Start Varia 25 lat temu żegnaliśmy na cmentarzu komunalnym w Gorzowie Irenę Dowgielewicz

25 lat temu żegnaliśmy na cmentarzu komunalnym w Gorzowie Irenę Dowgielewicz

Powinien to być w naszym województwie lub choćby w Gorzowie rok Ireny Dowgielewicz. Przypadają bowiem w tym roku trzy ważne wydarzenia: 105 rocznica urodzin pisarki, 25 rocznica śmierci, 50-lecie debiutu pisarskiego (Lepszy obiad, Wydawnictwo Poznańskie, 1962). Była to pierwsza książka pisarza Ziemi Lubuskiej, która zwróciła powszechną uwagę krytyki i pozwoliła autorce – cytując słowa Henryka Ankiewicza – „wejść głównymi drzwiami do salonów powojennej polskiej literatury”. Potwierdzeniem tego jest umieszczenie opowiadania Komisja z tego tomu – w zbiorze Polskie opowiadania 1960–63, Czytelnik, 1965.

Jak wspomniałam wcześniej, pierwsza data to – przypadająca w grudniu – 105 rocznica urodzin pisarki (jeśli weźmiemy pod uwagę zapis w dowodzie osobistym). Rok 1917 umieszczony jest na płycie nagrobnej, ale w wielu wcześniejszych opracowaniach (m.in. Leksykon Literatury Gorzowskiej – Wyd. Arsenał; 2003, Pisarze lubuscy – LTK, Zielona Góra, 1981) spotkamy datę 31.12.1921! W pewnym dokumencie rodzinnym, podpisanym przez męża Michała, jest rok... 1918. Pasierbice Ireny Dowgielewicz, obecne na gorzowskiej sesji poświęconej jej twórczości, połączonej z odsłonięciem obelisku (styczeń 1998), skłonne były do akceptacji 1917 roku.

I niech tak zostanie. Warto jednak przypomnieć, że żadnej z tych dat nie prostowała. Dlaczego? „Podczas wojny raz musiałam być młodsza, a innym razem starsza” – wyjaśniała.

Wiązało się to z możliwością podjęcia pracy w czasie okupacji (fabryka drutu, firma budowlana) w Warszawie. W 1937 roku podjęła studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, przerwane wybuchem wojny. Doświadczenia z tych lat przydały się pisarce, kiedy po przybyciu do Gorzowa Wlkp. podjęła w 1946 roku pracę w Witnicy, w Fabryce Mebli; szybko awansując na stanowisko dyrektora. Realia tych trzech lat odnajdziemy w jedynej jej powieści Krajobraz z topolą (Topolnica to właśnie Witnica); Wyd. Poznańskie, 1966.

25 rocznicę śmierci I. Dowgielewicz uczczono w Gorzowie skromnie, ale serdecznie. 21 lutego przy grobie autorki wybitnego opowiadania Przyjadę do Ciebie na pięknym koniu spotkały się delegacje instytucji i placówek kultury, szkół i miłośników twórczości pisarki: Wydział Kultury Urzędu Miasta, Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego, Klubu Kultury „Jedynka”, Medycznego Studium Zawodowego, Zespołu Szkół Budowlanych (od kilku lat opiekuje się grobem) oraz Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa (jedno z inicjatorów i realizatorów budowy pomnika Włodzimierza Korsaka w Parku Górczyńskim odsłoniętego 23 września ub. roku). O tzw. Witnickim okresie I. Dowgielewicz mówił przy grobie Jan Majewski – prezes gorzowskiego Oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa, które czyni starania o to, by w Witnicy w tzw. Żółtym Pałacyku (lub na zewnątrz budynku), który był siedzibą biura Fabryki Mebli, znalazła się tablica, upamiętniająca pracę późniejszej wybitnej pisarki. Zapłonęło wiele zniczy. Niestety, podczas uroczystości nie było przedstawiciela środowiska literackiego. Zebrani wysłuchali kilku wierszy, które odczytała studentka Małgorzata Murawicka.

W najbardziej związanym z naszym miastem poemacie Rzecz o mieście Gorzowie poetka napisała: „Nie od Rzymu, od domu wszystkie drogi”, bo też dom i rodzina były dla niej priorytetem. W jednej z rozmów powiedziała, że zaskoczył ją temat Rodzina i dlatego zgłosiła swój udział w zamkniętym Konkursie Wydawnictwa Łódzkiego na powieść o tej tematyce. Napisała tylko kilka rozdziałów; ręce odmawiały posłuszeństwa. Nie chciała, bo nie lubiła, pracować z magnetofonem. To, co zostawiła w dorobku pisarskim, daje jej znaczące miejsce w polskiej literaturze współczesnej. Podkreślali to krytycy literatury tej miary, co Witold Nawrocki, Henryk Bereza czy Tomasz Burek. „Pisarstwo I. Dowgielewicz zwró- ciło na siebie uwagę w sposób literacko-autonomiczny” – to zdanie H. Berezy (1966 rok) dobitnie określa walor i miejsce jej twórczości. A słowa Zenona Łukaszewicza: „Jestem pewien, że na zawsze swoimi książkami pozostała wśród nas, w naszej życzliwej pamięci. Jak jej bohaterowie...” są kwintesencją opinii, jaką chciałby mieć niejeden lubuski literat. Może warto w tym szczególnym roku powrócić do pomysłu umieszczenia tablicy z okolicznościową inskrypcją, np. z wiersza Notatki ze szpitala, na willi przy ul. Dąbrowskiego. Może nowej Pani dyrektor Wydziału Kultury uda się zrealizować plan z końca lat 90.? Życzę z całego serca powodzenia. Najbardziej przecież zrosła się z ziemią gorzowską. Tak powiedziała w „Tygodniku Kulturalnym” (1974): „Wszak tu przeżyłam najpiękniejsze lata życia [...], tu moja najbliższa ojczyzna, tu jest mój dom”.
Anna Makowska-Cieleń