Poezja Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/category/poezja/ Lubuskie Czasopismo Literackie Pro Libris Tue, 25 Nov 2025 12:45:08 +0000 pl-PL hourly 1 https://prolibris.net.pl/wp-content/uploads/2022/09/cropped-ProLibris2-32x32.png Poezja Archives - Pro Libris https://prolibris.net.pl/category/poezja/ 32 32 Obieranie jabłka https://prolibris.net.pl/obieranie-jablka/ Tue, 25 Nov 2025 12:41:38 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16739 Mikołaj Talarczyk

The post Obieranie jabłka appeared first on Pro Libris.

]]>

Mikołaj Talarczyk

Obieranie jabłka

w odpowiedzi Mieczysławowi J. Warszawskiemu

 

Chodziłoby zatem o pestkę
zarodek z bielmem w łupinie

o to, co się wykluje,
niezmącone urośnie
i ukaże w całej roślinie,
odmian tysiąca, pod
niebem niezachodzących
słońc, bo życie to pestka,
życie da się larwą cydii
wywrócić na nice,
da się gawronim dziobem
roztrwonić, albo odkroić
się da martwoty miejsce –

nie wiemy, co w nas zmięśnieje,
a co drewnem się stanie
i jak nam zapachnie
kwiat sprzed lat

 

 

The post Obieranie jabłka appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [Impas, Dopełniaczem kocham, Cito] https://prolibris.net.pl/wiersze-impas-dopelniaczem-kocham-cito/ Tue, 25 Nov 2025 09:37:33 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16642 Justyna Kasprzyk

The post Wiersze [Impas, Dopełniaczem kocham, Cito] appeared first on Pro Libris.

]]>

Justyna Kasprzyk

 

Impas

obłędem, koło roweru
wyznacza kierunek
szprychami

chwytam się jednej, niczym brzytwy
czekając na
ten moment

udaje się to
zwykle raz
na średnicę koła

kręcę się nadal (bo naprzód)
mam zawroty głowy

 

 

 

 

 

Dopełniaczem kocham

wydarzyłeś mi się
jak czarny kot przemknąłeś
przeze mnie

wygiętym grzbietem
w poprzek

odmieniając
każdym przypadkiem

Twoje linie papilarne echem
za oknem pożar

 

 

 

 

 

 

Cito

gubimy siebie
resztę wydając bilonem
krótkim dniem się sycąc
(dłuższą nocą raczej)

środek cywilizacji
pędzące cyfry na wyświetlaczu
bliskości wyznacznikiem

spotkanie (ust)
na światłach mijania
zaglądających w oczy

pośpiech przechodniów
bezdotykowa myjnia
akumulator pada

 

 

The post Wiersze [Impas, Dopełniaczem kocham, Cito] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [Tryptyk inspirowany van Goghiem] https://prolibris.net.pl/wiersze-tryptyk-inspirowany-van-goghiem/ Tue, 25 Nov 2025 09:15:08 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16623 Anna Naplocha

The post Wiersze [Tryptyk inspirowany van Goghiem] appeared first on Pro Libris.

]]>

Anna Naplocha

 

Tryptyk inspirowany van Goghiem

 

Imię

Imię
Otrzymane po dziadku
Musi przylegać do ciała
Jak znoszony sweter
Dużo w nim dziur
I łat złożonych z czyichś pragnień
A może i błędów
I tak miotasz się w życiu
W tych zużytych złudzeniach na lepsze jutro
Jak w za dużym swetrze
Od imienia
Odziedziczonego po dziadku
Gorsze jest tylko imię otrzymane po zmarłym bracie
Dlatego między pociągnięciem pędzla
A zamoczeniem go w farbie
Twoja ręka drży
Jak pauza
Jak wielokropek
Jak ciche westchnienie
Gdybyś był muzykiem
Stworzyłbyś nokturn
Ale zamiast tego
Zagłębiasz się w
Gwiaździstą noc bólu
Może szukasz tam ręki brata

 

 

 

 

 

Ucho

Gdy byłeś młody
Ucho
Niczym muszla
Łowiło szum płynącego kanału
Przyjemny szelest wiatru
Głos matki
Wraz z upływem lat
Ucho stawało się nieposłuszne
Zbierało za dużo
Złych wiadomości
Kumulowało dźwięk na szyderstwach
Podwajało ciche podśmiechiwanie ludzi
W końcu
Zbuntowało się na tyle
Że samo tworzyło dźwięki
Budowało słowa i myśli
Podobno nie twoje –
Nie pomagało jego
Czyszczenie
Ani zatykanie rękoma
Głos przeszedł z ucha
Do mózgu
Do serca
I nie wiedziałeś już
Co jest twoje
A co nie pochodzi od ciebie
Może myślałeś że
Jego odcięcie w czymś pomoże
Dlatego zostawiłeś sobie chociaż jedno ucho
Żeby nie przeoczyć
Mogących nadejść pochwał
Lub bicia dzwonu

 

 

 

 

 

Domysły na temat słoneczników

Pewien krytyk miał rację:
Słoneczniki stały w garnku
Wielka sztuka salonów
Brzydzi się bylejakością
Czy nikt nie zauważył światłocienia
Bijącego z ich kwiatów
Ani zgrabnie oddanego przechylenia
Główki pełnej płatków?
Czy pasji w ruchach pędzla?
A słoneczniki
Przybliżały cię do nieboskłonu
Wprowadzały radość
W pochmurny dzień
Jak prywatne słońce
Być może rosły w rodzinnym domu
Być może były bólem zerwanej miłości
Lub radością zwykłego
Letniego popołudnia w Żółtym Domu
Gdy życie pękło
Jak zużyty dzban
Jak nadtłuczone ucho w glinianym garnku
Zostały tylko słoneczniki wspomnień
Opadłe jak umęczone życiem ciało
Nikt nie zauważył światłocienia
W twoim życiu
Tego kontrastu wyborów –
Tylko słoneczniki
Przechyliły główki pełne płatków
Czy przybliżyły się do nieboskłonu?

 

 

The post Wiersze [Tryptyk inspirowany van Goghiem] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [online, mówię co myślę] https://prolibris.net.pl/wiersze-online-mowie-co-mysle/ Tue, 25 Nov 2025 08:52:03 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16605 Szymon Florczyk

The post Wiersze [online, mówię co myślę] appeared first on Pro Libris.

]]>

Szymon Florczyk

 

online

wystygła kawa. gwiazdy toną
w kwarcowym lustrze, wyciętym z czerni
jak otwarte okno. świerszcze brzęczą, wyczekując
drgnięć pod taflą.

możemy niemal zetknąć dłonie; w pustce pomiędzy
rodzą się myśli, przepływają tysiące węzłów
i giną w okach sieci.

potem klik i horyzont maleje do punktu
na mapie bez współrzędnych. jak duch
rozpływasz się w obwodach.

w mroku majaczy
poblask spod półprzymkniętych powiek.

 

skojarzenie muzyczne:
Lech Janerka – Pieśń mijających się wielorybów

 

 

 

 

 

 

mówię co myślę

a może
myślę tak jak

mówię
więc jestem

na końcu języka

 

The post Wiersze [online, mówię co myślę] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [w świetle latarni i przy płocie, i był sen, miłość] https://prolibris.net.pl/wiersze-w-swietle-latarni-i-przy-plocie-i-byl-sen-milosc/ Tue, 25 Nov 2025 08:25:59 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16587 Magdalena Kalinowska

The post Wiersze [w świetle latarni i przy płocie, i był sen, miłość] appeared first on Pro Libris.

]]>

Magdalena Kalinowska

 

w świetle latarni i przy płocie

w nocy maciejka wyciąga plecy
jak dłonie do gwiazd, co
tu i teraz już nie istnieją
w obrazie przesłanym

z odległych galaktyk
jak ty w ciemności
chronią się łodyżki
przed prędkością

światła, z którą znikasz z jej myśli
śniłaś jej się wczoraj umysł dzikie
zwierzę, wychłostać je, jak to tak
bez pozwolenia, żwawo, skocznie

jak twój kot, chomik,
świnka morska albo pies

uśmiechnięty
od ucha do ucha
bez pozwolenia
i bez pragnienia

 

 

 

 

 

i był sen

napisała wiersz o śnie, wtedy przyszłaś
śmieszne, w zasadzie sobie nie życzyła
sama była zdziwiona jak zgrabnie
uczucie zamknięte w słoiczku

po dżemie z czereśni dojrzałych
co rosły w ogrodzie dziadka
zbierane wczesnym latem
listki się trzęsą na wietrze

widzi w nich zarys postaci
myśli, może zaraz się
odwrócisz, śni
o człowieku

po co, po co
ciało rządzące umysłem
czy tęsknota wychodzi z głowy
czy może jednak z ciała

 

 

 

 

 

miłość

myślała, jesteś piękna,
prosta taka, wysoka do nieba
pozwalająca się dotknąć
powiedziała ci nawet,

było w tym ryzyko

to nie mogło skończyć się dobrze:
w dwudziestym pierwszym wieku
człowieka można kochać tylko
miłością romantyczną

a ona bardzo przy grekach,
ich starożytnych główkach,
które wiedziały wszystko
cztery tysiące lat

wcześniej

jak dziecko małe, nierozumiejące
głupie w sumie, bardzo naiwne
i bardzo bez płci, kochające
swoją śmieszną miłością

człowieka

 

 

The post Wiersze [w świetle latarni i przy płocie, i był sen, miłość] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [1. na moim łóżku typu „king size”; 2. głos kobiety przed czterdziestką] https://prolibris.net.pl/wiersze-1-na-moim-lozku-typu-king-size-2-glos-kobiety-przed-czterdziestka/ Tue, 25 Nov 2025 08:05:19 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16563 Michał Borkowski

The post Wiersze [1. na moim łóżku typu „king size”; 2. głos kobiety przed czterdziestką] appeared first on Pro Libris.

]]>

Michał Borkowski

 

1. na moim łóżku typu „king size”

piastowska la cucaracha
miękkie lądowanie
wypad z bazy milcz gnido
na przemian z kochanie wyłącz światło

maselnica z wątróbką po wróżbie na poślizg
rodzą się marzenia o zadbanych emerytach
którzy dalej nie pójdą i czują jakby
znaleźli swoje miejsce już po krzyku
błazenady wiecznego odpoczynku
dopóki moja pokojówka nie zapyta ich
jak sobie jajka życzą

Il pane apre tutte le bocche / przez żołądek do serca
mam zaklepane wielkie powodzenie
z zestawem głośnomówiącym
do podlizywania się Bogom
nie dziwota kopie jak diabli
długie czerwone rozpalone pręty
zębatki wyobraźni poruszane na pstryk
z rekordem świata w łajdaczeniu się
przyciągają typy spod ciemnej płyty
szamoczące się wokół wolności
z wyciśniętej do cna jałowej chwili

jakby zdjęli z wysokości zbawiciela jakiegoś
i położyli na to cudo toby mu się szarpania
odwidziało tak wygodnie

jestem rozkołysany jeszcze cieplutkim
pragnieniem podwójnej nocy polarnej
by ochłodzić sobie nieco pełne apetytu
członki zgwałcone wolą
kombinowaniem jakby się wywinąć
od serca pożądającego Świata
od „Lazurów! Lazurów choćby i ciemnych”!*
na których w sam raz zmieści się niejedno bydle
zadośćuczynienia

przypadek nietuzinkowy
na przemięciutkiej leżance za kilka tysi
coś nie do wiary jak mi wmawiają dziecko
w brzuch że to bez sensu, że tak się nie da
tak nie można przecież do końca życia!
ci co chcieliby zostać przyspawani na amen
kiedy już trzeba sobie iść

nie mają zielonego pojęcia
jak ciężko dostać pościel do takiej
Bitwy pod Grunwaldem
albo dobrać kolor zasłon
do mahoniowego baldachimu
uwielbiam perłowy bo jest najbardziej
podobny do moich myśli

żeby trochę można je stuningować
zamówiłem do zestawu wypoczynkowego
masywne sprężyny hydrauliczne
by znosiły ciężar moich wspomnień

i oto są dni, spowalniające na wyrku
które by się nie wydarzyły oj nie
gdyby nie zrobiony na specjalne zamówienie
podłokietnik pod moje opadające ręce
gdybym nie pracował w pocie czoła
i nie rzucił kurwą w kluczowym momencie
i o mały włos jakiś niedorajdek nie powiedział mi
mogłeś to zrobić w dużo prostszy sposób
na 3 zmiany 7 akordów w 2 ognie na czarno i brawo
by spocząć na eleganckim kieszeniowo-piankowym
materacu z serii „laguna Erebu”

sam sobie zapewniłem to wygodne legowisko
sam położyłem przed sobą czerwone dywany
by nie skamleć za wiecznością
sam ukręciłem na siebie bat
„Tabernakulum burz daremnych”!*
sam zapracowałem na swoje klęski
żebrząc w zaświatach po „coś więcej”
sam dałem się przybić do krzyża dziwolągom
sam odrąbałem się od krzyża dziwolągów
sam zdemontowałem swój krzyż dziwolągów
sam pogoniłem dziwolągów, którzy chętnie mnie przybijali
sam przeprosiłem drzewo z którego został zrobiony
sam przerobiłem ten krzyż na próg mojego domu
żeby stworzyć swoją pierwszą granicę
sam pocałowałem klamkę niejednego domu strachów
zanim zrozumiałem, że to mnie mają się bać
sam wygnałem się z raju maruderów
sam naważyłem sobie piwka i je wysiorbałem
na oczach nieskończonych pustek szkół
sam dostawiłem sobie pod łóżko nocnik i kaczkę
by zmówić bez pośpiechu modlitwę na czarną godzinę
sam odszedłem od zmysłów by nie dać wiary rozumom
sam posłałem sobie tak elegancko
że śmierć by sobie na chwilę odpoczęła

i ta wielka niezależność wygody gdy ledwo się mieszczę
skarb spędzający sen z powiek gnuśnościom
by „nie było zastępców”, „nie było wykrętów”**
na którym trochę mi szkoda kłaść kobietę
dla poczucia maleńkości zejść na Ziemię
w pocie czoła prawie z niczego
przygotowywać słodki skład łzy
najwyraźniejsze pragnienie
mój uśmiech.

 

 

* Marina Cwietajewa, Z cyklu Chłopiec, fragmenty.

** Czesław Niemen, Z pierwszych ważniejszych odkryć, fragment.

 

 

 

 

 

2. głos kobiety przed czterdziestką

jęk rozkoszy
wołanie o pomoc
głos matki moich dzieci
głos rozsądku stu pięćdziesięciu dwóch perspektyw
głos zasuwający bajeczki duńskie
zderzacz andronów
chyba oszalałeś!
głos co daje znać na progu chwili
Gegrüßet seist du, Maria, ahoj!
voll der Gnade! Na hejał serią z pepeszy
głos poganiającej mnie burdelmamy
no już już już jezu idę
zaraz cię kurwa stąd wyprowadzę
głos egzystencjalnego zatroskania jestestwem
ważny głos w sprawie
zdarte gardziołko
pizdowata piszczała
chrypka po felatio na mrozie
czy ktoś mnie tutaj w ogóle słucha
czas apokalipsy w slow motion
głos do zapamiętania
głos niesłyszalny
ale ja jestem brzydka
o mały włos
daj mi święty spokój
mocniej proszę mocniej
jota w jotę
dwugłos
głos do zapamiętania
mam się odpierdolić
głos szarej codzienności
słowa prawdy
głos podstawiony
słyszący głosy
umieram
już mi lepiej
nagłos
daj głos
daj głos
hau hau
aport

 

 

The post Wiersze [1. na moim łóżku typu „king size”; 2. głos kobiety przed czterdziestką] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [I., II., III., IV.] https://prolibris.net.pl/wiersze-i-ii-iii-iv/ Tue, 25 Nov 2025 07:24:15 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16541 Karolina Talaga

The post Wiersze [I., II., III., IV.] appeared first on Pro Libris.

]]>

Karolina Talaga

 

I.

tapeta w geometryczny wzór w stylu art déco
wszystko tu jest uporządkowane i symetryczne

siedzisz na krawędzi fotela
twoje spojrzenie zatrzymało się na moich dłoniach

obserwuję, jak linia światła
powoli przesuwa się po podłodze
w moją stronę

jakby wiedziała więcej
jakby wiedziała
o czym milczysz

 

interludium 1

każda relacja to układ przestrzeni

 

 

 

 

 

 

II.

dotykam własnego nadgarstka
tu, gdzie kończy się pytanie
cichy ruch
jak linia na planie
która później utworzy
ścianę nośną

 

interludium 2

między piętrami powstaje echo
minimalizm bywa najgłośniejszy

 

 

 

 

 

 

III.

jesteś na mojej dłoni
jak tekstura tkaniny mebla
który nigdy nie należał do mnie

 

interludium 3

strukturalizm
niektóre ramy istnieją tylko dzięki napięciu

 

 

 

 

 

 

IV.

widzę, dokąd uciekasz
tam patrzysz najdłużej
światło przez żaluzje przecina
przestrzeń jak w brutalizmie na
przed i po

 

interludium 4

czasem najtrwalsze konstrukcje
to te nigdy niewybudowane

 

 

The post Wiersze [I., II., III., IV.] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [*** „zbliża się deszczowy niż…”, Urosły, Wszystko] https://prolibris.net.pl/wiersze-zbliza-sie-deszczowy-niz-urosly-wszystko/ Tue, 25 Nov 2025 06:51:43 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16523 Czesław Sobkowiak

The post Wiersze [*** „zbliża się deszczowy niż…”, Urosły, Wszystko] appeared first on Pro Libris.

]]>

Czesław Sobkowiak

 

***

Zbliża się deszczowy niż i coś jeszcze
Od czasu do czasu jasne obłoki nieba
I słowom niekiedy się udaje nie ginąć
Nie jedną drogę przejść i dalej
Nie brzmieć pusto i głucho na progu

Tyle jest ile sylaby uniosą znaczeń
I uznasz wieczorem że to są owoce
I ręce gdy jeszcze nie osłabną z powodu
Lub krzywdy od kogoś ciebie nie złamią
Więc bywa trochę lepiej trochę mniej

 

 

 

 

 

Urosły

Wysoko w polu łodygi urosły
Mam dla nich tkliwe spojrzenie
Chciałbym mieć tyle światła
Wiary i cierpliwości i błękitu
A jednak zapominam co wyżej

Gdzieś obok drżą topole olchy
Powiadamia o sobie woda w kanale
To tylko drzewa choć nie tylko
Bo nie odstępują ani na chwilę
Od sobie znanych postanowień

 

 

 

 

 

Wszystko

Wszystko od spiekoty od śniegu i wiatru
Od ufnego patrzenia sobie w oczy
I od tych którzy nie mają dobrych intencji
Albo się łudzą bez rozwagi i pamięci

Wszystko zanim się nie zgubi nie poplącze
Jakaś cisza chwila i zwyczajna uroda dnia
I ktoś będzie chciał zagarnąć obiecany dar
Całą rację w układaniu codziennych spraw

Wszystko od tętna obiegu krwi i nadziei
Zgodzi się lub nie zgodzi pełnić straż
I ciało nie każdy pomysł mieć za własny
Lecz mieć nie do odrzucenia znak pogody

 

 

The post Wiersze [*** „zbliża się deszczowy niż…”, Urosły, Wszystko] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [słowo, współbrzemienie] https://prolibris.net.pl/wiersze-slowo-wspolbrzemienie/ Mon, 24 Nov 2025 13:27:27 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16489 Marcin Wróblewski

The post Wiersze [słowo, współbrzemienie] appeared first on Pro Libris.

]]>

Marcin Wróblewski

 

słowo

tego słowa jeszcze nie wymyślono.
kto wie, może za milion lat?
na pewno nie jutro.
mimo to zachowujmy się tak, jakbyśmy je znali.

udawajmy, że jest z nami od początku,
że w rankingu najpopularniejszych wyrazów
nigdy nie schodzi z pierwszego miejsca.

udawajmy dogłębne rozumienie jego znaczenia
we wszystkich znanych i nieznanych językach.

udawajmy ochronę słowa przed niepozorną
deformacją i interpretacjami, które mogłyby
mu zaszkodzić.

udawajmy poświęcenie i gotowość
do ponoszenia ofiar w imię słowa
wyszeptanego w twarz,
wykrzyczanego w dłonie.

udawajmy wiedzionych mądrością słowa,
jakbyśmy dobrze wiedzieli czyje usta
pierwsze je wypowiedziały.

udawajmy proszę.

 

 

 

 

współbrzmienie

nie jestem swoimi myślami,
lecz każdym płatkiem polnego kwiatu.
kamykiem na skraju drogi,
kroplą mgły dźwiganą przez źdźbło.
uschniętym liściem jabłoni,
zamkniętą w pąk pamięcią chłodu
skurczonej, jasnej nocy.
gdy czasu tak dużo,
że aż za mało.

 

The post Wiersze [słowo, współbrzemienie] appeared first on Pro Libris.

]]>
Wiersze [To, co po nas; Ojcze; Brzydkie słowo na R; Święta] https://prolibris.net.pl/wiersze-to-co-po-nas-ojcze-brzydkie-slowo-na-r-swieta/ Mon, 24 Nov 2025 12:06:10 +0000 https://prolibris.net.pl/?p=16467 Katarzyna Meller-Rebelska

The post Wiersze [To, co po nas; Ojcze; Brzydkie słowo na R; Święta] appeared first on Pro Libris.

]]>

Katarzyna Meller-Rebelska

 

To, co po nas

myśli –
krążą wokół poplątanych wątków
ulało się self-love
nie ma czasu na self-care
negacja na body-positive
wciągnęły nas ruchy na Insta
mobilność traci na znaczeniu
nadzieje w kolorze malin
mieniliśmy na smak lukrecji

tylko niech te dzieci się udadzą
pierwsze pokolenie wychowane w miłości
widzę, że jesteś zły
mama i tata tracą cierpliwość
nie tracą wiary
że tak trzeba
ukoję twoje strachy
choćby nie wiem co

moje już dawno spuszczone ze smyczy

 

 

 

 

 

Ojcze

dobrymi chęciami rodzicieli
brukujemy krużganki niedowartościowania
traumy omawiam we śnie
z nierzeczywistym audytorium
wydali już wyrok
ich miny wyrażają rozczarowanie 
siedzę na wyimaginowanym biurku i płaczę

nie będzie puenty

 

 

 

 

 

Brzydkie słowo na R

To już nie jest tak
że sobie tego nie wyobrażamy

podobno wszyscy się teraz rozwodzą
nie dziwota
platformy streamingowe 
ujawniają niekompatybilność i problemy z decyzyjnością
kiedyś to było
kiedyś był teleranek i Znachor
egzystencja tele info rozrywkowa jednowymiarowa
o co tu się kłócić 
o co chandryczyć 
nowoczesność dostarcza argumenty
dla rychłego końca
po wszystkim
ona obejrzy komedię romantyczną 
on jakąś rozpierduchę

opieka nad małoletnim
naprzemienna

 

 

 

 

 

Święta

produkty deluxe oferują się w okresie przedświątecznym 
obecnie letnia trufla leży na blacie obok sczerniałych bananów 
odległość między nimi jest mniejsza
niż między tobą a mną

jeśli milczenie jest złotem
to jutro możemy spłacać kredyt 
zaufania nie 
odbudujemy 
przy wigilijnym stole
umiera dzieciątko Jezus
w warunkach bardziej profanum
deluxe jest tu tylko trufla

 

The post Wiersze [To, co po nas; Ojcze; Brzydkie słowo na R; Święta] appeared first on Pro Libris.

]]>