Start Varia Odeszła gigantka literatury: Doris Lessing in memoriam

Odeszła gigantka literatury: Doris Lessing in memoriam

17 listopada 2013 roku, w wieku 94 lat, zmarła Doris Lessing. Jedna z najważniejszych, najwybitniejszych i najlepszych pisarek XX wieku. Sześć lat wcześniej Akademia Szwedzka uhonorowała ją Literacką Nagrodą Nobla za „za epicką prozę, która jest wyrazem kobiecych doświadczeń, przedstawianych z dystansem, sceptycyzmem, ale też z ogniem i wizjonerską siłą, która poddaje badaniu podzieloną cywilizację”.
Właśnie temat kobiecych doświadczeń pozostawał najważniejszą osią, wokół której koncentrowała się cała twórczość Noblistki. Była sejsmografką kobiecych przeżyć, porażek, sukcesów; apologetką kobiecej siły, ale nie stroniła od ukazywania kobiecych słabości w zetknięciu z hegemonią patriarchatu. Chętnie mówiła oraz pisała również o własnych doświadczeniach. Na temat decyzji dotyczącej opuszczenia męża i dwójki dzieci w Rodezji, w 1948 roku z żelazną konsekwencją do końca życia twierdziła: „Nie żałuję tego, uratowałam się”.
Wykluczenie jednostki ze świata, zarówno tego indywidualnego, jak i społecznego, jest jednym z wielkich motywów jej książek. Lessing pozostawała zawsze otwarta na to, co inne, obce, odrzucone, nieznajdujące zrozumienia i wsparcia. Nadała głos tym, którzy tego głosu w literaturze nie mieli; występowała w ich obronie. Jej Złoty notes z 1962 roku jest powieścią przełomową dla XX-wiecznego pisarstwa kobiecego, w której bardzo wyraźnie wprowadzona została żeńska perspektywa jako perspektywa ogólnoludzka, uniwersalna. Wielu literaturoznawców uznaje także ten utwór za „pierwszą powieść postmodernistyczną”. Lessing wierzyła w sens i rolę literatury zaangażowanej, która odpowiada na najważniejsze problemy współczesności, wierzyła w społeczną moc literatury.
Często powracała do tematyki miłości, pisała o niej oryginalnie, nieschematycznie, niestandardowo, zawsze z empatią, akceptacją, zrozumieniem, bo pisała o miłościach trudnych, często niemożliwych, zakazanych, wyrzuconych poza margines społeczny. Biała, zamężna właścicielka farmy w kolonialnej Afryce Południowej zakochuje się w czarnoskórym służącym (Trawa śpiewa); szczere uczucie młodej dziewczyny, po traumatycznych przeżyciach wojennych, zostaje wystawione na ciężką próbę, gdy okazuje się, że jej ukochany ma żonę i dwójkę dzieci (Ta trzecia); brat oraz siostra posiadający własne rodziny zaangażowani są w kazirodczy związek (Wzajemność); poukładane życie kobiety w średnim wieku znacząco zmienia się, kiedy od męża i dzieci odchodzi do młodszego kochanka (Lato przed zmierzchem); matka poświęca wszystko na rzecz socjopatycznego, agresywnego, upośledzonego syna, zostając zupełnie sama (Piąte dziecko); sześćdziesięciopięcioletnia kobieta zakochuje się w uwodzącym ją dwudziestoparolatku (Znów ta miłość); stateczny mąż i ojciec wpada w obsesję na punkcie nieżyjącej od 80 lat kompozytorki, co prowadzi do tragicznego finału (Znów ta miłość); dwie przyjaciółki zakochują się nawzajem w swoich nastoletnich synach, krzywdząc siebie oraz najbliższych (Dwie kobiety). Lessing nie ocenia swoich bohaterów, nie pozostawia również czytelnikom gotowych recept na wybrnięcie z „niełatwych miłości”. Ona zdecydowanie mówi o tym, że nie ma chorych, złych uczuć. Miłość w jej książkach jest zawsze uczuciem ważnym, chociaż często trudnym i wymagającym zrozumienia bez względu na wiek, kolor skóry, płeć czy status społeczny.
alt
Wiele utworów pisarki jak np. trzy pierwsze powieści z monumentalnego, epickiego cyklu „Dzieci przemocy” utrzymane są w poetyce XIX-wiecznego, solidnego, brytyjskiego realizmu, ale Noblistka chętnie eksperymentowała z formą oraz gatunkami, o czym świadczy psychodeliczna powieść Przed zstąpieniem do piekieł, cykl science fiction „Canopus in Argos: Archives” czy gotyckie elementy pojawiające się w Piątym dziecku.
Lessing nie interesowały nagrody, splendor i wyróżnienia. Nie dbała o to. Chociaż jej nazwisko na tzw. noblowskiej giełdzie pojawiało się od 40 lat, droga do najważniejszej nagrody okazała się trudna oraz wyboista. W latach 70. podczas cyklu spotkań autorskich w Sztokholmie, jeden z członków Akademii Szwedzkiej powiedział do niej: „Nie lubimy pani. Nigdy nie damy pani Nobla”, ale ona się tym nie przejmowała i nie zabiegała o noblowski laur. W 1991 roku o pisarce zrobiło się głośno, kiedy nagroda trafiła do Nadine Gordimer, która podobnie jak Lessing poświęciła wiele utworów problemom Afryki, krytykując politykę apartheidu. Pojawiło się wówczas pytanie: „dlaczego nie Doris Lessing?”. Jednak dobrze się stało, że Akademia nie przyznała Nobla autorce Złotego notesu wyłącznie za książki afrykańskie (Trawa śpiewa, Martha Quest, Mrowisko, Opowieści afrykańskie, Drugie opowieści afrykańskie), bowiem bardzo szkodliwie recepcja Lessing zostałaby zubożona wyłącznie do tematyki antykolonialnej.
Kiedy w październikowy czwartek 2007 roku ówczesny sekretarz Akademii Szwedzkiej prof. Horace Engdahl ogłaszał werdykt, na jego zazwyczaj poważnej i stanowczej twarzy przebiegł uśmiech radosnego zaskoczenia, gdy zgromadzeni dziennikarze oraz obserwatorzy przerwali mu to krótkie wystąpienie burzą oklasków i okrzyków radości, po słowach „Doris Lessing”. W wywiadach udzielanych mediom powiedział m.in., że Nobel dla brytyjskiej prozaiczki jest „jednym z najbardziej przemyślanych werdyktów w historii tej nagrody”, a autorka Szczeliny „wywarła wielki wpływ na całe pokolenie pisarzy”, „otworzyła nowe pola doświadczenia literackiego, na przykład na kobiecą seksualność”, zaś „jej powieści z lat 50. pozwalają nam zrozumieć problemy zachodniego marksizmu”.
Wielkim doświadczeniem jej życia oraz twórczości okazał się komunizm. Zaraz po II wojnie światowej żarliwie zaangażowana w działalność Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, wierzyła w iluzję sowieckiego szczęścia mas pracujących. Gdy w 1956 roku przyszła szokująca prawda o stalinowskim Związku Radzieckim oraz krwawym stłumieniu węgierskiego zrywu wolnościowego, Lessing popadła w depresję i otarła się o alkoholizm. Nie potrafiła, tak jak jej francuscy koledzy po piórze, przelać swojej zawiedzionej wiary w stalinizm na Mao Zedonga, Che Guevarę i Fidela Castro. Sparzyła się na gorącym. Wielokrotnie wspominała, że dla niej ten system okazał się wielkim oszustwem. Jej kolega wyskoczył z okna siedziby partii komunistycznej, dowiedziawszy się o ogromnie zbrodni ustroju mającego przynieść wyłącznie dobro. Ostateczne rozczarowanie komunizmem potwierdziło małżeństwo z Gottfriedem Lessingiem, z którym miała „smutny seks”, i którego fanatyzm zraził ją do działalności politycznej. Po tych doświadczeniach nie zaufała już żadnej idei, konsekwentnie odmawiając poparcia dla jakiegokolwiek stowarzyszenia, organizacji czy już w żadnym wypadku – partii. Rozrachunku z komunistyczną przeszłością dokonała w autobiograficznej dylogii Pod skórą i Spacer w cieniu oraz w eseju Nie pytaj pisarza.
Nigdy nie zatraciła jednak lewicowej wrażliwości: wspierała afrykańskich przywódców walczących z kolonializmem i hegemonią białego człowieka, takich jak Nelson Mandela czy Robert Mugabe, nazywając tego ostatniego „klejnotem Afryki”, ale kiedy on z marksistowskiego bojownika o wolność i prawa czarnoskórych przeistoczył się w latach 90. w krwawego watażkę, odrzucającego wszelkie idee, wysyłającego homoseksualistów do więzień, doprowadzając Zimbabwe do gospodarczej ruiny, topiąc opozycję we krwi, Lessing nie szczędził mu słów surowej, jadowitej krytyki; radykalnie opiniowała rządy Margaret Thatcher, której „nienawidziła” (nota bene w okresie rządów Żelaznej Damy umiejscowiła akcję jednej ze swoich najwybitniejszych powieści Dobrej terrorystki); George`a Busha porównywała do Hitlera, a Tony`ego Blaira nazywała „katastrofą dla własnego kraju”; w 1999 roku odmówiła przyjęcia nadanego jej przez Elżbietę II tytułu Damy Imperium Brytyjskiego, uznając go za symbol kolonializmu.
I na koniec, osobiście pozwolę dobie dodać, że chociaż o autorce Pamiętnika przetrwania napisano wiele na całym świecie, a nad jej biografią już za życia pisarki pracowało kilkoro ludzi, najbardziej celnie określiła ją, na Facebooku, moja znajoma: „Z prozą Doris Lessing łatwiej mi być kobietą”. I podejrzewam, że z tych słów Noblistka cieszyłaby się najbardziej.

Jakub Rawski