Z życia Europejczyków / Aus dem Leben von Europäern

Kultura pamięci

Ciekawych informacji na temat kulturowej kondycji społeczeństwa dostarczają nam debaty dotyczące przeszłości. Naukowym badaniem przeszłości zajmuje się co prawda historia, ale jak wiemy, nie istnieje jej jedyna, obiektywna wersja. Upamiętnianie przeszłości odbywa się w ramach tak zwanej kultury pamięci. W procesie kultywowania pamięci o wydarzeniach z przeszłości bardzo istotną rolę odgrywa kolektywne i indywidualne ocenianie tych wydarzeń z aktualnej perspektywy.

Pamięć kolektywna jako dziedziczona i tworzona przez dane społeczeństwo, zmierza ku wspólnym temu społeczeństwu celom, które niestety niekoniecznie muszą być korzystne dla innych społeczeństw. Kolektywne ocenianie przeszłości odciska piętno na jej indywidualnym postrzeganiu i tym samym wpływa na kulturę pamięci. Brytyjski historyk Norman Davies w rozmowie opublikowanej pod tytułem: Historyk przeciw pamięci („Tygodnik Powszechny” [online], 28 sierpnia 2008) powiedział trafnie: „Mitologia, która rządzi naszą pamięcią, żyje obok historii i jest na pewno od niej mocniejsza, niestety”.

Pamięć indywidualna w odróżnieniu od pamięci kolektywnej jest zapisem doświadczeń pojedyńczego człowieka. I tutaj pojawia się pytanie o możliwości i sposoby upamiętniania przeszłości jako formy pamięci indywidualnej. Jako artysta nie skupiam się na poszukiwaniu historycznej prawdy. Równie ważna jak materibadanie przeszłości wydaje mi się być refl eksja o niej. Dlatego też zastanawiam się nad tym, w jaki sposób może ona powstać i czy jesteśmy zobowiązani pamiętać o przeszłości, o naszych poprzednikach?

Jednym z fi lozofów, którzy przyczynili się do wzbogacenia debaty na temat pamięci kultury pamięci, jest Paul Ricoeur, zaliczany do najbardziej znanych myślicieli francuskich II połowy XX wieku. W swojej książce zatytułowanej: Pamięć, historia, zapomnienie bada on z perspektywy historycznej, epistemologicznej oraz fenomenologicznej problem wspominania i związki z pamięcią kulturową. Ricouer pisze: „Obowiązek pamięci nie ogranicza się do zachowania materialnego śladu, pisanego lub innego, odbytych już faktów, ale żywi poczucie obowiązku wobec tych innych, którzy nie istnieją już, ale istnieli”.

Ze względu na aktualne interesy kultura pamięci narażona jest na instrumentalizację, prowadzącą często do jej politycznej lub religijnej rytualizacji. Upolitycznienie i instrumentalizacja kultury pamięci uwidacznia się zwłaszcza przy okazji zmian politycznych. Jako próba nadania przez nową władzę wydarzeniom historycznym nowego znaczenia, wyraża się na przykład wymianą pomników czy nazw ulic. Prawdziwa pamięć jednakże nie może być czymś narzuconym nam z zewnątrz, nakazanym przez innych pasywnym procesem. I w tym przypadku trafnym wydaje mi się być spotrzeżenie Paula Ricoeura, który możliwość takiej pamięci dostrzega wówczas, gdy pamięć nie podlega ideologicznej manipulacji i nie jest rodzajem wymuszonej celebracji. Powinna być ona procesem samodzielnym, aktywnym.



Obraz i wspomnienie

Wspomnienie pomaga postrzegać teraźniejszość, nadaje jej sens, znajduje jej miejsce pomiędzy przeszłością a przyszłością; jako takie stwarza ono tożsamość. Tylko poprzez nie rzeczywistość może nabrać kształtu.

(Etiènne Francois, Niemieckie miejsca wspomnień, Wydawnictwo C. H. Beck, Monachium 2001)

Obraz i wspomnienie znajdują się już od dłuższego czasu w centrum moich artystycznych zainteresowań i z tego powodu zamierzam w moim nowym przedsięwzięciu zgłębić kompleksowy związek pomiędzy obrazem a wspomnieniem. Wspomnienia są nam potrzebne, abyśmy mogli się określić. Dzięki nim jesteśmy w stanie rozpoznać naszą tożsamość. Wpływ na nasze wspomnienia mają obrazy, zarówno te nas otaczające, jak i te, które nosimy w sobie. Wspomnienia stapiają się z tymi obrazami, przenikają je. Stąd też wspomnienia uzmysławiane są często w formie obrazu i w związku z tym rola, jaką odgrywają obrazy w kontekście wspomnień i ich znaczenie są bardzo ważne. Interesuje mnie wpływ na kulturową pamięć społeczeństwa powstający poprzez transformację obrazów i wspomnień, a także zastanawiam się nad tym, jak i przy pomocy jakich środków może powstać refl eksja nad ich znaczeniem.

Do pracy nad projektem zatytułowanym Z życia Europejczyków zainspirowały mnie szklane diapozytywy, pochodzące ze zbiorów Berlińskiej Gminy Żydowskiej (Kunstsammlung + Sammlung der Jüdischen Gemeinde zu Berlin). Powstały one na początku dwudziestego wieku i znajdują się obecnie w posiadaniu Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Ich motywami są nie tylko portrety, sceny z życia codziennego i architektura żydowska, ale również powstałe w różnych okresach dzieła sztuki i zabytki. Zwłaszcza te ostatnie świadczą o dużym zainteresowaniu berlińskich Żydów zarówno kulturą własną, jak i o ich otwarciu się na inne kultury.

Planowany projekt wystawy jest próbą zainspirowania widza do refl eksji, próbą stymulowania za pomocą środków wizualnych pamięci o przeszłości rozumianej jako proces aktywnego współuczestnictwa. W projekcie tym koncentruję się na stracie wynikającej ze zniszczenia jednej z kultur europejskich, będącej integralną częścią naszego wspólnego dziedzictwa kulturowego. Chcę stworzyć instalację na ten temat i za pomocą środków artystycznych zasugerować wyobrażenie tego, co wraz z zagładą tej kultury zostało stracone. Śledząc doniesienia mediów, można byłoby czasami pomyśleć, że zniszczona w Europie kultura żydowska jest jeszcze obecna. W krajach Europy Środkowej, takich jak na przykład Niemcy i Polska, kiedyś tak żywotna, a zwłaszcza w przypadku stapiania się z kulturami obu tych krajów niezwykle owocna kultura żydowska, istnieje jeszcze tylko w minimalnym stopniu. A przecież zarówno ona, jak i wszystkie inne kultury europejskie wywierały na siebie wzajemny wpływ, tak istotny dla rozwoju naszej bogatej europejskiej kultury i tożsamości.

Obraz w pamięci kolektywnej

Jak zauważa David Livingstone Smith w swojej publikacji zatytułowanej The Most Dangerous Animal – Human Nature and the Origins of War, kolektywna przemoc jednej społeczności nad drugą nie jest w dziejach ludzkości czymś nowym. Powszechnie praktykowaną jej formą jest walka zbrojna. Rozwiązywanie konfl iktów przy jej pomocy polega na dążeniu do osiągnięcia celów państwa lub grupy społecznej przez wzajemne działanie przy użyciu sił zbrojnych lub zorganizowanych i uzbrojonych grup. Natomiast eksterminacja europejskiej ludności żydowskiej rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej i stanowiła próbę całkowitej zagłady niezaangażowanej w działania wojenne ludności cywilnej. To, co wydarzyło się ze społecznością żydowską w Niemczech, a poźniej w wielu okupowanych krajach, nie było zwykłą formą przemocy będącej wynikiem konfl iktu zbrojnego, lecz przede wszystkim precyzyjnie przygotowaną przez nazistów i zakrojoną na szeroką skalę akcją kriminalną, krótko mówiąc – przestępstwem.

Naziści starali się za wszelką cenę pozbawić Żydów atrybutów człowieczeństwa, utożsamiając ich z istotami o negatywnych, stanowiących wręcz zagrożenie cechach, przeprowadzali więc jedynie „proces aryzacji”, „eliminując” tych, którzy według ich rassistowskiej ideologii nie byli pełnowartościowymi ludźmi. Pozbawiając Żydów mienia, nie posługiwali się oni pojęciami takimi jak ograbianie, a dokonując ich eksterminacji – takimi jak zabijanie. Taka manipulacja pojęciowa umożliwiła nazistom zyskanie aprobaty społeczeństwa niemieckiego, które zarówno biernie przyglądało się dewastacjom i grabieżom żydowskiego mienia, jak też nie widziało nic złego w jego przejmowaniu. Doprowadziła ona do tego, że nie tylko większość Niemców, ale także wielu Europejczyków nie reagowało zarówno na to bezprawie, jak i na depertacje Żydów do obozów zagłady. Propaganda nazistowska pogłębiła zaledwie istniejącą już od dawna deprecjację Żydów, wynikającą z religijnego podziału na wierzących, czyli swoich i innowierców, czyli obcych.



Wprawdzie ukazało się na ten temat wiele publikacji, ale pozwalam sobie przytoczyć przykład także tej dokonywanej przez stulecia manipulacji, ponieważ nie pozostała ona bez wływu na sytuację obecną. Odnoszę wrażenie, że pomimo przeprowadzanych badań kultury żydowskiej, jej popularny obraz w pamięci kolektywnej nadal nie jest wolny od wpływów tej manipulacji. Konsekwencją tak zniekształconego obrazu nie tylko tej kultury, są wciąż istniejące w nas uprzedzenia i stereotypy. Utrudniają nam one neutralne postrzeganie, zniechęcają nas także do poznania przeszłości. Jej mitologizowanie prowadzi do relatywizowania własnej historii, ogranicza możliwości naszego rozwoju, a także perspektywy na przyszłość.

Próby kultywowania pamięci o Europejczykach żydowskiego wyznania lub pochodzenia skupiają się przeważnie na ich zagładzie, natomiast za mało uwagi poświęca się samej kulturze żydowskiej. Istotnym dla zrozumienia tego fenomenu jest pewien paradoks polegający w moim odczuciu na tym, że w konsekwecji wspomnianych wcześniej manipulacji i pomimo prowadzonych do chwili obecnej dyskusji, tak naprawdę nie uważa się ich za Europejczyków, a ich kultury za część kultury europejskiej. Tak długo jak nie uznamy jej za część naszej wspólnej kultury, tak długo pozostanie ona dla nas czymś abstrakcyjnym i jako kultura „obca” odejdzie ona w zapomnienie.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że zamiast Żydów jednej z europejskich etnii udałoby się zasymilować w różnych krajach i podobnie jak oni zostałaby ona bestialsko wymordowana.

Jaka byłaby pamięć o niej? Czy pozostałaby ona w ogóle w naszej pamięci i jak ta pamięć byłaby pielęgnowana? Jaki jest nasz stosunek do cierpienia innych? Czyż nie jest tak, że dopóki są nam oni obcy, cierpienie ich jest nam obojętne?

Pojmowanie społeczeństwa w sensie politycznym i kulturowym, a nie wyłącznie etnicznym i religijnym, powołanie się na doświadczenia oraz wartości wspólnej historii i kultury może pozwolić nam na znalezienie nowych możliwości postrzegania naszej kultury, naszej przeszłości. Pomocna może się okazać próba współtworzenia i pielęgnowania kultury pamięci, tak istotnej przy budowaniu naszej europejskiej tożsamości. To ona może nam pomóc w odnalezieniu sensu pokojowej współegzystencji i w tworzeniu fundamentu sprzyjającego pozytywnemu rozwojowi kulturowemu. Pielęgnowanie półprawd, mitów i stereotypów utrudni nam uniknięcie instrumentalizacji kultury pamięci.

Roland Schefferski






Erinnerungskultur

Debatten über die Vergangenheit liefern uns interessante Informationen zur kulturellen Beschaff enheit einer Gesellschaft. Zwar beschäftigt sich eigentlich die Geschichte mit der wissenschaftlichen Erforschung der Vergangenheit, aber wie wir wissen, gibt es nicht die einzig objektive Geschichte. Das Gedenken an die Vergangenheit fi ndet im Rahmen einer so genannten Erinnerungskultur statt. Bei der Erinnerungspfl ege von Ereignissen in der Vergangenheit spielt die individuelle und kollektive Beurteilung dieser Ereignisse aus der gegenwärtigen Perspektive eine wesentliche Rolle.

Das kollektive Gedächtnis als vererbtes und durch die jeweilige Gesellschaft geschaff enes verfolgt Ziele, die dieser Gesellschaft gemein sind, die aber, leider, nicht unbedingt für andere Gesellschaften vorteilhaft sein müssen. Kollektive Beurteilung von Vergangenheit drückt einer individuellen Beurteilung ihren Stempel auf und beeinfl usst damit die Erinnerungskultur. Der britische Historiker Norman Davies bemerkt in einem Gespräch, das unter dem Titel: Ein Historiker gegen das Gedächtnis („Tygodnik Powszechny” [online], 28. August 2008) veröff entlicht wurde, treff end: „Die Mythologie, die über unser Gedächtnis herrscht, existiert neben der Geschichte und ist mit Sicherheit stärker als diese, leider”.

Das individuelle Gedächtnis ist im Unterschied zum kollektiven Gedächtnis eine Aufzeichnung einzelner Erfahrungen des Menschen. Und hier tut sich die Frage auf, welche Möglichkeiten und Arten es gibt, um Vergangenheit als Form des individuellen Erinnerns im Gedächtnis zu verankern. Als Künstler konzentriere ich mich nicht auf die Suche nach der historischen Wahrheit. Genauso wichtig wie die Untersuchung der Vergangenheit scheint mir das Nachdenken über sie zu sein. Deshalb frage ich mich auch, wie eine Refl exion entstehen kann und ob wir verpfl ichtet sind, die Vergangenheit unserer Vorgänger in Erinnerung zu behalten?

Einer der Philosophen, die zur Bereicherung der Debatte über Gedächtnis und Erinnerungskultur beigetragen haben, ist Paul Ricoeur, der zu den bekanntesten französischen Denkern der zweiten Hälfte des 20. Jahrhunderts zählt. In seinem Buch Gedächtnis, Geschichte, Vergessen untersucht er das Problem des Erinnerns und dessen Beziehungen zum kulturellen Gedächtnis aus historischer, epistemologischer und phänomenologischer Sicht. Ricouer schreibt: „Die Pfl icht zur Erinnerung beschränkt sich nicht darauf, materi elle Spuren von bereits Geschehenem, etwas Geschriebenem oder anderem, zu erhalten, sondern verstärkt das Pfl ichtgefühl gegenüber jenen anderen, die nicht mehr existieren, aber einst existiert haben”.

Aufgrund gegenwärtiger Interessen ist die Erinnerungskultur einer Instrumentalisierung ausgesetzt, die oft zu ihrer politischen oder religiösen Ritualisierung führt. Die Politisierung und Instrumentalisierung der Erinnerungskultur wird vor allem in Zeiten politischen Wandels sichtbar. Der Versuch neuer Machthaber, historischen Ereignissen eine neue Bedeutung beizumessen, drückt sich beispielsweise im Austausch von Denkmälern oder der Änderung von Straßennamen aus. Wirkliches Gedächtnis hingegen kann nicht etwas von außen aufgedrängtes, von anderen in einem passiven Prozess verordnetes sein. Hier scheint mir die Ansicht Paul Ricoeurs treff end zu sein, der die Möglichkeit eines solchen Gedächtnisses da erblickt, wo es keiner ideologischen Manipulation unterworfen und keine Art von erzwungener Zelebration ist. Es sollte ein selbständiger, aktiver Prozess sein.

Bild und Erinnerung

Erinnerung hilft, die Gegenwart wahrzunehmen, gibt ihr Sinn und ordnet sie zwischen Vergangenheit und Zukunft ein; als solche produziert sie Identität. Nur durch sie kann die Wirklichkeit Gestalt annehmen.

(Etiènne Francois, Deutsche Erinnerungsorte, C. H. Beck Verlag, München 2001)

Bild und Erinnerung befi nden sich bereits seit längerer Zeit im Zentrum meiner künstlerischen Interessen. Deshalb möchte ich den komplexen Zusammenhang von Bild und Erinnerung in meinem neuen Vorhaben vertiefen. Wir brauchen Erinnerungen, um uns defi nieren zu können. Durch sie sind wir in der Lage, unsere Identität zu erkennen. Unsere Erinnerungen werden von Bildern beeinfl usst, sowohl von jenen, die uns umgeben, als auch denen, die wir in uns tragen. Die Erinnerungen verschmelzen mit diesen Bildern, durchdringen sie. Daher werden Erinnerungen auch oft in Form von Bildern veranschaulicht, weshalb die Rolle, die Bilder im Kontext der Erinnerungen spielen, und ihre Bedeutung sehr wichtig sind. Mich interessiert der Einfl uss, den die Transformation von Bildern und Erinnerungen auf das kulturelle Gedächtnis von Gesellschaften ausübt. Ebenso frage ich mich aber, wie und mit welchen Mitteln ein Nachdenken über die Bedeutung von Bildern und Erinnerungen entstehen kann.

Zur Arbeit am Projekt Aus dem Leben von Europäern haben mich Glasdiapositive aus der Sammlung der Jüdischen Gemeinde Berlin inspiriert (Kunstsammlung + Sammlung der Jüdischen Gemeinde zu Berlin). Sie sind Anfang des 20. Jahrhunderts entstanden und befi nden sich heute im Besitz des Lebuser Landesmuseums in Zielona Góra. Zu den Motiven gehören nicht nur Porträts, Alltagsszenen und jüdische Architektur, sondern auch zu verschiedenen Zeiten entstandene Kunstwerke und Baudenkmäler. Besonders letztere zeugen von großem Interesse der Berliner Juden sowohl an der eigenen Kultur als auch von ihrer Off enheit für andere Kulturen.

Das geplante Ausstellungsprojekt ist der Versuch, den Besucher zum Nachdenken anzuregen, ein Versuch, Erinnerung an die Vergangenheit mit visuellen Mitteln zu stimulieren. Dieser Versuch versteht sich als Prozess aktiver Teilnahme. In dem Projekt konzentriere ich mich auf den Verlust, der aus der Zerstörung einer europäischen Kultur resultiert, die ein integraler Bestandteil unseres gemeinsamen kulturellen Erbes ist. Ich möchte zu diesem Thema eine Installation schaff en und mit künstlerischen Mitteln suggerieren sich das vorzustellen, was mit der Vernichtung dieser Kultur verloren ging. Wenn man Medienberichte verfolgt, könnte man mitunter denken, dass die in Europa zerstörte jüdische Kultur noch gegenwärtig sei. In den Ländern Mitteleuropas wie Deutschland und Polen, existiert die einst so lebendige und – insbesondere im Fall der Verschmelzung mit den Kulturen dieser beiden Länder – außerordentlich fruchtbare jüdische Kultur nur noch in Ansätzen. Schließlich beeinfl ussten sich sowohl sie als auch andere europäische Kulturen gegenseitig und prägten so die Entwicklung unserer reichen europäischen Kultur und Identität wesentlich.

Das Bild im kollektiven Gedächtnis

Wie David Livingstone Smith in seinem Buch The Most Dangerous Animal – Human Nature and the Origins of War bemerkt, ist kollektive Gewalt einer Gemeinschaft über eine andere nichts Neues in der Geschichte der Menschheit. Ihre allgemein praktizierte Form ist der bewaff nete Kampf. Seine Art von Konfl iktlösung besteht darin, die Ziele eines Staates oder einer gesellschaftlichen Gruppe durch gemeinsames Handeln und unter Einsatz von Streifkräften oder organisierter und bewaff neter Gruppen durchzusetzen. Die Extermination der europäischen jüdischen Bevölkerung hingegen begann noch vor Ausbruch des 2. Weltkrieges und stellte den Versuch der totalen Vernichtung einer nicht in die Kriegshandlungen einbezogenen Zivilbevölkerung dar. Das, was mit der jüdischen Gemeinschaft in Deutschland und später in vielen besetzten Ländern geschah, war keine gewöhnliche Form von Gewalt als Folge bewaff neter Konfl ikte, sondern in erster Linie eine von den Nazis akribisch vorbereitete und großangelegte kriminelle Handlung, kurz gesagt, ein Verbrechen.

Die Nazis bemühten sich um jeden Preis, die Juden aller menschlichen Züge zu berau- ben, indem sie diese als Wesen mit negativen, ja geradezu bedrohlichen Eigenschaften darstellten. Sie führten also nichts als eine „Arisierung” durch, indem sie all jene „eliminierten”, die ihrer rassistischen Ideologie zufolge keine vollwertigen Menschen waren. Als sie den Juden ihr Hab und Gut wegnahmen, bedienten sie sich nicht solcher Begriff e wie Raub, und bei der Ausführung ihrer Vernichtung nicht solcher wie töten. Eine derartige begriffl iche Manipulation ermöglichte den Nazis, Zustimmung in der deutschen Gesellschaft zu erzielen, die die Verwüstung und den Raub jüdischen Besitzes ebenso untätig mit ansah, wie sie nichts Schlechtes darin sah, letzteren entgegenzunehmen. Die Manipulation führte dazu, dass nicht nur die Mehrheit der Deutschen, sondern auch viele Europäer weder auf diese Übergriff e, noch auf die Deportation der Juden in Vernichtungslager reagierten. Die nazistische Propaganda verstärkte lediglich eine schon seit langen bestehende Abwertung der Juden, die aus der religiösen Einteilung in Gläubige, mithin Unsrige, und Andersgläubige, mithin Fremde, entsprang.

Zwar sind zu diesem Thema schon viele Veröff entlichungen erschienen, aber ich habe mir erlaubt, das Beispiel der über Jahrhunderte vollzogenen Manipulation anzuführen, weil sie nicht ohne Folgen für die heutige Situation blieb. Ich habe den Eindruck, dass das verbreitete Bild der jüdischen Kultur im kollektiven Gedächtnis trotz Forschung nach wie vor von eben jener Manipulation beeinfl usst ist. Resultat eines derart verzerrten Bildes nicht nur dieser Kultur sind die nach wie vor bestehenden Vorurteile und Stereotypen. Sie erschweren uns eine neutrale Beurteilung und verleiden uns ein Kennenlernen der Vergangenheit. Ihre Mythologisierung führt zur Relativierung unserer eigenen Geschichte, schränkt unsere Entwicklungsmöglichkeiten wie auch die Zukunftsperspektiven ein. Versuche, das Gedenken an Europäer jüdischen Glaubens bzw. jüdischer Herkunft zu pfl egen, konzentrieren sich in ersten Linie auf ihre Vernichtung, der jüdischen Kultur selbst hingegen wird zu wenig Aufmerksamkeit geschenkt. Um dieses Phänomen zu verstehen, muss man ein gewisses Paradoxon begreifen, dass sie nämlich aufgrund der zuvor erwähnten Manipulation und trotz der bis zum heutigen Tag geführten Diskussionen nicht als Europäer, und ihre Kultur nicht als Teil europäischer Kultur betrachtet werden. Solang wir sie nicht als Teil unserer gemeinsamen Kultur betrachten, wird sie für uns etwas Abstraktes bleiben und als „fremde” Kultur dem Vergessen anheimfallen.

Stellen wir uns einmal vor, es gelänge, statt der Juden eine andere europäische Ethnie in verschiedenen Ländern zu assimilieren und ähnlich wie sie würde diese bestialisch hingemordet werden. Wie würde da unsere Erinnerung an sie aussehen? Würde sie uns überhaupt in Erinnerung bleiben und würde diese Erinnerung gepfl egt werden? Wie ist unser Verhältnis zum Leid anderer? Ist uns deren Leid, solang sie uns fremd sind, nicht gleichgültig?

Wenn wir Gesellschaft politisch und kulturell begreifen und nicht ausschließlich ethnisch und religiös, wenn wir uns auf Erfahrungen und Werte gemeinsamer Geschichte und Kultur berufen, können wir unsere Kultur und Vergangenheit in einem neuen Licht sehen. Der Versuch, eine gemeinsame Erinnerungskultur zu schaff en und zu pfl egen, die für die Bildung unserer europäischen Identität so wichtig ist, könnte sich dabei als hilfreich erweisen. Sie könnte uns helfen, den Sinn einer friedlichen Koexistenz wiederzuentdecken und das Fundament für eine positive kulturelle Entwicklung zu legen. Die Pfl ege von Halbwahrheiten, Mythen und Stereotypen hingegen wird es uns schwer machen, eine Instrumentalisierung der Erinnerungskultur zu verhindern.

Roland Schefferski