Start Recenzje i omówienia Czy szczekające psy i suki wreszcie się nasycą?

Czy szczekające psy i suki wreszcie się nasycą?

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Beata Patrycja Klary, Szczekanie głodnych psów, WiMBP im. Z. Herberta w Gorzowie Wlkp., Gorzów Wielkopolski 2010, 72 s.
Po pierwszej lekturze tomiku wierszy Beaty Patrycji Klary zatytułowanym Szczekanie głodnych psów można odnieść wrażenie, że ludzie sportretowani w tej poezji to tylko kupa mięsa służąca do seksualnej eksploatacji. Kobiety „nie różnią się [od siebie]. Mięso pozostaje mięsem”. Dają się „wypełnić, zatkać, zakneblować po jęk”. Przypominają „kamień z wilgotnym pęknięciem”. Na kolejnych stronach tomiku co chwilę mowa o waginach, fallusach i wytryskach. Nieuważny czytelnik mógłby wywnioskować, że autorka kreśli przed nami bezlitosny, czysto fizjologiczny świat damsko-męski, pozbawiony uczuć i głębszej refleksji, w którym dąży się wyłącznie do bezmyślnej kopulacji. Jednak pozory mylą – jak zauważył Jerzy Suchanek, w erotykach Beaty Patrycji Klary „akt miłosny jest najczęściej tylko tłem lub pretekstem do studium sytuacji psychicznej kobiety”.
Zestawiając pierwszą część tomiku z pozostałymi, można skonfrontować świat męski z kobiecym. Podmiotem lirycznym wierszy z części pierwszej jest mężczyzna – brutalnie zrywa rajstopy z tłustych, kobiecych nóg, ma swój udział w aborcji farmakologicznej, o kobiecie mówi „kurew”, porównując jej połamane obcasy do złamanego życia. Czy zatem w męskim świecie miłość nie istnieje? Istnieje, ale jest jakby luksusem – w Portrecie podmiot liryczny nazywa kobietę swoją miłością, następnie stwierdza: „z pozoru na to wygląda i wcale nie wyklucza, że [koledzy] mi zazdroszczą”. Może na tym polega głód szczekających psów? Próbują najeść się mięsem, ale tak naprawdę ich głód może zaspokoić tylko miłość. Brzmi banalnie, ale prawdopodobnie właśnie z takich banałów składa się ludzkie życie.

W kolejnych częściach tomiku Klary odbiera głos mężczyznom – od tej pory mówią kobiety. Jednak nie oznacza to, że ich wypowiedzi są lirycznie uduchowione. Nie, kobiety również nie przebierają w słowach i także skupiają się na fizyczności, jednak jest to już inna fizyczność – zaczyna być pretekstem, o którym pisze Suchanek, pretekstem do ukazania kobiecych potrzeb i psychiki. Kobieta nie ma pewności, przed kim jej kochanek „ostatnio rozpinał rozporek” i mówi o sobie: „ja mam się tylko nie odzywać”. Można by pomyśleć, że kobieta sama siebie uprzedmiatawia. Jednak jest to wrażenie mylne – w tomiku Klary znajdują się też krótkie utwory, zwane przez autorkę „balladami”, będące erotykami pozbawionymi wulgarności, podkreślające bliskość kochanków w sytuacji intymnej. W Balladzie łąkowej mężczyzna ukazany jest w nietypowej roli – zbiera kwiaty. Podmiot liryczny stwierdza: „to takie niemęskie”, a ja mam wrażenie, że to nie jest zarzut, ale raczej pochlebstwo. Z kolei w Balladzie wiejskiej kochankowie odciskają swój ślad na zmurszałych deskach starego łóżka – „ktoś tu wcześniej robił to samo”, a zatem ludzkie pożądanie to doświadczanie powtarzalne przez wszystkie pokolenia, nierozerwalnie związane z człowieczeństwem.

Wiersze Klary są dojrzałe i przemyślane, przy czym napawają smutkiem, bo autorka obnaża motywację ludzkiego działania – akt miłosny odziera z pięknych słówek, wzniosłych emocji, miłosnych wyznań. Pozostaje sam mechanizm kopulacji. Takie postawienie sprawy powoduje, że czytelnik odczuwa potrzebę zaprzeczenia biologistycznym treściom wierszy Klary. Być może poetka prowokuje nas właśnie do takiego zaprzeczenia.

Niestety jeden z wierszy ze zbioru poezji Klary sprawia, że autorka staje się niewiarygodna. To RU 486 o aborcji farmakologicznej. W utworze znajduje się wers: „nie dopuszcza do zagnieżdżenia” zarodka w błonie macicy. To zdanie mogłoby być prawdą w odniesieniu do antykoncepcji awaryjnej. Tymczasem tytuł wskazuje na to, że autorka ma na myśli środek wczesnoporonny – RU 486 usuwa zarodek, który już jest zagnieżdżony. Czyżby poetka nie wiedziała, o czym pisze?

Wypada jeszcze wspomnieć o intertekstualności w Szczekaniu głodnych psów. W kilku wierszach pojawiają się cytaty z Mistrza i Małgorzaty M. Bułhakowa, Pętli M. Hłaski, Małego księcia A. de Saint Exupéry’ego i Pamiętam, pamiętam Philipa Larkina. Niestety… owe cytaty zaznaczone są kursywą. W ten sposób Klary naprowadza czytelnika na trop, pozbawia go możliwości samodzielnego poszukiwania literackich odniesień, podsuwa mu pod nos oczywistą podpowiedź. A przecież świadome czytanie oznacza wysiłek – szkoda, że odbiorca w tym przypadku nie musi się zbytnio wysilać, aby odnaleźć intertekstualne nawiązania.

Czy szczekające psy i suki w końcu się nasycą? Jeżeli pozostaną psami i sukami – nie. Ich wygłodniałe szczekanie uciszy się dopiero, gdy ze zwierząt przeistoczą się w ludzi – gdy w miłosnym akcie odnajdą coś więcej niż tylko konsumpcję.

Kamila Gieba

Poprawiony (piątek, 13 kwietnia 2012 09:57)