Start Recenzje i omówienia Nowy tomik Bohdana Zadury

Nowy tomik Bohdana Zadury

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Bohdan Zadura, Zmartwychwstanie ptaszka (wiersze i sny), Biuro Literackie, Wrocław 2012, 84 s.

Najnowszy tomik Bohdana Zadury nosi tytułu Zmartwychwstanie ptaszka. Czy mamy do czynienia z artystyczną prowokacją, czy już sam tytuł nie ma w sobie znamion zawadiackiej dwuznaczności? Czyż nie jest tak, że – jak pisze poeta – „Głodnemu zawsze chleb na myśli?” Bo czymże jest ów tytułowy „ptaszek”? A jednak Zadura wprowadza nas w „poetyckie maliny”, ponieważ „[...] kiedy już przeczytasz kawałek tego długiego wiersza, [...] pewnie trochę się zawstydzisz tego pierwotnego domysłu i delikatny rumieniec wstydu obleje twoje liczko. Tak się dałeś podpuścić. [...] Tak, ten tytuł jest ni mniej, ni więcej, on jest w sam raz – jest dosłowny” – wyjaśnia Zadura.
Przytoczona dosłowność pojawia się w nasyconych ironią utworach, które kontynuują poetykę znaną z wcześniejszych tomików poety, m.in. z wydanego w roku 2010 Nocnego życia. Poddawanie rzeczy w wątpliwość i rejestracja obserwowanej rzeczywistości przez pryzmat polityki, obyczajów czy mediów zakorzeniła się już na dobre w tkance poetyckiej tych tekstów. Źródłem niewyczerpanej inspiracji jest zwykła, a zarazem niezwykła codzienność, jak w wierszu Czarno widzę:

  Próbowałem zapalić
  papierosa
  pendriv’em

Tytułowy wiersz zadedykowany Henrykowi Berezie i napisany w przeddzień jego urodzin, stał się literackim epitafium krytyka. Zresztą krytyk, znany m.in. z publikacji na łamach „Twórczości”, występuje w Zmartwychwstaniu… kilkakrotnie, zarówno w świecie rzeczywistym, jak i w opowiadaniach- snach. Wiesław Myśliwski napisał o Berezie, że „Marzeniem wielu pisarzy było, by napisał o ich tekstach przynajmniej jedno słowo”. Zadura to „słowo” Berezie oddaje w tytułowym wierszu, czyniąc z niego metafizyczną opowieść o ptaszku, który gubi piórko „szary puszek z niebieskim koniuszkiem”.
Podtytuł rozgraniczający utwory na sny i wiersze odzwierciedla swego rodzaju paralelizm, gdyż świat realny również charakteryzuje oniryczny surrealizm. Kompozycja tomiku zasadza się na poetyckiej gradacji, teksty na kolejnych stronach rozrastają się, przechodzą od niekiedy lapidarnych utworów w quasi-opowiadania, w których dominuje retoryka marzenia sennego. Oto jedna z takich dłuższych narracji:

Siedzę z Henrykiem Berezą i Krzysztofem Mętrakiem w rogu dużej kawiarni na ostatnim piętrze wielopiętrowego budynku. Krzysztof zajmuje przy stoliku takie miejsce, że ma widok na całą salę, ja mam jego naprzeciwko, a Henryka po prawej. Rozmawiamy o jego planach literackich, wymieniamy się żartami i plotkami. [...] Patrzę na Henryka. Słuchaj – mówię – przecież Mętrak umarł dawno temu. Albo on zmartwychwstał albo my zwariowaliśmy.
(Schody nie mają poręczy, s. 64)

W Zmartwychwstaniu… możemy również odnaleźć reminiscencje z dzieciństwa poety, dochodzące do głosu również przez pryzmat onirycznego wspomnienia:

  1955? Rok Mickiewiczowski?
  Miałem dziesięć lat
  coś kumałem
  [...]

  ale zaraz
  Konkurs Chopinowski w lipcu?
  i Adam Harasiewicz?

  olśnienie [...]
  to były cotygodniowe audycje
  chopinowskie
                                     (Rok chopinowski, s. 26)

Owe „olśnienie” dotyczy również rozrachunku z aktualną rzeczywistością. Czasy dzieciństwa bywają już tylko wspomnieniem, „stary” świat istniał bez rzeczy, których powstanie nikogo nie zastanawia. Dziś już tylko z tęsknym rozrzewnieniem można powrócić pamięcią do dawnych zwyczajów i zapamiętanych zapachów:

  był świat bez TVP Kultura
  bez odkurzaczy
  okna miały lufciki
  lufciki miały haczyki
  kit wysychał
  pękał
  wykruszał się
  zanim wysechł
  pachniał
                                  (Rok chopinowski, s. 26-27)

W tomiku nie brak i bardziej prywatnych wyznań dotyczących przemijania i związanego z nim poczucia osamotnienia, które pojawia się, gdy literaccy rówieśnicy odchodzą:

  Jakie mam prawo
  żeby żyć dłużej
  niż Albert Camus

  Albo Krzyś Mętrak
  Witek Maj
  żeby nie szukać daleko

  szczęście?
                                (Głupie myśli, s. 20)

Zmartwychwstanie… to tomik, który jest bliski życiu i codzienności, a zapisane w nim możliwości topograficzne snu pozwalają przemieszczać się po różnych przestrzeniach „monotonnego trwania”. Oniryczność miesza się z rzeczywistością, a poeta formułuje przewrotne ostrzeżenie przed szkodliwym działaniem poezji, bo przecież już Platon twierdził – choć w politycznym kontekście – że poezja zagraża państwu i demoralizuje młodzież. Zadura ironicznie parafrazuje to przekonanie, gdyż radzi:

  przed przeczytaniem tego wiersza
  skonsultuj się ze swoim krytykiem
  gdyż każdy wiersz niewłaściwie przeczytany
  zagraża twojemu życiu
  lub zdrowiu
                                                   (Przylaszczka, s. 35-36)

Marika Sobczak

Poprawiony (piątek, 11 kwietnia 2014 13:08)