Start Varia Materialne wpływy Orientu w polskiej kulturze

Materialne wpływy Orientu w polskiej kulturze

W języku polskim termin Orient funkcjonuje jako bliskoznacznik wyrazu Wschód. Nie chodzi oczywiście o synonim kierunku geograficznego, tylko terytorium. Co ciekawe, na przestrzeni wieków, wraz ze zmieniającą się wiedzą o świecie, punkt ciężkości w obszarze zwanym umownie „Wschodem” ulegał pewnym przesunięciom. Według definicji ze Słownika języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego (Lwów 1857) Orient (oryent) to ‘wschód, wschodowe kraje’, orientalny (oryentalny) to ‘wschodni’, a orientalne (oryentalne) – ‘t. j. wschodnie z Indyi pochodzące klejnoty, zawsze są od okcydentalnych przedniejsze’1. Słownik Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego, Władysława Niedźwiedzkiego (Warszawa 1904) natomiast podaje: Orjent – ‘wschód; kraje wschodnie, Wschód, Azja’; Orjentalista – ‘znawca krajów wschodnich, ich języków i literatury’; Orjentalizm – ‘wszystko, co ś. tyczy Wschodu’; Orjentalny, Orjentalski – ‘wschodni; azjatycki’2. Dawniej za Orient uważano obszar Azji i część Afryki, dziś ten termin ogólnie określa kraje wschodnie.
W definicji zaprezentowanej przez Inny słownik języka polskiego podkreślono istotną kwestię, która tłumaczy przyczynę wyróżnienia Orientu, chodzi mianowicie o poczucie przynależności do innej formacji kulturowej: Orient ‘to kraje azjatyckie mające kulturę odmienną niż europejska’; orientalizm ‘to 1 cechy charakterystyczne dla kultury Wschodu. [...] 2 wyraz lub konstrukcja składniowa zapożyczone z języków Wschodu’; orientalny ‘to taki, który dotyczy krajów azjatyckich o kulturze odmiennej niż europejska lub jest dla nich charakterystyczny’3. Według definicji zawartej w Praktycznym słowniku języka polskiego orientalizm zaś to ‘zespół cech charakterystycznych dla ludzi Wschodu, ich obyczajów, kultury itp. (np. kultury arabskiej, perskiej, hinduskiej, chińskiej, japońskiej)’4.
Tyle wybrane definicje słownikowe. A oto kilka przykładów rozumienia tego hasła przez badaczy Orientu w polskiej kulturze.
Tadeusz Mańkowski pod terminem Orient rozumiał Bliski Wschód, przy czym dokonał rozróżnienia na Wschód chrześcijański (Oriens Christianus) i Wschód mahometański (Oriens Islamicus), zdając sobie sprawę, że taki podział nie jest ścisły, gdyż np. w rozpowszechnianiu Orientu w Polsce swoją rolę odegrali chrześcijańscy Ormianie i Grecy5. Ananiasz Zajączkowski rozumiał Orient bardziej wąsko, jako
 
obszar Bliskiego Wschodu, tradycyjnie związany albo z dziejami starożytnymi Azji Przedniej, albo – jeszcze częściej – z kręgiem kulturowym islamu, tzw. Wschodem Muzułmańskim. Na tym obszarze już od czasów starożytnych, a potem od wczesnego średniowiecza rozwinęło się piśmiennictwo orientalne, którego głównymi przedstawicielami były języki: hebrajski, arabski i perski6.
 
Jan Reychman natomiast za dobrą, bo jasną i ścisłą definicję Orientu przyjął sformułowanie Antoine’a Gallanda: „pod pojęciem ludy orientalne (les Orientaux) obejmujemy nie tylko Arabów i Persów, ale poza tym Turków i Tatarów oraz wszystkie ludy Azji aż do Chin, muzułmańskie, pogańskie lub bałwochwalcze” 7. Ta definicja wydaje się trafna.
Wpływy Orientu na kulturę polską datują się dość wcześnie – sięgają już czasów średniowiecza, kiedy to na ziemiach polskich pojawiali się kupcy i podróżnicy arabscy, a wraz z nimi egzotyczne towary, rozmaite użyteczne lub luksusowe przedmioty. Właściwie do oświecenia te materialne wpływy były w dużej mierze samoistne, umotywowane przede wszystkim szlakami handlowymi.
Bardzo wcześnie zaczęły zarysowywać się dwie ważne tendencje w pobieraniu elementów orientalnych, a mianowicie: z jednej strony polska kultura, ze względu na uwarunkowania geopolityczne, czerpała te wzorce bezpośrednio od swych południowo-wschodnich sąsiadów, z drugiej zaś strony kulturalne pożyczki ze Wschodu odbywały się często za pośrednictwem Zachodu, który wcześniej niż Polska odkrył piękno i skarbnicę wartości w literaturze (i w ogóle w myśli) Bliskiego i Dalekiego Wschodu.
Polska najwcześniej, bo „po sąsiedzku”, zetknęła się ze Wschodem muzułmańskim – turecko-tatarskim. Jak pokazuje historia, nie było to łatwe sąsiedztwo, niemniej rodzima kultura wiele mu zawdzięcza. Zanim o tym, kilka uwag o Ormianach, którzy okazali się istotnymi pośrednikami handlowymi między Wschodem a Zachodem.
Ważną rolę w przybliżaniu wschodnich towarów Europie odegrał w średniowieczu Lewant. Jak stwierdził znawca tego tematu, Tadeusz Mańkowski:

Nie można zapominać o kulturalnym znaczeniu tego świata, w którym także kultura artystyczna zyskiwała odrębne oblicze, a produkty włoskiego przemysłu artystycznego (broń, tkaniny, moda itp.) mieszały się z grecko-bizantyjskimi wytworami, równie jak z arabskimi czy perskimi, i wzajemnie na siebie oddziaływały8.

Lewantyńscy kupcy docierali również do Polski, oferując różnorodny asortyment. W genueńskiej organizacji handlowej znaleźli oparcie Ormianie, którzy – z przyczyn politycznych – od X wieku zaczęli emigrować do Europy. Osiedlali się również w Polsce, pełniąc rolę pośredników handlowych ze Wschodem.
Na południowo-wschodnich krańcach Polski przez stulecia mieszały się żywioły: polski, ormiański i ruski.

Katolicy – stwierdza dalej uczony – nie wahali się umieszczać w kościołach obrazów o cechach stylowych rusko-bizantyjskich ormiańskich. Malarze ormiańscy przyswajali sobie formy stylowe sztuki Zachodu, mieszając je z tradycyjnymi ormiańskimi i sprzedając obrazy swego pędzla katolickim nabywcom, którzy nie tylko zdobili nimi ściany swych mieszkań, lecz ofiarowywali je także dla zawieszenia na ścianach kościołów9.

Tak więc wpływy orientalne, w tym m.in. ormiańskie, przenikły do malarstwa (widać je chociażby w obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej) i architektury (np. katedra ormiańska we Lwowie). Słusznie więc można nazwać ormiańskich kamieniarzy „najdawniejszymi kolporterami sztuki islamu”10. Badacz upatruje końca tego pośrednictwa w roku 1630, kiedy to Ormianie przyjęli unię z Kościołem katolickim, wpływającą na proces polonizowania się tej mniejszości11.
Styl wschodni, przede wszystkim czerpiący z tureckiej kultury, stał się bardzo modny w baroku. Według Mańkowskiego XVII-wieczna recepcja kultury i sztuki krajów islamu przebiegała na ziemiach polskich inaczej niż na Zachodzie:

Powodem było poszukiwanie egzotyzmu w czasach baroku, a później rokokowego dziwactwa, bez wniknięcia w istotę sztuki Wschodu, podczas gdy w Polsce przyjmowaliśmy wprost jej motywy ornamentalne, zastosowując je u siebie bezpośrednio. Pociągały one polskie umysły nie jako coś egzotycznego i dziwacznego, lecz działały istotnymi walorami ornamentu i zespołów barwnych12.

Barok lubował się w egzotyzmie. W sztuce tej epoki pojawiają się orientalne postacie i akcesoria. Moda na tego typu orientalizm ogarnęła wówczas Europę, w Polsce zaś przybrała inną formę z uwagi na bezpośrednie kontakty z państwami muzułmańskimi. Jednakże niekiedy fascynacja Wschodem była dość powierzchowna, zwłaszcza gdy mówi się o niej w kontekście sarmatyzmu. Wydaje się, że i w Polsce początkowo interesowano się Orientem, gdyż widziano w nim „coś egzotycznego i dziwacznego”, dopiero oświeceniowe prądy zmieniły podejście do Wschodu, równocześnie ostro krytykując sarmatyzm. Jakby tego zjawiska nie oceniać, pewne jest to, że styl wschodni ogromnie oddziaływał na obyczajowość. Karol de Ligne, obcokrajowiec goszczący w Polsce, określił ówczesną polską modę jako „smak europejski ożeniony z azjatyckim”13. Wystarczy przyjrzeć się XVIi XVII-wiecznemu malarstwu portretowemu, by mieć ogląd na trendy dominujące w ubiorze. Znamienne, że nawet poseł turecki, Ahmed Efendi, przejeżdżający przez Polskę w 1763 roku, wziął polski strój za orientalny: „Mieszkańcy miast w Polsce odziani są w tatarskie dołamany [kontusze] i żupany, na głowach zaś noszą niewielkie barankowe kołpaki. Tak przystrojeni często mi powiadali, że z upodobania i przyjaźni ku Osmanom przybrali ubiór podobny do muzułmańskiego”14. Proporcje ówczesnych polskich ubrań kontrastowały z zachodnią modą, wedle której spodnie powinny były być krótkie, bufiaste, a płaszcz obcisły. Zamaszyste sarmackie szaty nie tylko krojem, materiałem, ale i zdobnictwem nawiązywały do wzorów wschodnich. A w wypadku żeńskiej garderoby nie fason, lecz perskie i tureckie tkaniny znajdowały zastosowanie. Wschodnie stroje były noszone przez miłośników Orientu, służbę, przez przedstawicieli określonych zawodów wymagających kontaktu z ludami Wchodu (np. handlarzy, tłumaczy) i pewne formacje wojskowe15.
Ponadto dużym uznaniem cieszyły się dywany perskie i sprowadzane z Azji Mniejszej kobierce. Nakrywano nimi ławy i stoły, ścielono je na podłogach, używano również jako ścienne obicia i zasłony. Mieszkania były dekorowane makatami, kilimami, dywanami i tapczanami.
Nawet podczas wojen polsko-tureckich toczących się w XVII wieku wyroby orientalne były pożądane, tyle że coraz więcej ich produkowano w granicach Rzeczypospolitej. Wzornictwo tureckie i perskie naśladowano w polskich manufakturach, tak że z czasem autentyczny styl wschodni stał się podstawą dla polskiego stylu orientalizującego16. Polskie kobiernictwo datuje się na XVI-XVII wiek. Najstarsze manufaktury powstały w Białej Podlaskiej, Brodach, Sokołowie17. Co ciekawe, same wojny przyczyniły się do orientalizacji smaku, bowiem zabrane łupy działały jak reklama. Władysław Łoziński napisał, że zwycięstwa Jana III Sobieskiego materialnie przyniosły m.in. broń, rzędy, szaty, srebra, kobierce, naczynia i sprzęt turecki – „Była to niejako nagła orientalizacja smaku polskiego – zwyciężona i upokorzona Turcja wywarła w przeciągu kilku lat więcej wpływu na fizjonomię obyczajową szlachty, aniżeli przez setki lat wywierała groźna i zwycięska”18.
W XVII wieku Polska przejęła z muzułmańskiego Wschodu wiele elementów związanych z wojskowością, np.: urządzenia militarne, zastosowanie broni, oznaki godności wojskowych. Także wojskowe stroje i ekwipunek z tej epoki wraz z całym zdobnictwem białej broni, uprzęży i końskich rzędów świadczą o wzorowaniu się na armii Bliskiego Wschodu19. Wpływom turecko-tatarskim zawdzięcza się takie przedmioty jak: karabela, dzida, czekan, buzdygan, buńczuk, sajdak, kołczan, czaprak, wojłok, kulbak. W tamtym czasie również wschodni sposób siodłania koni zyskał w Polsce uznanie, ba!, nawet koń wschodni wydawał się Polakom cenniejszy20.
Spojrzenie na wszystko, co ma do zaoferowania kulturze europejskiej Wschód, uległo radykalnej zmianie w oświeceniu, kiedy to orientalizm stał się „częścią wielkiego prądu umysłowego, który do nas napłynął – przeważnie z Zachodu: z Francji, Niemiec, Anglii, Włoch, w ramach szczególnie silnego w XVIII wieku oddziaływania kultury zachodniej, głównie francuskiej – na Polskę, jako jedna z części składowych tego oddziaływania”21. Według Jana Reychmana polski orientalizm był stymulowany przez dwa czynniki: czerpanie elementów wschodnich za pośrednictwem ośrodków zachodnich oraz przetwarzanie ich pod wpływem polskich uwarunkowań22.
Do podsycania mody na Orient przyczynili się konkretni ludzie, których Rzeczypospolita przyjmowała w swe granice. Poza kupcami przez tereny ówczesnego państwa przewijali się przedstawiciele ludów bałkańskich: Ormianie, Grecy, Mołdawianie, Albańczycy, Serbowie, Rumuni. Często szukając schronienia, osiedlali się na terenach ówczesnej Polski. Od początku XVIII wieku ich liczba wzrastała, przez co stawali się „ważnym czynnikiem kształtowania się mód i gustów, smaków i obyczajów”23. Poza tym zjawiali się podróżnicy opowiadający o egzotycznych wojażach i obcy orientaliści goszczący na królewskich i szlacheckich dworach, tacy jak Karol Reviczky czy Carsten Niebuhr. Polska przyjmowała również wschodnie legacje. Nie wnikając już w polityczny aspekt tych poselstw, miały one zwykle ceremonialny, pyszny, zgodny ze wschodnią etykietą przebieg, co nie umknęło ówczesnym pamiętnikopisarzom, a i podarunki oddziaływały na przebieg obrad. Dary wpływały ponadto na orientalizację gustu artystycznego. Zwykle wręczano biżuterię, broń, uprząż, kobierce, konie, wielbłądy24.
Te i inne przedmioty wschodnie były również importowane. Jan Reychman wyróżnił cztery kategorie sprowadzanych ze Wschodu towarów:
  • „materie” – tu m.in.: tkaniny i gotowe części stroju, narzuty, makaty, kobierce;
  • drobne przedmioty zbytku codziennego, bibeloty, broń ozdobna, pudełeczka inkrustowane, wachlarze, fajki, przedmioty z laki chińskiej, biżuteria, perły, drogie kamienie, posążki itp.;
  • konie i związane z końmi przedmioty (np. uprząż);
  • towary konsumpcyjne, luksusowe, np. kawa, herbata, przyprawy, bakalie, słodycze, także perfumy i balsamy25.
Moda na Orient przybierała też prostszą formę kolekcjonerstwa rozmaitych osobliwości. Ten trend ogarnął całą Europę, dotarł też do Polski:


Początkowo pęd do rzeczy wschodnich ograniczał się do zbierania broni, uprzęży, makat, namiotów. To była jeszcze era samorzutnego, biernego zbieractwa, związana z atmosferą wojen tureckich, gdy – jak we Włoszech czy krajach austriackich – każdy pragnął przywieźć do domu jakiś „musztułek”, jakąś karabelę czy makatę orientalną do przyozdobienia domu26.

Jan Reychman ustalił, że początki wielu polskich, oświeceniowych zbiorów orientalnych wywodzą się z kręgu Czartoryskich. Interesującą kolekcją mógł się poszczycić Stanisław August Poniatowski, który prócz książek posiadał następujące osobliwości: „Mumia księżniczki egipskiej”, „6 wizerunków kapłanów egipskich”, „Kapłan Ozyrysa w brązie”, „Kapłanka Izydy”, „Biust Horusa w bazalcie z hieroglifami”, „Izys w bazalcie z hieroglifami”, „Kapłan Ozyrysa z pomiarem Nilu”, „Kapłan egipski z hieroglifami”, „Głowa egipska w bazalcie o wyjątkowej piękności”27. Orientalia zbierali tacy przedstawiciele polskiego oświecenia jak: Potoccy, Zamoyscy, Wacław Rzewuski, Jan Czacki. Również prominentne panie zajmowały się kolekcjonowaniem, m.in.: w Natolinie, Szymanowie, Puławach gromadzono papierowe pudełka, imbryki do kawy, pędzelki chińskie, brązowe lampki wiszące i figurki i in. W tym zdarzały się przeróżne osobliwości: „bałwanek, czyli bożyszcze z kilku rękami i wewnątrz dęte, gdzie w nich były pisma chińskie (podobno do modlitwy) chowane” czy „sandały ze szczęśliwej wyspy Tahiti”28.
Z czasem powierzchowne – choć mocno wpływające na życie codzienne i towarzyskie, na wystrój wnętrz mieszkalnych i muzealnych – kolekcjonerstwo zaczęło ustępować erudycyjnemu znawstwu. Prócz bibelotów i przedmiotów luksusowych, zbierano książki i rękopisy. Dzięki temu nie zabrakło orientaliów w Bibliotece Załuskich. W tej pierwszej polskiej publicznej bibliotece znalazły się rękopisy hebrajskie, arabskie, tureckie, aramejskie, ormiański, a nawet przekład Koranu. Zresztą książki i rękopisy wschodnie były zbierane także przez dyplomatów, poliglotów, profesorów29. W zamiłowaniu do orientaliów swój początek miały erudycyjne dociekania, które stały się podwaliną nowoczesnej orientalistyki, czyli nauki zajmującej się badaniem historii, kultury oraz języków ludów Wschodu30.
Równie powierzchownie, od nowinek płynących często z Zachodu na temat Wschodu, rozpoczęło się zainteresowanie elementami orientalnymi w formach teatralnych. Przejawy wpływu Orientu na polską obyczajowość uwidaczniały się na balach, maskaradach i pochodach karnawałowych, na których przebierano się w orientalne kostiumy, często też odgrywano scenki wschodnie. A w 2. poł. XVIII wieku akcenty orientalne nasiliły się również w takich dziedzinach sztuki jak teatr, opera i balet. Nawet muzyka turecka zyskała swych amatorów. XVIII-wieczne wojsko polskie miało u siebie orkiestry tureckie. Z czasem posiadanie kapeli janczarskiej stało się po prostu modne także na dworach31. Wschodowi polska kultura zawdzięcza jeszcze wiele karcianych gier (makao, faraon), szachy, latawce.
Nie sposób pominąć wschodnich napojów salonowych XVIII-wieku: kawy i herbaty. W Polsce herbata jest znana od XVII wieku. Do Europy przybyła z Chin za pośrednictwem arabskich kupców już w IX wieku, ale wtedy jeszcze nie zyskała popularności32. Początkowo cieszyła się złą sławą, co dobitnie wyraził botanik, ks. Krzysztof Kluk w swoim Dykcjonarzu z 1788 r.: „Gdyby Chiny wszystkie swoje trucizny przesłały, nie mogłyby nam tyle zaszkodzić, ile swoją herbatą. Może to być, że w jakim przypadku jest użyteczną, ale częste zażycie owej ciepłej wody osłabia nerwy i naczynia do strawności służące, soki, oraz zbytnio rozwalnia”. Kawa natomiast do Europy dotarła z Turcji i podobnie jak w wypadku herbaty, początkowo spotkała się z niedocenieniem33. Oto fragment wiersza Andrzeja Morsztyna (1613-1693):
 
  W Malcieśmy, pomnę, kosztowali kafy,
  Trunku dla baszów, Murata, Mustafy,
  I co jest Turków... Ale tak szkarady
  Napój, tak brzydka trucizna i jady,
  Co żadnej śliny nie puszcza za zęby,
  Niech chrześcijańskiej nie plugawi gęby.

A jednak kawa zdobywała coraz więcej amatorów, w tym również autora cytowanego utworu. W XVIII wieku powstały jedne z pierwszych kawiarni oferujących ten trunek.
Powyższa charakterystyka materialnych wpływów wschodnich w polskiej kulturze oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale pozwala stwierdzić, jak różnorodne były to pożyczki. O tym, ile polska kultura przejęła ze Wschodu, świadczą też zapożyczenia językowe. Rodzimy język zawiera wiele „żywych skamienielin” – są to m.in. wyrazy tureckie, których najwięcej przedostało się do polszczyzny w dobie staropolskiej, o czym pisał Zenon Klemensiewicz:

Rusią szły do polszczyzny także liczne zapożyczenie wschodnie. Jeszcze w średniowieczu dostały się tą drogą niektóre wyrazy, zwłaszcza nazwy strojów i materiałów, np. kiwior, szłyk, jarmułka, bisior. Ale główna fala orientalizmów wpłynęła w XVII w.; w okresie saskim ograniczały się do nazw wschodnich materiałów. Stanowią one świadectwa sąsiedztwa geograficznego oraz stosunków politycznych, handlowych, wojennych, kulturalnych z narodami Wschodu: Tatarami i Turkami34.

Kilka reprezentatywnych wpływów tureckich: bohater ‘dzielny szermierz’, buhaj ‘byk’, dżuma, haracz ‘danina’, janczar ‘wyborowy żołnierz’, jasyr ‘niewola’, kajdany ‘pęta’, kaleka ‘chromy, żebrak’, kary ‘czarny’, kołpak ‘nakrycie głowy’, szarańcza, torba ‘worek’35.
Wpływy wschodnie ponadto widać w piśmiennictwie. Jest to złożone zagadnienie, właściwie wymagające osobnego opracowania, gdyż w szerokim rozumieniu dotyczy zarówno dzieł literackich wykorzystujących motywy, wątki, postacie albo obrazy zaczerpnięte z literatury wschodniej, jak i utworów opisujących np. wschodni krajobraz, koloryt lokalny, podróże; czerpiących z myśli, filozofii, ideologii Bliskiego lub Dalekiego Wschodu; swą nastrojowością albo cudownością, sposobem obrazowania nawiązujących do literatury Orientu. Każda epoka literacka postrzegała orientalizm przez pryzmat swojej wiedzy (początkowo raczej niewiedzy), ale również ideałów, niepokojów, wątpliwości – wszystkiego, w czym przejawia się tzw. duch czasów. Na ocenę Wschodu miała też wpływ sytuacja państwowa i to, czy Polacy chcieli się widzieć jako „przedmurze chrześcijaństwa”, czy też w opozycji do Zachodu36. Poza tym, ważnym filtrem w przejmowaniu literatury Wschodu było zachodnie piśmiennictwo oraz postępujący rozwój cywilizacyjny, przynoszący większą znajomość pozaeuropejskich kultur, także wpływający na dostępność do nich (z przyczyny tak prozaicznej i oczywistej, jak rozwój telekomunikacji).
Kontakty Polski ze światem Wschodu – ze względu na uwarunkowania geopolityczne i ideologiczne – przybierały różne formy. Polacy poznawali Orient podczas wypraw religijnych (pielgrzymki), handlowych, wojennych, dyplomatycznych, a także podróżniczo-krajoznawczych. Na przestrzeni stuleci stosunek do Orientu ulegał zmianie, podobnie jak gusta i oczekiwania odbiorców kultury. Jednakże skutki tego podejścia są częścią składową polskiego dziedzictwa kulturowego. Niektórzy, w odróżnieniu od Mańkowskiego, są skłonni widzieć w zainteresowaniu Orientem swoistą modę, która przeszła przez szlacheckie i mieszczańskie domostwa i umysły, ograniczając się z reguły do powierzchownego zainteresowania Orientem; trend, który swoje apogeum osiągnął w XVII wieku. Orient swego czasu oczywiście modny był, i może często ograniczał się tylko do powierzchowności, niemniej do czasów obecnych dotrwało wiele zamierzchłych „wpływów”, z których na co dzień nie każdy zdaje sobie sprawę, np. pijąc herbatę lub kawę po turecku, grając w chińczyka lub w szachy, otulając się kaszmirem lub jedwabiem. Zupełnie inną kwestią jest zalew polskiego rynku produktami „made in China”, ale trzeba pamiętać, że dawniej przede wszystkim arystokracja i bogaci mieszczanie mogli sobie pozwolić na orientalne bibeloty.

Joanna Wawryk

1 - S.B. Linde, Słownik języka polskiego, t. 3: M–0, Poznań 1951, s. 583.
2 - Słownik języka polskiego, red. J. Karłowicz, A. Kryński, W. Niedźwiedzki, t. 3: N–Ó, Poznań 1952, s. 828.
3 - Inny słownik języka polskiego PWN, t. 1: A... Ó, red. M. Bańko, Warszawa 2000, s. 1182.
4 - Zob. Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, red. H. Zgółkowa, t. 26, Poznań 2000, s. 427. W ujęciu językoznawczym orientalizm to ‘element językowy – wyraz, jego forma fonetyczna lub fleksyjna, znaczenie, połączenie wyrazowe lub konstrukcja
składniowa – przyjęty do pewnego języka z języka Orientu (języka ludów Wschodu) lub na nim wzorowany’.
5 - Zob. T. Mańkowski, Orient w polskiej kulturze artystycznej, Wrocław 1959, s. 21.
6 - A. Zajączkowski, Orient jako źródło inspiracji w literaturze romantycznej doby mickiewiczowskiej, Poznań 1955, s. 5.
7 - J. Reychman, Orient w kulturze polskiego oświecenia, Wrocław 1964, s. 8.
8 - T. Mańkowski, op. cit., s. 29.
9 - Zob. ibidem, s. 85.
10 - Zob. ibidem, s. 49.
11 - Zob. ibidem, s. 63.
12 - Zob. ibidem, s. 98.
13 - Cyt. za: A. Zajączkowski, Orientalistyka polska a Bliski Wschód, [w:] Szkice z dziejów polskiej orientalistyki, red. J. Reychman, Warszawa 1966, s. 31.
14 - Cyt. za: ibidem.
15 - Na temat strojów (m.in. wzorowanych na „cudzoziemszczyźnie”) zob. też J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI–XVIII, Warszawa 1994, rozdz. Strój i toaleta, s. 418-454.
16 - Por. T. Mańkowski, op. cit., s. 109.
17 - M. Ziółkowska, Skąd my to mamy? Dzieje przedmiotów codziennego użytku, Warszawa 1970, s. 60 (hasło: dywan).
18 - W. Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, Kraków 1969, s. 161. Uczony stwierdził, że „Jan III był już ostatnim reprezentantem sarmacko-wschodniego obyczaju w ubiorze i broni; do końca swego życia miłował się w kostiumowych ozdobach orientalnych”.
19 - Por. T. Mańkowski, op. cit., s. 112. Zob. rozdz. VII: Broń wschodnia w polskim ręku.
20 - Zob. ibidem, s. 144-145.
21 - J. Reychman, op. cit., s. 12.
22 - Ibidem.
23 - Ibidem, s. 16.
24 - Ibidem, s. 59.
25 - Ibidem. Wszystkie te kategorie badacz scharakteryzował w rozdz. 3. Adamaszki, araby i likwora, s. 59-70.
26 - Ibidem, s. 72-73.
27 - Ibidem, s. 79.
28 - Ibidem, s. 85.
29 - Zob. ibidem, 86-97.
30 - Por. Praktyczny słownik…, s. 427 (hasło: orientalistyka).
31 - Por. J. Reychman, op. cit., s. 109.
32 - Cyt. za: M. Ziółkowska, op. cit., s. 22 (hasło: herbata).
33 - Cyt. za: ibidem, s. 27 (hasło: kawa).
34 - Z. Klemensiewicz, Historia języka polskiego, Warszawa 1999, s. 348.
35 - Ibidem, s. 349.
36 - O funkcjonujących w polskiej literaturze XIX i XX w. mitach Wschodu, wyrosłych z opozycji Wschód–Zachód pisał Erazm Kuźma w publikacji Mit Orientu i kultury Zachodu w literaturze XIX i XX wieku, Szczecin 1980, zob. rozdz. Romantyczny i postromantyczny mit Orientu w Polsce.