Start Recenzje i omówienia Tradycja i klasycyzm w wierszach Konrada Krakowiaka

Tradycja i klasycyzm w wierszach Konrada Krakowiaka

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
Konrad Krakowiak, Warto, Pro Libris, Zielona Góra 2012, 81 s.

Konrad Krakowiak, dziennikarz TVP Info, zadebiutował tomikiem wierszy Warto1, który ukazał się jako nagroda w trzeciej edycji konkursu „Debiut Poetycki Pro Libris”. Książka zbudowana jest z trzech części: Poznaję, Własny i Świat stanowiących swoisty kompas o nazwie Poznaję własny świat, służący poruszaniu się po literackiej mapie, której kartografem jest oczywiście poeta.
Wydaje się, że nieprzypadkowo tom otwiera wiersz Inspiracja, bez której nie da się uprawiać sztuki w jej pierwotnym, antycznym rozumieniu, a tak właśnie pojmuje ją Krakowiak. Antropomorfizowana tytułowa bohaterka liryczna utworu

  Nie zapowiada swoich wizyt.
  Wie, że nas zastanie.
 
  […]

  Woli być z boku,
  Niewidoczna,
  Jak sufler podpowiadać swoim aktorem
                                               (Inspiracja, s. 13)

W tej poetyckiej wizji tworzenie literatury jest sceną teatralną, literat – aktorem, zaś natchnienie twórcze – suflerem, którego nikt z czytelników nie widzi, a słyszy jedynie autor. Być może słyszy czasami tak wyraźnie i odczuwa tak ambiwalentnie, że nie potrafi się od niego uwolnić, jak Czesław Miłosz swojego Dajmoniona: „Twoje rytmiczne szepty onieśmielają mnie”2, ale zarazem podkreślał: „Dajmonionie, na pewno nie mógłbym żyć inaczej./ Przepadłbym gdyby nie ty”3. I podmiot liryczny z wiersza Krakowiaka pozostaje wdzięczny inspiracji, ponieważ ona: „Jak latarnia morska,/ Jednym mrugnięciem oka/ Wskazuje brzeg” (Inspiracja, s. 13).
Autor jasno i wyraźnie staje po stronie tradycyjnej poetyki, nie ulega awangardowym czy postmodernistycznym eksperymentom literackim, nie dąży do popisów słowotwórczych czy składniowych. Jego fraza jest prosta, przejrzysta i precyzyjna:

  Dotykam go
  Ale skóra jest za gruba bym go poczuł
  Obserwuję go
  Ale wzrok zbyt często mnie myli
                                           (Poznaję człowieka, s. 28)

Udaje mu się unikać popadania w banały oraz uproszczenia. Uprawia klasycyzm w takim rozumieniu, o jakim pisała Maria Janion: „odznaczający się […] wykształconą świadomością literackości literatury, to znaczy tego co z literatury czyni literaturę właśnie, resztę pozostawiając poza jej kategorycznie zakreślonymi granicami”4, dlatego Krakowiak, jak wskazuje Ewa Mielczarek, „poszukuje wspólnych praw, zachowań i uniwersalnego języka, dzięki którym byłoby możliwe wzajemne, pełne zrozumienie rzeczy”5.
Poeta jest efektowny w swoim pisaniu, nie zaś efekciarski; idzie własną ścieżką poetycką, nie zapominając jednak o dorobku pisarskich antenatów. Nie tylko nie zapomina, ale wprost się do nich odwołuje i inspiruje. Tradycja literacka jest ważnym punktem odniesienia dla autora w kreowaniu elementów własnego lirycznego mikroświata. Skala tych odwołań nie jest jednak tak zaawansowana jak w przypadku innego lubuskiego pisarza, Czesława Markiewicza, u którego intertekstualne nawiązania wypełniają niekiedy całą książką poetycką6. W wypadku autora Warto, dialog z innymi twórcami ma charakter podkreślenia podobnej wizji świata niż eseistycznej debaty w ramach wiersza. Chociaż i tak należy pamiętać o słowach Julii Kristevej, że „każdy tekst jest zbudowany z mozaiki cytatów”7.
Szczególne miejsce w literackim panteonie Krakowiaka zajmuje Wisława Szymborska, o której powiedział:

To moja mistrzyni. […] Jej wiersze pomagały mi zrozumieć siebie. Pełnią funkcję terapeutyczną, tak jak sztuka w ogóle. Tak ją odbieram. Wpływa na mnie, konstytuuje. U Wisławy Szymborskiej odnalazłem wiele rzeczy, które pomogły mi w różnych momentach życia poradzić sobie ze sobą i zrozumieć drugiego człowieka8.

Noblistka jest tytułową bohaterką jednego z wierszy tomiku Warto. Podmiot liryczny w sposób skondensowany charakteryzuje jej twórczość: „Rozmawiała z kamieniem./ Rysowała ryby w rzece Heraklita,/ Stawiała motyle na śniegu” (W. Szymborska, s. 29), by ostatecznie zdecydować się na osobiste wyznanie człowieka piszącego:

  Czasem siada obok mnie
  I czyta swoje wiersze,

  Najchętniej te niezapisane,
  Ledwo pomyślane,
  Dla których życie było zbyt bolesne,
  By mogły zaistnieć
                                     (W. Szymborska, s. 29)

Nicość, tytułowa bohaterka kończącego tomik wiersza, ma wiele wspólnego ze słowem Nic, o którym Szymborska pisała: „Kiedy wymawiam słowo Nic,/ stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie”9. Natomiast u Krakowiaka, podmiot liryczny stwierdza: „Na próżno szukać nicości./ Nie prowadzą do niej żadne drogi,/ Ścieżki,/ Schody” (Nicość, s. 78). Oboje poeci zastanawiają się nad przestrzenią nicości i oboje dochodzą do wniosku, że jest ona niemożliwa do opisania w tradycyjnym rozumieniu, bowiem „niewiadomo czy to ona, on, ono” (Nicość, s. 78).
Ślady twórczości autorki Dwukropka widać w wierszu Poranek 5.45 (s. 21), który koresponduje z wierszem noblistki Wczesna godzina10. Krakowiak jednak poza obserwacją i nieustannym zadziwieniem światem, który prezentuje Szymborska, wprowadza również perspektywę religijną. Po przebudzeniu, podmiot liryczny stwierdza: „chcę się pomodlić/ nie ma o co// Bóg się właśnie obudził/ czy właśnie śpi”. Wersy z wiersza W podróży: „choćbym chciał/ nie wrócę do miejsc w których byłem// w końcu nic dwa razy” (s. 42) są ewidentną aluzją do słynnych słów: „Nic dwa razy się nie zdarza”11. W wierszu Dekalog podmiot liryczny w końcowej strofie wyznaje: „Trzymam się tej poręczy./ Tak na wszelki, niewiadomy wypadek” (s. 43), co odwołuje czytelnika do wiersza Szymborskiej Wszelki wypadek12, który był zarazem tytułem jej książki poetyckiej z 1972 roku.
Rolę i znaczenie sztuki charakteryzuje Krakowiak w wierszu W muzeum: „kilka obrazów wystarczy/ by wskrzesić martwy świat” (s. 76), tym samym nadaje sztuce niebywale ważną rangę jako tej, która jest przechowalnią pamięci, potrafi przekazywać wiedzę o świecie minionym, o wydarzeniach, które trwają tylko i wyłącznie dlatego, że zostały utrwalone w tekstach kultury, jakimi są w wierszu obrazy. Podobnie jak u Wisławy Szymborskiej, Mleczarka (1658) Johannesa Vermeera jest niemym symbolem wartości sztuki:

  Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
  w namalowanej ciszy i skupieniu
  mleko z dzbanka do miski
  dzień po dniu przelewa,
  nie zasługuje Świat
  na koniec świata13.

Warto zaznaczyć, że intertekstualne nawiązania do poezji noblistki manifestują się zarówno na poziomie stylu, jak i treści. Prosty, zwięzły, oszczędny w środki stylistyczne idiolekt Krakowiaka przypomina idiolekt Szymborskiej, jednak nie opiera się on na zasadzie kopiowania, ale twórczego naśladowania, inspirowania światem poetyckim poetki, czerpania z niego określonych motywów, które następnie zostają przetworzone w sposób oryginalny i warty czytelniczej uwagi. Tak jak zauważyła Małgorzata Mikołajczak w słowie wstępnym, wprowadzającym do tomiku: „Wpływy autorki Wszelkiego wypadku dostrzec można także na poziomie podejmowanych przez Krakowiaka motywów i sposobów obrazowania, a ponadto w predylekcji do intelektualnego oglądu świata i filozoficznego zdziwienia zagadką istnienia”14.
Kwestii, wspominanej powyżej, pamięci autor poświęcił osobny wiersz, w którym pisze: „Na taśmie filmowej/ W szczelnie zamkniętej metalowej puszcze/ Życie trwa w najlepsze” (Pamięć, s. 51). Tutaj czytelnik może dojść do podobnych konstatacji jak w wierszu W muzeum. Film zapisany na taśmie, leżący w metalowej puszce, wskazuje na obraz powstały w czasach, kiedy nie znane jeszcze były kasety VHS, o zapisie na płytach DVD, technologiach DVD HD czy Blu-ray nikt jeszcze nie myślał. I ten przechowywany film, artefakt sztuki pozwala podmiotowi lirycznemu na stwierdzenie:

  Każdą scenę mogę powtórzyć
  Zatrzymać
  Spowolnić

  Choćbym taśmę wrzucił na dno szuflady
  Przykrył innymi
                                                (Pamięć, s. 51)

Sztuka pozwala pamiętać, zatrzymywać obrazy, odtwarzać w nieskończoność, przekazywać idee, przeżycia kolejnym pokoleniom. Na tym konstytuuje się jej największa wartość, dzięki niej „jesteśmy” (Jesteśmy, s. 59).
Oczywiście, teksty Krakowiaka nie koncentrują się tylko i wyłącznie na dialogu z poezją Wisławy Szymborskiej, na podnoszeniu kwestii pamięci czy wartości sztuki. Wiele wierszy twórca poświęcił odmianom miłości. Czytelnik spotyka miłość, która wymyka się słownikowym definicjom, ponieważ uczucia tak silne są niedefiniowalne „Niespotykana to miłość” (Słownikowa miłość, s. 66); pojawia się miłość zimna, wystudiowana, nieprawdziwa (Idealna miłość, s. 64); miłość nieszczęśliwa (Tęsknota, s. 52); miłość bezwarunkowa, pozostająca, niezmienna pomimo upływu lat (Stare dobre małżeństwo, s. 26); miłość w sensie eros (Erotyk, s. 22-23); miłość rodzicielska (Tak różni, s. 18-19) i w końcu mamy do czynienia z jednoznacznym wyznaniem podmiotu lirycznego: „zawsze chciałem kochać i być kochanym// kochałem/ jestem kochany” (Bez zrozumienia, s. 38).
Jest w tych utworach pochwała życia, bo przecież podmiot liryczny stwierdza wyraźnie: „jestem tylko śladem swoich dawnych/ zapomnianych kreacji// ale jestem” (U celu, s. 49), jednak afirmacja egzystencji jest wyrażana spokojnie, umiarkowanie, wręcz stoicko. Tutaj znowu warto powołać się na matronat Szymborskiej, która pisała przecież: „Moje znaki szczególne/ to zachwyt i rozpacz”15. Klasyczne, nie zapominające o literackiej tradycji, wiersze Konrada Krakowiaka, odznaczające się wyraźną oryginalnością twórczą, uważną obserwacją świata oraz człowieka, wrażliwością i prostym (nie znaczny – banalnym), liryzmem pozwalają rokować zasłużoną karierę literacką autora. Podsumowując: warto czytać tę poezję, warto oczekiwać na kolejne teksty tego pisarza.

Jakub Rawski

1 - K. Krakowiak, Warto, Zielona Góra 2012. Wszystkie cytaty z wierszy lokalizuję w tekście.
2 - C. Miłosz, Do Dajmoniona, [w:] idem, Na brzegu rzeki, Kraków 1994, s. 21.
3 - Ibidem.
4 - M. Janion, To jest klasycyzm tragiczny, [w:] R. Przybylski, To jest klasycyzm, Warszawa 1978, s. 7.
5 - E. Mielczarek, Finał III Konkursu „Debiut poetycki Pro Libris”, „Pro Libris” 2012, nr 4, s. 112.
6 - Zob. C. Markiewicz, Majuskuły!, Kraków 2010.
7 - J. Kristeva, Słowo, Dialog i Powieść, przeł. W. Grajewski, [w:] Bachtin. Dialog – Język – Literatura, red. E. Czaplejewicz i E. Kasperski, Warszawa 1983, s. 396.
8 - B. Zatońska, Konrad Krakowiak: Inspiracje pojawiają się w różnych momentach, dostęp:

http://tvp.info/opinie/wywiady/inspiracje-pojawiaja-sie-w-roznych-momentach/10293313
, [odczyt: 11.03.2013].
9 - W. Szymborska, Trzy słowa najdziwniejsze, [w:] eadem, Chwila, Kraków 2012, s. 14.
10 - Eadem, Wczesna godzina, [w:] ibidem, s. 28-29.
11 - Eadem, Nic dwa razy, [w:] eadem, Wiersze wybrane. Wybór i układ Autorki, Kraków 2004, s. 28.
12 - Eadem, Wszelki wypadek, [w:] ibidem, s. 159.
13 - Eadem, Vermeer, [w:] eadem, Tutaj, Kraków 2009, s. 39.
14 - M. Mikołajczak, „na dobry początek”, [w:] K. Krakowiak, op. cit., s. 6.
15 - W. Szymborska, Niebo, [w:] eadem, Wiersze…, s. 286.

 

Poprawiony (piątek, 11 kwietnia 2014 11:28)