Start Recenzje i omówienia Morderstwo w butelce

Morderstwo w butelce

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Krzysztof Koziołek, Wzgórze Piastów, Muza, Warszawa 2018, 320 s.

Polecany w Winnym Grodzie i pozytywnie opisywany w mediach kryminał Wzgórze Piastów Krzysztofa Koziołka, który debiutował w 2007 roku powieścią Droga bez powrotu, to druga odsłona na wzór Mickiewiczowskiego cyklu. Do tej pory ukazały się: część czwarta – Furia rodzi się w Sławie (2015) oraz część pierwsza – Góra Synaj (2017); trzecia część ma się ukazać wiosną 2019 roku. Autor został kilkukrotnie nominowany do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, Kryminalnej Piły oraz zgłoszony do Paszportu Polityki.

Bohaterką książki jest „jedyna kobieta w Rzeszy, która osobiście odwiedziła każdy szyb należącej do niej kopalni” Hrabina Franziska von Häften, agentka polskiego wywiadu, której zadaniem jest zdobycie kluczowych informacji o budowie umocnień przez jej męża Aleksandra von Häftena, na zlecenie III Rzeszy. Hrabina jest postacią pełną sprzecznych emocji, rozdartą między miłością do męża i swojego łącznika, Józefa Wasiaka. Na kartach powieści poznajemy historię jej zwerbowania oraz płomiennego romansu.
Sprawy komplikuje śmierć jednej z najzamożniejszych bywalczyń salonów, Charlotte Stempel, uważanej za „wichrzycielkę obgadującą bogu ducha winnych mieszkańców uczciwie pracujących na rzecz własną”, którą bada starszy asystent kryminalny Julius Knote, protegowany komisarza Kriminalpolizai. Metody Knota przywołują klasyczne wzorce kryminału, gdzie mozolna dedukcja oraz mieszanka intuicji i inteligencji wyłuskują mroczną prawdę z wydawałoby się nieszczęśliwego wypadku i stają się niezbędne do złapania sprawcy. Lektura balansuje na pograniczu kryminału, kryminału retro i powieści sensacyjno-szpiegowskiej, zwłaszcza kiedy w całe dochodzenie zaczyna mieszać się Abwehra, co niekiedy dodaje, a niekiedy ujmuje jej uroku.
Niezwykłą zaletą okazuje się to, że jako czytelnicy zostajemy od razu wrzuceni w niemal z filmową precyzją oddane kadry akcji, której tempo oraz niezwykle szczegółowe oddanie topografii i historii regionu utrzymuje czytelnika znającego lokalne realia w skupieniu przez parę godzin. Moim zdaniem to doskonałe oddanie szczegółów, na które autor niewątpliwie poświęcił niejeden dzień, nieco niestety zaburza śledzenie intrygi, gdyż wciągającą i zaskakującą historię szpiegowską przerywa on na przynajmniej półstronicowy, Długoszowski opis budynków Grünbergu czy okolicznych wiosek.
Postacie posiadają wielokrawędziową osobowość, na której skosach zatrzymujemy się, uświadamiając sobie złożoność budowy bohaterów. Niestety czasem właśnie owe krawędzie okazują się skrótami do zupełnie odrębnych obrazów, które momentami sobie przeczą. Bo z jednej strony Kriminaloberassisstent Julius Knote jest niezwykle skutecznym funkcjonariuszem Kripo, przebiegłym detektywem, w mgnieniu oka wyciągającym z przesłuchiwanych informacje, troskliwym ojcem i wiernym małżonkiem, aż nagle, przy tematach związanych z bohaterką, wychodzi z niego raptus, któremu ciężko połączyć ze sobą dwa fakty.
Ciekawym zabiegiem jest nieszablonowy, niemalże sielankowy nastrój, jaki panuje na terenach opisywanego Miasta Ogrodu – Grünbergu zaledwie pół roku przed wojną. Zakłócają go jedynie daty widniejące pod każdym rozdziałem. Odnosi się wrażenie, jakoby akcja powieści przenosiła się na tereny Wersalu za panowania Ludwika XVI, gdzie codzienne przyjemności i ogólna ospałość ma na celu jedynie odwracać uwagę od nadciągającej burzy, która nieodwracalnie przemieni, wydawałoby się, niezniszczalne mury w nierozpoznawalne gruzowisko.
Autor skupia się również na ukazaniu regionalnej dumy z tradycji winiarskiej, nie przejawiając jednak graniczącej z obłędem zapalczywości w promowaniu lokalnych wyrobów, podając w zamian garść pasjonujących historii, które jeszcze bardziej wpasowują miasto w wizję zbrukanej morderstwem utopii.
Mimo tych kilku potknięć polecam Wzgórze Piastów nie tylko historykom szukającym wytchnienia przy jakiejś lekturze, ale również fanom twórczości Marka Krajewskiego, a także spragnionym sensacji czytelnikom.

Klaudiusz Mirek