej głos bywa w nich ostry, niekiedy prowokacyjny, zawsze jednak skłania do myślenia i działania. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku jednej z ostatnich jej publikacji – Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem.

Eseje zebrane w tym tomie powstawały w różnym czasie. Są reakcją na konkretne wydarzenia czy zaobserwowane procesy społeczne i kulturowe. Stanowią, a w każdym razie trudno nie odnieść takiego wrażenia, kolejną odsłonę twórczej wrażliwości ich autorki. Z jednej strony poruszają tematy, które zewsząd nas osaczają (myślę, że nie przesadzam – zwłaszcza w kontekście przywołanej tu napaści Rosji na Ukrainę), a z drugiej – pozbawione są takiego ciężaru, co nie oznacza, że brak im istotności! Dotykają bowiem „metafizyki codzienności”, wysuwając na pierwszy plan rozważania odnoszące się do sposobu przesypywania „przez sito własnej niedoskonałości wielkość i szlachetność własnych doznań” (to na przykładzie twórczości Anny Świrszczyńskiej, której liryki, zdaniem Fraszewskiej, „edukuj[ą] nas współczesnych, rozbitych na kawałki, i zaprasza[ją] do nawiązania współpracy”).

Należy też zauważyć, że poszczególne odsłony pomieszczonych w zbiorze „refleksji zagajanych eseistycznie” brzmią tak, jakby wyszły spod pióra nie tylko literatki, ale i badaczki literatury czy socjolożki, której wykłady są efektem głębszego zastanowienia się nad poruszanymi zagadnieniami, nie stroniąc przy tym od analiz właściwych psychologii.

Każdy z zamieszczonych w prezentowanej książce tekstów zasługuje na lekturę (niekoniecznie wszystkie naraz i zgodnie z zaproponowaną kolejnością). W każdym z nich, w tym samym natężeniu i z tą samą przejrzystością wywodu, wybrzmiewają intuicyjne odczuwanie rzeczywistości z eksperckim łączeniem faktów, spajanie nauki z poetycką refleksją.

Po wydanej w roku 2024 powieści W sidłach namiętności. Wirtualni ulicznicy i po wcześniejszych tomikach poetyckich Wio w snach (1995), Z wiatrem (2009), Płonące języczki (2021), Posypana wiatrem (2022), Prze konanie (2023) oraz Od mięty i odmęty (2024) otrzymaliśmy „refleksje zagajane eseistycznie”. Zapewne i ów zbiór nie sposób będzie „prze milczeć” – jakby to powiedziała sama autorka.

Tomasz Ratajczak

 

*  Akcję tę zapoczątkowała 24 października 2002 r. Fundacja Poemat i poeta Michał Zabłocki w ramach projektu „366 wierszy w 365 dni” – codziennie wieczorem projektowano nowy wiersz polsko‑angielski na fasadzie budynków w Krakowie i Warszawie. Od 1 stycznia 2006 roku projekt przeniósł się na stałe do Krakowa (na ul. Bracką 2) i od tej pory codziennie w jej ramach prezentowany jest nowy wiersz. Przywołany zbiór zawiera 245 starannie wybranych wierszy z lat 2010-2020. Ich doboru dokonał sam M. Zabłocki. W antologii znalazło się około 120 różnych autorów – zarówno debiutantów, jak i uznanych poetów, samo zaś wydanie antologii przygotowano z okazji 20. rocznicy istnienia projektu. Więcej na ten temat – zob. 20 lat „Wierszy na murach” w Krakowie. To najdłużej działająca poetycka akcja w przestrzeni miejskiej na świecie, https://www.wprost.pl/kultura/10917580/20-lat-wierszy-na-murach-w-krakowie-to-najstarsza-akcja-poetycka-na-swiecie.html?utm_source=chatgpt.com [dostęp: 11 lipca 2025].

 

The post Literatura, która nie milczy. Maria Fraszewska w ogniu języka. Maria Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem appeared first on Pro Libris.

]]>