Start Recenzje i omówienia Obywatele świata z odzysku

Obywatele świata z odzysku

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Antologia dramatu lubuskiego, red. Andrzej Buck, Pro Libris, Zielona Góra 2011, 242 s.
Dramat jest gatunkiem pomijanym w dyskursie literaturoznawczym. Autorzy sztuk nie żyją w świadomości odbiorców kultury tak mocno jak poeci czy prozaicy. Dlatego warta pochwały staje się każda próba dowartościowania tego gatunku. Małgorzata Sugiera już kilka lat temu zaznaczała rangę tego problemu pisząc, że „każde pytanie postawione dziś o dramat jako rodzaj i gatunek literacki musi z założenia stać się pytaniem źle postawionym”*.
Dwa lata temu ukazał się pierwszy zbiór lubuskich tekstów dramatycznych pod redakcją Andrzeja Bucka. W Antologii dramatu lubuskiego znajdujemy siedem sztuk. Dwie autorstwa Iwony Kusiak, dwie – Ireneusza Kozioła i po jednej: Czesława Markiewicza, Mariusza Puchalskiego, Wojciecha Śmigielskiego. Antologię otwiera dramat Kozioła Pokropek poruszający bolesne zielonogórskie zdarzenie z 1960 roku. To wtedy miało miejsce wystąpienie mieszkańców miasta przeciw milicji i ZOMO w obronie Domu Katolickiego. Do aresztu trafiło wówczas ponad trzysta osób, z czego prawie każdy stanął przed sądem. Drugim tekstem dramatycznym w Antologii jest kolejny dramat Kozioła, tym razem osadzony w czterech kątach patologicznego domu, gdzie kazirodztwo przybiera despotyczny wymiar. Ojciec molestuje każdego członka rodziny z osobna – wnuczkę, żonę, syna. Obserwujemy dramatyczny obraz rozpadu rodziny, a przede wszystkim języka, który przestaje służyć komunikowaniu. Staje się hermetyczny i połamany. Świetnie to oddała realizacja Piotra Łazarkiewicza.
Dwa teksty Iwony Kusiak – to podobnie jak w przypadku Kozioła – dwa odrębne odbicia tematyczne. W Czekaj autorka penetruje niedojrzałość współczesnych 30-latków i figurę obcego Ojca, w Zapachu żużla odpomina postać jednego z najważniejszych żużlowców regionu – zmarłego tragicznie Edwarda Jancarza. Dramat Czesława Markiewicza O Wandzie, co chciała Niemca to z kolei tragikomedia o skompromitowanych nadziejach 50-latków i kolejnych pokoleniach bez szans na zmianę losu. Groteska Mariusza Puchalskiego CHamlet, czyli co się dzieje w państwie duńskim to groteska z kabaretowo-politycznymi inklinacjami, w którą zaangażowana jest forma i zabawa konwencją szekspirowską. Wreszcie finalny dramat Wojciecha Śmigielskiego Obudzone miasto to wysoce faktograficzny powrót do wydarzeń 1960.
Mamy w tej książce wybór sztuk różnych pod względem tematu i siły oddziaływania społecznego. Pośród obudowujących Antologię dramatów zaangażowanych historycznie (wydarzenia roku 1960 w Zielonej Górze) mamy tu dwie „czeruchy”, jak mawiał o swoich mrocznych, penetrujących marginesy społeczne sztukach Nikolaj Kolada. To właśnie Czekaj Kusiak i Spuścizna Kozioła decydują, moim zdaniem, o odbiorze tej antologii. Oba dramaty pokazują oddalony od podręcznikowych zaszłości historycznych klimat ziem z odzysku. Prawdziwy bowiem teatr lubuski nie rodzi się z dat, ale z rachitycznej i chorej kondycji człowieka nie-stąd. Bohaterowie tych dwóch dramatów to ludzie niedostosowani. Są obywatelami świata „z odzysku” – dzień za dniem próbują na nowo budować przerwany śmiercią matki i zniknięciem ojca obraz „zdrowej” rodziny. Czekajowie to ibsenowscy pogrobowcy rzuceni w wir dorosłego życia, któremu sprostać nie potrafią. Mamy tu ludzi z obciętym dzieciństwem i rozmytymi życiorysami. Gdzieś z boku poczyna wracać znienawidzony ojciec – trauma.
Spuścizna z kolei nie ocenia, nie moralizuje, nie wybacza i nie tłumi. Spuścizna dzieje się. Owo „dzianie się” to najwyższy poziom istnienia tego dramatu na scenie. Każdy bowiem z zamieszczonych tu utworów jedyną możliwą konkretyzację znajduje na deskach. Siła despotyzmu objawia się w chronicznym lęku, który zaraża język postaci:

Brałam dla siebie tyle radości, ile mi dawał. Dużo dawał. Był moim pierwszym nauczycielem. Długo jedynym. Wspaniałym. Tak się to ułożyło. I bałam się. Tak, przyśpieszał. Nie mogłam nabrać oddechu. To było tak... tak jak tamten terkot. Tak jak terkot, tamten terkot. Była tam. Było mi wstyd. Bałam się. On tak oddychał, dyszał. Na przemian dyszał i oddychał.

Ta wypowiedź jest reprezentatywna dla większości postaci tej Antologii. W każdym dramacie świat jest uwarunkowany ojcem-gwałcicielem, ojcem- uciekinierem, ojcem-Niemcem. Każdy świat z odzysku, jaki Antologia prezentuje, powraca do ojca – nieważne, czy biologicznego, czy wyimaginowanego idola sportowego (historia zamordowanego żużlowca).
Tym, co może razić przy odbiorze tej antologii, jest dobór autorów – dwóch pisarzy reprezentowanych jest przez dwa dramaty, innym przypada w udziale jeden utwór. Myślę też, że znalazłoby się jeszcze dwóch autorów, których można by tutaj uwzględnić. Zwłaszcza że Andrzej Buck rozszerza pojęcie „dramatu lubuskiego” w posłowiu o „tekst powstały na zamówienie instytucji kultury, która ma swoją siedzibę na Ziemi Lubuskiej”. Brakuje mi w tym zbiorze lekkiego tonu z dramatów Marka Zgaińskiego. Nie ma wybitnej realizacji Zabijania Gomułki według prozy Pilcha w reż. Jacka Głomba czy najnowszej Trash story Magdy Fertacz w reżyserii Marcina Libera (z tym że ta sztuka miała swoją premierę w Lubuskim Teatrze dopiero w 2012, niemniej od 2008 roku istniejąca już w postniemieckiej świadomości lubuskich widzów teatralnych). Szkoda, że zabrakło wybranego dramatu Przemysława Grzesińskiego, związanego od wielu lat z Teatrem Lubuskim. Tak jak wspomniałem wcześniej – lepiej w odbiorze czytelniczym wypadają sztuki obyczajowe, zamknięte w ciasnych przestrzeniach mieszkań, gdzie toczą się kameralne wiwisekcje rodzinne. Gorzej przedstawiają się natomiast obudowane historycznie, reporterskie wręcz opowieści o wydarzeniach zielonogórskich Anno Domini 1960. Nie o rangę społeczną obrazowanych wydarzeń tu chodzi, ale o ogląd kondycji homo lubus – człowieka z ziem „odzyskanych”, odzyskiwanych wciąż na nowo – z perspektywy każdego pokolenia, każdego małego niewygodnego mieszkania, każdego oddechu i gwałtu.
Dramat jest nieobecny w dyskursie współczesnych badaczy literatury (nie tylko lubuskich). Poczytywany jako nadmiernie „teraźniejszy” i zbyt doraźny, artystycznie nie może bronić się tylko afiszem. Ta antologia stanowi pierwszy krok do odnowy gatunku w świadomości odbiorców. Pozwala ujrzeć teksty dramatyczne jako żywe głosy Współczesności.

Janusz Łastowiecki

* M. Sugiera, Pytania o dramat, „Teksty Drugie” 2005, nr 1/2, s. 60-71.