Start Recenzje i omówienia Tradycja i forma – dramat-romans poetyki Piotra Michałowskiego

Tradycja i forma – dramat-romans poetyki Piotra Michałowskiego

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Piotr Michałowski, Zaginiony w kreacji poemat z przypadku, Wydawnictwo Forma, Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy, Szczecin 2018, 57 s.

Entuzjastycznie odebrany, najnowszy tomik poetycki doktora Piotra Michałowskiego Zaginiony w kreacji poemat z przypadku to wynik dziesięcioletniej (2007-2017) pracy autora. Napisany tercyną, składający się z ośmiu pieśni i siedmiu przerywników oraz… niemający końca! Mimo to jest pełen aluzji literackich i odniesień do uznanej polskiej i zagranicznej twórczości. Uważny czytelnik odkryje wskrzeszoną poetykę lub cytaty z Dantego, Frosta, Sienkiewicza lub Zadury. A studium barwności i świetlistości przejawiające się co jakiś czas w kolejnych pieśniach nasunie mu na myśl Powidoki. Samo odnajdywanie kolejnych smaczków sprawia niemałą frajdę, jednak ta gra angażuje nierzadko niemal ponad siły, bowiem nawet ponowna lektura wciąż potrafi podsunąć kolejne wątki i odnośniki. Na szczęście powagę często rozluźnia ironia lub refleksja „[…] że ten analityczny nazbyt przegląd prasy ma same wady, a jedną zaletę: że już się skończył”.

Warto wspomnieć, że jest to twór hybrydyczny (poemat, kryminał oraz esej), w którym fabuła staje się tylko częścią wielopoziomowego dyskursu. Tekst, ponieważ trudno w tym przypadku odnosić się do narratora czy pomiotu lirycznego, często ucieka w stronę dywagacji o samoświadomości i nie boi się zagłębiać w meandry znaczeń semantycznych. Jest to również próba romansu tradycji literackiej z nowatorstwem formy. Co więcej, niebywałą zaletą są brak patosu oraz bezpośrednie zwroty w przerywnikach, pobudzające ciekawość oraz dające nieczęsty wgląd w myśli samego demiurga.
Odnalezienie wszystkich rymów i rytmów to dość spore wyzwanie, zaś niezagubienie się w pasjonującym popisie kunsztu warsztatowego jest nierealnym marzeniem. Rymy co prawda napędzają rytm czytania, jednak należy zadać sobie pytanie: czy romansowanie tradycji myślowej i nowoczesnej formy nie prowadzi do iście szekspirowskiego finału? Czy czytelnik wciąż od nowa rozpoczynając walkę z treścią i podnosząc kolejną porażkę na innym polu, nie utożsami się z Syzyfem? Do innych zastrzeżeń należy dołączyć elementy wynikające z formy dzieła, bowiem trudność kryminalnej zagadki nie wynika ze zwyczajowych powodów, a z formy wierszowanego poematu rzeki, gdyż to właśnie on najczęściej wyprowadza odbiorcę w zupełnie innym kierunku. Niektóre symbole są niemal nieczytelne bez komentarza autora. Tomik czasem bardziej przypomina bardziej podręcznik poetyki i kreatywnego pisania niż literaturę. A jednak warto pochylić się nad tym zarówno ciekawym, jak i nieco sztucznym dziełem, chociażby dla staroświeckiej analizy warsztatu.

Klaudiusz Mirek

Poprawiony (poniedziałek, 08 kwietnia 2019 11:21)