Start Varia Karl Max i Mechtilde Lichnowsky: obywatele Europy

Karl Max i Mechtilde Lichnowsky: obywatele Europy

W 1860 r. w Krzyżanowicach pod Raciborzem urodził się Karl Max Fürst von Lichnowsky. Zarządzał odziedziczonym majątkiem ziemskim ze znakomitymi wynikami, ale do historii Śląska (i Europy) przeszedł przede wszystkim jako polityk i dyplomata. Jego żona, Mechtilde, pisarka i artystka, obracała się w kręgu najświetniejszych osobistości europejskiej kultury.

Niewiele osób wie, że Lichnowskich łączyło bliskie pokrewieństwo z hrabianką Karoliną Lanckorońską, uczoną i wybitną polską patriotką. Jej matką była Margaret Lichnowsky, siostra Karla Maxa. Ślub rodziców hrabiny Lanckorońskiej miał miejsce na zamku w Hradcu nad Morawicą pod Opawą, rodowej siedzibie Lichnowskich. Od początku XVII wieku aż do końca II wojny światowej ich rodzinny majątek stanowiły tereny sąsiedztwa Opawy (obecnie Republika Czeska) oraz powiatu raciborskiego (Górny Śląsk w Polsce).
Lichnowscy od pokoleń zaliczali się do elity Śląska. Członkowie rodu należeli do mecenasów światowej kultury: książę Karl Alois (1761-1814) był patronem Mozarta i Beethovena (który bywał na zamku w Hradcu nad Morawicą). To jemu Beethoven zadedykował pięć swoich utworów, m.in. słynną Sonatę Patetyczną, opus 13. Felix Lichnowsky (1814-1848) przyjaźnił się m.in. z Ferencem Lisztem i Zygmuntem Krasińskim.
Świetne tradycje rodzinne podtrzymał także Karl Max Lichnowsky. Wybrał karierę dyplomatyczną. Przeszedł wszystkie jej szczeble: od stanowiska tajnego radcy, attaché, aż do posady sekretarza niemieckich ambasad, m.in. w Sztokholmie, Konstantynopolu, Bukareszcie i Wiedniu. W listopadzie 1912 r. objął urząd ambasadora Cesarstwa Niemieckiego w Londynie. Los sprawił, że był niemieckim przedstawicielem w Wielkiej Brytanii w kluczowym czasie dla historii Niemiec, Europy i całego świata: w okresie poprzedzającym wybuch I wojny światowej.
Musiał być dyplomatą bardzo dobrze rozumiejącym się z brytyjskimi gospodarzami. Do dobrego tonu należało w kręgach politycznych Wielkiej Brytanii bywanie, liczyły się też proszone obiady, a przede wszystkim – weekendy na wsi. To styl życia doskonale znany Lichnowskiemu, który sam był przecież właścicielem majątku. W wydanej w 1918 r. książce Meine Londoner Mission (Moja londyńska misja) wspomina życzliwe przyjęcie ze strony brytyjskiej; obie partie poprzez swoich przedstawicieli, jak pisał, „wręcz prześcigały się w uprzejmościach” wobec niego. Polityka ambasadora Lichnowskiego sprzeciwiała się zbrojnemu konfliktowi i była do ostatnich chwil przed wybuchem wojny zdecydowanie antywojenna.
Karl Max von Lichnowsky nie miał natomiast dobrego zdania o polityce zagranicznej swojego kraju, który – jak to ujął w swojej książce – „za każdym razem stawiał na złego konia”. Jako ambasador wyraźnie dystansował się od oficjalnej polityki niemieckiej, dążącej do konfliktu. Taka postawa nie była mile widziana przez niemieckich nacjonalistów, którzy potępiali jego koncyliacyjność i ostatecznie doprowadzili go do usunięcia ze stanowiska ambasadora, a później nawet z dziedzicznego stanowiska w Izbie Panów (wyższej izbie) parlamentu pruskiego w 1918 r.
Niestety, klimat zaufania pomiędzy ambasadorem Niemiec a politykami brytyjskimi nie wystarczył, aby zapobiec wybuchowi wojny. Lichnowsky stwierdza, że ograniczano mu dostęp do tajnych informacji, jak gdyby celowo utrudniając mu pełnienie obowiązków. Wyznaje, że nie był zausznikiem cesarza Wilhelma II, z przykrością też odnotowuje, że na wiele ważnych politycznych decyzji wpływały złe emocje, chora ambicja i zawiść w środowisku niemieckiej polityki.
Karl Max von Lichnowsky bardzo emocjonalnie zareagował na wybuch I wojny światowej, który zastał go w Londynie. Księżna Daisy von Pless 4 sierpnia 1914 r. zanotowała w swoich wspomnieniach: „biedny książę Lichnowsky spacerował, płacząc w parku St. Jamesa”. Potwierdza ona także, że był przeciwnikiem zbrojnej konfrontacji: „Lichnowsky upierał się, że rozpoczęcie wojny było błędem Niemiec”.
Krótko potem Lichnowsky został odwołany ze stanowiska ambasadora. W Londynie żegnano go jako sojusznika. Wyjeżdżał zdruzgotany – nie perfidią Brytyjczyków, ale cynizmem polityki rządu własnego kraju. Nie godził się z dominującym w niemieckiej polityce kultem siły militarnej i „junkierstwem”, patriarchalnym absolutyzmem. Tego nigdy nie akceptował i – jak podkreślał – na to w demokracji nie powinno się pozwalać.
Pokojowa postawa niemieckiego ambasadora w Wielkiej Brytanii została doceniona przez Brytyjczyków. Karl von Lichnowsky otrzymał po wojnie tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu w Oxfordzie. Resztę swojego życia spędził w rodzinnym majątku na Śląsku. Rozwinął tu przemysł mleczarski oraz zainwestował w fabrykę lnu w Kuchelnej (obecnie wieś Chuchelna w Republice Czeskiej), która swego czasu była największym tego typu zakładem w Niemczech. Angażował się także w politykę lokalną, był nawet kandydatem na starostę powiatu raciborskiego. Zmarł w lutym 1928 r. w swoim majątku w Kuchelnej i tam został pochowany.
Ród Lichnowskich jako ziemskich właścicieli do dzisiaj zachował się w wyjątkowo życzliwej pamięci rodowitych mieszkańców regionu. Potomkowie tych, którzy pracowali w majątku tej rodziny, słyszeli o nich niejedną opowieść. Sama do nich należę: w dobrach Lichnowskich pracowało wielu członków mojej rodziny, m.in. mój pradziadek i babcia. W naszych rodzinnych wspomnieniach zachowało się wspomnienie Karla Maxa, wizytującego okoliczne wioski. Zastał grupę robotników rolnych, odpoczywających w upalny dzień podczas pracy w polu. Gdy na jego widok rzucili się do pracy, stanowczo zalecił dokończyć odpoczynek. Z każdym pracownikiem przywitał się osobiście, podając rękę, „i to nie do pocałowania”, jak uściśla teściowa mojej ciotki.
Karl Max von Lichnowsky został też upamiętniony w literaturze popularnej. Jest epizodyczną postacią, pojawiającą się w powieści Upadek gigantów, pierwszym tomie bestsellerowej trylogii Stulecie Kena Folletta. Autor portretuje go w książce następująco: „[…] książę Lichnowsky, w nienagannym porannym stroju i z szarym cylindrem w ręku […]. Był przystojny, choć miał nieregularne rysy twarzy i wydatny haczykowaty nos”. Follett podkreśla pacyfistyczne nastawienie niemieckiego ambasadora: „Książę należał do pokojowej frakcji niemieckiego rządu. Wysłał do Berlina telegram nakłaniający do powstrzymania Austrii”. Upadek gigantów sprzedano w Niemczech w 600 tys. egzemplarzy, a książka aż przez 45 tygodni znajdowała się na liście bestsellerów tygodnika „Der Spiegel”.
Małżonki ambasadorów przeważnie pozostają w cieniu, ale nie żona Karla Maxa, Mechtilde (1879- 1958), urodzona w Dolnej Bawarii, jako księżna von und zu Arco-Zinneberg. Była wszechstronnie utalentowana: miała talent plastyczny, grała na skrzypach, komponowała (m.in. muzykę do przedstawień teatralnych), ale przede wszystkim – pisała: powieści, dramaty, relacje z podróży.
Mechtilde aktywnie uczestniczyła w życiu kulturalnym i intelektualnym ówczesnej Europy. Obracała się w kręgu największych znakomitości. Do jej przyjaciół należeli m.in.: Virginia Woolf, Theodor Adorno, Rainer Maria Rilke, Karl Kraus, Georg Bernard Shaw i Rudyard Kipling. Gdy Lichnowscy objęli placówkę dyplomatyczną w Wielkiej Brytanii, w ich londyńskiej rezydencji zawisły obrazy Pabla Picassa, wtedy jeszcze mało znanego malarza.
Mechtilde Lichnowsky jako pisarka zadebiutowała w 1912 r. relacją z podróży: Götter, Könige und Tiere in Ägypten (Bogowie, królowie i zwierzęta w Egipcie). Pierwsza jej powieść, Der Stimmer (Stroiciel) ukazała się pięć lat później i od razu zwróciła na siebie uwagę językiem i formą, co pozwoliło krytykom na porównania do twórczości Jamesa Joyce’a czy Roberta Musila. Osobiście dostrzegam tu także wpływ prozy Henry- ’ego Jamesa. Swoimi utworami wyprzedzała czasy, w których przyszło jej żyć. Jej powieści są modernistyczne, psychologiczne (wręcz – psychoanalityczne), ekspresjonistyczne, eksperymentalne w formie i wcale niełatwe w odbiorze. Również – oryginalne w treści, bo autorka poruszała problemy płci kulturowej, relacji między płciami, sytuacji kobiety, co może wskazywać na inspirację pisarstwem Virginii Woolf. Cenię też w prozie Mechtilde Lichnowsky delikatną ironię i swoisty dystans.
Księżna Daisy von Pless w swoich pamiętnikach wspomina ją jako „najbardziej błyskotliwą gospodynię przyjęć w Londynie” oraz osobę naturalną i bezpośrednią. Słowem, Mechtilde Lichnowsky miała szerokie horyzonty i jak na owe czasy mocno postępowe poglądy – ale trzeba przy tym zauważyć, że nigdzie nie ma wzmianek o tym, by jako żona dyplomaty przekraczała jakiekolwiek granice konwenansu czy przyzwoitości.
W Niemczech i Austrii daje się zauważyć renesans twórczości Mechtilde Lichnowsky. Jej książki są tam współcześnie wydawane. Niestety, nie widać podobnego zainteresowania ani w Republice Czeskiej, ani w Polsce. W języku czeskim ukazało się tylko parę jej opowiadań. Z informacji w katalogu Biblioteki Narodowej wynika, że po polsku opublikowano w 1936 r. tylko powieść Delaïde. Autorka była związana z majątkiem rodziny Lichnowskich jeszcze po śmierci męża Karla Maxa, pomieszkując w Kuchelnej i Opawie do 1945 r. Po odebraniu jej rodzinnych dóbr w wyniku nowych powojennych warunków wyjechała na stałe do Londynu, gdzie zmarła.
Interesujące dzieje rodu Lichnowskich w wydatny sposób wzbogacają historię Śląska oraz są pięknym, symbolicznym łącznikiem przeszłości Niemiec, Czech i Polski. Cieszy bardzo, że składa się na nią nie tylko trudna przeszłość polityczna, ale i bogata kultura prawdziwie europejskiego, a nawet światowego formatu, spod znaku dialogu i pokojowego współistnienia, co jest niekwestionowanym filarem i siłą Europy.

Bibliografia
Der Herr der Zeiten, Buchaktuell, Herbst 2012. Hochberg von Pless D., Taniec na wulkanie, Wyd. Arcana, Kraków 2003.
Follett K., Upadek gigantów, Wyd. Albatros, Warszawa 2010.
Karl M., posłowie do: M. Lichnowsky, Der Stimmer, Allitera Verlag, München 2013.
Lichnowsky K.M., Meine Lndoner Mission 1912-1914, Verlag von Paul Haupt, Bern 1918 (cytaty z tego źródła w tłumaczeniu własnym autorki tekstu).
Mechtilde Lichnowsky, „Marbacher Magazin” 64/1993. Raciborzanie tysiąclecia, K. Gruchot, G. Wawoczny (red.), Wyd. Nowiny Raciborskie, Racibórz 2002.

Joanna Kapica-Curzytek