Start Zbliżenia

Zbliżenia

Bronisława Wajs - Papusza w perspektywie legendy literackiej. Zarys

 
Papusza, czyli Bronisława Wajs jest jedną z najbardziej znanych poetek związanych z ziemią gorzowską, lubuską. Wpływ na to miały samorodny talent poetycki oraz cygańskie pochodzenie. Była pierwszą świadomą poetką cygańską w Polsce – tak określił ją Jerzy Ficowski, odkrywca jej osoby i talentu. W Demonach cudzego strachu napisał: „Miałem szczęście poznać Papuszę, uchodzę za jej »odkrywcę «. Papusza – miała nieszczęście poznać mnie” [1].
Wokół postaci Papuszy – Lalki krąży wiele mitów i legend, większość artykułów dotyczących jej persony oscyluje tematycznie wokół wspomnień – Papuszę trzeba było znać. Większość literatury, jaką czytelnik może spotkać, posiada znamiona reporterskie, wspomnieniowe, bogate w próby parafrazy słów poetki.

Więcej…

 

Kardiostymulator radiowej wyobraźni

Radio Zachód okres swojej świetności w zakresie teatru radiowego przeżywało w latach 60. Powstawała wtedy pokaźna liczba słuchowisk oryginalnych i adaptacji. Do Zielonej Góry zjeżdżali pracownicy Rozgłośni Wileńskiej, Szczecińskiej. W studiu nagraniowym zjawiali się aktorzy sceny warszawskiej, a i Warszawa wykupywała prawa do emisji poszczególnych lubuskich dźwiękowisk. Morawski, Waśkiewicz, Malicki, Koniusz, Szura, Kołodziej – wielu twórcom regionalnym teatr radiowy nie był obojętny.

Więcej…

 

O drodze poetyckiej Janusza Koniusza

Janusz Koniusz to jeden z najbardziej znanych autorów zielonogórskich; poeta, który na trwałe zapisał się na kartach historii literatury lubuskiej. Dziś jego twórczość zna każdy zainteresowany tą literaturą, nie każdy jednak wie, jak wyglądała jego poetycka droga. Właśnie owej drodze spróbuję przyjrzeć się w poniższym szkicu.
Przybywając w 1954 roku do Zielonej Góry, Koniusz miał już na swoim koncie debiut prasowy wierszem Droga w „Życiu Literackim”. W „Śląsku Literackim”, „Trybunie Robotniczej”, „Czarnym Śląsku” oraz dwóch zbiorowych wydaniach (Almanachu Literackim i Almanachu Młodych 1956/57 Iskier) opublikował kilka innych utworów utrzymanych w klimacie typowym dla „pryszczatych”, grupy młodych pisarzy przełomu lat 40. i 50.[1] Te pierwsze teksty posiadały, podobnie jak utwory jego pokoleniowych rówieśników, charakterystyczną estymę agitacyjną i wyraziste przesłanie ideologiczne. Podejmowały głównie tematykę polityczno-gospodarczą. W polu zainteresowań poety znalazły się wówczas – jak sam po latach wspomina – plan sześcioletni, współzawodnictwo pracy, funkcjonowanie spółdzielni produkcyjnej, walka o pokój, działania zbrojne w Korei itp.[2] W tym kontekście twórczość pisarza nie wyróżnia się na tle bieżącej produkcji literackiej.
Innym ugrupowaniem, które wywarło wpływ na poetykę Koniusza, było pokolenie Współczesności, które swoją nazwę zawdzięczało przewodniemu czasopismu [3]. Tym, co łączyło Koniusza z generacją pisarzy debiutujących około 1956 roku, było przede wszystkim wspomnienie utraconego, wojennego dzieciństwa, sprzeciw wobec zastanej rzeczywistości i niezłomna wiara w możliwość zmiany aktualnej sytuacji [4]. Pamiętać jednak trzeba, że poeta sytuował się raczej w tle twórczości tego pokolenia, czerpiąc wybrane wzorce od starszych towarzyszy pióra i adaptując je do wypracowanej przez siebie stylistyki.
Baczniejszą uwagę warto zwrócić na związki poetyki Koniusza z twórczością tzw. Awangardy Krakowskiej. Autor, ze względu na swój wiek i rok debiutu literackiego, nie miał bezpośredniego związku z tym ugrupowaniem. Ogromny wpływ na jego twórczość wywarła jednak przyjaźń Juliana Przybosia, z którym po raz pierwszy poeta miał okazję spotkać się na zjeździe literatów w Dusznikach [5].
Tym, co szczególnie fascynowało Koniusza w utworach awangardowych, było przede wszystkim realizowanie hasła przewodniego ugrupowania: „Minimum słów, maksimum poezji”. W duchu tego postulatu Koniusz pisał wiersze krótkie, acz treściwe. W opisie skupiał się przede wszystkim na konkretnych zjawiskach i sytuacjach z codziennego życia. Na przykład w wycyzelowany sposób kreślił przed czytelnikiem obraz rodzinnego domu, pełnego garnków, sztućców i talerzy („Czajnik kuka chichocą pokrywki / To rechotanie talerzy plusk łyżek”, Z dialogu przed drzwiami) albo wielbił Matkę Ziemię za dary natury („Rodzicielko synów pomidorowych marchwi córek // Orędowniczko kapusty / Opiekunko kalafiorów / Spichrzu niepokalanej rzepy […]”, Modlitwa do ziemi). Artysta jawił Koniuszowi się jako architekt - budowniczy zdań, którego zadaniem jest „skonstruować” dobry wiersz. Było to zgodne z programem poetyckim Tadeusza Peipera, twórcy programu Awangardy, który porównywał wysiłki poety do pracy rzemieślnika i twierdził, że działalnością artystyczną powinny rządzić te same prawa, które kierują produkcją. Koniuszowi nieobce były też metafory wyrażające nową poetyckość. Ich konstrukcją rządziło kondensowanie znaczeń, ekonomiczność języka, emocjonalna powściągliwość i konstrukcjonizm. Jego teksty ilustrowały nowe symbole zmieniającej się rzeczywistości: miasto, masę, maszynę. Wpływy awangardowe najpełniej uwidoczniają się w arkuszu Tempo krążenia i w tomie Ślad przelotu, a więc pozycjach wydanych już na Ziemi Lubuskiej [6].
We wspomnianym arkuszu znalazł się m.in. wiersz Miasto, w którym autor nie tylko ukazuje budowle miejskie, ale sam wdraża zabiegi konstrukcyjne do procesu twórczego. Naczelną myślą tekstu jest oczywiście bezpośrednie porównanie tworzywa poetyckiego do zabudowań miejskich. Tytułowe miasto to nic innego jak „gmachy poezji, kondygnacje wyobrażeń / wyłożone sylabami”, tyle tylko, że wyłamujących się z planu linii poziomych i pionowych, „bez gzymsów / kolumn / fasad”.
Świat liryczny, który pisarz kreśli w swych późniejszych, zielonogórskich utworach, „skurczył się – jak zauważa Czesław Sobkowiak – do pojedynczych rzeczy, zjawisk i sytuacji, które wolne były od idei nadrzędnej” [7]. W tym okresie w poetyce Koniusza uwidaczniają się nie tylko wpływy Tymoteusza Karpowicza i Juliana Przybosia, ale też Mirona Białoszewskiego. Autor w maksymalny sposób cyzeluje wypowiedź, hołdując hasłu „najmniej słów”. Można więc powiedzieć, za Julianem Przybosiem, że Koniusz „zaczął od tego, do czego dobijają się po wielu latach praktyki niebylejacy poeci – od zwięzłości, od dążenia do esencji wydestylowanej z treści poetyckiego doznania” [8].
W zbiorach Wokół słowa oraz Ziemia w stopach dostrzec można zmianę: poeta zwraca się ku zagadnieniu ocalenia. Niemały wpływ miały tu utwory Tadeusza Różewicza, poruszające problem ludzi „prowadzonych na rzeź”. Z czasem w poezji Koniusza coraz częściej dają o sobie znać treści o głębokim znaczeniu, przy czym kompozycyjnykształt jego wierszy pozostaje niezmiennie oszczędny. Echo dawnej fascynacji prozaicznymi rzeczami zostaje wzbogacone o niepokój intelektualny. Autor snuje pesymistyczną refleksję nad ludźmi, zrobionymi „z żołądków / które kroi się jak jabłka” oraz „włosów / których pełno na kołnierzach / w salonach fryzjerskich / w Oświęcimiu”, i którzy już zawsze będą „bać się myszki, mielić żyto na śrut”.
W kolejnych tomikach pojawiła się również nowa kategoria literacka – nazwać ją można przestrzenią poetycką wiersza. Podobnie jak Różewicz, Koniusz zmaga się z tworzywem poetyckim i kwestionuje jego możliwości. Jego poeta doświadcza trudów tworzenia:
Spoczął na doświadczalnym poletku poezji
ze świeżą raną w gardle
po nagle urwanym głosie
 
                                     (Śmierć poety)

Tym, co najmocniej daje o sobie znać w dzisiejszej poezji Koniusza, są wątki mitologiczne oraz historyczne. Autor coraz bardziej interesuje się mitami śródziemnomorskimi. Jak fikcyjny Pan Cogito z wierszy Zbigniewa Herberta, Koniusz przemierza najdalsze zakątki ludzkiej rzeczywistości, aby ze znanych sobie elementów stworzyć nową przestrzeń. Równocześnie prezentuje własne reinterpretacje mitologiczne, dotyczące starożytnego świata greckiego i chrześcijańskiego. Inspiracją są dla niego te epoki, które na wiele wieków ustalały kanony duchowe, aby ukazać w swojej poezji bardziej ludzki wymiar prezentowanych zjawisk. Podczas lektury można więc spotkać się z nawiązaniami do historii Dedala, Homera, Rafaela czy Krzysztofa Kolumba, a także poznać realia pracy numizmatyka, który „z konstelacji monet / przepowiada / pogody praepok” (Numizmatyk).
Innymi reliktami przeszłości obecnymi w wierszach Koniusza są wątki autobiograficzne. Jego teksty opowiadają o rodzicach poety, o dzieciństwie spędzonym w rodzinie górniczej, a co za tym idzie – o prozie górniczego życia oraz kopalnianej tragedii, która wciąż jest obecna w jego poetyckiej wyobraźni, i która nakazuje mu rozliczać się z przeszłością. Świat, jaki pamięta z lat młodości, poddany zostaje silnej sakralizacji; kopalnia, w której zginął ojciec poety, porównana jest do biblijnego Betlejem. Sam Koniusz zaś jest jak Baltazar, który w darze dla ojca „przez zaspy papieru wlecze chude woły wierszy”.
Autor późnych wierszy ujawnia też swoje rozterki wewnętrzne. Powołuje się na zbiorowość współczesnego pokolenia, aby opisać samego siebie. Jak twierdzi Czesław Sobkowiak, „nawiedzają go zwątpienia egzystencjalne i społeczne […] oraz eschatologiczne” [9]. Wątpi również w posłannictwo literatury. Jego zaangażowanie i poświęcenie – przypuszczalnie – pójdzie w niepamięć, a on sam jest tylko „dziejową pomyłką”. Co pozostaje? Beznamiętna rejestracja codzienności.
Najnowsza poezja Koniusza utrzymana jest w nurcie charakterystycznym dla najstarszego pokolenia pisarzy lubuskich, tj. roczników urodzonych w latach 20., 30. i 40. XX wieku [10]. Artystów tych łączy głównie doświadczenie pamiętania wojny, utraty domu rodzinnego, mniej lub bardziej przymusowe przesiedlenie. Poeci ci są apologetami minionych czasów, opiewającymi przeszłość, mitologizującymi swoje rodzinne strony i trudne dzieciństwo.
W myśl powyższego, najświeższa poetyka Koniusza charakteryzuje się rozrachunkowym tonem, bilansem przeszłości – tak w wymiarze osobistym, jak i historycznym. Motywy i tematy do swych utworów poeta czerpie z osobistego doświadczenia, a także ze znanych sobie kręgów kulturowych [11].
Takim doświadczeniem może być powrót do rodzinnego domu, w którym już nic go nie poznajeTowarzyszy temu poczucie utraty, gdyż nie zastaje tam ani rodziców, ani pieca, ani kopalni, ani nawet domu. Gdy odwiedza rodzinne miasto, przekonuje się, że:
Rozległy zawał ten dom z cegieł i drewna
na dwoje rozdarł jak zasłonę w Świątyni
Rozebrano do wyrobiska
fundament ściany dach komin
 
                             (Odwiedziny starego miasta)


Wspomnieniom rodzinnym w wierszach Koniusza towarzyszy poczucie przemijania, nadchodzącego kresu. Coraz częściej poeta myśli o niedołężnej, „obłożnej starości po utracie pamięci”, którą „stworzył młodociany Bóg / bez doświadczenia” (O starości). W tle tych przemyśleń pojawia się horacjański wątek exegi monumentum – w wersji pesymistycznej, gdyż poezja nie przynosi ocalenia. Odejścia poety nie zauważy żaden człowiek, i może tylko „ostatnia sosna Sosnowca” (Dowód) smutno nad nim zatrzeszczy [12].
Jak widać, twórczość poetycka Janusza Koniusza przechodzi znaczącą ewolucję, która obejmuje również sferę poetyki. O ile początkowe wiersze artysty utrzymane są w surowej konwencji Awangardy, o tyle zielonogórskie tomiki Koniusza zawierają utwory dłuższe, rozbudowane, operujące wyrazistą metaforą i personifikacją. Na jakim etapie rozwoju artystycznego znajduje się więc Koniusz obecnie? Sądzę, że po wielu latach twórczych udoskonaleń poeta nie tylko oszlifował swój warsztat, ale też osiągnął swego rodzaju doskonałość w literackim przedstawianiu własnej pamięci poeta tworzy zmitologizowany obraz lat dzieciństwa i podejmuje dialog z kulturą. Jego utwory to reinterpretacje greckiej i chrześcijańskiej mitologii, historii i kultury człowieka. Reinterpretacje nowatorskie, ale przepełnione głębokim pesymizmem oraz żalem za utraconym czasem i zagubionym człowieczeństwem.
Magdalena Front


1. Obok Koniusza należeli do niego m.in. Wiktor Woroszylski, Andrzej Braun, Wisława Szymborska, Tadeusz Konwicki, Witold Wirpsza, Witold Zalewski.
2. Janusz Koniusz. W 70. rocznicę urodzin, rozm. przeprow. E. Ćwilińska, wstęp Cz. Sobkowiak, bibliogr. M. Adamek, Z. Maziarz, Zielona Góra 2003, s. 9.
3. Wśród najważniejszych członków Współczesności wymienia się m.in. Stanisława Grochowiaka, Andrzeja Bursę, Halinę Poświatowską, Edwarda Stachurę, Jerzego Harasymowicza, Ernesta Brylla oraz nieco starszych: Mirona Białoszewskiego, Wisławę Szymborską i Zbigniewa Herberta.
4. Janusz Koniusz. W 70. rocznicę…, s. 15
5. Szerzej pisze o tym Koniusz w książce Kamień z serca (Zielona Góra 1994, s. 41-55).
6. W jednej z recenzji wspomnianych publikacji autorstwa B. Bąka poetę krytykuje się za tak skrupulatne kontynuowanie awangardowych postulatów (patrz: B. Bąk, Zielonogórskie debiuty, „Rocznik Lubuski”, t. 1, Zielona Góra 1959, s. 242-244). Z kolei Z. Bieńkowski wyraził uznanie dla konkretyzacji sensów widocznych w poezji Koniusza (patrz: Z. Bieńkowski, Poeci zielonogórscy, „Zeszyty Lubuskie LTK”, t. 4: Literatura na Ziemi Lubuskiej, Zielona Góra 1968, s. 9).
7. Cz. Sobkowiak, Sploty wyobraźni (o poezji Janusza Koniusza), [w:] Janusz Koniusz. W 70. rocznicę urodzin..., s. 10.
8. J. Przyboś, Zamiast recenzji ze „Śladu przelotu”, „Nadodrze” 1961, nr 10.
9. Janusz Koniusz. W 70. rocznicę…, s. 18.
10. Do grupy tej, prócz Koniusza, należą m.in. Henryk Szylkin, Janusz Werstler, Ireneusz K. Szmidt czy Anna Tokarska.
11. J. Kurowicki, Naczynia osobności. O zjawiskach poezji lubuskiej – przegląd stronniczy, Zielona Góra 1998, s. 43-45.
12 M. Mikołajczak, Słowo wstępne, [do:] Od słowa do słowa. Antologia poezji lubuskiej 2001-2006, red. M. Mikołajczak, Zielona
Góra 2006, s. 9-10.


 
 

„Biała plama”? Twórczość lubuska w perspektywie nowego regionalizmu1

„Białą plamą” na kulturalnej mapie powojennej Polski nazwał twórczość lubuską jeden z polityków w drugiej połowie lat 50. Od tamtego czasu wiele się zmieniło i to nie tylko w sferze polityki. Przemiany dokonywały się na scenie literackiej i – na Ziemi Lubuskiej. Powstawały pisma, tworzyły się artystyczne grupy, do głosu dochodziły kolejne pokolenia, publikując antologie, powieści, poetyckie tomiki. Dziś twórczość ta, którą nazwać by trzeba mianem regionalnej, domaga się retrospektywnego, syntetycznego spojrzenia, ale zarazem domaga się też nowej perspektywy. Ponad dziesięć lat temu pisał Erazm Kuźma: „Określenie: regionalna w odniesieniu do literatury czy: regionalny w odniesieniu do pisarza wywołuje tyle nieporozumień, a nawet urazów, że warto do tych spraw wrócić” – i w tym samym miejscu wyrażał pesymizm – „bez nadziei wszakże, że próba innego ich ujęcia zmieni coś w dotychczasowych praktykach nazewniczych”2. Tymczasem taką nadzieję niesie nowy regionalizm, związany ze zwrotem topograficznym w nauce o literaturze. A uwzględnić trzeba również pozaliterackie zmiany i przeobrażający się współcześnie status peryferii: w Europie regionów to lokalność staje się miejscem centralnym. Owo przesunięcie pozwala pytać o nowe miejsce regionalnej lubuskiej literatury. Poniższe refleksje wyrastają właśnie z takiego pytania.

Więcej…