Start Recenzje i omówienia

Recenzje i omówienia

Z Zielonej Góry na Antarktydę

Przemysław Piotrowski, Kod Himmlera, Wyd. Videograf, Chorzów 2015, 344 s.

Kod Himmlera jest debiutancką powieścią Przemysława Piotrowskiego, pisarza urodzonego i zamieszkałego w Zielonej Górze. Jak czytamy na okładce, autor jest byłym dziennikarzem „Gazety Lubuskiej” (pracował w dziale sportowym oraz śledczym), pasjonują go m.in. podróże, geografia i historia – i nie ma wątpliwości, że wszystko to z powodzeniem wykorzystał w swojej książce.

Poprawiony (środa, 01 marca 2017 14:05)

Więcej…

 

Źródło natchnienia, czyli o poezji Ireneusza Szafranka

Ireneusz Szafranek, Osłaniam źródło, Wyd. Netbox Polska, Pępowo 2014, 84 s.

W najnowszym, szesnastym już zbiorku Ireneusza Szafranka, członka Związku Literatów Polskich, zatytułowanym Osłaniam światło czytelnik znajduje aż 50 wierszy poświęconych głównie urokom kompleksu pałacowo-parkowemu w Godurowie i ich właścicielom, czyli Małgorzacie i Piotrowi Giermaziakom. Omawiany ostatni tom poetycki Szafranka jest inny od poprzednich, gdyż niemal w całości tematycznie podporządkowany jest fizycznym i duchowym eskapadom do wsi pod Gostyniem, jak też poetyckim peregrynacjom w głąb siebie, powrotom do przeszłości, osobistym rozważaniom o Bogu, wartościach i sztuce.

Poprawiony (środa, 01 marca 2017 13:48)

Więcej…

 

Dwa przystanki w tramwaju. Wokół słuchowiska Darka Błaszczyka Pasażer Luter

Darek Błaszczyk, Pasażer Luter, reż. D. Błaszczyk, realizacja akustyczna A. Brzoska, Teatr Polskiego Radia 2013.

Robiłem niedawno całoroczny bilans artystyczny Teatru Polskiego Radia na swoje prywatne potrzeby. Przez cały rok krążył mi w głowie artykuł o pewnym nieodnalezionym tekście. O sprawach nieodnalezionych brzmiał i szeptał do mnie spektakl Darka Błaszczyka Pasażer Luter. Bohaterem słuchowiska był zagubiony manifest polskiego punka. Autorem miał być Jacek Lenartowicz, obywatel tamtego świata, współzałożyciel grup Deadlock i Tilt, nazywany przez przyjaciół Lutrem. Za każdym razem, gdy myślę o tym słuchowisku (właściwie: dokudramie – rzeczy z pogranicza jawy i snu, dokumentu i fikcji, trwania i przemijania), zastanawiam się, czy wierzę jeszcze w światy całkowicie moje.

Poprawiony (środa, 01 marca 2017 10:09)

Więcej…

 

Prywatne i literackie. Kąt widzenia Jacka Łukasiewicza

Jacek Łukasiewicz, Kąt widzenia. Notatki literackie, Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2016, 380 s.

Kąt widzenia Jacka Łukasiewicza to książkowe wydanie notatek literackich i innych tekstów. Rzecz sporej objętości (380 stron, opublikowało Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy). Ta objętość jest tu zaletą. Raczej mam pewność, że dopiero teraz, kiedy autor postanowił ze swoich felietonów literackich, sukcesywnie od 2004 r. drukowanych w większości w „Odrze”, a więc form nie za długich, zdań i dywagacji nierozwlekłych, nieobciążonych dyskursem naukowym, zrobić książkę, z konieczności dokonując selekcji, to wszystkie te teksty razem wzmocniły swoją wymowę. Powstaje z nich głos. Patronuje im (w widzeniu) fragment i szczegół. W zdaniach refleksje osobiste i ściśle literacka analiza, opis, wzajemnie siebie dopełniają. Tworzą nową jakość. Notatka pozwala szybko reagować. Informuje i zawiera pierwsze reakcje, dotyczące rozpoznanych treści. Pozwala też na zmiany punktów widzenia.

Więcej…

 

Tragiczne miłości genialnych artystów. O nowych poematach Elżbiety Musiał

Elżbieta Musiał, Mówię pochylona cambrią, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2015, 56 s.

Związek uczuciowy dwojga ludzi nigdy nie jest łatwy. A jeśli dojdzie do niego między artystami, kreatorami sztuki, geniuszami, to z pewnością będzie to układ burzliwy i namiętnie toksyczny, i to nie tylko w materii cielesnej, ale przede wszystkim w sferze duchowo-umysłowej. Można powiedzieć, że z punktu widzenia racjonalnego i psychologicznego, tego typu relacje interpersonalne z góry skazane są na przegraną, gdyż taki związek jest zbyt ciasny na pomieszczenie dwóch osobowości wielkiego formatu. Tu żadne nie chce podporządkować się drugiemu, każde chce dominować, chce czuć się wolnym i spełnionym. Nie ma więc miejsca na marazm, szarość, zwyczajne poświęcenie, a jeśli już – to tylko na krótki moment. Dusza artystyczna wszak upomni się o swoje wielkie ego, które potrafi wszystko przyćmić.

Poprawiony (wtorek, 28 lutego 2017 14:53)

Więcej…

 

„Wszystko, czego nie ma, jest we mnie”. O Mieczysławie J. Warszawskim i jego wierszach z tomu Nic ponad

Mieczysław J. Warszawski, Nic ponad, Oficyna Wydawnicza Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zielona Góra 2015, 140 s.

Pisząc o ostatnim tomie wierszy Mieczysława J. Warszawskiego, nie chciałabym używać kategorycznie brzmiącego przymiotnika: pośmiertny. Określenie to brzmi tak, jakby wszystko już zostało powiedziane i nieodwołalnie zamknięte. A przecież nieżyjący autor tomu Nic ponad, Mieczysław J. Warszawski, nie jest w żaden sposób treścią zakończoną i jednoznacznie rozstrzygniętą. Można by, odwołując się do znanego toposu, przypomnieć, że artysta nie ginie cały, że jego słowa pozostają, a będąc poezją, z racji swej istoty, nie tracą swej wieloznaczności i aktualności, pomimo że ich autor nie stworzy już żadnej frazy, nie zapisze refleksji, nie utrwali żadnego momentu poezjogennej epifanii. Trudno jednak oprzeć się urodzie i metafizyce kryjącej się w refleksji, na której celność zwrócił uwagę także autor posłowia i przyjaciel nieżyjącego autora, Czesław Sobkowiak. Otóż w inicjalnym, nieco autoironicznie zatytułowanym tekście Na ewentualność wierszy pośmiertnych poeta stwierdza, że owszem, fenomen taki jest możliwy do zaistnienia, bo przecież wiersze można pisać „choćby kosturem ciała”. Ta autotematyczna (i nieco horacjańska w swej wymowie) refleksja mówi o tym, że poezja przekracza granice wyznaczone biologicznym czasem twórcy, że egzystencjalna cezura poety nie istnieje dla jego poezji, która żyje i pisze się nawet po jego śmierci. Oczywiście tę ciekawą tezę można czytać jako autorskie przeświadczenie o nieprzemijającej wartości tego, co zasługuje na miano poezji wysokiej klasy, która nie umiera wraz ze śmiercią autora. A także jako nadzieję na to, że własna twórczość taką się okaże. Niezagrożoną żadnym kresem.

Poprawiony (wtorek, 28 lutego 2017 12:37)

Więcej…

 
Więcej artykułów…