Start Zbliżenia

Zbliżenia

Jan Muszyński (1932-2017)

Dopiero po śmierci znanych nam osób, już wyzbyci doraźnych ocen, myślimy sprawiedliwiej o ich dokonaniach. Taka jest prawidłowość. Nie da się bowiem wtedy nie pokusić o obiektywny obraz. Zwłaszcza jeśli chodzi o kogoś, kto odcisnął swój ślad wyrazistą osobowością oraz znaczącym materialnym dokonaniem. Kto zetknął się z Janem Muszyńskim (urodzonym w Gnieźnie, 1932), wieloletnim dyrektorem Muzeum Ziemi Lubuskiej (22 lata), a wcześniej wojewódzkim konserwatorem zabytków, czy sekretarzem LTN-u, ten zapewne przyzna mi rację, że w odniesieniu do niego są to słowa jak najbardziej słusznie. Teraz nastąpił szczególny czas, bo śmierć (11 stycznia 2017) już zamknęła rozdział życia tego człowieka o bogatej, barwnej biografii. Zresztą, nie od rzeczy będzie zauważyć, że oto jesteśmy świadkami odchodzenia ludzi minionej, mijającej wraz z nimi definitywnie, epoki.

Więcej…

 

Romana Kaszczyc (1938-2016)

Romana Kaszczyc, znana też jako Roma Barlinecka, człowiek wielu pasji, wszechstronna artystka i pisarka, urodziła się 25 maja 1938 r. w Kopczyńcach na Podolu. Po ukończeniu w 1962 r. studiów w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych we Wrocławiu, postanowiła na stałe zamieszkać w Barlinku, do którego po raz pierwszy trafiła z teatrem studenckim. Tutaj przy Zakładowym Domu Kultury „Panorama” założyła Ognisko Plastyczne, a w 1975 r. autorską Pracownię Ceramiki Unikatowej dla dzieci i dorosłych. Specjalizowała się w ceramice, tworząc „ciamarajdy”, ale także zajmowała się innymi formami plastycznymi – malarstwem sztalugowym, rysunkiem, grafiką, scenografią, ilustrowaniem książek, tworzyła znaki i projekty graficzne, m.in. logo Pegaza dla kwartalnika „Pegaz Lubuski”.

Więcej…

 

Żenia

To może trochę zaskakujące, ale im dłużej się znaliśmy, tym bardziej zżywaliśmy się, choć przecież wraz z zaletami wychodziły również nasze wspólne przywary. Ale kim byliby ludzie bez wad? Gdy więc nagle odeszła, wydało mi się to zupełnie niemożliwe, po prostu nieprawdziwe. Żeni nie ma? Jak to?! Dlaczego? Do dziś mam odruch, jadąc w okolicy ulicy Wrocławskiej, Podgórnej, żeby skręcić w Braniborską. I zajechać do Kombatanta... Jak mogła zrobić taki błąd, takie faux pas, po prostu zmyć się bez słowa, bez pożegnania. To nie w jej stylu. Dlaczego zatem tak się zachowała...?

Więcej…

 

Na śmierć Poety

Był czas, kiedy lubuskie środowisko literackie cechowało jakby nieustanne debiutowanie. Wydawało się, że długo nie wejdzie w dojrzałość. Dopisywaliśmy wszyscy swoje nowe kolejne wiersze, nowe tomiki poetyckie i pozycje prozatorskie. Środowisko nie posiadało jeszcze żadnej zarysowanej tradycji literackiej, do której mogłoby się odnieść, zwłaszcza młodsze pokolenie. Lecz niepostrzeżenie przyszły lata i ta tradycja się pojawiła, pojawia się i jest jej coraz więcej. Tradycję stanowią poeci umarli. Można obecnie przywołać już sporo nazwisk.

Więcej…

 

Jerzego Szewczyka portret pobieżny, acz wnikliwy

Piętnastoletnim dziewczęciem będąc, w chórku szkolnego kabaretu Kleszcz śpiewałam: „[...] to widzę po raz pierwszy:/ urzędnik pisze wiersze!/ Więc biorę tekst i czytam,/ a w tekście jest tak [...]”. Była to piosenka utrzymana w rytmie ognistego tanga, a opowiadała o pewnym urzędniku, który pokątnie wieczorami uprawia poezję. Kolejne zwrotki wypełnione były cytatami z owej urzędniczej poezji, ale ich walory literackie były bardzo wątpliwej wartości – spore fragmenty liryki okraszone były niezamierzonym komizmem...

Więcej…

 
Więcej artykułów…