Start Recenzje i omówienia Rejs po wywiadzie rzece (rzece Wiśle)

Rejs po wywiadzie rzece (rzece Wiśle)

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Marcin Świetlicki, Nieprzysiadalność. Autobiografia, rozm. R. Księżyk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, 649 s.

Niebiesko-szara okładka, z której patrzy na mnie Marcin Świetlicki ze sztucznymi skrzydłami. Autobiografia pisarza, z którym rozmawiał Rafał Księżyk, nosi tytuł zaczerpnięty z kultowej już piosenki Świetlików: Nieprzysiadalność. „Każdemu bym odmówił. Oprócz Księżyka” – czytam na odwrocie okładki. Oto książka, którą zamierzam recenzować. Pierwsze skojarzenie? Błękitnoszare gołębie z krakowskiego rynku, z którym Świetlicki był mocno związany. No i sam bohater uskrzydlony. Tchnie tandetą? Może to rodzaj dowcipu, z którego poeta-wokalista jest znany? Otwieram książkę i zabieram się do lektury, może wyjaśnienie przyjdzie samo.

No i zaczyna się snucie historii życia pisarza. Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy opatrzony jest cytatem ze Świetlickiego i tytułem zapowiadającym, o jakim okresie życia poety-wokalisty będzie w nim mowa. Dowiadujemy się, że dzieciństwo spędził Świetlicki w Piaskach, mieście w województwie lubelskim. Tam miejscem magicznym dla młodocianego pisarza był strych, na którym tworzył swoje pierwsze wiersze. Do liceum uczęszczał poeta w Lublinie. Był to pierwszy powiew wolności. W końcu przyszedł czas studiów, poznawania ważnych, znaczących postaci literackiego i artystycznego Krakowa, klimatycznych miejsc. Odwiedzał lokale „szemrane” i „artystyczne”, obydwa kusiły z mocą. Wymienia Świetlicki wiele nazwisk: Pawlak, Dyduch, Maj, Wilczyk. Ten ostatni sprawił, że Świetlicki przestał czuć się jak turysta zwiedzający Kraków, a zaczął być jego mieszkańcem. Poeta współpracował również z „NaGłosem” – ważnym antykomunistycznym stowarzyszeniem artystycznym. Pisarz początkowo studiował polonistykę, krótko później przeniósł się na filmoznawstwo, ale jak pisze: „miasto było ciekawsze” – nie ukończył studiów. Później przyszło do niego wezwanie do wojska. Wspomina ten czas jako nieprzyjemne doświadczenie. Waha się między stwierdzeniem, że wojsko – jak mówią – sprawia, że chłopiec mężnieje, a tym, że pozbawia go osobowości, polotu. Kiedy ukończył służbę wojskową, przez krótki okres pracował jako pedagog w Lublinie, jednak wkrótce przeniósł się do rodzinnego miasta. Wtedy bardzo dużo pisał, większość jednak jego wierszy przepadło. Kiedy przeprowadził się z powrotem do Krakowa, pierwszą pracą, jaką podjął, było „wieszanie obrazków na wystawie w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych”. Tak zaczęło się jego prawdziwe krakowskie życie. Opowiada Świetlicki o sprawach osobistych, o związkach z kobietami. O swoich przeprowadzkach krakowskich, z których – jak twierdzi – można by stworzyć historię jego życia w mieście Kraka. Snuje długie historie swoich licznych współpracy z muzykami, tekściarzami, filmowcami. O tym, jak pracował w „Tygodniku Powszechnym”, a nawet w telewizji, która to praca mu się nie podobała. Nie ma jednak sensu, abym streszczała całą biografię, mogę jedynie zachęcić do jej lektury. Przystępna wersja wywiadu rzeki sprawia, że czyta się ją z przyjemnością, wchodząc w życie artystyczne Krakowa i nie tylko.
Jedna kwestia mnie rozczarowała. Twórczość Marcina Świetlickiego znana jest z celnych, przewrotnych tekstów-sloganów, mam tu na myśli np. „nie bądź gnidą, poczuj freedom”. Dowiedziałam się jednak, że teksty te, wraz z wymienionym przeze mnie wyżej, są zasłyszane, zapożyczone z rozmów z innym muzykami czy poetami, nie są autorskim wymysłem Świetlickiego, może nie wszystkie, ale większość, które zapadły w mojej pamięci. Książka wzbogaciła moją świadomość o masę tekstów poety, których wcześniej nie znałam, zachęciła mnie do dalszej lektury utworów. Polecam sięgnąć po nią w ramach relaksu, w celach edukacyjnych, aby wyruszyć w podróż do miejsc, które Świetlicki plastycznie, sentymentalnie i w bardzo osobisty sposób opisuje. Co do zagadki skrzydeł – nie dowiedziałam się, dlaczego akurat tak. Może był to rodzaj kompromisu – próba ukazania lotności poetyckiego geniusza, ale w czasach współczesnych, do których de facto twórca ów nie do końca pasuje, pozostając outsiderem?

Klaudia Małagocka