Start Recenzje i omówienia Przemyślana konstrukcja

Przemyślana konstrukcja

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Beata Patrycja Klary, Deklaracje. Geny. Anty-geny. Memy, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2012, 50 s.

Beata Patrycja Klary należy do twórców, których utwory na długo zapisują się w pamięci czytelników. Nie inaczej jest w przypadku jej najnowszego tomiku poezji, który ukazał się w tym roku w Sopocie jako siedemdziesiąty ósmy tom serii wydawniczej Biblioteka „Toposu”.

Intrygujący jest już sam tytuł książki, a brzmi on: Deklaracje. Geny. Anty-geny. Memy. Pięćdziesię- ciostronicowa publikacja została podzielona na trzy części i zawiera w sumie trzydzieści utworów. Jak to u Beaty Klary bywa, nie ma w tym tomie miejsca na przypadkowość, wszystko, łącznie z numeracją wierszy, wygląda na przemyślaną konstrukcję. Podobnie jak w poprzednim tomiku (Zabawa w chowanego) autorka zastosowała dłuższą frazę, co spowodowało, że książka ma układ poziomy. Dzięki temu zabiegowi wiersze Beaty Patrycji Klary czyta się po trosze jak prozę.

Książkę otwiera motto, posiada je też każda z trzech części, a nawet niektóre z utworów.

Część pierwsza została opatrzona tytułem Geny. Początek i koniec. Wiersze w niej zawarte nie należą do łatwych w odbiorze, autorka umieściła w nich wiele terminów medycznych, sprawnie łącząc je jednak z właściwą treścią utworów. A tematyka owej treści ukazuje się czytelnikowi dopiero po przeczytaniu całości. Poetka kreuje jakąś postać, choć nie do końca wiadomo, kim owa postać właściwie jest. Zarysowane tu i ówdzie cechy nie dają w rezultacie obrazu całości, nie możemy więc odpowiedzieć na pytanie, czy chodzi o dziecko, czy dorosłego, można określić jedynie jego płeć, na którą wskazuje już pierwszy wers wiersza otwierającego tom: Noworodek płci męskiej urodzony cięciem cesarskim ze wskazaniem.3

Podczas czytania tych utworów nie opuszczało mnie uczucie niepokoju i wrażenie, że w opowiadanej historii nie wszystko jest w porządku. Beata Patrycja Klary posiada niebywałą umiejętność: za pomocą chłodnych, obiektywnych opisów potrafi wzbudzić u czytelnika bardzo silne emocje. Za przykład niech posłuży fragment wiersza V, zawartego w części pierwszej: Czasem bawią się w plemiona. Gra wtedy pastuszka. Nie jest to łatwe./Przykurcze w stawach łokciowych i kolanowych. Ograniczenia.4 Mimo, że wersy są długie, czytając je nie miałam wrażenia, by były „przegadane”. Każde słowo znalazło się dokładnie w miejscu, w jakim miało się znaleźć. Z całej pierwszej części wyłania się obraz – co prawda niedokończony – istoty nieszczęśliwej, upośledzonej, ograniczonej. Tego nieprzyjemnego odczucia nie łagodzą nawet takie fragmenty, w których mowa o tym, że opisywany chłopiec uwielbia się śmiać czy też bajek słucha chętnie.

Druga część to z kolei opowiadanie o... lalkach. Specyficznych co prawda, bo już tytuł wskazuje, że chodzi o lalki reborn. Pierwsza fraza wiersza otwierającego ten fragment książki jest analogiczna do tej z części pierwszej: Lalka płci żeńskiej, wykonana ręcznie z delikatnego materiału.5 Z dziesięciu wierszy tego miejsca książki wyłania się nieco makabryczny obraz. Podmiot liryczny opisuje proces tworzenia rebornów i powody ich zamawiania. I oto dowiadujemy się, że takie lalki są zamawiane albo przez kobiety, które nie mają czasu na dzieci, albo przez babcie tęskniące za wnukami, albo wreszcie przez kobiety, które z różnych względów straciły własne dzieci. Tym, co mnie uderzyło w tych tekstach, było z jednej strony podkreślanie sztuczności rebornów, a z drugiej opisy traktowania ich jak gdyby były żywymi dziećmi: zmienianie pieluch, wychodzenie na spacer etc.

Część trzecia i ostatnia nosi tytuł Memy. Otwarcie. Wiersze w niej zawarte stanowią całość we własnym obrębie, jednak nie do końca przypominają te z początku książki. Czyta się je poniekąd jak wspomnienia, zawierają też opisy stanów emocjonalnych, jednak nie podane wprost. Niektóre wiersze są pisane w pierwszej osobie, bywa, że z perspektywy mężczyzny. Kilka tekstów nawiązuje do śmierci, jednak z wyraźnym zastrzeżeniem, że Jest tyle końców świata, ile drobnych śmierci, / a każda ciemność to zapowiedź światła. Zdawać by się mogło, że to dość optymistyczne założenie, jednak kiedy czytałam te wiersze, do optymizmu było mi daleko. Jest w nich coś takiego, co nie pozwala na czytanie ich dla relaksu, a jednocześnie każe skończyć lekturę dopiero na ostatnim wersie.

Jestem ciekawa kolejnych poetyckich książek Beaty Patrycji Klary. Eksperyment z długą frazą wychodzi tej poetce wyśmienicie i sprawia, że do jej wierszy chce się wracać. Jeśli dodać do tego świetny poetycki warsztat autorki, jej erudycję i trafność w doborze słów, pozostaje się tylko spodziewać, że każdy kolejny tomik będzie lepszy od poprzedniego. I jestem niemal pewna, że w następnej książce Klary znajdziemy koncepty równie oryginalne, co dotychczas.
Kinga Mazur


3 B. P. Klary, De-klaracje. Geny. Anty-geny. Memy., Sopot 2012, s. 7.
4 Ibidem, s. 11.
5 Ibidem, s. 17.

Poprawiony (wtorek, 23 kwietnia 2013 08:05)