Start Recenzje i omówienia Księga Waśkiewicz

Księga Waśkiewicz

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Andrzej. Andrzej K. Waśkiewicz we wspomnieniach, zebrała i oprac. Anna Sobecka, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada Korzeniowskiego, Gdańsk 2017, 428 s.

Ukazała się niedawno pokaźnej objętości publikacja pt. Andrzej, którą bez wahania można nazwać „Księga Waśkiewicz”. Jej zielonogórska promocja, a zapewne były, są lub będą takowe jeszcze w innych miastach, miała miejsce w Bibliotece Norwida 18 stycznia tego roku. Obecna była Anna Sobecka, która to dzieło opracowała od strony redakcyjnej. Do druku przygotował je, czyli zrobił skład i projekt okładki, Kazimierz Sobecki. Autorzy lubuscy, których wspomnienia w tym wielkim zbiorze się znajdują, otrzymali z rąk wdowy po Waśkiewiczu egzemplarze autorskie. Bo oczywiście, obok wielu (wręcz armii twórców) z całej Polski, wspominają Waśkiewicza i Lubuszanie. Także znalazły się wiersze miejscowych poetów, dedykowane AKW, np. Mieczysława Warszawskiego, Czesława Markiewicza, Mirosławy Szott. Tu przecież były Andrzeja początki literackie i zawodowe. W Zielonej Górze tworzył, pracował i mieszkał do 1979 roku. Uczestniczył w lokalnym życiu literackim. Po latach odwiedzał to miasto, a zwłaszcza Ogród sztuk w Wilkanowie. Więc teraz można przeczytać, jak w pamięci np. Koniusza, Kurzawy i innych autor Mirbada ocalał, czyli jak ci autorzy go ocalili od zapomnienia. Czasami przytaczając żartobliwe anegdoty. Miałem być na tym promocyjnym spotkaniu. Prowadziła je Małgorzata Mikołajczak. Tego dnia zrobiła się wyjątkowo nieprzychylna pogoda, śnieżyca, chlapa i nie dałem rady dotrzeć.

Ta księga robi wrażenie rozmachem treściowym, pietyzmem redaktorskim i edytorskim, poszukiwawczym, za który wypada Annie Sobeckiej wyrazić duże uznanie. W ogóle uznanie, że dla całej jej rodziny zrobienie tej księgi stało się oczywistością. Po śmierci pisarza to ważne, że ktoś zadba o pamięć. To jest z pewnością rodzaj pomnika postawionego bliskiemu człowiekowi, poecie, wyrazistemu krytykowi literackiemu, autorowi licznych antologii etc. Pomnika ważniejszego, niż gdyby wykonać go z kamienia lub spiżu. Teraz otrzymaliśmy świadectwa pamięci licznego grona poetów (rówieśników pokolenia „Orientacji”, jak i młodszych pokoleń), pisarzy, pracowników uniwersyteckich, zwyczajnych czytelników, osób zaprzyjaźnionych, bliskich znajomych, które, gdy się je czyta, tchną rozpoznaniem w Andrzeju K. Waśkiewiczu człowieka, który budził podziw oraz uznanie swoją postawą literacką, życiową, pracowitością, gorliwością dociekań, wielką erudycją i cechami osobowymi. Wszystkie te rzeczy wspominający, czasem nie ukrywając dalej trwającej fascynacji i wzruszenia, wdzięczności i przyjaźni czy nawet dramatycznego wyrazu, postarali się zapisać. Krytycznych wspomnień lub opinii odnośnie różnych kwestii nie ma, w myśl zasady, że chodzi o jasną stronę osoby. Mnie się jednak wydaje, że warto byłoby z Waśkiewiczem polemizować, a nawet nie zgadzać, oczywiście w sprawach artystycznych bądź metafizycznych. Jest ta publikacja w jakimś sensie monografią życia pisarza. Bardzo żywą. Swoistym portretem nakreślonym z wielu stron. Za każdym razem we wspomnieniu odnajduje się coś innego biograficznie. A ponadto wyczytać można ogrom faktów, kameralnych rozmów, telefonicznych rozmów, opisów sytuacji, ową podszewkę życia literackiego, która jest obrazem minionego już czasu. Jego historią. Zatrzymaną właśnie w tych wspomnieniach.
Część początkowa Świat literatury składa się z tekstów krytycznoliterackich Leszka Żulińskiego, Mariana Kisiela, Janusza Kryszaka, Pawła Majerskiego, Elżbiety Musioł. Mamy do czynienia z dogłębną analizą twórczego dorobku. To jest trzon, bardzo analityczny i intelektualny. W jakimś dużym zakresie czytelnik znajdzie odpowiedź na rozmaite dylematy duchowe Waśkiewicza, które w swoim dziele podejmował. Waśkiewicz zostawił poetyckie świadectwo epoki, dramatycznego czasu, w którym żyjemy. Andrzej był na te przemiany (i katastrofy) współczesnego świata szczególnie wyczulony. W jego podświadomości ruiny Warszawy odcisnęły nie tylko mentalne, ale i intelektualne piętno. Cechował go w coraz większym stopniu, w miarę upływu lat, sceptycyzm. Jedno tylko w jego postawie miało stałą niegasnącą żywotność – wiara w poezję, jej misję, która najpełniej wyrazić jest w stanie wnętrze człowieka. Także ogromne znaczenie upatrywał w zapisaniu człowieczego losu. Może tu tkwi sekret, co pokazuje część końcowa. W niej zamieszczone są wiersze i poematy dedykowane Andrzejowi K. Waśkiewiczowi. Jakże ich dużo! Jego wiedza literacka mogła imponować, erudycja zadziwiać w połączeniu z umiejętnością obiektywnej klasyfikacji i umiejscowienia każdego utworu w polskiej tradycji literackiej. Ale akcentowanie uniwersalnej wartości poezji zapewne wielu młodych poetów do niego zbliżało. Czuli w nim sojusznika swoich spraw. Przez jego ręce przechodziło mnóstwo tekstów (zresztą nie tylko poetyckich), które wprowadzał do młodoliterackiej świadomości. Był akuszerem debiutów i talentów. W tym względzie bardzo można było na niego liczyć. Tej książki oczywiście nie da się szybko przeczytać. Jest nie tylko portretem człowieka, ale i po części współczesnej literatury polskiej.

Czesław Sobkowiak