Start Recenzje i omówienia Waśkiewicz po lubusku i nie tylko...

Waśkiewicz po lubusku i nie tylko...

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Andrzej. Andrzej K. Waśkiewicz we wspomnieniach, zebrała i oprac. Anna Sobecka, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada Korzeniowskiego, Gdańsk 2017, 430 s.

Tradycyjnie w Czwartek Lubuski w zielonogórskiej książnicy 18 stycznia odbyła się pierwsza w 2018 roku promocja książki. Tym razem promowano monumentalne dzieło o zmarłym w 2012 roku pisarzu i krytyku literackim Andrzeju Krzysztofie Waśkiewiczu, przygotowane przez wdowę po znanym poecie, publicystkę i dziennikarkę radiową Annę Sobecką. Autorka napisała we wstępie:

 

Jednego jestem pewna: Andrzej był człowiekiem niezwykłym. Z tego przekonania wynikła potrzeba zapisania pamięci o Nim. Tak powstała książka [...]. Niektóre z publikowanych tu tekstów znalazły się wcześniej w specjalnym numerze „Autografu” (nr 3/2012). Wiele powstało z myślą o tej książce. Ten portret, który tworzą, jest z pewnością niekompletny, ale pokazuje Andrzeja wielostronnie.

Dzieło zatytułowane Andrzej. Andrzej K. Waśkiewicz we wspomnieniach jest – jak wspomniałem – monumentalne, gdyż na ponad czterystu stronach pomieszczono wspomnienia o Waśkiewiczu napisane przez rodzinę, krewnych, przyjaciół i znajomych oraz wielu pisarzy, poetów, dziennikarzy czy bibliotekarzy. Do tego dołączono wybrane opracowania krytyczne poświęcone Waśkiewiczowi oraz liczne wiersze dedykowane jemu, a całość uzupełniły unikatowe fotografie rodzinne.
W sumie na książkę poświęconą tej wybitnej postaci naszego współczesnego życia literackiego złożyło się blisko 80 wspomnień i recenzji oraz 40 utworów lirycznych. Znalazły się opowieści o Waśkiewiczu nakreślone przez osoby niemal z każdego jego etapu życia: czasu młodości, nauki i studiów, z okresu jego pracy bibliotecznej i dziennikarskiej, z czasów jego pracy redakcyjnej i literackiej… Dodajmy, z każdego z trzech istotnych dla Waśkiewicza okresów życia i pracy artystycznej – lubuskiego, warszawskiego i gdańskiego.
Etap najwcześniejszy, z którego – można rzec – wszystko, co najważniejsze, rzutowało później na rozwój kariery Waśkiewicza, zaczął się właśnie na Ziemiach Zachodnich, a dokładnie na Ziemi Lubuskiej. To tu, urodzony w czerwcu 1941 roku, z bagażem wojennych przeżyć, mały Andrzej trafił z matką Janiną (ojciec Błażej zginął w powstaniu warszawskim). Od 1946 roku mieszkali kolejno w Lubsku, Starym Zagórzu i Kożuchowie. Od 1961 roku był już w Zielonej Górze, gdzie mieszkał najpierw przy ulicy Sienkiewicza, następnie w mieszkaniach z betonowej płyty, czyli w wieżowcach – przy ul. Dzierżyńskiego (dziś Władysława IV), potem przy ul. Gwardii Ludowej (dziś kard. ks. Wyszyńskiego). Uczęszczał do przedszkola, a potem do szkoły podstawowej w Lubsku i Dychowie, skończył technikum rolnicze w Szprotawie, następnie Studium Bibliotekarskie w Państwowym Ośrodku Kształcenia Bibliotekarzy w Jarocinie i polonistykę na uniwersytecie poznańskim. W stolicy województwa podjął pracę najpierw jako bibliotekarz w zielonogórskiej książnicy, a następnie jako dziennikarz i publicysta w zielonogórskim oddziale „Gazety Chłopskiej”, a później w dziale kulturalnym dwutygodnika „Nadodrze”, w którym pracował do 1979 roku.
To tutaj młody Waśkiewicz zdobywał literackie szlify, stał się pierwszym miejscowym krytykiem literatury, w końcu też ożenił się, rozwiódł i ponownie wstąpił w związek małżeński. To w Zielonej Górze też rodziły się jego dzieci – Krzysztof z pierwszego małżeństwa oraz Olena, Adam i Marcin. Pierwsze artykuły zamieszczał już w 1961 roku w biuletynie branżowym „Bibliotekarz Lubuski”, a pięć lat później pierwsze recenzje krytycznoliterackie o twórczości pisarzy lubuskich, omawiające książki poetyckie, prozatorskie oraz zbiory podań, legend i baśni Ziemi Lubuskiej. Stworzył też pierwszy lubuski leksykon bio-bibliograficzny pisarzy Środkowego Nadodrza. Zadebiutował w 1961 roku wierszem w „Zarzewiu” i został członkiem Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy, a już dwa lata później wydał pierwszy tom wierszy Wstępowanie. Od tego czasu praktycznie rokrocznie pojawiały się nowe zbiorki wierszy Waśkiewicza, w 1966 roku – powieść, a dwa lata później pierwsze eseje, szkice i omówienia krytyczne Świadomość pokolenia. W tym okresie nawiązał współpracę z warszawską grupą studencką Orientacja Poetycka „Hybrydy” (1960-1971), skupiającą młodych twórców z całego kraju. Nawiązał współpracę z Jerzym Leszinem-Koperskim i podjął się redagowania znanych w kraju serii debiutów, które promowały młodą literaturę polską. To wówczas też, mając 27 lat, został członkiem zielonogórskiego oddziału ZLP. W 1976 roku wylansował z kolei pierwszy lubuski almanach młodych Moment wejścia.
Z okresu lubuskiego w książce Sobeckiej Waśkiewicza wspominają koledzy po piórze – Czesław Sobkowiak, Jolanta Pytel, Eugeniusz Kurzawa, prof. Jan Kurowicki, Janusz Koniusz, Joanna Ziembińska-Kurek, Eugenia Pawłowska, ale również znajomi z działań animacyjnych, bibliotekarskich, jak Maria Wasik i Czesław Ganda, czy też koleżanki z czasów młodości – Wacława Walczak, Małgorzata Szcześniak i Henryka Thiele. Wiersze zaś z poetów lubuskich AKW (bo tym skrótowcem często podpisywał Waśkiewicz swoje artykuły) poświęcili – Mirosława Szott, Mieczysław J. Warszawski, Beata Ananiewicz-Szmidt, Czesław Markiewicz, Eugeniusz M. Konieczny oraz J. Ziembińska-Kurek, E. Kurzawa i C. Sobkowiak.
Ze wspomnień pisarzy lubuskich ciekawe spostrzeżenia o Andrzeju Waśkiewiczu zanotował m.in. J. Koniusz, który stwierdził: „Andrzej był bardzo pracowity, punktualny, niemal jak Kant, często nawet drobiazgowy. Dotrzymywał terminów, co w środowisku literackim nie jest przecież regułą”, z kolei J. Pytel zauważyła: „Był uważnym czytelnikiem poezji i niezwykłym poetą, wrażliwym i czułym, a jednocześnie bardzo krytycznym”, natomiast E. Kurzawa literacką wizję i credo swego poetyckiego guru podsumował:

Andrzej zawsze przykładał wagę do dokładnego odwzorowania rzeczywistości, zapisu – także w literaturze – realiów, konkretów. Tego szukał nawet w tomikach poetyckich. Bo jeśli wiersze nie niosły ze sobą wielkich problemów, nie miały cech arcydzieła, to istotne, uważał, żeby twórca zawarł w nich prawdziwy zapis rzeczywistości. Opis mówił bowiem nie tylko o niej samej, ale i o świadomości artysty. Badając tego rodzaju prace można było powiedzieć coś istotnego o epoce, znaleźć odbicie myślenia całego społeczeństwa.

Kurzawa tak na koniec ocenił AKW: „[...] był postacią wybitną! Życie przyjmował ze stoickim spokojem, z dystansem”. O utrzymywaniu silnych, długoletnich związków Waśkiewicza z lubuskim środowiskiem pisarskim, mimo jego fizycznej nieobecności w nim, pisała była dyrektor zielonogórskiej biblioteki M. Wasik: „Znał świetnie polski rynek wydawniczy. Śledził uważnie to, co ukazywało się w naszym województwie. Cieszyły go nowe książki tutejszych autorów. Lubił o nich mówić [...]”.
To zielonogórska książnica wespół z miejscowym oddziałem Związku Literatów Polskich organizowała od 1994 roku Lubuski Wawrzyn Literacki, w kapitule oceniającej publikacje lubuskich pisarzy przez szereg lat zasiadał właśnie Waśkiewicz. W ten sposób lokalne środowisko dało wyraz uznania dla jego ogromnej, fachowej, literaturoznawczej wiedzy i edytorskiej kompetencji oraz – co istotne – jego bezkompromisowości, niezależności i obiektywizmowi. Oddział ZLP po śmierci Waśkiewicza przemianował swoją Lubuską Nagrodę Literacką na Nagrodę jego imienia w 2015, a rok później biblioteczny klub Pro Libris otrzymał też jego imię.
Z okresu działalności warszawskiej Waśkiewicza, gdzie udzielał się najpierw w „Hybrydach”, a potem w Zarządzie Głównym Związku Literatów Polskich, gdzie był przewodniczącym Komisji Kwalifikacyjnej, czy w pracach redakcyjnych ogólnopolskich antologii i poetyckich serii wydawniczych, m.in. Młodzieżowej Agencji Wydawniczej („Pokolenie, Które Wstępuje” i cykl „Debiuty Poetyckie”) lub w pracach recenzenckich w redakcjach ogólnopolskich pism literackich – „Młodej Sztuce”, „Orientacji” i „Integracjach”, wspominało go szerokie grono znajomych, jak: Jerzy Leszin-Koperski, Leszek Żuliński, Marek Wawrzkiewicz, Stefan Jurkowski, Krzysztof Gąsiorowski, Krystyna Konecka, Jan Stępień, Barbara Wrona i prof. Marek M. Dziekan. O pracy redakcyjnej i krytycznoliterackiej AKW z tego okresu wypowiedział się m.in. prezes Zarządu Głównego ZLP M. Wawrzkiewicz, który ocenił: „Był w swoich sądach o literaturze i życiu społecznym racjonalny i suwerenny. Nigdy nie płynął w modnych prądach. Wiedział swoje, a wiedział bardzo dużo”, L. Żuliński zaś dopowiedział: „On był jednym z tych nielicznych, którzy dogłębnie rozumieli, co się stało z literaturą polską w XX wieku i jakie były konteksty pozaliterackie jej rozwoju”. J. Stępień natomiast zauważył: „Andrzej był uczciwym krytykiem literackim, nie godzącym się na tzw. układy”, a B. Wrona dodała uwagę: „Miał niespotykaną obecnie umiejętność słuchania (i słyszenia) rozmówcy oraz wychwytywania rzeczy pozornie mało ważnych”.
Żuliński ponadto stwierdził, że Waśkiewicz był

wybitnym edytorem, redaktorem i kronikarzem. Szlify w rzemiośle edytorskim otrzymał jako zielonogórski bibliotekarz, z czasem osiągnął w arkanach tej sztuki chyba najwyższe wtajemnicze nie [...] był historykiem literatury XX wieku. W najpełniejszym tego słowa znaczeniu […] AKW stał się chyba najwybitniejszym w Polsce znawcą Peipera i Przybosia oraz wszelkiej awangardy post-XIX-wiecznej.


Profesor Zbigniew Chojnowski z kolei napisał o AKW, że „był chodzącą encyklopedią literatury okresu powojennego. Jej twórców znał z autopsji. Reprezentował chyba ostatnie pokolenie pisarskie, które znało się osobiście, komentowało między sobą książki, życiorysy, zdarzenia”.
Z ostatniego okresu, gdańskiego (Waśkiewicz wraz z rodziną przeprowadził się do Gdańska w 1979 roku po otrzymaniu większego mieszkania i szybko stał się tam ikoną środowiska literackiego oraz animatorem lokalnego życia kulturalnego), jego postać i zasługi przypomnieli m.in.: Ariana Nagórska, Eugeniusz Kupper, Aleksander Jurewicz, Tadeusz Dąbrowski, Zbigniew Joachimiak, Władysław Zawistowski, Kazimierz Radowicz, Henryka Dobosz-Kinaszewska, prof. Franciszek Apanowicz, prof. Józef Bachórz, Wojciech Boros, Ludwik F. Czech, Artur Tomaszewski, Lidia Ziurkowska-Michalewska i Wojsław Brydak. Z tego grona W. Boros tak określił AKW: „Człowiek wielkiej życzliwości, zawsze przyjazny młodym twórcom [...]”, L. Zurkowska-Michalewska dodała z kolei: „Mistrz uformował kilka pokoleń ludzi pióra”, a T. Dąbrowski dopowiedział: „Waśkiewicz to instytucja życia literackiego. Właściwie wyprzedził on – o kilkadziesiąt lat co najmniej – politykę kulturalną, realizowaną w tej chwili w krajach Zachodniej Europy”. Natomiast prof. Bachórz trafnie skwitował szeroką działalność AKW z okresu gdańskiego: „[...] za każdym razem utwierdzałem się w przekonaniu, że w trójmiejskim środowisku kulturowym odgrywa on rolę niebagatelną i zajmuje pozycję specyficznie niepodległą...”.
Na Pomorzu Waśkiewicz został członkiem Zarządu Oddziału gdańskiego ZLP, od 1984 roku był redaktorem naczelnym „Gdańskiego Rocznika Kulturalnego”, a cztery lata później redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Autograf”, był też publicystą, felietonistą i recenzentem literackim w „Gazecie Gdańskiej” i „Głosie Wybrzeża”. Za swoją pracę artystyczną otrzymał liczne nagrody – Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki, redakcji „Faktów”, redakcji „Pióra” i aż czterokrotnie Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w dziedzinie kultury.
W publikacji A. Sobeckiej Andrzej swoje zapiski wspomnieniowe zamieściły też dzieci Waśkiewicza, jego synowe i zięć oraz teściowa i szwagier, a także znani krajowi pisarze, krytycy, literaturoznawcy i naukowcy, jak choćby: Marian Kisiel, Zbigniew Domino, Stanisław Nyczaj, Daniel Odija, a wiersze dedykowali: Janusz Żernicki, Jan K. Adamkiewicz, Bogusław Kierc, prof. Janusz Kryszak, Elżbieta Musiał i Bohdan Wrocławski. Profesor Kryszak z Torunia napisał o Waśkiewiczu: „[...] zawsze był on nie tylko subtelnym analitykiem struktur poetyckich, ale i bacznym obserwatorem życia literackiego, sposobów uczestnictwa w nim kolejnych pokoleń artystycznych”.
Gdańska dziennikarka Alina Kietrys również celnie podsumowała postawę życiową AKW i recepcję jego formulistycznej, metafizyczno-symbolicznej czy wręcz głęboko moralno-etycznej poezji, twierdząc: „Ceniłam Andrzeja za prawość, uczciwość i jednoznaczność, za pracowitość i encyklopedyczną wiedzę literacką […]. Był wymagający wobec siebie i innych. Był trudny w przekazie. Wymagał od czytelnika uwagi i śledzenia frazy: poetyckiej i intelektualnej”.
Lubelski poeta Waldemar Michalski zawarł zaś wspomnienie o AKW w jego piątą rocznicę śmierci słowami: „Andrzej jako dokumentalista i bibliograf współczesnego życia literackiego nie miał sobie równych. Potrafił »z ręki« korygować błędne daty, fakty, tytuły”, a z kolei poeta z Krakowa, Wojciech Kawiński stwierdził: „Znał polską poezję współczesną – jak mało kto. I nikt Go nie zdoła zastąpić”. W bardzo osobistym i wzruszającym wierszu poświęconym pamięci Waśkiewicza, jego rówieśnik, poznański poeta i aktor Edmund Pietryk napisał:

Tak się zrywa jedna strona świata tych
którzy umarli wiedząc wszystko o śmierci
Uczył się jej na pamięć jak uczył się
życia [...]
On nie umarł tylko przypadł mu
w udziale dzień nieprzeżyty
W swych najlepszych wierszach
zgadywał sny Boga i szukał
w nich zbawienia [...]

Powiadom Andrzeju na której mieszkasz chmurze
Byłeś na ziemi wiecznie i na chwilę
z wierszami jak podniebne loty motyle


Można rzec, że Andrzej K. Waśkiewicz, jego życie, praca i twórczość pozostaną na zawsze otwartą księgą niemieszczącą się w jakichkolwiek kanonach, a wspomnieniowa książka przygotowana przez Annę Sobecką – zapewne jedną z pierwszych o tym wielkim człowieku pióra, które będą w przyszłości starały się przybliżać i zrozumieć przesłanie jego poetyckiego trwania i sens ludzkiego, ziemskiego przemijania.

Robert Rudiak

Poprawiony (czwartek, 26 kwietnia 2018 12:06)