Start Zbliżenia

Zbliżenia

Krwiopijca

Był czternasty maja tysiąc dziewięćset ósmego roku, kiedy dostałem pierwszy list od wuja Howarda. Spisany na ładnej papeterii, wydzielał delikatną woń frezji, która natychmiast skojarzyła mi się z dzieciństwem spędzonym u babci. Moja babcia Margaret niezwykle ceniła kwiaty. Przypuszczam, że przyczyniła się do tego jej własna babcia, która do późnej starości zarządzała całymi plantacjami frezji. Widać wszyscy potomkowie wynosili z rodzinnego domu odrobinę tej niezwykłej miłości. Howard był najmłodszym ze wszystkich dzieci Margaret Gladwitch, który według słów mego ojca w tysiąc osiemset czterdziestym siódmym wyjechał za pracą w głąb Europy, w okolice Belgii czy może Austro-Węgier (ojciec nigdy nie zajmował sobie głowy geografią). Howard nie oglądał się w stronę niewielkiego Rutwel, gdzie perspektywy dostatniego życia kończyły się na odziedziczeniu sadu ze śliwkami, a ludzie mierzyli bogactwo przez pryzmat dwóch rzeczy: owczego sera i śliwkowego dżemu.

Więcej…

 

Wprowadzenie do Krwiopijcy

Fanfic (skrót od fan fiction, zwany jest też literaturą blogaskową) to opowiadania pisane amatorsko przez fanów określonych filmów, seriali, twórczości pisarzy, w których bezpośrednio lub pośrednio nawiązują do przedstawionych w danym utworze postaci, fabuły bądź realiów. Fanfiki często publikowane są non-profit, w internecie – w różnych portalach, blogach, forach literackich i fanowskich lub w fanzinach, tj. pisemkach tworzonych i wydawanych amatorsko*. Choć taki rodzaj literatury może się komuś wydać pozbawiony walorów artystycznych czy kulturowych, nie wolno zapominać o przypadkach, które odniosły sukces wydawniczy, np. 50 twarzy Greya, Kłopoty w Harimholdim. Warto dodać, że popularne w społeczności fantastów dzieła Christophera Tolkiena czy Briana Herberta również są klasyfikowane jako fanfiction. Częstym przypadkiem obecnie jest udostępnianie praw autorskich przez twórców do swoich uniwersów. Pozwalają oni tym samym na ich rozrost w legalny sposób. Współcześni autorzy mogą też bez przeszkód korzystać z utworów, od których publikacji minęło 75 lat.

Więcej…

 

W poszukiwaniu wolności

Reportaż o Festiwalu Woodstock w Kostrzynie nad Odrą (Pol’and’Rock Festiwal)

Ten delikatnie swingowany reportaż jest zlepkiem ze wszystkich Woodstocków (czy Pol’and’Rocków), na których byłam, odkąd ukończyłam 14 lat. Za każdym razem działo się coś ciekawego, pozostającego w pamięci na długo. Reportaż jest projekcją przyszłego Woodstocku, czy trafnie tutaj należałoby sformułować: Festiwalu Pol’and’Rock, który będzie miał miejsce w sierpniu 2019 roku.

Więcej…

 

Początki baśni lubuskiej (cz. 3)

Zainteresowanie tematyką polskości tzw. Ziem Odzyskanych stale rosło w latach 60. i to nie tylko za sprawą polityki władz PRL, które były niezwykle wyczulone na rewanżystowskie i rewizjonistyczne działania ziomkostw zachodnioniemieckich, ale przede wszystkim w związku ze stałą chęcią odnajdywania przez ludność napływową utraconej tożsamości, znalezienia się w nowej rzeczywistości i próbą przywiązania się do nowej, regionalnej ojczyzny. Baśnie czy legendy, na które pojawiło się zapotrzebowanie tuż po drugiej wojnie, trafiały właśnie do pierwszego pokolenia urodzonych na tych ziemiach Lubuszan, czy to będących już w szkole podstawowej, czy średniej. W 1968 roku LTK na fali tej popularności i rosnącego zainteresowania poszukiwaniem polskich korzeni w „lubuskości” wydało kolejny, pokaźny tom pt. Legendy znad Odry, którego redaktorem był Janusz Koniusz1, a autorem wstępu Eugeniusz Paukszta, natomiast autorką barwnych ilustracji była Jolanta Zdrzalik-Bułhak. W zbiorze pomieszczono utwory baśniowe, ale głównie legendy kilku autorów: I. Koniuszowej, I. Solińskiej, H. Rutkowskiej, T. Jasińskiego, K. Malickiego, A.K. Waśkiewicza, a także dwa poematy dla dzieci Bronisława Suzanowicza. Paukszta we wstępie do Legend znad Odry konsekwentnie budował mit piastowski i realizował postulat wyższości polskiej baśni nad niemiecką, która wyrastała ze starogermańskiej mentalności narodowej i inklinacji do okrucieństwa, bezwzględności i brutalności; mitologia germańska przez lata też zawłaszczała wątki słowiańskie, wypaczając nierzadko sens moralny baśniom, nadając im własny morał czy przesłanie, często oparte o fanatycznie patriotyczne, narodowe lub nawet rasowe treści:

Więcej…

 

On był jeden

Zdzisław Grudzień urodził się w roku 1931 w Rogoźnie koło Poznania. Po ukończeniu technikum mechanicznego uznał, że jego powołaniem jest wykonywanie zupełnie innego zawodu – został aktorem. Dla rodziny zamieszkałej we Wrocławiu była to duża niespodzianka. Na egzaminie zaimponował dowcipem i przytomnością umysłu.

Więcej…

 
Więcej artykułów…