Start Recenzje i omówienia Słowa jak klucze

Słowa jak klucze

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Elżbieta Skorupska-Raczyńska, Klucze, Związek Literatów Polskich, Oddział w Gorzowie Wlkp. Biblioteka Pegaza Lubuskiego, Gorzów Wlkp. 2018, 66 s.

Profesor dr. hab. Elżbieta Skorupska-Raczyńska urodziła się w 1955 roku w Skwierzynie. Pracuje jako rektor Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wlkp. Do tej pory ukazało się pięć tomików poetyckich autorki: Nim dojdę (1987), W drodze (1994), Krople (2005), Niczyja (2010). Piąty tomik nosi tytuł Klucze. Właśnie z nim spotkałam się w Bibliotece Norwida.

Tytułowe klucze to słowa, którymi autorka otwiera świat swojej poetyckiej duszy. Myśl, refleksja i zabawa słowem mają bardzo dokładną konstrukcję. Porusza w swym tomiku wiele tematów: samotność, przemijanie, ludzkie postawy. Pisze też o sobie. Tymi kluczami wślizguje się w przestrzeń czytelnika. I dokonuje w nim subtelnej zmiany. Elżbieta Skorupska-Raczyńska podzieliła tomik na sześć części: Pomiędzy, Wyznanie, Pytania do..., Dokąd, Kawałek Raju, Zapominajki. Otwieram książkę, z pachnącą okładką i sięgam po słowa klucze, którymi otwieram jej znaczenie. Wydawcą książki jest Związek Literatów Polskich, Oddział w Gorzowie Wlkp., Biblioteka Pegaza Lubuskiego.
Wiersz Że niby próbuję czytać rytmem serca, choć jest nieregularnej budowy. Podzielony na siedem strof, o zupełnie różnej ilości wersów i sylab. Burzy monotonię ukrytą w powtarzalności zjawiska wyrażonego słowem „niby”. W pierwszej strofie poetka wymienia wygładzające przysłówki, odpowiada na pytanie: jak. Słowo klucz tego wiersza „niby” nadaje podwójną jakość tym określeniom. Podważa ich wiarygodność. „Niby delikatnie, niby ładnie, niby dobrze” – możemy czytać jako zakamuflowaną intencję oszukiwania bądź zaniedbania z zachowaniem pozorów. W drugiej strofie znajdujemy niejasne dookreślenia tego co i kto „na niby”. To zaledwie jeden wers z całego utworu. „Niby tak niby coś niby ktoś” – jest ciągiem szybkich wrażeń, bez treści. W czwartej zwrotce wiersza pojawia się rodzina, czyli podmiot wiersza. Niby mąż, niby żona, niby teściowa, a nawet niby zięć. Tworzą oni całość. Z przypisanymi sobie nazwiskami, wspólnym adresem i więzią. Osoby najbliższe, lecz też na niby. „Niby szef niby pan”. To ironia i dwuznaczność. Czy „Pan” jako człowiek, czy też jako płeć? Nawet mężczyzna i kobieta w swych rolach pozostają już genderowi. Bez jasnych podziałów na obowiązki i role. Może posiadający władzę mentalną, która też nie idzie w parze ze słowem: dobroć, kultura, szacunek? Autorka demaskuje ich autentyczność. Pod tą glazurą kryje się tylko człowiek ze swoimi ranami, słabościami, bylejakością. Słowo klucz otwiera ten świat relacji międzyludzkich. Co robi podmiot liryczny? „Niby szanuje, niby docenia, niby kocha”. To smutna refleksja. Prawdziwa i gorzkawa ironia życia. Poezja Elżbiety Skorupskiej-Raczyńskiej jest mądra i dojrzała. Wiersze mają nieregularną budowę. Zachęcają do zatrzymania się i zastanowienia nad sensem życia Chwytają za serce prostotą i prawdą. Poetka trafnie oddaje styl i kulturę dzisiejszych czasów, w których bliskość z drugim człowiekiem można sprofanować, wystawiając ją na mnogość wygodnych interpretacji. W innym utworze Znowu, oksymorony: „czas biegnie niespiesznie”, „niktoś z nieludzkoludzką twarzą” obrazują zastój. Zwolnione tempo życia, przemijanie. Lustro to symbol braku więzi z ludźmi, „z nikim nie podzielony czas, wydłuża się bardziej”. Uśmiechu brak. W tym podsumowaniu, tego co się osiągnęło, chyba „niematerialne” jest najważniejsze, a to zabiera słaba pamięć i pustka. „Tu i teraz” nie cieszy, bo człowiek ma potrzebę bycia dla kogoś ważnym, a nie jest ważne to, co minęło. Samotność i przemijanie towarzyszą każdemu. Taki jest nasz los. W wierszu Syndrom oczyma wyobraźni widzę kogoś, kto czeka. Na telefon, dzwonek do drzwi. Nie trzeba przechodzić syndromu pustego gniazda, by poczuć się niepotrzebnym. Zatęsknić za kimś. Odbieram ten utwór Elżbiety Skorupskiej-Raczyńskiej jako zawód i rozczarowanie. Poetka odmienia przez osoby czasownik móc.

Ja mogę
Ty możesz
On, ona, ono może

Nie.

To zaprzeczenie jest słowem kluczem. Wyklucza, nie otwierając drzwi i do drzwi nie pukając. Jest świetną zabawą słowotwórczą i przykrą pointą tego utworu. Natomiast w wierszu O życiu zadumać się można nad ludzkimi postawami. Są tacy ludzie, którzy zamiast gadać działają. Ratują innych. Narażając siebie. Poświęcają się. Zwyczajnie też żyjący codziennością, dokonują mądrych i dobrych rzeczy. Są też ludzie, którzy marnują energię na gadanie o życiu. „Wszyscy się na tym znamy jak na wychowaniu dzieci i leczeniu”, pisze poetka. Tu nie chodzi jednak o słowa, ale o czyny. I ta bardzo głęboka prawda zawarta jest w kilku strofach pięknego wiersza z pouczającą prawdą na końcu. Żyć po ludzku jest najlepiej. Tomik poezji Pani Elżbiety znalazł się również w rękach bibliotekarek – poetek. Jedna z nich zachwyciła się wierszem Pelargonie. Tak pięknie wspomina matkę. Ci, którzy odeszli, żyją razem z nami, dopóki jesteśmy. Jak kwiaty. Kolor czerwieni to symbol miłości. Mama to najdroższa osoba. Ciepło jej jest wieczne. Jej kolorowe mazurki i chustki żywe i radosne obrazy, podobnie jak stare fotografie. To dzięki nim wciąż jest z córką. Twórczość Elżbiety Skorupskiej-Raczyńskiej obfituje w wiele nawiązań do Ewangelii i przyrody. W Betlejem jest jednym z nich. Matka Boska zostaje ujęta jako zupełnie krucha, tak po ludzku sama z całą odpowiedzialnością za dziecko. Bez pomocy przy porodzie. Wiele takich kobiet jest na świecie. Tylko Ona akurat matką Boga. Tyle, że to niewiele zmienia. Jej krzyżem jest właśnie ten początek. Narodziny Jezusa w Betlejem. W tomiku Klucze wiele jest pięknych tekstów. Trzeba jednak pokonać w sobie tę wygodę niezastanawiania się głębiej, aby je docenić. Nie jest to poezja powierzchowna. Dająca nam przyjemność ekscytowania się byle czym. To bardzo świadoma i oszczędna w ozdobniki kobieca liryka. Polecam ją dla ducha, oka i ucha.

Agnieszka Aleksandrowicz

Poprawiony (poniedziałek, 14 stycznia 2019 13:18)