Start Recenzje i omówienia „Wierzę, że prawda istnieje i tylko prawda może być zwycięstwem”. O książce Bartoszewskiego-Wnukowskiego

„Wierzę, że prawda istnieje i tylko prawda może być zwycięstwem”. O książce Bartoszewskiego-Wnukowskiego

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Narcyz Bartoszewski-Wnukowski, Samo życie, Wydawnictwo Dekograf, Żagań 2010, 344 s.
O książkach Narcyza Bartoszewskiego-Wnukowskiego najlepiej świadczą słowa jednego z jego przyjaciół, którego list przytoczył autor w Samym życiu – „Twoich książek nie można czytać jednym tchem. Po dwóch rozdziałach trzeba odłożyć książkę i zająć się czymś innym, by dusza mogła wypocząć i przetrawić doznane wrażenia”. Ogrom wspomnień autora, nie zawsze tych pozytywnych, opisy, często wstrząsające, faktycznie sprawiają, że Samo życie czyta się etapami, a po zakończeniu lektury potrzeba trochę czasu, aby oswoić się z tym, co się przeczytało.
Narcyz Bartoszewski-Wnukowski, lekarz psychiatra i magister historii w jednej osobie, urodził się w 1930 roku w Gródku Podolskim. Osiem lat później został zesłany przez władze radzieckie do miejscowości Białyj Kołodiec, koło Charkowa. Czas spędzony na zesłaniu już na zawsze odcisnął się piętnem na jego życiu. Mieszkając aktualnie w Niemczech i będąc na emeryturze, Wnukowski spisuje wspomnienia. Samo życie to szósty tom jego opowiadań.

Książka liczy trzydzieści siedem krótkich rozdziałów. Bartoszewski-Wnukowski przelewa na papier różnorodne historie, które sam przeżył albo o których słyszał od innych. Nie stroni także od wyrażania uczuć i emocji, ich ślady zauważyć można w książce wielokrotnie. Znaczna część książki to rozmowy autora z sąsiadem Jankiem, samotnym po śmierci żony. Autor, i zarazem pierwszoosobowy narrator, rozmawia z nim głównie na tematy polityczne. Historia i polityka są w książce wszechobecne. Doktor jawnie przedstawia swoje poglądy. Jest patriotą, któremu los ojczyzny bardzo leży na sercu. Głęboko przeżywa wiadomości zasłyszane w radiu bądź telewizji, które dotyczą jego kraju. Ubolewa, że nie może nic zrobić, aby wpłynąć na bieg zdarzeń w Polsce.

W opowiadaniach nie zabrakło wspomnień II wojny światowej. Autor opisuje nie tylko swoje przeżycia, przytacza także opowieść krewnej, Stanisławy Wnukowskiej, z której wyłaniają się wstrząsające opisy głodu, mordów, nieludzkich męczarni. W podobnym tonie przedstawione są przeżycia doktora na zesłaniu w miejscowości Białyj Kołodiec, a także czas spędzony w Domu Dziecka w Gliwicach. Przy czym trudne przeżycia z czasów zesłania i okresu II wojny światowej są przeplatane opowiadaniami o piciu syryjskiej kawy z przyjacielem, popołudniu spędzanym wraz z żoną na łonie natury.

Bartoszewski wspomina także ludzi, którzy mieli znaczący wpływ na jego życie, jak na przykład Jan, przyjaciel ze studiów, mieszkający w Australii, ksiądz Roman przebywający na Ukrainie, ale także osoby, z którymi zapoznał się już w Niemczech, w Celle, gdzie mieszka. Szczególnie bliski jest mu Kurd, właściciel kawiarni, w której autor często przebywa, oraz jego córka Jaśmin, której udziela psychologicznych porad.

W Samym życiu Bartoszewski jawi się nam nie tylko jako patriota, dla którego najważniejsze są Bóg, Honor, Ojczyzna. Także jako cierpliwy, doświadczony lekarz psychiatrii, opowiadający historie swoich pacjentów, np. młodzieńca z homoseksualną przeszłością, który po terapii z dr. Bartoszewskim szczęśliwie ożenił się z ukochaną i zaczął nowe życie.

Autor płynnie przechodzi z jednej opowieści do drugiej, a czytając trudno oprzeć się wrażeniu, że jest się jego powiernikiem. Rozkłada on przed nami wachlarz swych, niekoniecznie miłych, życiowych doświadczeń. Jawnie pisze o chwilach, kiedy jest mu smutno. Otwarcie zwierza się, iż boi się nieuchronnie zbliżającej się śmierci. Czytelnik ma wrażenie, jakby uczestniczył w jego świecie. Jest to niewątpliwie wielka zaleta tej książki, napisanej językiem przystępnym dla każdego przeciętnego odbiorcy.

Szczególnie ciekawe podczas lektury były dla mnie porady psychologiczne, których doktor udziela przedstawionym w książce bohaterom, ale także nam, czytelnikom. Rady dotyczące miłości, małżeństwa, macierzyństwa czy ojcostwa, które były przeznaczone dla córki Kurda, Jaśmin, i jej męża, Aldiego, tak naprawdę mogą być bardzo przydatne dla każdego. W tym aspekcie książka ma więc także walor dydaktyczny.

Do wad tej publikacji zaliczyłabym natomiast zbyt długie opisy przyrody i pór roku, które momentami mogą zacząć nużyć. To samo można powiedzieć o dialogach, które narrator prowadzi z przyjacielem. Ponadto treści, które wystąpiły już raz w jednej części książki, są po kilkunastu stronach powtarzane jeszcze raz w następnym opowiadaniu i to równie szczegółowo. Te mankamenty nie zakłócają jednak odbioru książki, którą Bartoszewski-Wnukowski przede wszystkim kieruje do młodzieży. To jej chce przekazać swoją prawdę o historii, Polsce i Polakach. Czy jednak znajdzie zrozumienie u młodych czytelników?

Monika Derczyńska

Poprawiony (piątek, 13 kwietnia 2012 09:55)