Start Recenzje i omówienia Piękna Polka u zachodnich sąsiadów

Piękna Polka u zachodnich sąsiadów

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Jens Petersen, Die Haushälterin, Deutsche Verlags-Anstalt, München 2005, 176 S.
Jens Petersen, wyróżniony w 2009 roku prestiżową nagrodą literacką im. Ingeborg Bachmann, zebrał przychylne recenzje już za swój debiut pisarski. Mowa tutaj o wydanej w 2005 roku powieści Die Haushälterin. Jest to historia relacji ojca z synem opowiedziana z perspektywy szesnastoletniego Philippa. Zapis jego wspomnień, obserwacji oraz uczuć składa się na narrację tekstu. Po śmierci żony i utracie pracy ojciec nie stroni od alkoholu i nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nieobecność ukochanej kobiety odbija się również negatywnie na możliwości komunikacji między nim a synem. Depresja i pijaństwo ojca skutkują wypadkiem, w wyniku którego konieczna jest hospitalizacja. Pozostawiony samemu sobie Philipp decyduje się na zatrudnienie pomocy domowej. Wybór pada na Adę Malic, dwudziestotrzyletnią studentkę filologii pochodzącą z Lublina.
Pojawienie się młodej, atrakcyjnej Polki wprowadza zamęt i rywalizację w świecie męskim. Fascynacja urodą, naturalnością i prostotą w sposobie bycia Ady powoduje, że chłopiec przeżywa swoją pierwszą młodzieńczą miłość. Szybko jednak okazuje się, że i ojciec nie jest odporny na wdzięki Polki. Mamy więc tutaj swoisty trójkąt miłosny, nierówną walkę o kobietę, w której nie bez znaczenia zdaje się być zakulisowy spór o samodzielność i tożsamość Philippa i która być może nawet podszyta jest śladami kompleksu Edypa. To, że Ada staje się obiektem fascynacji i pożądania, jest zapewne wypadkową wielu czynników. Szczególnie istotny jest tutaj fakt, że zarówno ojciec, jak i syn postawieni są w sytuacji walki o męską dominację. Pojawienie się młodej kobiety potęguje i w naturalny sposób wyostrza ten konflikt. Dramatem młodego bohatera jest rzeczywistość, w której jako nastolatek nie może na równych prawach konkurować z przywilejami dorosłości i władzy – a więc ze swoim ojcem.
Charakterystyczną cechą narracji Petersena jest niechęć do odkrywania i ujawniania. Decydujące informacje, wydarzenia – choćby intymne zbliżenia Ady z ojcem – pozostają w sferze niedopowiedzenia lub sugestii. Jako że czytelnik nie poznaje istoty relacji między postaciami, skazany jest jedynie na domysły. Nie wiadomo, jakie pobudki kierują ojcem i co myśli oraz czuje młoda Polka. Obie te postaci są płaskie psychologicznie. Z punktu widzenia logiki narracji pierwszoosobowej da się to wytłumaczyć. Wydaje się jednak, że powieść zyskałaby na sile wyrazu, gdyby znalazłaby się w niej próba spojrzenia w głąb duszy Ady i ojca. Optyka młodocianego bohatera jako filtr ocen i percepcji innych mogłaby przynieść ciekawe sądy. A tak mamy w dużej mierze do czynienia z ujmującym, ale jednak tylko „lamentem papierowego podbrzusza” (Adam Krzemiński). Nie oznacza to jednak, że powieść nie zawiera elementów – nazwijmy to – literackiego autentyzmu. Pozornie banalne uwagi i spostrzeżenia Philippa trafnie oddają atmosferę niepokoju i strachu, która towarzyszy opowiadaniu chłopca. Na szczęście dająca się wyczuć melancholia przekazu nie czyni tej prozy sentymentalną.
Można by się jeszcze zastanowić nad znaczeniem narodowości Ady Malic. Polska jako kraj nie stanowi w tekście praktycznie żadnego punktu odniesienia. Philipp nie robi zresztą tajemnicy ze swojej ignorancji w stosunku do wschodnich sąsiadów. W tym kontekście polskość bohaterki funkcjonować może jedynie jako pierwiastek nowości, obcości czy tajemniczości. Trudno też doszukać się w prozie Petersena stereotypowego postrzegania Polaków. Z jednym może – pozytywnym – wyjątkiem. Uroda i kobiecość Ady przywodzą na myśl stereotyp „Afrodyty znad Wisły”.
Historia opowiedziana przez Jensa Petersena próbuje dotknąć kilku ważkich aspektów relacji międzyludzkich. Chodzi w niej o adolescencję, o tęsknotę i samotność, o nieprzystawalność światów ojca i syna, a także o trójkąt miłosny. Opowiada ona również o poświęceniu i wąskiej granicy między pomaganiem a wykorzystywaniem. I w tym właśnie punkcie pozostawia ona czytelnika z mieszanymi uczuciami. Ale być może zadawanie właściwych pytań samo w sobie jest zawsze ważniejsze od możliwych odpowiedzi. Zwłaszcza w literaturze.

Paweł Wałowski

Poprawiony (piątek, 01 czerwca 2012 12:41)