Tokarska. Naprawdę wyjechała…

Spotykałem najpierw ją w Redakcji. Przynosiła materiały dotyczące Teatru.
Ja objąłem wtedy etat redaktora naczelnego „Gazety Nowej”. Kiedy jesienią 1990 roku powstał dziennik, o teatrze drukowaliśmy dużo.
Dyrekcję objął wtedy duet Waldemar Matuszewski – Jan Tomaszewicz. O Teatrze było głośno.
Kiedy wyleciałem z Nowej, niespodziewanie Dyrektor Matuszewski zaproponował mnie stanowisko kierownika literackiego. Anna Tokarska była sekretarzem literackim.
Wcześniej nie wiedziałem, że pisała.
W teatrze początkowo przesiadywaliśmy na drugim piętrze. Tam mieści się (do dziś) dział literacki. Ówczesny dyrektor Matuszewski zarażał Teatrem. Oglądaliśmy filmy o Łomnickim (był jego asystentem), nieustanne podróże. Co ciekawe Anna nigdy nie wyjeżdżała. Czekała w Teatrze…
Właściwie byliśmy tam codziennie od rana do 23.
Dyrektor zawsze zwracał się do Ani Pani Profesor. Wydało mi się to bardzo naturalne.
Zresztą w Teatrze była od dawna. Najczęściej wspominała okres dyrektor Krystyny Meissner. Niedługi, a jednak bardzo ważny dla Lubuskiego. Sympatią darzyła też okres dyrekcji Janusza Kozłowskiego.
Towarzyszyła mi przy produkcji przeszło stu premier. Pierwsza ważna to był Wiśniowy sad. Reżyserował Matuszewski. Ale w Teatrze pojawiła się Basia Wrzesińska i Andrzej Gordon. Czechowowska Raniewska i Gajew. Dobrą rolę zagrał wtedy Tomaszewicz jako Łopachin.
Kiedy okazało się w 1995 roku, że dyrektor Matuszewski odchodzi, trwały próby do Hamleta. Chcieliśmy z Anią, aby Waldek odszedł z tarczą. A tu pojawiły się problemy z obsadą głównej roli. Najpierw zrezygnował Janusz Młyński, potem student z wrocławskiej PWST. Aż wreszcie dyrektor Jerzy Grzegorzewski z warszawskiego Teatru Studio podesłał Grzegorza Emanuela. To była znakomita rola…
Ania była zawsze niebywale życzliwa dla wszystkich. Jedną z wyrazistych postaci Teatru był inspicjent Hieronim Mikołajczak.
Pamiętam wieczór, siedzieliśmy nad kolejnym programem. Ania poszła na trzecie piętro. Tam mieszkał. Kiedy wróciła, powiedziała tylko jedno słowo: Hirek odszedł.
Kiedy dyrektor Matuszewski zrezygnował z Teatru, rano znalazłem na biurku kartkę z cytatem z Wiśniowego sadu z roli Firsa „Naprawdę wyjechali… a o mnie zapomnieli”.
Po dyrekcji Matuszewskiego przyszedł czas na duet Piotr Bogusław Jędrzejczak i Andrzej Musiał. Wtedy pracowało się już inaczej. Nerwowo.
Często niezrozumiale repertuarowo.
W maju 1998 niespodziewanie musiałem zmienić drugie na pierwsze piętro. Czas nie był łatwy. Teatr nie miał pieniędzy.
Zrobiliśmy wtedy Opowieść wigilijną (zagraliśmy 370 razy), Wszystko w rodzinie Cooneya w reżyserii Wojtka Pokory i Narkomanów Barbary Rosiek. To nas jako teatr uratowało. Znów była w teatrze publiczność.
I tak przez dwie kadencje. Prawie dziesięć lat. Zelenka, tryptyk Szekspirowski, Mc Donagh i wielu innych…
Szczególną frajdę sprawiało nam robienie programów teatralnych. Robiliśmy też „Almanachy teatralne”…
Osobną sprawą były festiwale teatralne. Najpierw wskrzesiliśmy Winobraniowe Spotkania Teatralne. Potem nadaliśmy nowe oblicze artystyczne Powinobraniowym Spotkaniom Teatralnym. W 1998 ruszył i trwały przez 9 edycji Festiwal Współczesnego Dramatu REWIZJE.Pl. Potem jeszcze w 2005 w czasie wakacji letnich wymyśliliśmy OF Teatr Festiwal.
Naturalna praktyką było zapraszanie do ról aktorów gościnnych. Jerzy Bończak, Zdzisław Wardejn, Jacek Różański. Ewa Dałkowska i… oczywiście Anna Seniuk.
Z niekłamaną przyjemnością obserwowałem jej przyjaźń z aktorką Anną Seniuk. Panie wyjątkowo przypadły sobie do gustu. Ania pracowała u nas przy realizacji Moralności Pani Dulskiej (zagraliśmy 100 razy) i Ożenku (zagraliśmy 60 razy).
Kiedy poznałem poetyckie pisanie Ani, zorientowałem się, że ta skromna osoba pisze magiczną poezję. Wręcz zmusiłem ją do zebrania niepublikowanych wierszy, do tego dołączyłem już publikowane i tak powstał tomik W białym mieszka anioł w moim wydawnictwie Pracownia wydawnicza AND. Nagrodzony został Lubuskim Wawrzynem Literackim.
W 2007 roku kończyłem pracę w LT. Jeszcze 17 października odbierałem z zespołem nagrodę główną Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Thalia w Tarnowie. 18 pojawiłem się w Teatrze. To był ostatni dzień…
Powiedziała: ODCHODZĘ. Namawiałem Anię, aby została. Powiedziała: Teraz to już nie będzie mój świat. Odeszła na emeryturę.
Nadal mieszkała na poddaszu na Placu S.
alt
  Nie wiem o sobie dokładnie
  nie znam własnego imienia
  jestem z dnia na dzień
  i żyję z miejsca na miejsce

  ostatnio spotkałam
  mały pokój na poddaszu

  pomalowałam go na biało
  i to wprawiło mnie w zdumienie
  nie mogę z niego wyjść
  jestem tam coraz częściej
  doglądam pilnie sękatego progu
  który przepowiada
  że któregoś dnia
  zastanę siebie w domu
w białym mieszka anioł/anna tokarska
 
Wspólnie z aktorem Andrzejem Nowakiem spotykaliśmy się w herbaciarni pod jakże znamienną nazwą W poszukiwaniu straconego czasu. Ale widać było, że gaśnie.
Teatr o niej zapomniał.
A to był jej Świat…
Napisałem o jej śmierci do Ani Seniuk. Odpisała: „Dobrze, że była…”.
Będziemy o niej pamiętać. Nazwaliśmy jej imieniem Festiwal Literacki PrOZA POETÓW.
Festiwal Literacki PrOZA POETÓW im. Anny Tokarskiej.
 
Andrzej Buck