Start Zbliżenia Początki baśni lubuskiej (cz. 3)

Początki baśni lubuskiej (cz. 3)

Zainteresowanie tematyką polskości tzw. Ziem Odzyskanych stale rosło w latach 60. i to nie tylko za sprawą polityki władz PRL, które były niezwykle wyczulone na rewanżystowskie i rewizjonistyczne działania ziomkostw zachodnioniemieckich, ale przede wszystkim w związku ze stałą chęcią odnajdywania przez ludność napływową utraconej tożsamości, znalezienia się w nowej rzeczywistości i próbą przywiązania się do nowej, regionalnej ojczyzny. Baśnie czy legendy, na które pojawiło się zapotrzebowanie tuż po drugiej wojnie, trafiały właśnie do pierwszego pokolenia urodzonych na tych ziemiach Lubuszan, czy to będących już w szkole podstawowej, czy średniej. W 1968 roku LTK na fali tej popularności i rosnącego zainteresowania poszukiwaniem polskich korzeni w „lubuskości” wydało kolejny, pokaźny tom pt. Legendy znad Odry, którego redaktorem był Janusz Koniusz1, a autorem wstępu Eugeniusz Paukszta, natomiast autorką barwnych ilustracji była Jolanta Zdrzalik-Bułhak. W zbiorze pomieszczono utwory baśniowe, ale głównie legendy kilku autorów: I. Koniuszowej, I. Solińskiej, H. Rutkowskiej, T. Jasińskiego, K. Malickiego, A.K. Waśkiewicza, a także dwa poematy dla dzieci Bronisława Suzanowicza. Paukszta we wstępie do Legend znad Odry konsekwentnie budował mit piastowski i realizował postulat wyższości polskiej baśni nad niemiecką, która wyrastała ze starogermańskiej mentalności narodowej i inklinacji do okrucieństwa, bezwzględności i brutalności; mitologia germańska przez lata też zawłaszczała wątki słowiańskie, wypaczając nierzadko sens moralny baśniom, nadając im własny morał czy przesłanie, często oparte o fanatycznie patriotyczne, narodowe lub nawet rasowe treści:

Tak się złożyło, że przez lata zapoznawałem się dosyć gruntownie z polską tradycją fantastyki ludowej Nadodrza i Pomorza. Poznałem zarazem tradycyjny krąg pojęć i stereotypów mitologii germańskiej. Z pewnym nawet zdumieniem obserwowałem, jak te dwa nurty nigdzie ze sobą się nie splatały, odrębne we wszystkim, w wymowie moralnej, w nastroju, w wydźwięku społecznym, w humanizmie polskim i bezwzględności niemieckiej […]. Na odwrót, to spod wielu miejscowych opowieści niemieckich opada jak łuska z ryby sztuczny niezdarny lakier germański, wyzierają najczystsze w duchu, w tonacji, w nastroju, w postawie etycznej echa mitologii słowiańskiej. Bo jeśli już szukać zapożyczeń czy raczej pokrewieństw, to z łużyckimi, gdzieś może nawet z czeskimi, żadnej natomiast nie znajdzie się wspólnej nici z tradycją baśni germańskiej, ciągle operującej ostrym, okrutnym stereotypem Nibelungów2.

Można rzec, że Odzyskane gniazda, jak i wcześniejsze tomy baśni i legend stanowiły literackie preludium do wydania największego wyboru tego typu zbioru utworów o tematyce lubuskiej, jaki ukazał się do chwili obecnej. Była nim objętościowo pokaźnych rozmiarów księga Złota dzida Bolesława. Podania, legendy i baśnie Ziemi Lubuskiej, wydana przez Wydawnictwo Poznańskie w 1970 roku w nakładzie 30 tys. sztuk. Na zbiór liczący przeszło pół tysiąca stron złożyło się 76 utworów podzielonych tematycznie na osiem rozdziałów: O białogłowach, O królach, księciach i rycerzach, O diabłach i wiedźmach, O zbójcach i złodziejach, O skarbach, wodnikach i rusałkach, O skrzatach i kwiecie paproci, O chłopach, panach i mieszczanach, O drzewie przyjaznym człowiekowi. Tak posegregowane utwory jednoznacznie odzwierciedlały wątki fabularne podejmowane w opowieściach. O udanych adaptacjach gwarowych opowieści ludowych i ich transpozycji na język literacki ciekawie napisał w Przedmowie E. Paukszta:

Zapadło mi w pamięć wspomnienie sprzed wielu lat, gdy w Nowym Kramsku, w bajecznie księżycową, a ciepłą noc sierpniową „Król Polaków” Jan Cichy bajał o złym wodniku i o szlachetnej dziewczynie, gdy w tęże noc wtórowała mu Apolonia Krawiec gawędą o złych raubritterach i prawych kmieciach. To były moje pierwsze zetknięcia z podaniem, legendą, baśnią lubuską – w jednym z czołowych ośrodków polskości na babimojskiej ziemi. […] Chciałbym zwrócić uwagę, jak poczesne miejsce zajmuje w zebranych utworach kmieć polski, jak wiele mają do powiedzenia polscy mieszczanie, rzemieślnicy, plebs miejski, artyści. Graf, burgrabia, raubritter i rządzący patrycjat miejski – to Niemcy, wyraźnie czarną obwódką oddzieleni od bieli Polaków. Ten podział wyrazistą nicią snuje się przez cały tom, nadając mu jednoznaczny ludowy charakter3.

Dodajmy, że autorami największego zbioru było siedmioro twórców: I. Koniuszowa, H. Rutkowska, T. Jasiński, K. Malicki, A.K. Waśkiewicz, M. Zientara-Malewska oraz Walerian Roman Szpala. Ich wkład w rozwój „pieśni gminnej” oraz trud pracy włożony w budowę „narodowego pamiątek kościoła” docenił również autor Przedmowy. O młodych przedstawicielach lubuskiego środowiska pisarskiego, skupionych wokół Klubu Literackiego LTK lub od niedawna należących do zielonogórskiego oddziału ZLP4,
E. Paukszta skonstatował:

Dziś środowisko pisarskie Ziemi Lubuskiej rozrosło się, okrzepło, czerpiąc natchnienie z piękna Lubuskiej Ziemi, a nade wszystko wiążąc się z ludźmi – tymi, którzy tu byli, przetrwali i z tymi, którzy tu napłynęli i znaleźli swój dom – między Odrą a babimojsko-międzychodzkimi jeziorami. […] Godne uznania jest pisarskie tropienie wszelkich śladów folkloru na Ziemi Lubuskiej. Nie wszystko przecież żyło w mowie. Na terenach, gdzie polskość musiała cofnąć się pod naporem germańskim, częstokroć zabrakło żywych ust, by z pokolenia na pokolenia przekazać krzepiącą opowieść, w której lud polski znajdował potwierdzenie słuszności swych praw i realizował niespełnione marzenia […]. Dzięki temu trudowi pisarzy lubuskich ożyli na nowo bohaterowie dawnych ludowych opowieści, dźwignęły się stare zamki, wieżyce kościołów, surmy zagrały dzielnym rycerzom ruszającym do boju, słowiańskie krasnale zaludniły lubuskie lasy5.

Publikację zamykały: Słowniczek wyrazów staropolskich, gwarowych i obcych, który znacznie pomagał młodemu czytelnikowi w zrozumieniu tekstów oraz świetnie opracowane Źródła i komentarze na temat pochodzenia i historii adaptacji utworów, jak też Wybór bibliograficzny. Wpływ na takie ułożenie tekstów i opracowanie redakcyjne miał J. Koniusz, który dokonał również wyboru tytułów. Autorem przedmowy był tradycyjnie E. Paukszta, ale twórcą ilustracji był już znany warszawski grafik Jan Marcin Szancer (1902-1973), choć były one jeszcze czarno-białe. To wówczas, jak przekazał J. Koniusz, pierwotny tytuł wyboru nosić miał tytuł Drzewo nadziei, zaczerpnięty z jednej z legend T. Jasińskiego, ale na to nie przystał właśnie Szancer, gdyż tytuł ten nie pasował do jego kompozycji plastycznej. Dobitnie to świadczy o pozycji wybitnego rysownika i jego zdaniu, z którym musiało liczyć się każde poważniejsze wydawnictwo.
To właśnie w dużej mierze dzięki opracowaniu plastycznemu Szancera książka odniosła kolejny sukces księgarski, czytelniczy i finansowy. Słynny ilustrator książek dla dzieci wykonał ich wcześniej przeszło dwieście, m.in. do baśni J.Ch. Andersena, C. Collodiego, E.T.A. Hoffmanna, M. Konopnickiej, J. Brzechwy, wierszy J. Tuwima, bajek I. Krasickiego i A. Puszkina czy książek przygodowych i podróżniczych M. Twaina, J. Swifta, M. de Cervantesa i J. Haska. Począwszy od 1969 roku, poznańskie wydawnictwo zaczęło wychodzić naprzeciw społecznym oczekiwaniom, drukując, głównie w latach 70., całą serię baśni, legend i podań wielkopolskich, poznańskich czy łużyckich z barwnymi ilustracjami Szancera, którą kontynuowało niemal do końca lat 80. W tej serii ukazały się również pozycje poświęcone lubuskim opowieściom ludowym.
Książki miały szeroki format A4, zawierały barwne ilustracje, duże liternictwo, przeważnie sztywną okładkę oraz raptem po kilkanaście utworów (zwykle od 10 do 13 tekstów, maksymalnie do 48 stron), co przemawiało do gustu i wyobraźni dziecka. Tak opracowane i wydane publikacje odnosiły powodzenie finansowe, na co wpływała nieduża objętość egzemplarza oraz wysoki nakład (powyżej 100 tys.), a także cena wahająca się od 45 do 90 zł. W serii tzw. podań i legend oraz baśni lubuskich ukazały się cztery publikacje: dwie w 1986 roku (Marianna i Złota dzida Bolesława) oraz dwie w 1987 roku (Żelazny diabeł i O skarbach w bytomskim zamku, na które złożyły się teksty pochodzące z wyboru Złota dzida Bolesława, wydanego w 1970 roku).
Podobną serię legend i baśni lubuskich (lub Środkowego Nadodrza – nomenklaturę stosowano zamiennie), nieco na wzór poznańskiej, zaczęło wydawać LTK, kontynuując niejako ów ciąg po ukazaniu się pierwszej książki lubuskiej K. Malickiego. W 1979 roku ukazał się zbiorek W Babimoście na moście Izabelli Koniusz i Kazimierza Malickiego, ze wstępem E. Paukszty i ilustracjami Ryszarda Kiełba. Na tę publikację złożyło się 18 utworów Koniuszowej i 6 Malickiego. O narodzinach lubuskiej baśni, wymiarze jej społecznego znaczenia oraz wzmaganiu świadomości historycznej mieszkańców regionu, zwyczajowo napisał E. Paukszta:

Jakże wiele z rodzimych nut baśniowych utkwiło w archiwach, w zapisach czynionych nierzadko przez uczciwszych niemieckich kronikarzy, ale częściej przez Polaków sprzed wielu pokoleń. Pył i kurz gęsto osiadły na archiwalnych zasobach, wiele z nich pochłonęła bezpowrotnie zawierucha wojenna. Historycy i pisarze, zawodowcy i amatorzy podali tu sobie ręce. Zapis utrwalił żywą jeszcze legendę, z archiwaliów odsłoniły się polskie wątki, już zapomniane przez czas. Tak zaczęły zradzać się tomy legend i baśni poświęconych rodzimym tradycjom Ziemi Lubuskiej, bo czym innym są podziały administracyjne, czym innym zaś historycznie ukształtowane struktury, które istniały niezależnie od usługowych granic stanowiąc spoiwo bytu narodowego. […] Baśń i legenda związane z rodzimą ziemią ułatwiają w sposób znaczący kształtowanie świadomości historycznej. Na takim dopiero podkładzie może się pełniej i głębiej przyjmować później już przyswajana wiedza o historii, o dziejach6.

Kolejne pozycje wydane przez LTK z cyklu legend i baśni lubuskich to książki: I. Koniuszowej Nie taki diabeł straszny z ilustracjami Ireny Bierwiaczonek-Polak i Czarci kamień Zenona Czarneckiego z rysunkami Stanisława Antosza, które ukazały się w 1983 roku.
W roku następnym wydane zostały Zielonogórskie klechdy Kazimierza Malickiego w opracowaniu graficznym Jolanty Zdrzalik-Bułhak, a rok później wyszły legendy i baśnie pióra Tadeusza Jasińskiego Przyjaźń drzewa do człowieka, które zilustrowała Agata Buchalik-Drzyzga. Kolejne książki z tej serii ukazały się w 1987 i 1988 roku. Najpierw oficyna LTK wydała Złoty potok Z. Czarneckiego z ilustracjami Stanisława J. Antosza, a następnie Baśnie lubuskie Janusza Olczaka z rysunkami Stanisława Czarneckiego.
Seria legend i baśni Środkowego Nadodrza wychodziła w nakładzie 10 tys. egzemplarzy, miała kwadratowy format, zazwyczaj kolorową okładkę, choć rysunki pomieszczone w książkach nie były barwne. Każda pozycja liczyła zazwyczaj 32 strony (dwa arkusze wydawnicze), na co składało się od dwóch do kilku, zwykle pięciu, sześciu utworów. Pozycja Olczaka zamknęła serię LTK-owską, a sama oficyna uległa likwidacji już w 1990 roku na fali przeobrażeń polityczno-ekonomicznych.
Jeszcze na przełomie lat 70. i 80. na fali zainteresowania historią i folklorem lubuskim Legendy Ziemi Zbąszyńskiej zebrał Eugeniusz Kurzawa 7, a wydano je w 1979 roku w „Kalendarzu Zielonogórskim”. W 1989 roku ich poszerzoną wersję zamieszczono w „Szkicach Zbąszyńskich”. Wcześniej, gdyż w 1981 roku, Podania i opowiadania Ziemi Zbąszyńskiej opracował Marian Andrzejak, bazując głównie na opowiadaniach miejscowej ludności i książce Jana Tomińskiego Z Ziemi Zbąskiej. Podania i opowiadania, wydanej w Drukarni L. Wróbla w Wolsztynie w 1939 roku. Opracowania E. Kurzawy i M. Andrzejaka nigdy nie doczekały się druku w samoistnych publikacjach książkowych8.
W latach 90. XX wieku różni autorzy, zazwyczaj historycy czy etnografowie, podejmowali próby kompleksowego spisania baśni, podań bądź legend ze swojego terenu zamieszkania – tak było w przypadku Wojciecha Łysiaka, który w książkach Góra duchów (Gorzowskie Tow. Kultury, Gorzów 1989) i Mnisia Góra (Wyd. Eco, Międzychód 1992, z rysunkami Piotra Fąfrowicza) zebrał i opisał bajki, podania i opowiadania ludowe mieszkańców znad dolnej Warty i Obry oraz warciańsko-noteckiego międzyrzecza, a więc z okolic Międzychodu, który jeszcze do 1998 roku pozostawał w granicach województwa gorzowskiego, podobnie jak Barlinek. W 1996 roku właśnie legendy i baśnie z Barlinka i okolic wydała pisarka i ilustratorka Romana Kaszczyc pt. Duchy z puszczy rodem (ZMiG i Wyd. Arsenał, Barlinek – Gorzów 1996).
W roku następnym drukiem ukazały się Legendy głogowskie (Tow. Ziemi Głogowskiej, Głogów 1997) autorstwa Jana Chutkowskiego z rysunkami Antoniego Boka. Głogów to z kolei miasto, które przez lata 1950-1975 należało do województwa zielonogórskiego, a wiele legend lubuskich utożsamianych było właśnie z tym grodem piastowskim czy księstwem głogowskim. W tym samym roku Gustaw Adam Łapszyński wydał opowieść-legendę nawiązującą podtytułem do byłej serii LTK baśni i podań Środkowego Nadodrza, O kacie, zbójcach i strasznych mieszczanach (Wyd. Akapit, Świebodzin 1997), z rysunkami Czesławy Piotrowskiej.
W 1999 roku również ukazały się dwie publikacje: Bogdana Wojciecha Brzustowicza i Grzegorza Jacka Brzustowicza, którzy napisali W krainie Choszcza. Legendy i podania do dziejów Choszczna i okolic (UMiG Choszczno – Gorzów 1999), kolejna pozycja Zenona Czarneckiego z cyklu baśni i legend lubuskich – Zaklęty młyn (Wyd. Soravia, Żary 1999). Rok później wyszła jeszcze praca Jerzego Zysnarskiego Czarownice z Kobylej Góry. Transgraniczna historia Gorzowa i inne szkice z przeszłości miasta (Gorzowska Oficyna Wydawnicza, Gorzów 2000), w której znalazła się legendarna opowieść o średniowiecznych czarownicach gorzowskich. Tu warto dodać, że pozycja Zysnarskiego była pierwszą podejmującą wątek baśniowy związany z drugim największym miastem w regionie9.
XXI wiek stał się niejako nawrotem do odnajdywania zapomnianych baśni i legend lub tworzenia zupełnie nowych tekstów spod znaku mitologii lubuskiej. W tym okresie niemal każda gmina starała się, zachęcając turystów do odwiedzin, wydawać reklamowe foldery, przewodniki oraz książki historyczne lub beletrystyczne, w których zamieszczano opowieści nawiązujące do ważnych miejsc dla regionu (np. miast, rzek, jezior, lasów, gór, wzgórz, obelisków, budowli itd.). W 2002 roku ukazał się zbiór Legendy Ziemi Kostrzyńskiej, zebrane i przetłumaczone z języka niemieckiego przez Bogusława Mykietowa (Kostrzyn – Zielona Góra 2002; wyd. 2 – 2003).
Można powiedzieć, że nowy wiek stanowił istny wysyp tego typu twórczości opowiadającej o przeszłości regionu. Ukazały się bowiem m.in.: Baśń o kostrzyńskim hejnale Małgorzaty Maj (KCK, Kostrzyn 2002), Legendy i historie ziemi torzymskiej i okolic zebrane przez Rosemarie Pankow (Dom Pomocy Społecznej, Tursk 2002)10, Legendy nadodrzańskie. O kamiennym krzyżu przetłumaczone i zredagowane przez Krystynę Bakalarz, z posłowiem Tomasza Andrzejewskiego i z ilustracjami Kamili Marchelek (Muzeum Miejskie, Nowa Sól 2003), zbiór baśni i podań pochodzących z okolic ziemi barlineckiej autorstwa Romany Kaszczyc Kiedy kruk biały. O duchach, demonach i wierzeniach słowiańskich (Oficyna In Plus, Wołczkowo 2002), współczesne bajki lubuskie zatytułowane Bajki Środka Świata Władysława Wróblewskiego z rysunkami Magdaleny Ćwiertni, wydane jako dodatek do „Gazety Wyborczej” w 2005 roku, czy również uwspółcześniona wersja gorzowskiej Legendy o dobrej Marii Andrzeja Mariana Trzaskowskiego z tego samego roku, napisana z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej.
W roku 2006 wyszły drukiem lokalne opowieści Leona Okowińskiego pt. Sulechowski olbrzym. Łęgowskie runy (ZM Druk Z. Makowski, Sulechów 2006) oraz zbiór Zbigniewa Kozłowskiego Legendy lubuskie (Pro Libris, Zielona Góra 2006) z rysunkami Bożeny Cajdler-Gruszkiewicz. W roku następnym Okowiński wydał zbiorek legend i opowieści Dawne dzieje Sulechowa i okolic ludowymi podaniami pisane (bw., Sulechów 2007), Mykietów – Kostrzyńskie legendy prawie niezmyślone (Księgarnia Akademicka, Zielona Góra 2007), Antoni Bok zebrał i zilustrował Legendy Ziemi Głogowskiej (Tow. Ziemi Głogowskiej, Głogów 2007), z kolei mieszkający w dworku w Szybie Wojciech Jachimowicz napisał broszurkę Legendy Wzgórz Dalkowskich (Wyd. MAjUS, Zielona Góra 2007), do której rysunki wykonała Alicja Jachimowicz.
W kolejnych latach trwał dalszy boom na publikowanie regionalnej fantastyki, zwłaszcza w odniesieniu do konkretnych gmin, które zazwyczaj finansowały ich wydanie. I tak w 2009 roku ukazały się następujące wydania: Legendy o gminie Kożuchów (Tow. Przyjaciół Ziemi Kożuchowskiej, Kożuchów 2009), będące pokłosiem konkursu literackiego dla uczniów miejscowych szkół (adaptacja literacka Barbara Nowicka-Watrak, posłowie Tomasz Andrzejewski, ilustracje Joanna Sośnicka); Legendy Żagania i Ortrand (Wyd. Dekorgraf, Żagań 2009) w opracowaniu Magdaleny i Krzysztofa Tomaszków i tłumaczeniu Wiesława Urbana; Legendy z Krainy Szlaków Turystycznych (Stow. Kraina Szlaków Turystycznych, Sulęcin 2010), pod redakcją Honoraty Aftyki i w opracowaniu graficznym Urszuli Kłodziejczak; dalsze opowieści epickie Zbigniewa Kozłowskiego – Legendy lubuskie II z rysunkami Marka Gawrona (Miejska Biblioteka Publiczna, Żary 2010); zbiór pt. Legendy są dla duszy tym, czym czekolada dla podniebienia w opracowaniu Marty Małkus i Magdaleny Oxfort z ilustracjami Joanny Lewandowskiej (Stow. Czas A.R.T., Wschowa 2012)11; zbiorek autorstwa kilku osób Legendy sławskie pod redakcją Krzysztofa Koziołka i z rysunkami Katarzyny Kociałkowskiej (UM i Druk-Ar, Sława – Głogów 2012); również skromne wydanie zbiorowe Lubuskie legendy o Letnicy w opracowaniu Jolanty Pytel (Wyd. Organon, Zielona Góra 2012); praca o legendach i obyczajach zebranych przez Paula Müllera Skarbnica legend z okolic Strzelec (Wyd. Sonar, Strzelce Krajeńskie 2013), pod redakcją Marka Bidola i w tłumaczeniu Grzegorza Fila oraz ostatnia pozycja tego typu, tym razem autorstwa Haliny Bohuty-Stąpel Legenda i ballada o świdnickich dębach (UG i Elblask, Świdnica 2014).
Wielce prawdopodobne jest, że tego typu literatura przez najbliższe lata pozostanie w rozkwicie z powodu nie tyle zapotrzebowania czytelniczego, co z uwagi na rozwój turystyki, agroturystyki, wędrówek krajoznawczych czy szeroko pojętej rekreacji i zainteresowania regionalizmem. Zatem wydawanie literatury baśniowej i legendowej odbywać się będzie w celach komercyjnych, ukierunkowane zgodnie z polityką danej gminy na pozyskanie jak największych rzesz gości. Dla literatury taka jej forma promocji na marginesie turystyki gminnej ma tylko tę dobrą stronę, że jej znaczenie dostrzegają samorządowcy, a urzędy miast, gmin i powiatów nie żałują środków i nakładów finansowych na jej druk i popularyzację.


1 J. Koniusz w rozmowie z 29 marca 2015 podaje, że choć na stronie technicznej i przedtytułowej nie figuruje nazwisko redaktora tomu, to był nim właśnie on, pełniący wówczas funkcję sekretarza LTK, czyli szefa Towarzystwa. Brak podania nazwiska redaktora prawdopodobnie wynikał z pospiesznego przygotowania materiału do druku.
2 E. Paukszta, Słowo wstępne, [w:] Legendy znad Odry, Zielona Góra 1968, s. 5.
3 E. Paukszta, Przedmowa, [w:] Złota dzida Bolesława. Podania, legendy i baśnie Ziemi Lubuskiej, Poznań 1970, s. 5-6.
4 W 1968 roku członkami Związku Literatów Polskich zostali T. Jasiński i A.K. Waśkiewicz. Z kolei M. Zientara-Malewska, która po II wojnie zamieszkała w Olsztynie, do ZLP została przyjęta w 1952 r., a od 1955 r. należała do olsztyńskiego oddziału Związku.
5 E. Paukszta, Przedmowa, [w:] Złota dzida Bolesława…, s. 5-6.
6 E. Paukszta, Słowo wstępne, [w:] I. Koniusz, K. Malicki, W Babimoście na moście, Zielona Góra 1979, s. 6-7.
7 Autor bazował głównie na gawędach i legendach miejscowej ludności zebranych przez Zdzisława Linkowskiego – nauczyciela szkoły podstawowej w Zbąszyniu, które zaadaptował na język literacki.
8 Legendy Zbąszynia i okolic dostępne są na stronach internetowych miasta i gminy. Dziś Zbąszyń, jak i Wolsztyn znów leżą w granicach województwa wielkopolskiego. Jeśli zaś idzie o legendy z okolic Zbąszynia i Wolsztyna, to zamieszczał je już przed drugą wojną Czesław Kędzierski w Bajkach Polskich Wujka Czesia wydanych w 1929 roku przez Wydawnictwo Polskie R. Wengera w Poznaniu z przedmową Stanisława Wasylewskiego. Ponadto legendy o Wolsztynie i okolicy pisała Maria Krüger, opisali je też Wojciech Lis w „Głosie Wolsztyńskim” (nr 6 z 2011) i Zygmunt Poniedziałek w Legendach i baśniach nadobrzańskich bagien zamieszczonych na stronie internetowej poświęconej historii Wolsztyna.
9 Inne legendy i podania o tematyce gorzowskiej zamieściła Krystyna Kamińska i Zbigniew Rudziński w przewodnikach turystycznych, które ukazały się w 2007 i 2008.
10 Kilka legend i opowieści historycznych o Łagowie i Torzymiu zamieścił też Piotr Zwoliński w przewodniku turystycznym Pojezierze łagowskie i równina torzymska, wydanym w 1997.
11 Był to zbiór dwudziestu legend spisanych przez niemieckiego etnografa Karla Grossa, wydanych w Głogowie w 1936, w którym znalazły się polskie baśnie i legendy o Wschowie i okolicznych miasteczkach lub wsiach, jak np. Szlichtyngowa, Lgiń, Zamysłów, Konradowo, Zbarzewo, Jędrzychowice (należących przed 1999 r. do Wielkopolski) lub Polkowice i Chojnów.

Robert Rudiak