Zenon Polus (1953-2013)

altZenek Polus, jak wielu polskich artystów jego i nie tylko jego generacji, był trochę rozdarty; był i chciał być artystą, ale także był i chciał być organizatorem życia artystycznego. W pewnym momencie ta druga rola zaczęła dominować i Polus stał się bardziej znany, przynajmniej w kraju, jako organizator życia artystycznego, jako pomysłodawca i twórca zielonogórskiego Biennale Sztuki Nowej.
Polus zaczął przygotowywać zielonogórskie Biennale pod koniec 1984. Był to trudny czas. W kraju trwał jeszcze bojkot oficjalnych instytucji artystycznych i wiele artystów nie wierzyło w powodzenie zielonogórskiej inicjatywy, ale Zenka to nie zrażało. Zapewnił sobie wsparcie artystów i wykładowców poznańskiej akademii (wówczas PWSSP), którą kilka lat wcześniej sam ukończył i wspólnie z gronem swoich zielonogórskich przyjaciół w listopadzie 1985 roku otworzył I Biennale Sztuki Nowej. Wzięło w nim udział 77 artystów, a przyjechało dużo więcej, można powiedzieć, że przyjechali wszyscy, nawet ci, którzy wcześniej byli bardzo sceptycznie nastawieni do całego projektu. Biennale pokazało różnorodność polskiej sceny artystycznej połowy lat 80., ponieważ celem Polusa było przekonanie artystów i krytyków, że polska sztuka lat 80. nie była zdominowana przez jedną tendencję, jeden kierunek, dzikie malarstwo czy neoekspresję, stąd obecność na I Biennale Sztuki Nowej Jana Berdyszaka i Izabelli Gustowskiej, ale także Łodzi Kaliskiej, Sztabińskiego, Trelińskiego, Pierzgalskiego i członków Gruppy, Klamana, Tajbera i Kaźmierczaka oraz ówczesnych debiutantów, Joanny Przybyły, Sławka Marca, Marka Modela. Zielonogórskie Biennale nie było tak wyraziste i deklaratywne jak zorganizowana rok później w Sopocie wystawa Ziarkiewicza Ekspresja lat 80., dlatego było rzadziej przywoływane, ale za to było bardziej postmodernistyczne, bo postmodernizm to w gruncie rzeczy wielość, różnorodność, pluralizm, a właściwie pogodzenie się z wielością, różnorodnością i pluralizmem otaczającego nas świata.
Dwa lata później Polus zorganizował kolejne, II Biennale (maj 1987), tym razem oparte na kluczu galeryjnym – do udziału w Biennale zaprosił 12 ważnych dla lat 80. galerii – Akumulatory, Dziekanka, Wielka 19, BWA Lublin, Foto-Medium-Art, AT, Galeria Działań, Chełm 72. Była to jedna z większych i ważniejszych wystaw lat 80. Przy organizacji II Biennale Polus współpracował ze Stefanem Ficnerem, z którym stworzył dobrze rozumiejący się, bardzo zgrany i twórczy duet kuratorski. Miałem okazję z bliska przyglądać się ich pracy, ponieważ poprosiłem ich o przygotowanie niekomercyjnej wystawy na targi sztuki Internat w 1990 roku, którą zatytułowali W stronę poznania.
Później odbyło się jeszcze III i IV Biennale Sztuki Nowej (1991), ale Zenek zajęty był już innym projektem – zakładaniem Instytutu Wychowania Plastycznego (później Instytutu Sztuki i Kultury Plastycznej, dzisiaj Instytut Sztuk Wizualnych) w Zielonej Górze. Tutaj przyszło mu współpracować z Antonim Zydroniem. Trudno sobie wyobrazić bardziej przeciwstawne osobowości artystyczne: Zydroń – surrealista, członek międzynarodowej grupy Phases, wierzył w sztukę odwołującą się do wyobraźni, twórczej wyobraźni; Polus – wierny konceptualnej lekcji Duchampa, uważał, że w sztuce najważniejszy jest wybór, że sztuka jest sprawą wyboru, co miało charakteryzować kulturę użycia (culture of use), kulturę konsumpcyjną, kulturę zawłaszczania gotowych znaków i obrazów. Współpraca Zydronia z Polusem przypominała spotkanie surrealisty z sytuacjonistą, ale dawała dobre efekty; Instytut się rozwijał, zyskiwał uznanie wśród studentów i pedagogów ściąganych z całej Polski, wypuszczał coraz ciekawszych absolwentów, z których najbardziej znany okazał się duet Sędzia Główny.
Na początku nowego stulecia Polus z takim samym jak wcześniej entuzjazmem zaangażował się w kolejny projekt – galerię Stara Winiarnia, która, wzorem dobrze znanych Polusowi poznańskich galerii, miała stać się przedłużeniem edukacji w Instytucie Sztuki, miejscem spotkań młodych absolwentów Instytutu z artystami o znaczącym dorobku, a także okazją do rozmowy z zielonogórską publicznością i krajową krytyką.
alt
W rozmowie z Wojciechem Śmigielskim Polus przywołał myśl André Bretona, że artystą może być każdy, kto ma twórczy stosunek do rzeczywistości. Artysta nie musi malować obrazów ani komponować utworów muzycznych, wystarczy, że będzie twórczo reagował na świat (Artysta jest zbudowany jak normalny człowiek, w: Halo…, Zielona Góra 2009). Było to zgodne z programem sytuacjonistów, którzy mówili, że nie istnieje sytuacjonistyczne malarstwo czy muzyka, a jedynie sytuacjonistyczne wykorzystywanie tych środków. Polus przez cały czas, i jako artysta, i jako kurator, a później pedagog, szukał w sobie i innych twórczego stosunku do rzeczywistości. To cenił w sztuce najbardziej i dlatego pogodził się z rolą kuratora, która dawała mu szansę promowania innych artystów, w tym także, a może przede wszystkim młodych artystów. O tych ostatnich zawsze mówił z niekłamanym entuzjazmem i wielkimi nadziejami.
Zenek Polus należał do tej generacji, która ciężką i mozolną pracą nie tylko artystyczną, ale kuratorską, dydaktyczną, popularyzatorską doprowadziła do jakościowej zmiany myślenia o sztuce.

Grzegorz Dziamski