Start Zbliżenia Skąd te wspomnienia

Skąd te wspomnienia

Smutno o tym mówić, ale cóż, mówimy o faktach. W dniu pogrzebu Andrzeja K. Waśkiewicza na gdańskim cmentarzu łostowickim, już po ceremonii, spotkaliśmy się w gronie Jego rodziny i przyjaciół. Rzuciłem wtedy myśl, żeby wydać specjalny numer „Autografu”, pisma przez Niego redagowanego przez 24 lata. Dosłownie do ostatnich dni. Szło o numer, w którym każdy z nas, Jego przyjaciół, znajomych napisze, jakiego Andrzeja zapamiętał. Pomysł przyjął się, a wydawca – Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki – poprosił o zredagowanie tego specjalnego numeru żonę Andrzeja, Annę Sobecką. Pomagałem jej wpierw zamawiać, a potem zbierać teksty od twórców i kolegów Andrzeja rozsianych po całej Polsce. Najobficiej napisali o Nim gdańszczanie, gdyż w końcu ostatnie 33 lata życia spędził nad morzem. Wśród tych wspomnień wyróżniają się zwłaszcza piękne noty dwóch wdów po poetach gdańskich – Jacku Kotlicy i Stanisławie Gostkowskim. Notabene w obu przypadkach Andrzej pomagał wydać pośmiertnie wiersze swych zmarłych przedwcześnie kolegów, w przypadku Gostkowskiego rzec można nawet – sąsiada, gdyż Stanisław mieszkał na tym samym osiedlu Morena co AKW. Kiedyś zresztą Gostkowskiego wspólnie odwiedziliśmy. Z kolei Kotlica miał ongiś epizod zielonogórski. W Winnym Grodzie właśnie Waśkiewicz z Kotlicą się poznali. Wzruszające jest też to, co napisała inna, ale bliska, gdańska sąsiadka, Grażyna Król, mieszkająca w tym samym bloku co Waśkiewicz, tylko w klatce A. On mieszkał w klatce B. Wzruszające to, bo interesująca się poezją młoda kobieta miała świadomość kogo od lat spotyka pod blokiem, zwykle na spacerze z psem, ale nigdy nie zdobyła się na odwagę, żeby powiedzieć coś więcej niż „dzień dobry”.
Drugą, dość liczną grupą osób wspominających w „Autografie” Waśkiewicza są oczywiście zielonogórzanie: Czesław Sobkowiak, Mieczysław J. Warszawski (wierszem), Janusz Koniusz, Jolanta Pytel, Żenia Pawłowska, Wacława Walczak, niżej podpisany oraz gorzowianin Czesław Ganda. Warto te wspomnienia poznać, gdyż „Autograf” już się ukazał. Promocja zielonogórska odbyła się 22 lutego w bibliotece wojewódzkiej, zaś gdańska 9 marca w siedzibie wydawcy, GTPS przy ul. Chlebnickiej.
Już po tych faktach otrzymałem niespodziewanie dwie przesyłki, jak się zaraz okazało, spóźnione wspomnienia, przekazane mi przez irackiego poetę Hatifa al Janabiego, wykładowcę na Uniwersytecie Warszawskim, ale przysłane w imieniu swych znajomych. Z al Janabim znamy się od 30 lat, stosunkowo niedawno gościł w Zielonej Górze (oraz Sulechowie i Świebodzinie) na spotkaniach autorskich, na które go – wespół z biblioteką wojewódzką – zaprosiłem. Hatif al Janabi dowiedział się o powstającym numerze specjalnym „Autografu” i słyszał, że mam z tym coś wspólnego. Problem polegał na tym, że dwoje jego kolegów z uniwersyteckiej katedry, znających Waśkiewicza z lat 80., napisało wspomnienia, ale nie wiedziało jak dotrzeć do redakcji „Autografu”. Dlatego te zapisy nie weszły do numeru specjalnego. Poprosiłem o przysłanie wspomnień. Ponieważ nie wiadomo, czy „Autograf” po śmierci A.K. Waśkiewicza będzie się ukazywał, zapytałem redakcję „Pro Libris” o możliwość publikacji tychże ważnych materiałów i uzyskałem pozytywną odpowiedź.
Autorami wspomnień są Barbara Wrona, tłumaczka, kustosz biblioteki Katedry Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego i arabista prof. Marek M. Dziekan, wykładowca tejże katedry. W biografii Andrzeja „znaleźli się” dzięki wspólnemu wyjazdowi z AKW, w ramach delegacji pisarzy polskich, na festiwal Mirbad (siódmy z kolei), który odbywał się w Iraku, zresztą w czasie toczonej wówczas przez ten kraj wojny z Iranem. Festiwal odbył się w dniach 23 listopada – 1 grudnia 1986 r. Poetyckim rezultatem tego wydarzenia był, jakże ważny dla twórczości AKW, tom Mirbad, 7 wydany w 1991 r. Choć, jak sam autor pisze w posłowiu do tegoż zbioru, pierwotnie miał się ukazać w PIW- ie w 1989 r. (mimo iż złożony został do druku już w 1987 r.). Ostatecznie wydawcą okazała się Oficyna Wydawnicza im. Tadeusza Peipera w Warszawie.
Festiwal Mirbad, 7, pobyt w wojennym Iraku potrącił niezmiernie czułą strunę Waśkiewiczowskiej twórczości. Obudził bardzo ważne pokłady jego świadomości, w tym wywołał na światło dzienne związki z dzieciństwem, z Ziemią Lubuską. B. Wrona i M.M. Dziekan poniekąd byli świadkami tego wydarzenia stąd ich świadectwo jest tutaj istotne. Warto dodać, iż B. Wrona napisała wkrótce po powrocie z Iraku sprawozdanie z festiwalu i umieściła je w kwartalniku „Przegląd Orientalistyczny” nr 3(143) z 1987 r., wspominając też m.in., że AKW udzielił wywiadów prasie irackiej. Szkoda, że te wspomnienia nie znalazły się wraz z innymi w „Autografie”, z drugiej strony cieszy, że to właśnie „Pro Libris” może uzupełnić tak ważne wspomnienia dotyczące poety i krytyka wywodzącego się przecież z Ziemi Lubuskiej.

9 kwietnia 2013

Eugeniusz Kurzawa