Start Recenzje i omówienia W poszukiwaniu lubuskiej historii

W poszukiwaniu lubuskiej historii

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Krzysztof Koziołek, Miecz zdrady, Manufaktura Tekstów, Nowa Sól 2011, 327 s.
Miecz zdrady to kolejna powieść w niewielkim dorobku młodego, obiecującego pisarza, Krzysztofa Koziołka. Podobnie jak jego poprzednie książki, zawiera ona elementy kryminału, powieści sensacyjnej, w który tym razem wpleciono wątek historyczny i obfituje w rozliczne zwroty akcji, choć jej fabuła rozgrywa się w ciągu zaledwie pięciu dni.
Już sam tytuł jest zaskakujący, gdyż kojarzy się wielu czytelnikom z cyklem Miecz Prawdy Terry’ego Goodkinda. Wskazuje na to także okładka prezentująca niezwykle misternego wykonania, podobny do średniowiecznego, miecz. Jednakże książka wcale nie nawiązuje do słynnej sagi o Poszukiwaczu, ani nawet nie jest osadzona w równie fantastycznej krainie. Akcja utworu umiejscowiona jest bowiem w województwie lubuskim, lecz trudno określić jej dokładną lokalizację. Główni bohaterowie przemieszczają się w zawrotnym tempie z miejsca na miejsce. Autor w bardzo charakterystyczny sposób zaledwie zarysowuje obszar, w którym oni przebywają, stwierdzając po prostu, że jadą do Żagania, Nowej Soli, Bytomia Odrzańskiego czy Zielonej Góry.

Głównym bohaterem jest Andrzej Sokół, nowosolski dziennikarz. W poniedziałek ma się on stawić na umówione wcześniej spotkanie ze znawcą sztuki Stayerem, ale zastaje go martwego, a dokładniej mówiąc – z mieczem wbitym w głowę. Oczywiście głównym podejrzanym staje się Sokół, jako jedyna osoba obecna na miejscu zbrodni. Jednak po analizie odcisków palców z narzędzia zbrodni podejrzenie pada na żużlowca Falubazu, Marcina Malickiego. Nieznany pozostaje jednak motyw zabójstwa oraz pochodzenie tajemniczego miecza. Sokół jako zagorzały fan żużlu podejmuje się próby rozwiązania tej jakże nietypowej zagadki. Dzięki znajomościom w policji i muzeum, przy pomocy specjalistów oraz narzeczonej odkrywa niespodziewaną nikomu tajemnicę. Jak się okazało, miecz jest przeklęty i ma związek z niepewnym pochodzeniem dziadka Malickiego. To dopiero początek nowych zagadek, przed którymi stawia bohatera autor. Kiedy Sokołowi zdaje się, że rozwiązał sprawę, zaczynają piętrzyć się przed nim nowe niewyjaśnione tajemnice. W celu dotarcia do prawdy nie cofnie się przed niczym, nawet przed zdewastowaniem zabytków. Dociera do strzeżonych przez wieki rodzinnych sekretów. Dowiaduje się wielu rzeczy o mieczu oraz jego związku z pewną wpływową niemiecką rodziną.

Kolejnym ciekawym zabiegiem wprowadzonym przez autora jest interesujący wątek zorganizowanej międzynarodowej grupy przestępczej złożonej z Niemca Andreasa Kaufmana, Serba Zivko Krkićia i Norwega, wynajętej przez niezwykle wpływowego człowieka, w celu skompromitowania żużlowca, a dowodzonej przez inteligentną i przebiegłą Mirandę Oswald. W mistrzowski sposób łączy autor ironię z przygodami bohaterów. Przedstawia satyrę na świat mediów, polityki i organów ścigania. Ukazuje dziennikarską pogoń za sensacją, co w rezultacie powoduje wprowadzanie do obiegu publicznego zafałszowanych informacji. Wskazuje na niekompetencje niektórych policjantów, szczególnie tych niższego szczebla oraz wymuszanie przez nich zeznań na osobie podejrzanej, ale, jak się potem okazuje, całkowicie niewinnej. Jednakże policja i jej sposoby pracy zostają przez niego zrehabilitowane, gdy udaje im się złapać kryminalistów przy pomocy zastawionej wcześniej pułapki.

Pisarz podejmuje również wątek rozliczenia się z przeszłością, próbę zrozumienia byłych agentów Służb Bezpieczeństwa oraz zafałszowania historii przez podawanie spreparowanych informacji. Z tym problemem zmaga się życiowa partnerka głównego bohatera, Patrycja, która dopiero z artykułu w lokalnym czasopiśmie dowiaduje się o niechlubnej przeszłości wujka. Również działanie Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych, rozwiązanego w 1945 roku, owiane jest aurą tajemniczości i niedomówień, gdyż ta instytucja nieoficjalnie zajmowała się podobno szukaniem cennych kosztowności i skarbów.

Historia przedstawiona w książce, jak wskazuje autor, jest fikcyjna, ale większość wydarzeń historycznych, o których mowa, poparta jest źródłami. Prawdziwymi są postacie królów Henryków IX i XI, wkład rodziny von Schonaich w rozwój Kożuchowa, Bytomia Odrzańskiego, Siedliska i Otynia, a także działalność tajemniczego i swego czasu kontrowersyjnego Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych.

Miecz zdrady jest interesującą, błyskotliwie napisaną powieścią przeznaczoną dla każdego czytelnika. Znajdziemy tu liczne pogonie, zagadki, tajemnice, które spodobają się przede wszystkim wielbicielom sensacji. Również pasjonaci historii znajdą w tej powieści wiele interesujących momentów. Dowiedzą się więcej o pomocy znanych postaci historycznych w rozwoju miasteczek województwa lubuskiego, wraz z bohaterami będą się starali rozwiązać łamigłówki zawarte w wielowiekowych księgach. Ponadto czytelnik pochodzący z naszego województwa może zgłębić wiedzę na jego temat, bowiem autor wspomina o atrakcjach turystycznych, o których bardzo często w ogóle nie wiemy. Dzięki temu zostajemy zachęceni do własnych poszukiwań i do zwiedzenia niezwykłych zabytków naszego regionu.

Mankamentem powieści jest jej podobieństwo do książek popularnego także w Polsce Dana Browna, a w szczególności jego kontrowersyjnego Kodu da Vinci. Podobieństwa znajdziemy już na pierwszych stronach obu powieści, które rozpoczynają się od znalezienia zwłok osoby związanej z dziełami sztuki (u Koziołka to Stayer, a u Browna – kustosz muzeum paryskiego Jacques Saunière), która zginęła w niezwykły sposób (tutaj od miecza, u Browna – ciało ułożono w pozycji łudząco podobnej do rysunku witruwiańskiego, na którym Leonardo da Vinci przedstawił proporcje ludzkiego ciała). Podejrzenie o dokonanie zbrodni pada na pierwszą osobę „naznaczoną” w jakiś sposób (tutaj Sokół zostaje podrapany przez kota ofiary, w Kodzie da Vinci ofiara zdążyła napisać swoją krwią nazwisko Langdona na ścianie).

Analogie znajdujemy także w cechach bohaterów, choć wykonują oni różne profesje (Sokół to dziennikarz, a Langdon to znawca religijnej symboliki z Uniwersytetu Harvarda). Obaj podejmują się rozwiązania zagadek, dotyczących artefaktów, jednakże Langdon jest specjalistą, a Sokół – laikiem. Główni bohaterowie napotykają na swej drodze niezliczone przeciwności, między innymi ze strony organów ścigania oraz tajemniczych osobników (zorganizowana grupa przestępcza Mirandy Oswald oraz opisane przez Browna Opus Dei). Pomocy udzielają im dwie piękne kobiety: Sophie Neveu, wnuczka zamordowanego kustosza i Patrycja Pawłowska, narzeczona dziennikarza. Zadziwiająca może zdawać się „przemiana” Sokoła z regionalnego dziennikarza w łowcę skarbów oraz osobę z łatwością rozszyfrowującą historyczne zagadki, które nastręczały problemów specjalistom. Sokół bowiem zdaje się dorównywać umiejętnościami Langdonowi.

Mimo tych zbieżności powieść Koziołka jest niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego Lubuszanina i nie tylko, bowiem każdy znajdzie w niej coś dla siebie, akcję i wątek sentymentalny, pościgi, a przede wszystkim ciekawostki historyczne, które łączą pozornie niepasujące do siebie elementy w niebanalną całość.
Anna Kaczmar

Poprawiony (piątek, 13 kwietnia 2012 09:56)