Start Varia Rozbite lustro. O współczesnym bycie baśni

Rozbite lustro. O współczesnym bycie baśni

Wszystkie odmiany literatury w pewnym momencie umierają – twierdził Władimir Propp – tymczasem zrozumiała przez wszystkich baśń przekracza kolejne granice językowe i trwa przez tysiąclecia1. Wilhelm Grimm z kolei pisał o wspólnym mianowniku baśniowych opowieści: „Wspólne wszystkim baśniom są pozostałości sięgającej najstarszych czasów wiary, która wyraża się w obrazowym ujęciu rzeczy nadzmysłowych. Owa materia mityczna przypomina kawałeczki rozpryśniętego kamienia szlachetnego, które leżą wśród trawy i kwiatów porastających ziemię i mogą być odkryte jedynie bystrzejszym okiem”2. Takie spojrzenie na baśń pozwala upatrywać w niej „córkę mitu”, pozbawioną sakralnego wymiaru. Jej początki giną w mrokach dziejów, jednakże coś sprawiło, że przetrwała do dziś, kształtując świadomość kulturową kolejnych pokoleń. A jak jest obecnie? Współczesny byt, czy raczej wielobyt, baśni jawi się jako dość skomplikowane zjawisko3.

Baśń pojmowana jako gatunek literacki ewoluuje. Zmienia się terminologia i metodologia jej badań, a przede wszystkim – odbiorca i jego oczekiwania. Oczywiście nie jest ona domeną tylko literatury. Po baśniową topikę sięgają twórcy reprezentujący różne gałęzie sztuki. Baśniowe elementy są też atrakcyjne dla producentów, handlowców, marketingowców, którzy oferują odbiorcom kultury wysokiej i popularnej szerokie spektrum utworów oraz produktów. Przyjmując za Weroniką Kostecką, że b a ś ń j e s t t e k s t e m k u l t u r y 4 , można doszukiwać się jej w rozmaitych obszarach. Literatura, teatr, film, muzyka, komiks, hipertekst, gra, popkultura, sztuka użytkowa... Baśń jest jak rozbite lustro, którego mniejsze lub większe cząstki możemy odnaleźć w różnorodnych tekstach, do których wnoszą określone znaczenia symboliczne bądź też w których ulegają przekształceniom.

Perrault, bracia Grimm, Andersen...

Któż nie kojarzy najbardziej znanych zbiorów baśni? A jednak wydaje się, że baśniowy kanon jest coraz szczelniej przykrywany kolejnymi adaptacjami, przeróbkami i utworami rozmaicie wykorzystującymi tradycyjne fabuły. Współczesny odbiorca kultury ma dostęp do szeregu tekstów i być może to one są dla niego atrakcyjniejsze od klasycznych baśni. Co ciekawe, polskojęzyczny czytelnik dopiero od niedawna ma do czynienia z pierwszymi filologicznymi przekładami zbioru Wilhelma i Jakuba Grimmów (Elizy Pieciul-Karmińskiej) i baśni Hansa Christiana Andersena (Bogusławy Sochańskiej)5, a wcześniejsze tłumaczenia (na których wychowało się kilka pokoleń) nie były wolne od ingerencji w tekst autorów przekładu, które musiały wpływać na interpretacje. Z kolei XVII-wieczne utwory Charles’a Perraulta funkcjonują w wielu mniej lub bardziej zbliżonych do oryginału adaptacjach. Utylitaryzm Bajek Babci Gąski (1697), tak dosadnie wyrażony choćby w Czerwonym Kapturku, może być dziś ciężko strawny (w finale tej wersji wilk zjada dziewczynkę i nie przychodzi żaden myśliwy, by ją i babcię uratować, zamiast tego zostaje podany morał w formie rymowanego wierszyka; takie rozwiązanie ma cel dydaktyczny, ale nie przynosi otuchy i szczęśliwego happy endu), stąd różne uwspółcześnienia historii.
Tradycyjne baśnie są przedmiotem reinterpretacji (polemicznej, krytycznej bądź podejmującej niektóre wątki) w najnowszych tekstach kultury. Tak więc kanon stał się rezerwuarem motywów, wątków i postaci wykorzystywanych przez autorów tworzących w innych gatunkach.

Dla dzieci i dla dorosłych

Baśń jest kojarzona przede wszystkim z literaturą dla dzieci. Od pierwszych kilkukartkowych książeczek dla najmłodszych, całych serii wydawniczych z baśniami, poprzez oryginalne w zakresie treści i formy nowe wersje klasycznych utworów (jak np. „Niebaśnie” – seria Wydawnictwa Jacek Santorski & Co), po artystyczne, pięknie ilustrowane edycje, wzbudzające zachwyt bibliofilów – wybór jest ogromny... Obok szeregu nowych utworów w oryginalny sposób czerpiących z baśniowej konwencji powstają kolejne adaptacje klasyki, którym – niekiedy decyzją wydawcy – patronują Perrault lub Grimmowie. Nowe odsłony znanych baśni świadczą o dwóch – mogłoby się zdawać sprzecznych – zjawiskach: poczuciu znużenia znaną opowieścią czy potrzebie jej uwspółcześnienia, dopasowania do nowego pokolenia odbiorców, jak i uniwersalności oraz ciągłej aktualności baśniowych historii.
A przygoda z baśnią wcale nie kończy się wraz z dzieciństwem, lecz trwa nadal poprzez teksty przeznaczone dla młodzieżowego i dorosłego czytelnika. Charakterystyczne dla literatury postmodernistycznej łączenie stylów, poetyk i wyznaczników gatunkowych sprawia, że w rozmaitych utworach pojawiają się baśniowe elementy. Odwołania do baśni znajdziemy chociażby w prozie fantastycznej Neila Gaimana (np. Szkło, śnieg i jabłka), Michaela Cunninghama (Dziki łabędź i inne baśnie), Johna Connolly’ego (Księga rzeczy utraconych), Marissy Meyer (Saga Księżycowa); w kryminałach – Unni Lindell (Czerwony Kapturek) czy Johna Katzenbacha (Czerwone Kapturki. Numer 1, numer 2, numer 3). Ciekawy przykład stanowi też zbiór Śpiąca królewna z Tysiąca i jednej nocy i inne baśnie dla dorosłych, którego autorem jest Tahar Ben Jelloun (pisarzopowiada na nowo baśnie Perraulta, przenosząc je w świat Orientu).
W ten sposób kryminał czy prozę z gatunku fantasy możemy rozpatrywać jako baśń postmodernistyczną, czyli utwór literacki, który – posługując się definicją W. Kosteckiej – „reinterpretuje baśń klasyczną, czyli dekonstruuje ją, proponuje nowe jej odczytanie, włącza ją w obszar intertekstualnych gier z tradycją, weryfikuje dotychczasowe interpretacje”6. Owe gry z tradycją są charakterystyczne nie tylko dla tekstów literackich.

Baśniowy recykling

Szereg przykładów wykorzystania baśni w niebaśniowych tekstach przynosi świat filmu i to nie tylko w odniesieniu do dzieł przeznaczonych jedynie dla dzieci. Krokiem milowym w filmowej dekonstrukcji baśni stał się Shrek z 2001 roku (reż. Andrew Adamson, Vicky Jenson). W animacji znajdujemy odwołania do licznych baśni, które zostały sparodiowane, a zawarte w nich sensy podane à rebours. Można powiedzieć, że Shrek wyznaczył nowe standardy disnejowskiej baśni filmowej, która ma bawić i dzieci, i dorosłych.
Poza kinem familijnym powstają również liczne produkcje przeznaczone dla dorosłych, wykorzystujące baśniowe historie, a przede wszystkim eksponujące te ich aspekty, które w tekstach dla dzieci są kamuflowane lub pomijane – seksualność i grozę. Do samych Grimmów nawiązuje choćby film Terry’ego Gilliama z 2005 roku Nieustraszeni bracia Grimm (fabułą jest fikcyjna biografia Wilhelma i Jakuba, ukazanych jako para oszustów; poza tym w filmie pojawiają się liczne nawiązania do baśni Grimmów). Innym przykładem są popularne seriale telewizyjne, jak emitowane od 2011 roku: Grimm i Dawno, dawno temu (Once Upon a Time). Na uwagę zasługuje muzyczny film fantasy – Tajemnice lasu (reż. Rob Marshall, 2015), będący filmową adaptacją musicalu Into the Woods Jamesa Lapine, którego wielowątkową fabułę tworzą historie nawiązujące do znanych baśni: Jaś i magiczna fasola, Czerwony Kapturek, Roszpunka i Kopciuszek.
Odwołania do baśni odnajdujemy w muzyce, teledyskach, reklamach, fotografiach, obrazach – nie sposób wszystkiego omówić, w każdym razie ta różnorodność świadczy o tym, że baśń jest częścią kodu kulturowego czytelnego i zrozumiałego dla większości odbiorców kultury.
W kulturze masowej baśniowe elementy (doprecyzowując: ich materialne nośniki) funkcjonują również jako produkty. Choćby w przypadku książek dla dzieci – bywają do nich dołączane rozmaite gadżety: puzzle, naklejki, interaktywne elementy, flamastry, kredki, zabawki, maskotki itd. Te wszelkie „dodatki” niekiedy umożliwiają wchodzenie w strukturę baśni i w pewnym stopniu kreowanie jej. Wizerunki baśniowych bohaterów znajdują się też na szeregu produktów dedykowanych głównie dzieciom (zabawki, odzież, materiały szkolne itd.).
Tematem odrębnego opracowania mógłby być również wirtualny byt baśni. W cyberprzestrzeni spotykamy się z najprzeróżniejszymi przejawami baśniowości i zainteresowania tą tematyką (zdigitalizowane książki, tematyczne portale i blogi, ogrom materiały graficznego, liternet itd.). Baśniowe postacie i schematy fabularne funkcjonują też w świecie gier, zaczynając od planszowych przeznaczonych dla najmłodszych, po komputerowe dla osób dorosłych (np. The Path czy Okrutne gry: Czerwony Kapturek).
We współczesnej kulturze, przede wszystkim masowej jest również wiele przykładów „baśni sponiewieranej” (określenie Ryszarda Waksmunda). To zjawisko dotyczy m.in. różnych przejawach aktywności twórczej nastawionej na aspekt humorystyczny,jak skecze kabaretowe, dowcipy czy rysunki satyryczne. Wartość artystyczna tych tekstów rozciąga się od wysokiej sztuki po wulgarne, niecenzuralne utwory. Widzimy w nich baśnie jak w krzywym zwierciadle: sparodiowane, wyjaskrawione, rubaszne.

Opowiedz mi bajkę

Od kompetencji lekturowych, wiedzy i doświadczeń odbiorcy zależy, na ile rozpozna i rozszyfruje tekstowe gry współczesnych twórców z baśniową tradycją. Na różnych etapach życia baśniowy palimpsest się rozrasta – następuje nawarstwianie się kolejnych fabuł, zaczynając od pierwszych baśni poznawanych w dzieciństwie. U progu baśniowości kryje się jednak opowieść. Nie trzeba wyjaśniać, jak ważna dla rozwoju dziecka...
Władysławowi Kopalińskiemu przy dokonywaniu wyboru historii do zbioru 125 baśni do opowiadania dzieciom towarzyszyła myśl, by czytelnik, po cichej lekturze treści baśni opowiedział ją następnie „własnymi słowami z własnej pamięci, słownictwem i stylem znanym dziecku z codziennych kontaktów z opowiadającym”7. Wybitny leksykograf docenił tym samym to, co stanowiło pierwotny byt baśni – opo w i e ś ć. W akcie opowiadania bowiem – na co wskazywał też Pierre Péju w książce Dziewczynka w baśniowym lesie – dochodzi do łączności przeszłości z przyszłością, tego, co indywidulane, z uniwersalnym, życia bieżącego ze sferą cudowności. Świat staje się spójny, uporządkowany, choć bardziej tajemniczy i pełen ukrytych sensów: „Każda baśń skrywa, pośród swych niepokojących obrazów, pytania i zagadki, które następnie zabieramy ze sobą i przekazujemy swoim następcom, opowiadając, czytając, pisząc albo przetwarzając”8. Péju w tym, co współcześnie dzieje się z baśnią, dostrzegał zagrożenie, polegające na tym, że ulotne, błahe narracje mogą wyprzeć to, czym dawniej był akt opowiadania. To prawda, że wielość okołobaśniowych tekstów i produktów coraz szczelniej przykrywa tradycyjną, klasyczną wersję baśni, jednak ta różnorodność pozwala na realizowanie rozmaitych potrzeb odbiorców. Każde czasy wytwarzają bowiem własne baśnie, w których odbijają się zawikłania światopoglądowe i artystyczne, to, co najbardziej istotne albo symptomatyczne. Obecnie nie jest możliwa jedna wersja, jedna opowieść – współczesność oferuje szereg możliwych rozwiązań, a od czytelnika/odbiorcy/konsumenta zależy, co z tego ogromu wybierze.


1 W. Propp, Nie tylko bajka, przeł. D. Ulicka, Warszawa 2000, s. 29-30.
2 Cyt. za: M. Lurker, Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, przeł. R. Wojnakowski, Kraków 1994, s. 59.
3 Wiele aspektów tu jedynie zasygnalizowanych rozwinęłam w artykule Baśń bez granic. O Czerwonym Kapturku we współczesnej literaturze i poza nią, [w:] Literatura i granice. Szkice o literaturze XX i XXI wieku, red. B. Gutkowska, A. Nęcka, K. Gutkowska-Ociepa, Katowice 2017, s. 227-258.
4 W. Kostecka, Baśń postmodernistyczna: przeobrażenia gatunku, Warszawa 2014, s. 9.
5 Zob. W. i J. Grimm, Baśnie dla dzieci i dla domu, t. 1-2, przeł. E. Pieciul-Karmińska, Poznań 2010; H.Ch. Andersen, Baśnie, przeł. B. Sochańska, Poznań 2005.
6 W. Kostecka, dz. cyt., s. 16.
7 W. Kopaliński, 125 baśni do opowiadania dzieciom, Warszawa 2004.
8 P. Péju, Dziewczynka w baśniowym lesie. O poetykę baśni: w odpowiedzi na interpretacje psychoanalityczne i formalistyczne, przeł. M. Pluta. Warszawa 2008, s. 11.

Joanna Wawryk