Start Zbliżenia

Zbliżenia

Początki baśni lubuskiej (cz. 2)

Wielu autorów piszących baśnie i gatunki pokrewne wplatało w swoje opowieści epickie wątki nie tylko zaczerpnięte z kalendarzy i czasopism niemieckich, rękopiśmiennych kronik miejskich, kościelnych i klasztornych lub nawet akt sądowych, nie tylko pochodzące od ludności autochtonicznej, ale też często znane im z ich regionów pochodzenia, np. z Polesia, Podola, Wileńszczyzny czy Wielkopolski. Ten amalgamat motywów i wątków zyskał wielu admiratorów w osobach etnografów czy socjologów, zwłaszcza poznańskich. Za takim upiększaniem motywów optował również główny orędownik powstającej tu literatury – Eugeniusz Paukszta. Od takich rozwiązań nie stroniło też wielu autorów baśni – Tadeusz Jasiński, Irena Solińska czy Izabella Koniusz bazowali zwykle na przekazach ustnych, a z kolei inni, jak Kazimierz Malicki, Helena Rutkowska czy Zygmunt Rutkowski, sięgali po tłumaczenia i przeróbki utworów niemieckich. Można zatem powiedzieć, że w baśniach lubuskich czy też Środkowego Nadodrza – jak to ujął Janusz Koniusz – „wątki baśniowe po prostu wędrują”1. Paukszta zaś temat ten poruszył już przy wydaniu pierwszej lubuskiej baśni, pisząc:

Więcej…

 

Czasopisma społeczne, kulturalne, artystyczne i literackie we współczesnej bibliotece

W dniach 8-9 listopada 2017 roku w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze odbyła się konferencja naukowa ph. Czasopisma społeczne, kulturalne, artystyczne i literackie we współczesnej bibliotece. Organizatorzy dwudniowego sympozjum (WiMBP im. C. Norwida w Zielonej Górze, Instytut Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego, Komisja Prasoznawcza Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, Pracownia Dziennikarstwa Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim) zaprosili do dyskursu na temat skali i charakteru zjawiska obecności czasopism społecznych, kulturalnych, literackich, artystycznych z perspektywy komunikacji społecznej i wydawniczej oraz w aspekcie bibliograficznym i prasoznawczym. Jako ważny cel debaty obrano również kwestie związane z tworzeniem, promocją, rozpowszechnianiem i udostępnianiem czasopism przez biblioteki.

Więcej…

 

Jest pan szlachcicem? Wspomnienie o Zygmuncie Kowalczuku

Długo myślałem, kim w mojej pamięci pozostanie Zygmunt Kowalczuk (1963-2017). Nie był dla mnie księdzem, bo poznałem go jakiś czas po zerwaniu z sutanną. Ten wizerunek nie pasował mi zresztą do jego sylwetki, do twarzy. Istnieją przecież rysy skrojone jakby pod koloratkę. Rumiane, nalane. Nie był dla mnie Zygą, tak jak dla Radka Domkego, kolegi z uczelnianego instytutu. Ani współpodróżnikiem ze wspomnień poety Bolka Wierzbickiego. Był doktorem historii. Będę go kojarzył z poniedziałkami, gdy z dworca jechałem na poranne wykłady z historii Polski. Na styk, czasami z niedoczasem. Łączyła nas miejscowość. Biecz był jego rodzinnym miejscem. Stamtąd wywodzi się również cząstka mojej rodziny. Nigdy tam nie byłem.

Więcej…

 

Zrobił tu wszystko, co miał do zrobienia

O gdańskim i zielonogórskim Andrzeju K. Waśkiewiczu z Anną Sobecką rozmawia Mirosława Szott

Więcej…

 

Na pożegnanie Elżbiety Mikoś

Było życie i skończyło się. Wszystkie radości, smutki, spełnienia i niespełnienia. Nie można już mówić o nadziejach ani o dniach lub latach, które przyjdą, o tym, co jeszcze uda się zrobić. Bo już nic się nie uda. Jednego zdania się nie wypowie ani nie napisze. Dzisiaj wtorek, zaledwie w niedzielę, przed południem, wykręciłem znamy mi na pamięć numer telefonu do Elżbiety Mikoś, usłyszałem jej osłabły, cichy głos, a dzisiaj też przed południem dowiedziałem się, że w środku nocy (11 września) niespodziewanie zabrała ją śmierć. Nie minęła nawet doba od mojej rozmowy z nią. Ciężko po takiej wiadomości – szok i żal. Że już nic tego faktu nie odwoła. Że tak za wcześnie. Tak młodo.

Więcej…

 
Więcej artykułów…