Start Recenzje i omówienia Inne oblicze poety Szmidta

Inne oblicze poety Szmidta

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Ireneusz Krzysztof Szmidt, Czerwone korale, Związek Literatów Polskich Oddział, Gorzów Wielkopolski 2013, 94 s.

Ireneusz Krzysztof Szmidt jest autorem szeregu interesujących pozycji literackich. Na niwie literatury naszego regionu, a także całego kraju jest obecny od dziesiątek lat. Nie sposób też przecenić jego zasług dla lubuskiego życia literackiego, a w szczególności dla samego Gorzowa Wielkopolskiego. To wszystko zostało powiedziane wielokrotnie w najróżniejszych omówieniach, biogramach, leksykonach i temu podobnych.

Dzisiaj Szmidt objawia nam swoje kolejne literackie oblicze. Otrzymaliśmy od pisarza jego najnowszą książkę – Czerwone korale – wydaną nakładem wydawnictwa WAG Arsenał z Gorzowa Wlkp. w końcu 2013 roku.
Tym razem jest to zbiór opowiadań, rzec by się chciało: szkiców literackich. Jak zostało powiedziane, autor ukazał nam swoje inne oblicze pisarskie. Proza. Ten twórca kojarzony jest raczej jako poeta, dramaturg czy felietonista.
I oto niespodziewanie mamy książkę pisaną prozą. Pochylam się nad tymi opowiadaniami z kilku powodów.
Po pierwsze, to „młody” Szmidt, jakiego właściwie nie znamy. Tytułowe Czerwone korale, ale też i Dziurawe sieci, wyraźnie wskazują na pomorskie inspiracje pisarza. To czasy szczecińskiej przeszłości, przeszłości naznaczonej szaro sepiowym stygmatem Polski Ludowej lat 60. Dojrzali odnajdą w nich ścieżki i kody młodości, młodzież zaś lekcję o tym, co dziś wydaje się niemożliwe.
Po drugie, objętość książki. Szkice są niedługie. Nie ma w nich tasiemcowych czy jakichś nudnych wywodów i dygresji. Została zachowana dyscyplina słowa, a opowiadania są zwarte i świetne w odbiorze. Ich autor wykazał się naprawdę dobrą techniką pisarską. Dla porządku – cała książka ma 94 strony.
Po trzecie, zawiązanie narracji i konstrukcja puenty (tych nie będę cytował) są jedną z mocniejszych stron tych opowiadań, jak choćby w opowiadaniu Dobry kumpel Feliks zaczynającym się taką oto frazą: „W tym mieście upijały się nawet dzieci. Nic dziwnego, że zaczął pić także stary mleczarz Antoni”. Jesteśmy zaskakiwani nierzadko humorystycznymi zwrotami akcji. A dokonać zwrotu akcji, który zaskoczy czytelnika w opowiadaniu pomieszczonym na trzech zaledwie stronach książki, to już jest sztuka. W prozie pod tytułem Agata, czyli zwykła proza można doczytać do zaskakującego happy endu, o który w literaturze niekoniecznie jest łatwo.
Podczas lektury Czerwonych korali nasunęła mi się asocjacja z opowiadaniami Marka Hłaski. I chociaż porównania nie są najlepszą miarą oceny dzieła literackiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu o pokrewieństwie mentalnym Ireneusza Krzysztofa Szmidta z jego szczecińskiej przeszłości literackiej ze wspomnianym właśnie pisarzem.
Książka zawiera też utwór sceniczny wystawiony w 2000 roku w Teatrze im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp. Medea czyli kameralna tragedia rodzinna niewiernie przepisana z Eurypidesa jest to przełamanie zawartości książki, która w założeniu jest zbiorem ciekawej prozy z dramatem jako kontrapunktem.
Reasumując, zbiór opowiadań Ireneusza Krzysztofa Szmidta Czerwone korale jest pozycją godną polecenia czytelnikowi. A jeśli na dodatek czytelnik jest zainteresowany
literaturą lubuską i zna oblicza twórcze jej animatorów, to odkrycie innego oblicza Szmidta, postrzeganego dotąd głównie jako poetę, jest tym bardziej godne polecenia, że tę prozę czyta się wdzięcznie.

 

Marek Grewling

Poprawiony (poniedziałek, 20 lutego 2017 11:51)