Start Zbliżenia Łemkowie a pamięć – na podstawie wspomnień łemkowskich

Łemkowie a pamięć – na podstawie wspomnień łemkowskich

Pamięć jest jedynym rajem,
z którego nie możemy być wypędzeni.

                                                        Anonim

W efekcie postanowień poczdamskich 28 kwietnia 1947 roku rozpoczęła się „akcja Wisła” dla ludności ukraińskiej i łemkowskiej. Działania te dla każdej z przesiedlonych grup oznaczały zburzenie starego porządku i niespodziewaną podróż w nieznane, był to niewątpliwie powrót na ojczyste ziemie, przywrócone po wojnie, lecz ów powrót był jednocześnie opuszczeniem prywatnej ojczyzny, tej która zazwyczaj jest wspominana z nostalgią i związana była z najbliższą przestrzenią.

Zmiana miejsca zamieszkania związana jest ze zmianą otoczenia, im bardziej różnorodny krajobraz w nowym miejscu, tym proces adaptacji przebiega wolniej. Wśród ludności, która przybyła na Ziemie Odzyskane, na dzisiejszą Ziemię Lubuską wymienić można m.in. Łemków, którzy w Karpatach Wschodnich tworzyli swoją odrębną kulturę i tradycję, przesiedlenia odebrały tym ludziom naturalny górski krajobraz, przez co zmieniły nie tylko sposób myślenia, ale zerwały wielowiekową nić tradycji i historii tego ludu1.

Konsekwencją przymusu życia w nowej rzeczywistości – znacznie innej od tej pozostawionej – jest próba odbudowy etnicznej tożsamości łemkowskiej, oraz rekonstrukcja pamięci tej wspólnoty etnicznej. Te kwestie chciałabym poruszyć w niniejszym artykule, na podstawie dwóch tomów wspomnień łemkowskich, które zostały zebrane i wydane w Strzelcach Krajeńskich w 2004 roku przez Stowarzyszenie Miłośników i Kultury Łemkowskiej. Pierwszy to Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Ługów i okolic oraz drugi Z łemkowskiej skrzyni. Część druga. Opowieści z Brzozy i okolic. Przedmiotem badań uczyniłam relacje pamiętnikarskiej najstarszego pokolenia Łemków.

Wzmożone zainteresowanie tematem pamięci można było zaobserwować po roku ’89, kiedy zaistniały możliwości, aby podejmować próby dekolonizacji pamięci mniejszościowych i powrotu do tzw. literatury małych ojczyzn.

Pierre Nora wyróżnił trzy typy takich dekolonizacji, pierwszy dotyczył „dekolonizacji świata”, dzięki której rozwinęła się indywidualna i społeczna świadomość historyczna. Drugi to uaktywnienie się mniejszości regionalnych, seksualnych, religijnych etc. Ostatnim typ interesuje nas najbardziej, gdyż dotyczy powrotu do pamięci i tożsamości mniejszości narodowych i etnicznych, po upadku reżimów propagujących homogeniczność narodową w XX wieku. Od tamtego czasu nasiliły się działania mające na celu odbudowę tradycji i wewnętrznych struktur mniejszości2.

Czas po przełomie roku ‘89 to początek dyskusji o „pamięci wykluczonej i tłumionej”3 zarówno mniejszości narodowych, jak i etnicznych, co nieodłącznie związane jest z poszukiwaniem tożsamości.

Przymusowe osiedlenie było początkiem wewnętrznej niezgody, nowa przestrzeń wymagała nie tylko oswojenia, ale i chęci, aby to uczynić. Na nowym miejscu przybysze doznali psychicznego więzienia, charakterystycznego dla miejsc niechcianych, czyli takich, które nie zostały wyznaczone jako cel podróży, lecz narzucone z góry przez siły niezależne od człowieka4. Nawet po wielu latach myśl o przesiedleniu wzbudza żywe emocje, jak możemy przeczytać w pamiętniku:

[...] na początku to była wiara w tymcza- sowość. Ludzie doświadczeni tą tragedią mówili, że to długo nie może trwać, bo skoro to ziemia niemiecka, to tu wrócą Niemcy, a my musimy wrócić na swoje. Ale kiedy to się nie spełniło, została wiara w tożsamość i właśnie ta wiara spowodowała, że ludzie zaczęli myśleć o stworzeniu tu swojego domu. I tworzyli go. Na wzór tego domu, który zostawili5.

Przeświadczenie o chwilowym charakterze sytuacji przesiedleńczej uniemożliwiało nie tylko pełną akomodację w nowym miejscu, ale nawet jej początek, gdyż myśl o powrocie była silniejsza niż chęć rozpoczęcia nowego życia. Podmiot, aby naturalnie się rozwijać, musi doświadczyć integracji z miejscem, co ułatwi mu określenie samego siebie6. Przykładem takiego oczekiwania na ewentualność powrotu są przypadki pozostawiania własnych rzeczy w stanie gotowości na kolejną potencjalną podróż. W relacji pamiętnikarskiej czytamy:

Jak przyjechaliśmy na zachód byliśmy jeszcze dziećmi. [...] Mówiliśmy: „Niedługo wrócimy do domu”. Trzy miesiące tych rzeczy, które wzięliśmy ze sobą, w ogóle żeśmy nie ściągali i tak żeśmy spali [...] Całe lato chodziliśmy do wioski, do gospodarzy i zbieraliśmy kłoski po ziemi, bo nic nie było, ale nas ganiali z pola – a w domu wszystko zasiane zostawiliśmy…7

Niezgoda na nową rzeczywistość nie sprzyjała kształtowaniu się tożsamości i przystosowaniu się do nowych warunków, takie zachowanie wymaga ponownego zdefiniowania własnego Ja, przed przystąpieniem do nowej budowy świata, który otacza jednostkę. W wyniku przymusowej migracji:
[...] emigrant zostaje przez gwałt wyrwany ze środowiska, z własności, z roli społecznej, jaką w nim spełniał, z planu życiowego na przyszłość itd. W takich warunkach osobnik czuje się związany kulturalnie, społecznie i ekonomicznie z dawnym środowiskiem. Wskutek tego w nowym środowisku nie traktuje swego pobytu serio [...] podjęte tam funkcje, urządzenie się domów itd. traktuje tymczasowo i prowizorycznie [...]” 8.

Ważnym elementem w udomawianiu nowej przestrzeni są przedmioty, które stanowią naturalną część życia człowieka. Materię opisywaną w pamiętnikach można podzielić na trzy grupy: rzeczy, które są łącznikiem ze starym światem – przywiezione z gór; te, które figurują w nowym miejscu; oraz te, które zostały pozostawione.

Wartość rzeczy, których nie można było zabrać ze sobą wzrasta stanowią one coś niezwykle cennego: „Mebli nie można było brać. Pamiętam, jak mama obrazy całowała. Jest taki odruch, że nagle wszystko ma szczególną wartość… I ludzie całowali obrazy co zostawały w pustym domu” 9.

Sprzęt w niemieckim domu cechował się obcością, przejął go nowy dysponent, ale w mniemaniu nowego właściciela zachował on semantykę i przeszłość pierwotnego posiadacza: „Chodziliśmy na zarobek do bogatych gospodarzy. Kosiłem niemiecką kosą pół hektara żyta dziennie” 10.

Najcenniejszą rzeczą jest ta materia, który została przywieziona z gór, to ona sprzyja poczuciu swojskości i stanowi ogniwo łączące stary porządek z nowym, przypomina miejsce utracone i sprzyja integracji z nowym:

Najbardziej w pamięci utkwił mi młynek ręczny do mielenia mąki i chyba tylko my ten młynek przywieźliśmy z gór. Pamiętam jak przed wigilią przychodzili prawie wszyscy Łemkowie zamieszkujący w Strzelcach mielić ziarna na kiesełyciu11.

Czynność mielenia ziarna w sprzęcie przywiezionym z gór urasta do rangi łącznika ze starym swiatem, który jednoczy ludzi. Tak jak dawniej młyn był miejscem, które było symbolem naturalnego biegu codzienności życia, tak tutaj młynek symbolicznie przywracał swojskość, stanowił namiastkę utraconego świata.

Jak pisze Roch Sulima: „Obawa pustki nakazuje zapełnić każdą wolną przestrzeń figurami, przedmiotami lub ornamentem”12. Owa „obawa pustki” dotyczy nie tylko rzeczy materialnych, ale także spokoju wewnętrznego, psychicznego którego osiągnięcie jednoznacznie stanowiłoby o zakończeniu dramatu tych ludzi.
Anna Zielińska pisząc o „miejscach niechcianych”, porównuje taką zmianę miejsca zamieszkania do medycznego zabiegu: „[...] jak gdyby dokonano chirurgicznego wycięcia tym ludziom części mózgu: całkowita dezorientacja, nieraz przyspieszona śmierć” 13. Przybysze doświadczyli wielkiej tragedii: „Moi rodzice rozpaczali, moja mama mówiła: Ani niebo już nie moje, ani ziemia. Mnie też ta ziemia była obca”14.

Ziemia poniemiecka naznaczona była obcością, również dlatego, że stanowiła odmienny krajobraz w porównaniu do tego, który został opuszczony: „Z początku byliśmy wystraszeni: Kto taką wodę widział? Takie jeziora, takie domy! W Mochnaczce czegoś takiego nie było”15.

Rodzinna wieś różniła się od znajomej okolicy, próba powrotu do wysiedlonych terenów po latach niosła rozczarowanie:

Kiedy myślę o cmentarzach, cerkwiach, kapliczkach, które zostały czuję radość, że jeszcze są [...] Gdzie był pomnik, to trafię, ale gdzie nie było-to już nie poznam. Córka mówi: „Mamo to nie wiesz, nie pamiętasz?” No nie pamiętam. Dla mnie to już obce16.

Zapamiętana przestrzeń w realnym świecie ulega ciągłej deformacji, rzeczywisty powrót do tych samych miejsc staje się niemożliwy, pozostaje tylko pamięć: „Byłem na Łemkowszczyźnie [...] Nie widziałem tam miejsca dla siebie. Dlatego, że nie było naszego domu, pole zarośnięte lasem. Nie było tam nic naszego. Mojego. Nie było tego świata, który istniał”17.

Miejscem, które wywołuje największe emocje, jest dom. W sytuacji kiedy wszystko „pomalutku, pomalutku zaczęło zanikać” 18, pamięć pozwala ocalić nie tylko wspomnienia, ale i wspólną kulturę. Kategoria przypominania to „zdolność czynienia obecnym tego, co jest nieobecnością”19.

Pamiętniki łemkowskie mają szczególną wartość, gdyż jak zauważyła Birgit Neuman, narracje pierwszoosobowe determinują swego rodzaju napięcie oparte na syntezie pomiędzy Ja, które opowiada, a Ja, które na nowo doznaje wcześniejszych przeżyć20. Dzięki temu możliwy jest powrót i odtworzenie pamięci grupy wspólnotowej.
Niewątpliwie każdy przymus migracyjny niesie ze sobą niesprawiedliwość i krzywdę21. Przesunięcie granic i nakaz przesiedlenia przyczyniły się do zawieszenia części zwyczajów łemkowskich, a w konsekwencji spowodowały potrzebę rekonstrukcji tożsamości jednostki. Pamięć to kategoria niezwykle autonomiczna w samoświadomości jednostki, dlatego opuszczenie jej terytorium musi być zgodne z wolą podmiotu, w innym przypadku zawsze pozostanie prywatną arkadią z której nigdy „nie możemy być wypędzeni”.
Marika Sobczak

1 Tadeusz A. Olszański, Drogi tożsamości Łemków, „Magury 90”, s. 47.
2 Pierre Nora, Czas pamięci, przeł. M. Dłuski, „Res Publica Nowa” 2001, nr 7, s. 37.
3 Elżbieta  Rybicka,  Topografie  historii.  Pamięć  zapisana  w  miejscach  [w:]  Zapisywanie  historii.  Literaturoznawstwo  i  histo-
riografia
, pod red. W. Boleckiego, J. Madejskiego, seria „Z dziejów form artystycznych w literaturze polskiej”, t. 90, IBL, Warszawa
2010, s. 100.
Anna Zielińska, Miejsca niechciane, „Lamus” 2011, nr 1-7, s. 13.
5 Z łemkowskiej skrzyni. Część druga. Opowieści z Brzozy i okolic, Strzelce Krajeńskie 2004, s. 150.
6  Marek Zaleski, Formy pamięci, Gdańsk 2004, s. 155.
7 Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Ługów i okolic, Strzelce Krajeńskie 2004, s. 25-26.
8  S. Kowalski, Typy migracji, „Wiedza i Życie” 1946, nr 4-5, s. 553. Cyt. za: Andrzej Sakson, Socjologiczne problemy wysiedleń [w:]
Utracona  ojczyzna.  Przymusowe  wysiedlenia,  deportacje  i  przesiedlenia  jako  wspólne  doświadczenie,  pod  red.  Huberta
Orłowskiego, Poznań 1997, s. 144.
Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Ługów …, op. cit., s. 61.
10 Ibidem, s. 49.
11 Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Brzozy…, Strzelce Krajeńskie 2004, s. 96.
12 Cyt. za: Roch Sulima, Horror vacui i rytuały drogi  [w:] Antropologia codzienności, idem, Kraków 2000, s. 85.
13 Cyt. za: Anna Zielińska, Miejsca…, op. cit., s. 15.
14 Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Ługów…, op. cit., s. 21.
15  Ibidem, s. 26.
16  Ibidem, s. 23.
17 Z łemkowskiej skrzyni. Część druga. Opowieści z Brzozy…, op. cit., s. 139.
18 Z łemkowskiej skrzyni. Część pierwsza. Opowieści z Ługów…, op. cit., s. 27.
19 Marek Zalewski, Formy pamięci, Gdańsk 2004, s. 6.
20  Birgit Neumann, Literatura, pamięć, tożsamość [w:] Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna perspektywa niemiecka, pod
red. Magdaleny Saryusz-Wolskiej, Kraków 2009, s. 269.
21 Andrzej Sakson, Socjologiczne problemy wysiedleń [w:] Utracona ojczyzna…, op. cit., s.167.