Start Recenzje i omówienia Powroty Waśkiewicza

Powroty Waśkiewicza

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Andrzej K. Waśkiewicz, O literaturze lubuskiej (recenzje szkice i inne teksty), red. E. Kurzawa, Związek Literatów Polskich Oddział w Zielonej Górze, Zielona Góra 2016, 256 s.

Andrzej był stąd, z Zielonej Góry – tak jak on sam napisał w swoim, nacechowanym dramatyzmem, tekście z okazji przyznania mu Honorowego Wawrzynu Literackiego w roku 2012, do czego troszeczkę się przyczyniłem (mam tę satysfakcję).

Wyrastał w tym regionie, tu miały miejsce „pierwsze zapamiętane doświadczenia”, ale i ważne dla niego kroki literackie. Debiut w „Zarzewiu” (1961, wiersz Odejście), praca w „Gazecie Chłopskiej” (dokąd pierwsze kroki z Mietkiem Warszawskim skierowaliśmy ze swoimi wypocinami – Waśkiewicz akurat robił korektę szczotek zbiorku Dziedzictwo), a potem w „Nadodrzu” (tam też sukcesywnie chodziliśmy). Tu wiele rozmów, spotkań, zdarzeń i publikacji miało miejsce do roku 1979, kiedy to na stałe przeniósł się do Gdańska (Osiedle Morena). Był poetą, napisał powieść Dom z płaskim dachem, ale zwłaszcza aktywnie udzielał się jako krytyk literacki. Nie był nigdy tzw. regionalnym pisarzem. Oczywiście publikował wiele i sukcesywnie o dokonaniach i zjawiskach lubuskiego środowiska. Starał się zauważać, dostrzegać niemal wszystko, czasem nawet mniejszej wagi sprawy. W „Nadodrzu” prowadził Odpowiedzi literackie, oczywiście pod pseudonimami. Zarazem jednak dokonywał dogłębnego opisu literatury polskiej – poezji Przybosia, Brzękowskiego, Peipera, całej przedwojennej awangardy. Dla niego ta tradycja była najistotniejsza. W Zielonej Górze tkwił – myślę – połowicznie, bowiem przynależał tak naprawdę do pokolenia 60, które tworzyli tacy pisarze jak np. Gąsiorowski, Jerzyna, Stachura, Leszin-Koperski. W pewnym sensie ten „warszawski” model literacki, czyli poetykę „Orientacji”, mimowolnie AKW implantował na miejscu, za sprawą stałego w Zielonej Górze zamieszkania i redakcyjnej pracy. Dla wielu młodszych autorów szczególnie była to jedyna, najbliższa, tradycja, która żywo oddziaływała. Wytworzyła swój specyficzny styl. Dopiero później ton poezji polskiej nadała Nowa Fala. Model poetycki „Orientacji” przestał znaczyć. Pseudonim został zastąpiony mówieniem wprost. Pamiętam tę zmianę akcentu i w swoim doświadczeniu. Inna jest poetyka mojego zbiorku W białej koszuli (1970), a już inna w Powieści w odcinkach (1974).
Jako krytyk Waśkiewicz zostawił tu swój – trzeba to podkreślić – ogromny wkład. Nikt inny nie zrobił tak wiele dla opisania naszego środowiska. Na bieżąco, w tamtych latach raczej trudno było to właściwie ocenić i docenić. Ale teraz ranga tego dokonania mocno urosła. Jest widoczna aż nadto, co świetnie ilustruje pieczołowicie opracowana i wydana z inicjatywy Eugeniusza Kurzawy książka pt. O literaturze lubuskiej (recenzje, szkice i inne teksty), zbierająca w znaczącym zakresie to, co wyszło spod pióra Andrzeja o lubuskich pisarzach. I detalicznie w niej ten wkład oceny i opisu, wkład pracy Waśkiewicza widać.
W 1979 r. autor książki Rygor i marzenie wyjechał z Zielonej Góry i nie wyjechał. Wracał tu. Nie od razu, ale po kilku latach dość intensywnie – jak pisze E. Kurzawa – zwłaszcza po jego powrocie z Białegostoku (1991). Zintensyfikował się owocnie wtedy tenże literacki powrót Waśkiewicza do Zielonej Góry. To prawda. Środowisko znowu dużo na tym zyskało. Tych powrotów było kilka. Z perspektywy Gdańska, gdzie redagował pismo „Autograf” (publikowali w nim lubuszanie dość często), włączał się jako krytyk, ale i poeta. Oczywiście również za sprawą powstałego pisma „Pro Libris”, chociaż i wcześniej, już w „Gazecie Nowej” oraz „Komunikatach”, redagowanych przez Kurzawę sukcesywnie ukazywały się wywiady, recenzje i Waśkiewiczowe poezje. I był to najczęściej powrót do poetów już starszych, dojrzalszych, o większym dorobku, znanych mu kiedyś z pierwszych książek. O każdym (Warszawskim, Kurzawie, Furmanie, Koniuszu, Tokarskiej, Wachowiaku, Morawskim i innych) napisał syntetyczne, profesjonalne rozprawki. Zarazem oznaczało to ustalenie hierarchii dokonań. Wiele książek lokalnych autorów zawiera też jego wstępy. Oczywiście Kurzawa słusznie pamięta, iż przez kilka lat jurorował Waśkiewicz w Lubuskim Wawrzynie Literackim.
Waśkiewicz powracał nie tylko do Zielonej Góry, ale i Gorzowa. Na tej fali, bez wątpienia nieco sentymentalnej, pod koniec życia, w zasadzie jakby w ostatnim jego akordzie, wrócił tutaj we wspomnieniu swojej drogi życiowej, w książce Miejsca opuszczone, którą wyznaczały miejsca pobytu: Lubsko, Stary Zagór, Dychów. Kożuchów, Szprotawa, Zielona Góra. Do powstania tej książki-opowieści przyczynił się zaprzyjaźniony mocno ze swoim Mistrzem Kurzawa. Wkład Eugeniusza Kurzawy w realizację tego dzieła i przedsięwzięcia (swoisty to reportaż z odbytej podróży) jest bezcenny. Jest to wkład w utrwalenie pamięci. Został zapisany, a raczej opowiedziany szczegółowo, zapamiętany miniony świat i czas, o którym w zasadzie nie mamy już żadnego pojęcia. Pasja przywracania Waśkiewicza Zielonej Górze, wcześniej zapowiedziana, jest warta pochwały, choćby ze względu na zaprezentowaną szerokość dokumentacyjnego opisu.
Kolejny powrót Andrzeja Waśkiewicza dokonuje się właśnie w książce pt. O literaturze lubuskiej (recenzje szkice i inne teksty). Nie wszystko zdołało się w niej pomieścić, ale został osiągnięty dobry „złoty środek”. Poprzedza ją wstęp Kurzawy Trwały ślad, warty przeczytania. A poza tym walor ma dołączenie do recenzji i esejów wierszy jemu dedykowanych, kalendarium życia i twórczości, autorskich wypowiedzi o sobie samym, wywiadów, autobiografii i sporządzonej bibliografii twórczości, stricte uwzględniającej sferę lubuskiego środowiska literackiego. Jestem pod wrażeniem ogromu pracy, którą tu przyszło Redagującemu włożyć. Teksty odszukać, poukładać, ustalić adresy i wpisać (całkowicie „w czynie społecznym”). To wymaga nakładu czasu. Cierpliwości. Takie kompendium każdemu pisarzowi się należy, o czym można tylko pomarzyć. Z tej książki mogą obecnie korzystać zwłaszcza studenci miejscowej polonistyki, ale i uczniowie szkół średnich. Poza tym młodzi krytycy literaccy otrzymują wzór, który wychodzi poza wrażeniowy opis i chce znaczyć obiektywnie. Można rzec, iż został wykonany kawał porządnej roboty.

 

 

Czesław Sobkowiak

Poprawiony (czwartek, 23 marca 2017 13:22)