Start Recenzje i omówienia Zielonogórskie fantazjowanie

Zielonogórskie fantazjowanie

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Fantazje Zielonogórskie liczą już trzy tomy. Trzy tomy wypełnione opowiadaniami reprezentującymi chyba każdą konwencję literackiej fantastyki – znajdziemy tu i twardą sf, fantasy, horror, realizm magiczny i historie alternatywne, a wszystko to splecione z wątkami zielonogórskiej przeszłości, teraźniejszości i wyobrażonej przyszłości.

Pomysł Fantazji narodził się w Zielonogórskim Klubie Fantastyki Ad Astra jako odpowiedź na głód literatury fantastycznej dziejącej się tu, opowiadającej o miejscu, w którym żyjemy i które kochamy. Historia Zielonej Góry jest kopalnią potencjalnych tematów, wystarczy wspomnieć procesy czarownic, zarazy, przemarsze wojsk, trawiące całe miasto pożary… Pochodzili stąd ludzie, którzy odcisnęli swój ślad w historii świata (nazwiskiem jednego z dawnych zielonogórzan – Bartłomieja Pitiscusa – ochrzczono nawet księżycowy krater). Popularyzacja wiedzy o naszym mieście jest ważnym aspektem tworzenia Fantazji Zielonogórskich. Równie ważnym jak chęć stworzenia książki, którą będziemy po prostu czytać z przyjemnością.
Teksty trafiają do antologii drogą ogólnopolskiego konkursu literackiego, który w ciągu trzech lat stał się już rozpoznawalnym wydarzeniem na fantastycznej mapie kraju. Piszą dla nas zarówno debiutanci, jak i autorzy z dorobkiem literackim. Mam zaszczyt i przyjemność ilustrować każdy tom antologii.
Trzy lata, trzy edycje konkursu literackiego, trzy tomy Fantazji Zielonogórskich, ponad 150 nadesłanych tekstów – można już dokonać pewnych podsumowań. Jaki ze zgromadzonego materiału wyłania się metafizyczny obraz naszego miasta? Zaskakujący.
Zdecydowana większość opowiadań, jakie otrzymaliśmy, inspirowana jest zielonogórskimi procesami czarownic, przy czym rzadko są to horrory czy teksty stricte historyczne. Dominują romanse paranormalne (znak czasów!) i opowieści o odkrywaniu rodzinnego dziedzictwa. Co ciekawe, temat czarownic, choć nośny i fabularnie atrakcyjny, praktycznie nie istnieje w dzisiejszej oficjalnej narracji dotyczącej promocji i wizerunku Zielonej Góry…
Drugą widoczną grupę stanowią teksty eksplorujące tradycję winiarską, winobrania, postać Bachusa i inne motywy dionizyjskie. Czasem jest to ornament, czasem oś opowieści. Tu dominuje konwencja lżejsza, nawet humorystyczna.
Sporo opowiadań dotyczyło także przedwojennej, niemieckiej historii miasta; część autorów protagonistami opowiadań uczyniło znanych z zielonogórskich annałów winiarzy, przemysłowców, artystów. W ogóle teksty nawiązujące do historii stanowią zdecydowaną większość konkursowego pokłosia, mimo że przecież większe jest tu ryzyko faktograficznego blamażu niż w opowiadaniach osadzonych w teraźniejszości bądź przyszłości.
Spora grupa fabuł rozgrywających się współcześnie bazuje na charakterystycznych motywach – żużel, Winobrania lub Festiwale Piosenki Rosyjskiej, niedawne sukcesy, kompromitacje lub zbrodnie.
Stosunkowo mało jest opowiadań futurystycznych, a jeżeli już się pojawiają, opisują przyszłość mroczną, miasto osuwające się w otchłań. Myślę, że nad przyczynami tego rodzaju przewidywań warto się poważnie zastanowić…
Tematy opowiadań będą się zmieniać, podobnie jak nazwiska autorów, w tekstach odbiją się nagłówki jutrzejszych gazet, wpłyną na nie także literackie mody i rosnący stan wiedzy o zielonogórskiej historii. Być może na łamach naszej antologii zabłyśnie przyszła pisarska gwiazda? Być może droga, którą rozpoczynamy, wprowadzi i Zieloną Górę w poczet miast magicznych, istniejących również na mapach masowej wyobraźni, gdzieś obok Wrocławia, Krakowa, Macondo…
To dopiero początek podróży. Biblioteczka zielonogórskich fantazji, marzeń i koszmarów rośnie.

 

Igor Myszkiewicz

Poprawiony (poniedziałek, 20 lutego 2017 12:03)