Start Varia Współczesne Kopciuszki

Współczesne Kopciuszki

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami... Zarówno te słowa, jak i tematyka baśni wydają się wszystkim dorosłym dobrze znane. Wynika to oczywiście z faktu, iż na bajkach i baśniach się wychowaliśmy. Któż z nas nie zna Jasia i Małgosi, Czerwonego Kapturka czy Kopciuszka? Obecnie zauważyć jednak można, że tradycyjne baśnie dla dzieci przechodzą okres silnych przeobrażeń i modernizacji, co przekłada się na ich interpretację. Jest to następstwem wzrostu społecznej świadomości, ale też wnikliwych badań, które proponują nowy sposób odczytywania baśni.

O ogromnym znaczeniu baśni na rozwój i kształtowanie się osobowości dziecka pisał Bruno Bettelheim w książce Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, która stała się już klasyką literatury psychologicznej. Wiedeński psychoanalityk udowadniał, że baśnie pomagają uporać się dzieciom z poszczególnymi fazami rozwoju, które są kluczowe dla dalszego funkcjonowania w społeczeństwie, czyli: oddzieleniem się od matki, usamodzielnieniem oraz dorastaniem i akceptacją własnej płciowości. Przejście tych stadiów często jest połączone z archetypowym bólem, na który lekarstwem mają być właśnie baśnie, nawet te, które bywają odrzucane przez rodziców jako lektury nienadające się dla dzieci ze względu na brutalność treści. Oprócz zagadnień typowo „wychowawczych” Bettelheim porusza także ważną i popularną w dzisiejszych czasach kwestię tożsamości płciowej. Powierzchowne postrzeganie baśni rysuje nam konkretny schemat: dziewczynka powinna być posłuszna i grzeczna, natomiast chłopiec ma być dzielny i mądry. Badacz widzi to inaczej: w większości baśni bohaterem może być zarówno postać żeńska, jak i męska – poprzez takie rozróżnienie dziecko może identyfikować się z każdą z postaci, bez uogólnień czy stereotypów. Wniosek Bettelheima, mimo iż dał podwaliny dla szerszych możliwości interpretacyjnych, otworzył również furtkę dla nowego czytania baśni spod znaku gender studies, które uwrażliwiają na wszelkiego rodzaju uprzedzenia i przekonania dotyczące płci.
Według Bettelheima, spośród wszystkich gatunków literatury dziecięcej to właśnie baśnie obfitują w treści psychologiczne, które ukazują zarówno wewnętrzne dylematy natury ludzkiej, jak i metody radzenia sobie z nimi. I tu właśnie pojawia się zasadniczy problem, ponieważ różne są wzorce moralne dla dziewczynek i chłopców. Wzorce damskie bardzo często zostają spłycane do ról, które musi odegrać w swoim życiu dziewczynka, aby na koniec doczekać się wymarzonego „rycerza na białym koniu” – wszystko podyktowane jest jeszcze średniowieczną postawą ukształtowaną poglądami religijnymi. Większość baśni, nie tylko tych klasycznych, hołduje tradycji kultury, która skłania się w kierunku wartości patriarchalnych. Niestety, ta nie przedstawia pozytywnego obrazu płci żeńskiej.

Kobieta – ta zła?

W większości znanych baśni pojawia się negatywny wizerunek kobiety, np. w Królewnie Śnieżce i Kopciuszku ukazana jest chorobliwa rywalizacja o urodę lub mężczyznę, natomiast w Czerwonym Kapturku zawarte są przestrogi dla dziewczynek: uważajcie na złe wilki. Amerykańska badaczka Ruth Bottigheimer twierdzi wręcz, że „baśnie Grimmów przenika powszechny wzór gender, który uniewinnia mężczyzn i obciąża kobiety”1. Świetnym przykładem może być tu macocha, która sama w sobie jest postacią negatywną – choćby ze względu na brzmienie tego słowa, ale również ze względu na opozycyjną postawę względem postaci matki. Śmierć matki oraz jej fizyczny brak są bardzo ważnymi dla interpretacji baśni czynnikami, od których należy wyjść. Relacja macocha – pasierbica nie jest pozytywna, często oscyluje wokół rywalizacji i zazdrości starzejącej się kobiety o urodę, która w patriarchalnej kulturze jest „przepustką” do lepszego życia (= zamążpójścia). Kolejnym czynnikiem złych relacji pomiędzy macochą a pasierbicą może być sytuacja materialna: macocha, chcąc zapewnić dobry byt wyłącznie swoim pociechom, gotowa jest do brutalnych posunięć. W Kopciuszku natomiast nie można w sposób jednoznaczny określić powodów macoszej nienawiści, może ona wynikać po prostu z natury tej postaci2. Przykłady można mnożyć, jednak czy taka jest kobieca natura? Czy w baśniach Grimmów pojawił sie negatywny wizerunek kobiety, aby uwidocznić pewne patologiczne zjawiska, które mają miejsce w rodzinie? Może utrwalone w baśniach macochy nie były złe, bo „taka kobieca natura”, lecz nie potrafiły poradzić sobie w dzieciństwie z kompleksem Elektry, a potem przeniosły swoje niezdrowe (i odwrócone rolami) fantazje na płaszczyznę mąż – pasierbica? Stały się zazdrosne o męża i chcąc mieć go na wyłączność, posunęły się do złego...

Współczesne baśnie

Z wielu baśni można wyprowadzić jednoznaczny przekaz, np.: „nie ufaj obcym ludziom”, „szanuj swych rodziców (i ciesz się, że nie trafiłeś/-aś na złą macochę!)”, „czekaj cierpliwie – kiedyś i ty spotkasz swego/swą księcia/ księżniczkę z bajki” itp., często nie dostrzegając w nich innej możliwości, która ukazuje ponadczasową i uniwersalną mądrość życiową. Zgoda, baśnie należy, a nawet trzeba odczytywać wielopłaszczyznowo, nie są to tylko „niewinne” opowieści dla dzieci. Co zatem sprawia, że tak chętnie sięgamy po baśnie my, dorośli? Czy decyduje o tym tylko owa ponadczasowość przestróg życiowych dla potomnych? Otóż myślę, że wielu „poważnych wiekiem ludzi” sięga po tę lekturę z czasów dziecięcych, ponieważ prawdy wdrożone przez baśnie są w nas głęboko zakorzenione, a my po prostu za nimi tęsknimy. Z tym wyjątkiem, że dorośli potrafią dostrzec w nich nieco inne mądrości: baśnie pokazują, że światy kobiet i mężczyzn – mimo iż diametralnie się od siebie różnią – tak naprawdę współgrają ze sobą harmonijnie, nie mogąc funkcjonować jako osobne. W zależności od płci różne jest zachowanie, różne są zajęcia i role, jednak należy to szanować. A co, jeśli te role odwrócimy?
W czasach, kiedy bracia Grimm zaczęli spisywać baśnie (tj. XIX wiek), podział ról na kobiece i męskie był bardzo czytelny: kobieta zawsze była tą słabszą istotą, zajmującą się domem i podporządkowującą swe życie mężowi, natomiast mężczyzna był silny, jawił się jako głowa rodziny – to on o wszystkim decydował. Baśnie miały wówczas za zadanie edukować dzieci, w sposób interesujący przekazać tradycję i przygotować do „odegrania” przyszłych ról. Jednak dziś baśnie mają utrudnione zadanie, ponieważ dzieci z jednej strony zderzają się z tradycyjnym przekazem wartości, z drugiej – dostrzegają, jako postronni obserwatorzy, że współczesny podział tych właśnie tradycyjnych wartości już tak nie funkcjonuje, jak przedstawia go baśń. Współczesne dziecko wie (i rozumie!), że zarówno chłopcy, jak i dziewczynki mogą być traktowani jednakowo, że dziewczynka może być silna, a chłopiec piękny.
Obecnie powstaje wiele publikacji przynoszących nowe odczytanie baśni ze względu na określone schematy dotyczące płci. Ciekawą pozycją w tym zakresie jest książka Weroniki Jóźwiak O dzielnych księżniczkach i pięknych królewiczach. Stare baśnie w nowej odsłonie. Zamiana płci poszczególnych bohaterów dała nam zupełnie nowe spojrzenie na postać kobiecą i tradycyjne role. Czytając tę książkę po raz pierwszy, czytelnik może poczuć się zmieszany: okazuje się, że przypisanie mężczyznom ról typowo kobiecych staje się gorsze do zniesienia aniżeli na odwrót. Z czego to wynika? Tu właśnie kłania się gender… Otóż te role to kulturowy stereotyp. W naszej kulturze wielkim wstydem jest, jeśli mężczyzna zachowuje się „jak baba” – mężczyzna nie może przecież pozwolić sobie na łzy czy też dobry gust i szyk w wyglądzie, przecież to takie niemęskie! Książka Weroniki Jóźwiak pokazuje, że współczesne role są ruchome. Kobieta może być szefową wielkiej korporacji, nieznającą się na sprzątaniu, natomiast mężczyzna może uwielbiać sprzątać, a do tego nie mieć prawa jazdy, na końcu mogą się w sobie zakochać, pobrać i żyć długo i szczęśliwie.
W zbiorze znajdziemy znane nam z dzieciństwa baśnie w zmodyfikowanej wersji: w każdej z nich następuje zamiana ról. Myślę, że autorka celowo posłużyła się baśniami Grimmów i Perraulta, by dotrzeć do fundamentów świadomości baśniowej ukształtowanej w dzieciństwie. Jako dzieci postrzegaliśmy baśnie jednopłaszczyznowo: dobro zawsze wygrywa ze złem; na każdą grzeczną (!) młodą damę czeka książę z bajki (lub przynajmniej waleczny i honorowy rycerz) – stereotypy. Nie śmiem polemizować z wpojonymi prawdami ani ich podważać, jednak czasy się zmieniają, pewne, wydawałoby się utarte, tradycyjne wartości ewoluują – czy jako dorośli ludzie nie powinniśmy spojrzeć na to z innej perspektywy? Określone przeobrażenia ról zachodzą, a to właśnie wychwytuje literatura, ponieważ jest rejestratorem wszelkich znaczących zmian, m.in. kulturowych czy społecznych. Książka Weroniki Jóźwiak ułatwia czytelnikowi dostrzeżenie tych zmian i proponuje konfrontację swoich przyzwyczajeń z nową konwencją. Pewnie autorka zdawała sobie sprawę z tego, że pojawią się głosy przeciwników, którzy będą próbowali dostrzec w publikacji drugie, złe dno, jednak spostrzegawczy odbiorca zauważy, że nie jest to „feministyczny bełkot” mówiący, że każdy facet jest zły. Ta publikacja poszerza horyzonty myślowe współczesnego człowieka i przede wszystkim nie godzi się z twierdzeniem, że miejsce kobiety jest w kuchni. Zarówno cel, jak i przesłanie książki Jóźwiak są jasne: należy przyjrzeć się i zastanowić nad treścią tradycyjnych baśni oraz zastanowić, czy istnieje jedyny, poprawny model odgrywania roli w przedstawieniu pt. „Życie”. „Jak bowiem traktować patologiczną rywalizację na śmierć i życie o pozycję »najpiękniejszego w królestwie«, toczoną przez oszalałego na punkcie swojego wyglądu króla-ojczyma Śnieżka?” – pyta autor wstępu do omawianego zbioru, Mateusz Mirys3. Wielu macho powie, że sytuacja taka jest (mówiąc bardzo łagodnie) niedopuszczalna, przecież prawdziwy mężczyzna nie używa nawet kremu do twarzy! A co w takim razie z wszelkimi konkursami typu „Mister...”? Czy nie jest to właśnie swoista rywalizacja o pozycję najpiękniejszego? Książka polemizuje również ze stereotypem, z jakim walczy dziś wiele kobiet (ale również i mężczyzn!): patriarchalnym modelem wyznaczającym miejsce kobiet w społeczeństwie. Jak czytamy w przedmowie: „[...] ta książka przywraca należne wszystkim dziewczynkom i kobietom miejsce w roli aktywnych, pomysłowych, odważnych bohaterek. Chłopcom pokazuje zaś, że nie zawsze muszą być wojowniczymi rycerzami na białym koniu”4.

Kopciuszek – rodzaj męski czy żeński?

Porównując tradycyjną Grimmowską baśń oraz współczesną wersję Weroniki Jóźwiak, zauważyć można wiele kontrastów, wynikających z przekształceń kulturowych oraz sposobu myślenia. Jedno jest pewne i niezmienne: Kopciuszek jest baśnią archetypową, znajdują się tu prawdy o człowieku (psychologiczne i społeczne) oraz przedstawiony jest mechanizm funkcjonowania pewnych relacji. Postaram się porównać obie wersje baśni oraz uwypuklić sens genderowskich wpływów we współczesnym tekście.
W tradycyjnym ujęciu spotykamy młodą dziewczynę, poszkodowaną przez los (śmierć ukochanej matki, życie z okrutną macochą i jej córkami). Dziewczyna jest pokorna i bardzo posłuszna, znosi wszelkie upokorzenia, niestety nie wiemy w imię czego. Pewnego dnia los się jednak do niej uśmiecha: król chce wydać swego syna za najpiękniejszą kobietę w jego państwie i, co ważne, udział w balu biorą wszystkie kobiety! Macocha z córkami (mało urodziwymi) wybiera się na przyjęcie, Kopciuszkowi nakazuje przebrać soczewicę i popiół. Dopóki nie upora się z zadaniem, dopóty nie wyjdzie z domu. Tu zjawia się pomoc ptaków, dziewczyna dostaje też sukienkę. Wystrojona rusza na bal i oczarowuje królewicza. Drugiego dnia też odbywa się bal, podobnie trzeciego, gdy Kopciuszek traci pantofelek. Nazajutrz królewicz szuka tajemniczej nieznajomej. Ta, która założy pantofelek, ma zostać jego żoną. Zazdrosne siostry posuwają się nawet do samookaleczenia, aby założyć bucik. Szczęście w nieszczęściu, pantofelek okazuje się malutki, pasuje tylko na Kopciuszka. Zakończenie jest oczywiście sprawiedliwe: Kopciuszek i królewicz biorą ślub, a siostry zostają ukarane.
W wersji współczesnej schemat historii jest taki sam, jednak role są odwrócone. Głównym bohaterem, nieszczęsnym Kopciuszkiem jest Józio, mieszka on z okrutnym ojczymem i jego dwoma (tu również niezbyt urodziwymi) synami. Konwencja jest stała, królowa wydaje bal, ponieważ szuka męża dla córki. W zasadzie: „Dziewczyna ta miała sobie wybrać [celowo podkreślam, ponieważ w klasycznych baśniach rzadko zdarza się, aby dziewczyna/kobieta mogła samoistnie dokonać wyboru – M.W.] dozgonnego towarzysza życia spośród młodzieńców z całego kraju, których jej matka, królowa, ściągnęła wraz z rodzinami na wspaniały festyn. Zaproszono zarówno kawalerów z niższych, jak i wyższych sfer”5). Historia kończy się identycznie jak w wersji pierwotnej.
Wydawać by się mogło, że Kopciuszek to stereotypowa opowieść, pokazująca małym dziewczynkom, w jaki sposób mają żyć: mają być grzeczne, pracowite i posłuszne, a na koniec wisienka na torcie: upragnione (lub nie) małżeństwo. Nic bardziej mylnego. Wersja genderowska, pomimo iż zakłada zamianę ról, pokazuje, że Kopciuszek to obopólny przepis na życie, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Baśnie uczą nas, jak zachować się w konkretnych sytuacjach, dają nam wskazówki, jak poradzić sobie z trudnościami, a przede wszystkim pokazują, że los jest sprawiedliwy. W przypadku Kopciuszka mamy opracowany przepis dla kobiet/mężczyzn chcących zdobyć męża/żonę. Baśń ta ukazuje wszystkie najważniejsze etapy w życiu człowieka: śmierć matki/ojca, czyli utrata pewnych dziecięcych ideałów; w życiu dziecka znika wtedy rodzicielska otoczka, dziecko wchodzi w prawdziwy (nie zawsze dobry i piękny) świat dorosłych; następnie wyjście na bal, czyli wyjście na „łowy”, świadome szukanie partnera/partnerki. Należy, śladami Kopciuszka, znaleźć się wtedy w odpowiednim miejscu i czasie, skorzystać z okazji i przystąpić do ataku. Stąd już niedaleka droga do ołtarza. Kopciuszek uświadamia nam, że bardzo ważne jest, aby w każdej sytuacji wyczuć właściwy moment i umieć wykorzystać swoje atuty. Zatem, opowiadając się za genderowską analizą, Kopciuszkiem może być zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Każdemu z nas, niezależnie od płci zależy na szczęściu, baśń przestrzega nas jednak, że nie wolno być biernym, stać i godzić się na to, co przyniesie los, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i mimo przeciwności udać się na ten bal życia. Obie wersje baśni pokazują również, że wszystko, co piękne, musi się kiedyś skończyć. Wielu dorosłych pewnie się zbuntuje: chcę, aby moje dziecko czytało piękne i dobre baśnie! Nie jest to zbyt optymistyczna wizja, jednak bardzo adekwatna do wieku czytelników, ponieważ im szybciej dziecko zrozumie sens, tym więcej skorzysta z życia6.
W tradycyjnej wersji Kopciuszka pojawia się jednak pewien wzorzec, który bardzo kłóci się ze współczesnym modelem. Chodzi o patriarchalny wzorzec kobiety. Małym dziewczynkom wpajano, że powinny być właśnie takimi kopciuszkami: grzecznymi, miłymi, uczynnymi pannami, a każdą zniewagę znosić z pokorą. To wszystko miało przygotować dziewczynkę do przyszłego zamążpójścia. Nasuwa się tu pytanie: dlaczego aż tyle wyrzeczeń i poświęceń? W imię czego?! Przecież małżeństwo to przede wszystkim radość i wspólne dzielenie życia, a nie podporządkowywanie się komuś (tu: mężczyźnie). Na szczęście, w myśl idei gender, schemat ten przechodzi w niepamięć, dziewczynki nie są wychowywane i formowane na przyszłe „materiały na żonę”. Współczesne „żyli długo i szczęśliwie” nie oznacza już „żona żyła pod dyktando męża i rodziny, ale wbrew sobie”. Dziś oznacza to, że kobieta/mężczyzna świadomie dokonuje wyboru, czy będzie to życie singla, czy z drugą połową. Współczesne spojrzenie na życie bardzo się zmieniło: „Oczywiście w planie społecznym rozwój i dojrzewanie kobiety najczęściej owocuje właśnie w tym, że wybiera partnera i rodzi dzieci. Ale to nie jest konieczne. I wbrew pozorom bajka tego nie narzuca”7. Koniec, kropka.
Współczesne interpretacje baśni, szczególnie te feministyczne czy genderowe, odgrywają wielką rolę w kształtowaniu naszego poglądu na temat kobiecych i męskich ról. Na swoim przykładzie widzę, jak wiele pożytecznych zmian zaszło w moim myśleniu po zagłębieniu się w tym temacie. To ważne, aby w dzisiejszych czasach uczyć i kształtować dziecko na świadomego i otwartego człowieka, bez względu na płeć. Nie wolno zamykać się w stereotypie, schemacie, ponieważ obecnie to niemożliwe, wyrządzimy tym krzywdę zarówno sobie, jak i dzieciom. Warto czytać baśnie dzieciom, nawet te według nas okrutne i brutalne, ponieważ wtedy dziecko spostrzega, że świat nie jest tylko piękny, że kiedyś zabraknie rodzicielskiej opieki i trzeba będzie odnaleźć się w świecie samemu. Warto również, jako dorosła już osoba, sięgnąć po baśnie i przeczytać je na nowo, z nową interpretacją. Można wówczas odkryć wiele mądrych wskazówek, których jako dziecko nie widzieliśmy. Tak właśnie należy rozumieć fenomen baśni: można do nich sięgać w każdym wieku i każdy znajdzie w nich coś dla siebie. W każdym dorosłym tkwi dziecko, spragnione powrotu do korzeni (baśni). Nie zapominajmy o tym.


1 Zab. G. Lasoń-Kochańska, Gender w literaturze dla dzieci i młodzieży. Wzorce płciowe i kobiecy repertuar topiczny, Słupsk 2012, s. 22.
2 Tamże, s. 23.
3 M. Mirys, Od wydawcy, [w:] W. Jóźwiak, O dzielnych księżniczkach i pięknych królewiczach. Stare baśnie w nowych odsłonach, Zgierz 2015, s. 7.
4 Tamże.
5 W. Jóźwiak, Kopciuszek, [w:] O dzielnych księżniczkach…, s. 28.
6 Zob. K. Miller, T. Cichocka, Kopciuszek. Pantofelek w rozmiarze 42, [w:] tychże, Bajki rozebrane, Łódź 2008, s. 7-36.
7 Tamże, s. 31.

Malwina Wajda