Start Zbliżenia Poetycka topografia Krzysztofa Fedorowicza

Poetycka topografia Krzysztofa Fedorowicza

Zainteresowania poetyckie i rozwój twórczości literackiej autora tomiku Podróż na zachód, podróż na wschód sytuują Krzysztofa Fedorowicza w kręgu osobowości niewątpliwie godnych uwagi krytycznoliterackiej. Jako jedyny twórca regionu jest on trzykrotnym laureatem Lubuskiego Wawrzynu Literackiego (1995, 2001, 2012). W bieżącym roku uhonorowany został za powieść zatytułowaną Grünberg i warto zaznaczyć, że nagrodzona książka znalazła się w kręgu 41 pozycji nominowanych do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2013.
Czesław Markiewicz we wstępie do antologii Rozpoznani spośród. Almanach młodej poezji zielonogórskiej 1976-1996 tak określił poezję tego autora: „Nie znajdziemy w wierszach Fedorowicza moralistyki, nie dowiemy się za wiele o miłości, ojczyźnie, społeczeństwie. W tej poezji człowiek jest planetą, wielką wewnętrzną topografią, mapą, na której »mrok pojawia się w nurcie ulic, w delcie rzeki «”1. Te słowa, pisane w roku 1997, są nadal aktualne, poetę absorbuje bowiem Ziemia Lubuska i najbliższe okolice, a jednym z symptomów jego topograficznej pasji jest często występujący w tej twórczości motyw śladu i związany z nim motyw mapy.
Jaka jest mapa Fedorowicza? Na pewno inna niż u Andrzeja Stasiuka, który pisze: „[…] bo gdy spojrzę na mapę, to wygląda ona jak sito, jak nocne rozgwieżdżone niebo, jak stary tiszert i przetarte prześcieradło”2. W poezji Fedorowicza motyw mapy występuje zazwyczaj w kontekście tropienia śladów przeszłości i służy do nieustannych konfrontacji topograficznych minionej i aktualnej rzeczywistości. Mapa poety jest zawsze nieaktualna i stara, taka, na której granice się zdezaktualizowały, a miasta i wsie mają inne nazwy. Ta mapa jest świadectwem minionej historii – jak rzecz wyciągnięta z rodzinnego kufra albo wysłużonej walizki na strychu. Jedno łączy Stasiuka i Fedorowicza – obaj swoich map używają. Pierwszy przemierza kraje zapomnianej Europy, by wspomnieć Albanię, Rumunię, Mołdawię, Słowację. Drugi penetruje najbliższą okolicę, uwikłaną w podwójną tożsamość, sięga do niemieckich korzeni regionu. Pierwszy odwiedza tysiące miejsc, drugi odwiedza te same miejsca po tysiąc razy, aby niczego nie przeoczyć w krajobrazie i w pamięci ludzkiej.
Topos mapy w poezji Fedorowicza występuje w szczególnej konfiguracji – odwołuje się do starego układu kartograficznego miejsca, które przybrało nową tożsamość. Poeta zakłada, że istnieje nierozerwalna zależność pomiędzy miejscem, przestrzenią i tożsamością. Poszukując własnej tożsamości, odkrywa tożsamość miejsca – tak dzieje się chociażby w wierszu o znamiennym tytule Miejsce:
 
  Czy wierzyć starym mapom, czy własnym zmysłom,
  czy miejsce ma cechy „transcendentne”?
  Czy zagnieżdża się pośród lasu, na polanie albo
                                            w szczerym polu
  a potem usycha jak trawa lub drzewo, wysycha
                                                      jak kałuża?3

Fedorowicz sytuuje się jako poszukiwacz genus loci, włączonego w odwieczne pytanie o właściwą drogę ludzkiego poznania. W jego wierszach można dostrzec pewną korelację pomiędzy miejscem mitycznym a rzeczywistym, tym zapisanym na starej mapie i tym, które rejestrujemy poprzez własne zmysły. Poeta szuka tego, co niedostrzegalne na pierwszy rzut oka, tego co niewidzialne i niezauważalne, symbolicznego drugiego dna. Tadeusz Różewicz napisał o Leopoldzie Staffie, iż ten posiada tzw. oko poety, które polega na specyficznym postrzeganiu świata, takie oko różni się od zwyczajnego patrzenia, gdyż postrzega świat poetycko. Sam Różewicz pisze, że nie jest mu dane „tak” spoglądać: „Tego rodzaju oko jest darem rzadkim […] Widzę to jasno, ponieważ sam mam oko zwykłego zjadacza chleba”4. Według mnie Fedorowicz posiada tę zdolność, „oko poety” bacznie obserwuje świat i widzi rzeczy, jak pisał Różewicz, „zakryte”. W swoich utworach „opowiada” o świecie, a dokładniej o niemieckiej historii Ziemi Lubuskiej i miejscach, które istnieją poza granicami ludzkiego poznania, zarazem zaświadcza o efemerycznym i przejściowym charakterze ich trwania. „Czy [miejsce] zagnieżdża się pośród lasu, na polanie albo w szczerym polu” – pyta.
Retoryka poety poddana zostaje składni zdania pytającego. Czy dać wiarę starej mapie, czy ta przestrzeń to „Miejsce, którego nie było, bo nie ma”, czy może jest to „miejsce, którego nie ma choć było?”. Fedorowicz, urodzony już na Ziemiach Odzyskanych, przedstawiciel wciąż jeszcze młodego pokolenia poetów lubuskich, adaptuje najbliższą przestrzeń przez pryzmat czasu minionego, aby odnaleźć chociaż fragment własnej tożsamości. To zainteresowanie ewokuje odkrywanie niemieckości, bo przecież „istniejemy na kartach palimpsestu”5, a tożsamościowe poszukiwanie rozpoczyna się od natknięcia się na obcy ślad. Jak w wierszu Buchmüchle, który opowiada o tytułowym Bukowym Młynie, położonym w miejscu, gdzie: „Bukowy Potok/ wypłukuje słowa/ rozsypuje liście/ wygładza szkło/ słowa/ brzuchem do góry/ albo twarzą do ziemi”6. Potok występuje w roli świadka historii, jego nurt żłobi materię – „wygładza szkło” – i metaforyzuje słowa, które niczym martwe ryby pływają „brzuchem do góry”. Ale słowa są skierowane również ku ziemi, a przyczynkiem do powstania wiersza może być odnaleziony w potoku kawałek szkła:
 
  W potoku
  niedaleko Jeziora Trześniowskiego
  Ciecz
  Tschetsch See
  na kawałku szkła
  zielony napis
  Buchmüchle

W Imionach własnych Fedorowicz przedstawia m.in. historię powstania funkcjonującej do dziś nazwy wsi Trześniówek7, z jego opisu wyłania się fragment białego fajansowego talerzyka, który zdaje się być poetyckim odpowiednikiem miejsca8. Kawałek szkła z mieniącym się napisem stał się nie tylko pretekstem, ale także inspiracją do powstania utworu i niezaprzeczalnie materialnym dowodem istnienia niemieckiej przeszłości. Z dzisiejszej perspektywy Buchmüchle to jedno z wielu obco brzmiących słów, które staje się fizycznym odpowiednikiem nośnika pamięci, śladem nierozerwalnie związanym z doświadczeniem człowieka. Poszukiwanie śladów może odbywać się poprzez:
 
  odwiedzanie miejsc
  tak bardzo zamkniętych w sobie
  i chodzenie drogami
  po których ślad już tylko na mapie
  powtarzanie nieistniejących imion9

Przestrzeń Ziem Zachodnich określana jest jako miejsce w pewien sposób ukryte, zamknięte dla oglądających, którzy napotykają ślady przeszłości i szukają nieistniejących szlaków na starej mapie. Jednakże zdarza się, że to, co znajduje się poza ogólnym obiegiem – to, co niewiadome, metafizyczne, historyczne – interesuje człowieka najbardziej, gdyż odnosi się do tego, czego już nie ma i staje się głucho powtarzanym echem dziś już „nieistniejących imion” i nazw – niemal mantrycznie wymienia je poeta:
 
  Buchmühle
  Tschetsch See

   Buchwald
  Buchspring
  Gross Kirschbaum
  Neu Lagow
  Gross Bechensee
  Klein Bechensee
  Behen Fluss
[…]
 
na starej mapie
  i na stronie www10

Przywoływany motyw mapy nie tylko dla Fedorowicza, ale i dla innych lubuskich autorów stanowi swoiście określony i, co trzeba podkreślić, dobrze znany, gdyż regionalny, obraz – w postaci otaczającego krajobrazu jezior, rzek, lasów, kościołów itd.
Można tu także wyszczególnić dwoiste pojmowanie kategorii śladu. Pierwsze znajduje wyraz w wyimaginowanej wyobraźni poetyckiej, która nakazuje szukać tego, czego już nie ma – przykładem może być wędrówka drogą istniejącą tylko na starej mapie czy „odwiedzanie miejsc”, które staje się werbalnym i empirycznym odzwierciedleniem fenomenu istnienia miejsc. Drugie występuje w postaci rzeczywistego ekwiwalentu, jakim jest m.in. opisywany wcześniej kawałek naczynia albo stara fotografia. Dla Fedorowicza zdjęcie nie stanowi kategorii rzeczy zapomnianych i zbędnych, ale jest przyczynkiem do głębszej refleksji, pobudza do aktywności. Poeta ofiarowuje nowe życie niemieckiej pocztówce z lat dwudziestych, czyniąc ją główną osią konstrukcyjną wiersza i w pewien sposób przejmuje pamięć uwiecznionej na niej rodziny. Poprzez to medium dokonuje się ponowne ustanowienie świata, wskrzeszenie historii, a opis niemieckiej rodziny staje się „uwznioślającą perspektywą wieczności”11. Chwila utrwalona na zdjęciu nie podlega repetycji, ale poprzez jej utrwalenie doświadczamy w pewien sposób nieskończoności, w tym wypadku wrażenie to potęguje zagęszczenie ósemek w dacie: dwudziesty ósmy rok, dwudziesty ósmy dzień i ósmy miesiąc. Zbudowane w ten sposób obrazowanie numeryczne podkreśla bezkres czasu i utwierdza w przekonaniu, że dopóki fotografia materialnie istnieje, człowiek na niej utrwalony egzystuje również.
Niemiecka, familijna widokówka utrwalona nad jeziorem Buszno w powiecie sulęcińskim, o której mówi wiersz Der Gross Bechensee, istnieje poza czasem12. Czas zatrzymuje się tu w sposób metafizyczny, tak jak w przypadku zdjęcia Andre Kertesza z 1921 roku, które opisywał Stasiuk w Jadąc do Babadag: „[...] jakby właśnie wtedy zatrzymał się czas i teraźniejszość okazywała się przez to pomyłką […]. Przestrzeń tego zdjęcia hipnotyzuje mnie i wszystkie moje podróże służą tylko temu, by w końcu odnaleźć ukryte przejście do jej wnętrza”13.
U Fedorowicza wykorzystanie takiego nośnika pamięci, jaką jest kartka pocztowa, było próbą odkrycia i ocalenia owego „ukrytego przejścia”. Opisane przez poetę zdarzenie nie jest statyczne. Obraz świata, w którym jezioro zostało przyrównane do morza, podkreśla rangę minionych wydarzeń, ponieważ: „niewykluczone, że to zdjęcie miało być świadectwem jak jakiś Armstrong/ stawia stopę u jej brzegu”14. Niemieckość pocztówki potwierdza pieczątka „Neumark”, adres: „Adolf Lemke/ Berlin 58/ Kopenhagener Str. 24”, i znaczek z podobizną Beethovena.
Wyobraźnia topograficzna poety otwarta jest również na ślady znajdujące się w sąsiedztwie przyrody i tak w wierszu Gross Kirschbaum (polski Trześniówek, nieistniejąca dziś wieś) można odnaleźć opis ruin kościoła. Na jednym z ocalałych murów wyryto rok 1934:
 
  fundamenty z głazów płaskich jak od zewnątrz
  na potężnym jasnym jak piaskowiec
  tryumfalnie wycięty jak na drzewie rok 1934
  w Gross Kirschbaum nie ma daty
  która byłaby późniejsza

Następnej daty nie może być, ponieważ nie ma już Gross Kirschbaum i nie ma jego mieszkańców, a pozostałości w postaci gruzów kościoła nie interesują dzisiejszych gospodarzy Trześniowa Wielkiego. Dla poety jest to miejsce postrzegane nie tylko poprzez pryzmat „oka poety”. Można tu mówić o uzewnętrznieniu formuły Lévi-Straussowskiego bricolage’u15, ponieważ występujące w dalszej części przedmioty również nie są nikomu potrzebne i przynależą do rzeczy odrzuconych. Dlatego artefakty współorganizują przestrzeń16 poprzez swoją różnorodność, jak w cytowanym wyżej wierszu:
 
  w piwnicy rośnie potężny dąb
  jest szabla dzika stalowy klucz potłuczony talerz
  i kieliszek
  bezpiecznik i wieczko od słoika
  martwa matura jak na płótnie Holendra

Ten niejednolity zbiór odznacza się szczególnym znaczeniem, gdyż charakteryzuje krajobraz17 i poprzez zestawienie w jednym utworze konstruuje miejsce pamięci. Tylko z jakiej tożsamości jest ona zbudowana – polskiej czy niemieckiej, a może z obydwu?
W poezji Fedorowicza poszukiwania „niewidzialnego” prowadzą do konstruowania czegoś na kształt genus loci opisywanych miejsc. Poeta sięga do funkcjonujących w świadomości apokryfów literackich18, a jego wiersze wypełnione są artefaktami, których interpretacja prowadzi do czasu historycznego, zakotwiczonego w przedwojennej niemieckiej rzeczywistości. Co ważne, Fedorowicz nie mitologizuje przestrzeni i nie kreuje wyśnionej Arkadii, jego opisem rządzi dystans i przenikliwość i dzięki takiemu chłodnemu spojrzeniu powstają niezwykłe projekty poetyckie.

Marika Sobczak


1 - C. Markiewicz, Zmiana warty albo zmiana na warcie, [w:] Rozpoznani spośród. Almanach młodej poezji zielonogórskiej 1976-1996, Zielona Góra – Wrocław 1997, s. 7.
2 - A. Stasiuk, Jadąc do Babadag, Wołowiec 2008, s. 225.
3 - K. Fedorowicz, Miejsce, [w:] Podróż na zachód, podróż na wschód, Świebodzin 2010, s. 22.
4 - T. Różewicz, Oko poety, [w:] Proza, Wrocław 1973, s. 451.
5 - P. Czapliński, Wzniosłe tęsknoty. Nostalgie w prozie lat dziewięćdziesiątych, Kraków 2001, s. 127.
6 - K. Fedorowicz, Buchmühle, [w:] Podróż na zachód…, s. 17.
7 - W przywołanym eseju Fedorowicz dokonuje analizy przemianowania nazwy Gross Kirschbaum na Trześniów Wielki i ukazuje niezgodne z rdzeniem słowotwórczym utworzenie tej nazwy. K. Fedorowicz, Imiona własne, Kraków 2000, s. 64.
8 - Ibidem, s. 64.
9 - K. Fedorowicz, Uwielbienie, [w:] Podróż na zachód…, s. 23.
10 - Ibidem, s. 17-18. Odniesienie zawarte w wierszu do stron WWW prowadzi do strony internetowej Christiana Heilmana, o którym Fedorowicz również wspomina w utworze. Niemiec prowadzi rejestr wiosek z okręgu Sternbergu, każdy opis zaopatrzony jest w datę, liczbę mieszkańców, liczbę palenisk ect. Strona ta jest swego rodzaju miejscem pamięci o niemieckiej przeszłości Ziem Zachodnich.
11 - M. Zaleski, Formy pamięci, Gdańsk 2004, s. 39.
12 - Ibidem, s. 42.
13 - A. Stasiuk, Jadąc do Babadag, Wołowiec 2008, s. 210.
14 - K. Fedorowicz, Der Gross Bechensee, [w:] Podróż na zachód…, s. 16.
15 - Artysta działający w myśl zasady bricolage’u kolekcjonuje przedmioty niechciane, wykluczone na zasadzie „to się zawsze może przydać”; artysta, sięgając po tego rodzaju rzeczy, dokonuje aktu ich nobilitacji. Zob. C. Lévi-Strauss, Myśl nieoswojona, Warszawa 1969, s. 31-32.
16 - E. Domańska, Historie niekonwencjonalne, Poznań 2006, s. 108.
17 - B. Latour, Przedmioty także posiadają sprawczość, [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej humanistyki. Antologia, red. E. Domańska, Poznań 2000, s. 539.
18 - O apokryfie literackim pisał: J. Kurowicki, Figury wyobraźni XX w. Wykłady o literaturze z perspektywy filozofii kultury, Toruń 2000, s. 100-103.