Start Varia Niektóre formy zastępcze czasopism literackich młodych w latach 40. i 50. XX wieku

Niektóre formy zastępcze czasopism literackich młodych w latach 40. i 50. XX wieku

Spis treści
Niektóre formy zastępcze czasopism literackich młodych w latach 40. i 50. XX wieku
Strona 2
Strona 3
Wszystkie strony
 
Do literatury poprzez pismo literackie
 
Tak działo się np. z noblistką Wisławą Szymborską, która debiutowała na łamach krakowskiej „Walki”. Chcę przypomnieć, jak to było.
Jerzy Putrament z właściwą sobie zarozumiałością pisał: „Chociaż nie wyszły z tego żadne »Żagary«, to przecież mam z tej »Walki« pewną satysfakcję. To w niej debiutowała tak dobra poetka, jak Wisława Szymborska”.
Rzeczywiście. Tom Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny notuje, że debiut urodzonej w 1923 roku poetki odbył się na łamach „Walki” wierszem Szukam słowa. Dla „Walki” było to ważne wydarzenie, albowiem z całej plejady publikujących na jej łamach autorów nazwisko Szymborskiej zajęło najtrwalsze miejsce w historii literatury. Debiut owiany jest atmosferą przygody, która zdaniem Adama Włodka mogłaby stanowić fabułę sensacyjnej nowelki.
Przygoda Szymborskiej z „Walką” rozpoczęła się bowiem od pozostawienia przez nią kilku wierszy Witoldowi Zechenterowi, który pracował wówczas w dziale kulturalnym „Dziennika Polskiego”. Zechenter, który już w czasie okupacji współpracował z młodymi pisarzami, przekazał redaktorom powstającego wtedy dodatku te teksty. Jak wspomina Włodek: „wiersze te nie wyróżniały się niczym nadzwyczajnym”, dlatego trafiły do biurka. Dopiero dwukrotne interwencje Zechentera, który coś wypatrzył w tych „przeciętnych wprawkach rymotwórczych”, a także podsunął pomysł: „może coś wytniecie, skrócicie”, skłoniły Adama Włodka i Tadeusza Jęczalika do podjęcia prac redakcyjnych nad dwustronicowym maszynopisem wiersza Jacy?. Efektem tego bezceremonialnego postępku był trzydziestowersowy fragment, któremu nadano tytuł Szukam słowa.
Szymborska w swoim debiucie prasowym wprowadziła do włanej poezji dwa problemy: sytuacji egzystencjalnej człowieka i stosunku człowieka do historii. W gruncie rzeczy poszukiwania i rozterki lingwistyczne autorki sytuują jej bohatera lirycznego obok bohaterów wierszy Tadeusza Różewicza, jak Lament i Ocalony. Dylematy egzystencjalne, rozrachunek z historią, sprowadzone zostały w tej poezji do płaszczyzny osobistej, prywatnej. Zaobserwowany przez autorkę moment egzystencjalny w życiu człowieka to krawędź wojny i pokoju, czas przebudowy świadomości. Bezsilność w definiowaniu zbrodni to jednak nie wyraz słabości, lecz raczej dążeń do swoistego, uniwersalnego uogólnienia.
Aby zakończyć przerwany na chwilę wątek anegdotyczny, trzeba powiedzieć, że nazajutrz po opublikowaniu w „redakcyjnej” wersji utworu pt. Szukam słowa pojawiła się jego „współautorka”, tak oto kwitując cały epizod: „ale myślę, że honorarium za ten wasz wiersz wypłacicie jednak mnie”.
O roli „Walki” w swojej biografii literackiej po latach powie Szymborska na łamach „Dziennika Polskiego”: „Do dzisiaj jestem przekonana, że gdyby ta moja pierwsza próba skończyła się klęską, nie odważyłabym się już nigdy po raz drugi komukolwiek pokazać tych wierszy”.
Szymborska opublikowała w „Walce” jeszcze dwa wiersze. Są one literacką egzemplifikacją świadomości pokoleniowej grupy skupionej wokół „Walki”. A była to integracja sytuacyjna, której czynnikami stały się wojenne losy członków, ich doświadczenie i przyspieszona dojrzałość.
 
Wytwory poronne
 
Młodzi literaci zawsze chcieli mieć własne pismo. W opublikowanej na łamach „Nowej Kultury” z 24 lipca 1955 r. „Kolumnie Młodych” Anna Kamieńska we wprowadzeniu pt. Przyszłość poezji upomina się o czasopismo:
  
Krzywdząca jest jeszcze jedna sprawa – nieustanny brak miejsca dla druku wierszy nie tylko młodych poetów, miejsca dla rzeczowej dyskusji nad sprawami poezji w ogóle, ponieważ nie bardzo obchodzą one nasze czasopisma literackie. Potrzebne jest pismo poetów, które byłoby jednocześnie bazą dla rozwoju młodych talentów poetyckich. O potrzebie takiego pisma mówi się nieustannie w warszawskim środowisku poetów. Czas postawić te sprawy ostro na zewnątrz, zwłaszcza, że pismo takie, winni jesteśmy także młodym.
 
Postulaty, upominanie się i zabiegi o pismo młodych, w kolejnych etapach rozwoju naszej literatury nie zawsze przynosiły efekty. Dlatego obok czasopism literackich, posiadających takie cechy jak: periodyczność i aktualność, przedsięwzięcia wydawnicze młodzieży literackiej obejmowały również: numery młodych (np. w „Kuźnicy” z 17.12.1946), kolumny młodych (np. w „Nowej Kulturze” z 24.07.1955), efemerydy (np. „Głos Nieborowa”, „Helikon”, „Gontyna”), almanachy literackie i antologie. Dla pełniejszej egzemplifikacji omówimy teraz niektóre z nich.
  
Numery młodych
  
17 grudnia 1946 roku w „Kuźnicy” pojawił się tzw. numer młodych. Otwierał go swym komentarzem Stefan Żółkiewski. Ten sam, który jeszcze w marcu 1946 roku oskarżał młodych w swym Pamflecie... o bezprogramowość i brak ideowości:
 
Wszystkie następne kolumny poświęcone są młodym, zbliżonym do „Kuźnicy”. Nazwiska niektórych z nich znane są czytelnikom pisma. Wszyscy reprezentują najmłodsze pokolenie piszących – pokolenie dwudziestolatków. Zespół ten, skupiony na łamach „Kuźnicy” – to właściwie znakomita większość piszącej młodzieży w Polsce.
  
W numerze prezentowano teksty m.in.: Jerzego Piórkowskiego, Bohdana Czeszki, Tadeusza Borowskiego, Lecha Budreckiego, Wiktora Woroszylskiego i innych. Przyglądając się tej liście, dostrzegamy jej zbieżność z listą autorów ukazującego się wówczas dwutygodnika „Pokolenie”. Znajdujemy wśród nich przedstawicieli tzw. grupy łódzkiej, grupy warszawskiej, a wśród tych obydwu, pomniejszych liderów tzw. pokolenia „pryszczatych”. Zacytujemy dalszy ciąg wstępu Żółkiewskiego:
 
Pisarze ci – jak to zwykle ludzie jednego pokolenia, powiązani są wielorako ze sobą, nie stanowią dziś żadnej określonej grupy literackiej. Są jednak na wspólnej drodze poszukiwań, na drodze, która wiedzie w tym samym kierunku. Aby uwydatnić im ten kierunek poszukiwań młodej polskiej literatury,umożliwiamy im zbiorowe zabranie głosu.