Start Varia Rytuał voodoo albo przepis na bestseller

Rytuał voodoo albo przepis na bestseller

Rytuał voodoo, zwany niekiedy rytuałem opętania wywodzi się z wierzeń mieszkańców Haiti, jednak wraz z demokratyzacją i popularyzacją literatury w XIX w. przeszczepiony został z powodzeniem na ziemie europejskie*. Tym, co różni voodoo haitańskie od europejskiego, jest przede wszystkim sakralny stosunek do obrządku, pole oddziaływania rytuału oraz postawa społeczeństwa względem „bokora”, czyli opętującego z zamiarem skrzywdzenia lub osiągnięcia efektu zombie, o ile bowiem „bokorzy” na wyspach środkowoamerykańskich postrzegani są negatywnie i zwykle ukrywają swą działalność, o tyle ci będący ich zaoceanicznym odpowiednikiem otoczeni są powszechnym kultem i uznaniem, a ich nazwiska są na ustach wszystkich – wielbicieli i przeciwników.
Zarówno w pierwotnej, jak i w przekształconej formie rytuał voodoo wymaga dokładnego przygotowania. Pierwszy element stanowi wybór obiektu opętania. Jest to o tyle istotne, że substytut ofiary (nazywany dalej „laleczką”) musi być jej dokładnym odpowiednikiem. Od decyzji podjętej na tym etapie zależeć będzie wybór materiału potrzebnego do wykonania „laleczki”, sposoby jej wykończenia oraz punkty nakłuwania. Do proponowanych obiektów opętania mogą należeć członkowie takich grup społecznych, jak: pracujące i emocjonalnie rozbite kobiety w średnim wieku; nastolatki o bujnej wyobraźni i rozbuchanych hormonach; pracujący mężczyźni w średnim wieku, pozbawieni silnych bodźców natury erotycznej oraz nadziei na ciekawszą przyszłość; dzieci zmęczone sztywną, szkolną edukacją oraz równie sztywnymi ramami życia społecznego, w które próbuje się je wtłoczyć, itd. Oczywiście doświadczeni i obdarzeni szczególnymi umiejętnościami „bokorzy” potrafią zastosować rytuał voodoo na znacznie szerszym kręgu odbiorców, jednak jest to proces wysoce skomplikowany, wymagający doświadczenia, dlatego osobom niewtajemniczonym w tego typu działalność proponujemy znacznie bezpieczniejsze postępowanie zgodnie z podanymi w niniejszym podręczniku instrukcjami.

Materiał służący do wykonania „laleczki” jest na ogół łatwo dostępny na rynku. Może to być przykładowo: romantyczna powieść obyczajowa z łatwymi do zrozumienia wątkami egzystencjalno- -etycznymi, horror, powieść sensacyjno-kryminalna czy powieść fantasy. Dobór materiału ściśle związany jest z wyborem obiektu opętania, dlatego „bokor” powinien wykazać się umiejętnością psychologiczno-socjologicznego szacowania pragnień i oczekiwań potencjalnych ofiar rytuału voodoo. W razie nietrafnej oceny rytuał prawdopodobnie nie powiedzie się, niezależnie od tego, jak skrupulatnie sporządzona zostanie „laleczka”.
Kolejnym etapem pracy nad substytutem ofiary jest wykrój. W celu wycięcia sylwetki „laleczki” z materiału należy odkroić wszelkie niepożądane elementy schematu, np. w przypadku romansu – łzawe zakończenia, w powieści kryminalnej – niejasny lub zbyt jasny finał, w sensacji – wszelkiego typu przemyślenia natury filozoficznej, w fantasy – przykładowo zbędny patos i szczegółowe opisy bitew. Wykrawanie jest niezbędne – w razie jego niewykonania lub niedokładnego, a więc niedopasowanego do odbiorcy wycięcia sylwetki „laleczka” nie będzie właściwie pełniła swej roli i stanie się co najwyżej powieścią popularną.

Czynnością o wyższym stopniu skomplikowania jest zszywanie. Opanowują ją perfekcyjnie mistrzowie voodoo, dzięki czemu osiągają doskonałe efekty pracy. Zszywanie wymaga zebrania skrawków materiałów innych niż ten, który został użyty do wykroju sylwetki. Na przykład jeśli „laleczka” wykonana została z materii kryminału, warto przyszyć doń skrawki romansu (np. wątek emocjonalnego związku bohatera z główną podejrzaną), powieści fantastycznej (np. pojawianie się i znikanie tajemniczej, mrocznej postaci), literatury faktu (np. usytuowanie fabuły na tle autentycznych lub pseudoautentycznych wydarzeń) czy traktatu filozoficznego o nastawieniu bluźnierczo- -demaskatorskim (np. ujawnienie zbrodniczej działalności Kościoła czy rządu). Wybór skrawków nie jest dowolny, należy wyszukać wyraziste fragmenty tkaniny, które będą ściśle przylegać do naszej „laleczki” i estetycznie komponować się z materiałem, z jakiego jest wykonana. Ponadto, podobnie jak materiał, powinny one współgrać z domniemanymi oczekiwaniami ofiar rytuału.

Bardzo istotną częścią przygotowywania „laleczki” jest jej wypychanie. Do jego przeprowadzenia potrzebny jest pomysł, który jest o tyle ważny, że stanowi wnętrze „laleczki”, jej sedno. Wbrew pozorom pomysł nie musi być własny ani oryginalny, najbardziej liczy się to, by był fabularnie atrakcyjny. „Laleczkę” można też wypchać zlepkiem cudzych pomysłów – takie kompilacje niejednokrotnie podnoszą skuteczność rytuału. Części składowe pomysłu to: bohater, z którym odbiorca będzie mógł się utożsamić; wróg głównego bohatera, wobec którego odbiorca będzie żywić uczucia natury destrukcyjnej; bohater poboczny, którego odbiorca obdarzy pobłażliwą sympatią (typ Jaskra z sagi o Wiedźminie czy Rona z cyklu o Harrym Potterze); czas i miejsce akcji oraz fabuła pozostające z związku z losami głównego bohatera oraz wymogami materiału (i skrawków), z którego wykonano „laleczkę”; wartka akcja, niepozostawiająca czasu na zbędne przemyślenia; zakończenie, od którego wymaga się, aby było niespodziewane (a więc oczekiwanie nieoczekiwane), aby było jasne i nie pozostawiało odbiorcy w niepewności (chyba że przewiduje się kolejny tom, wówczas zawieszenie akcji jest dopuszczalne).

Po wypchaniu „laleczki” należy zaszyć pozostawiony otwór – oddać substytut ofiary do rozpatrzenia przez wydawnictwo. Na tym jednak rytuał się nie kończy. Jeśli „laleczka” zostanie pozytywnie oceniona, „bokor” wraz z wydawcą zajmują się jej wykończeniem – wyrazem twarzy, ubiorem, włosami, biżuterią itp. W praktyce europejskiej wykończenie, będące bardzo istotnym elementem przygotowania rytuału, przyjmuje postać opracowywania atrakcyjnej pod względem estetycznym okładki, redakcyjno-edytorskiej obróbki tekstu czy szeroko zakrojonej kampanii reklamowej, w ramach której niejednokrotnie umieszcza się na przedniej i tylnej stronie okładki opinie uznanych już „bokorów” na temat nowo powstałej „laleczki”. Proces wykańczania nie kończy się wraz z odprawieniem rytuału – może trwać także w czasie jego oddziaływania, np. poprzez popularyzację, której dostarcza adaptacja filmowa, czy poprzez odwołanie się do uznania szerokich rzesz społeczeństwa, już wcześniej będących ofiarami „bokora”.

Kulminacją procesu przeprowadzania rytuału voodoo jest nakłuwanie „laleczki”. W odróżnieniu od obrządku haitańskiego, w wersji europejskiej dopuszczalne, a nawet wskazane jest jej nakłuwanie na różnych etapach pracy nad jej wykonaniem. Dokonuje się go za pomocą autorskiego nacisku na niektóre aspekty dzieła. Wybór miejsc nakłucia, podobnie jak dobór materiału, skrawków i sposób wykroju, uzależniony jest od domniemanych przez „bokora” oczekiwań ofiar rytuału. Na przykład przypuszczalnie najlepszym miejscem nakłucia w przypadku ofiar z gatunku „rozbita emocjonalnie gospodyni domowa” będzie serce „laleczki”; jeśli obrządek dokonywany jest na spragnionej przygód młodzieży z burzą hormonów – proponuje się nakłucie nóg (wędrówka) czy okolic genitaliów (seks); w sytuacji zastosowania rytuału na grupie znudzonych życiem mężczyzn, skuteczne może się okazać nakłuwanie głowy (rozrywka intelektualna, np. rozwiązywanie zagadek).

Bardzo prawdopodobne jest, że początkujący „bokor” będzie miał wątpliwości, czy właściwie oszacował oczekiwania i charaktery ofiar rytuału voodoo. W takich przypadkach niezwykle przydatne okazują się wykończenia „laleczki” dokonywane przez wydawcę, producentów, sprzedawców itd. W razie nieumiejętnej czy nawet zupełnie nietrafnej oceny pragnień przez „bokora” pracownicy rynku książki przystępują do procesu „produkcji oczekiwań”. Stosując wieloaspektowe zdobnictwo substytutu ofiary (zob. etap wykańczania opisany powyżej), w tym układając listy bestsellerów, ustawiając promowane książki w najbardziej wyeksponowanych punktach sklepu czy stosując hasła reklamowe („Doskonały prezent na Święta!”, „Zrób prezent ukochanej osobie” itp.) – producenci w znacznym stopniu wpływają na zapotrzebowania potencjalnych ofiar, kształtują ich gusta, konsumpcyjne wybory, a z czasem również zachowania społeczne, ideały i marzenia. Tym samym ofiary europejskiej wersji rytuału voodoo stają się zombie, jakich nie powstydziłby się żaden haitański „bokor”.


* Obecnie europejska wersja voodoo rozpowszechniona jest również na innych kontynentach, głównie w Stanach Zjednoczonych. Ze względu na podobieństwo światowych bestsellerów, niezależnie od kraju pochodzenia autora, stosuję uogólniające określenie „europejska wersja rytuału voodoo”, które odnosi się do schematu funkcjonującego pierwotnie w Europie Zachodniej.



Agnieszka Szpylma